Nieskończoność - pierwszy event Marvela wydany w Polsce po bożemu - AleX One X - 14 października 2016

Nieskończoność - pierwszy event Marvela wydany w Polsce po bożemu

Wszyscy wiemy jak skonstruowane są eventy w komiksowych uniwersach? Jednej, głównej mini-serii zatytułowanej jak całe wydarzenie towarzyszą standardowo wydawane pozycje, które jakoś odnoszą się do tematu głównego. By móc ogarnąć całą opowieść najczęściej potrzebna jest lektura rdzennej historii wraz z tymi tak zwanymi tie-inami. Najlepiej jeszcze w odpowiedniej kolejności. W Polsce pełne doświadczanie tych rozbudowanych opowieści było po prostu niemożliwe. Wydana już dwukrotnie (w grudniu będzie trzecia edycja) Wojna Domowa sporo traci bez historii Iron Mana manipulującego opinią publiczną, a Tajną Inwazję doceniłem dopiero po skończeniu runu Bendisa przy New Avengers. Tym razem jednak postanowiono pójść na całość i jednego miesiąca dostajemy aż trzy tomy, które nierozerwalnie złączone ze sobą tworzą event znany jako Nieskończoność.

Bardzo głośno było o jedynym słusznym sposobie czytania Nieskończoności. Na końcu każdego komiksu mamy graficzną prezentację kolejności czytania. Nie obejmuje ona wspomnianych tomów, a poszczególne zeszyty! Oznacza to, że zaczniemy czytać trzy tomy na raz i będziemy raz za razem sięgać po inny tytuł. I po lekturze w ten właśnie sposób nachodzi mnie refleksja, że Nieskończoność, Avengers tom 4 i New Avengers tom 2 są praktycznie jak crossover, który to cechuje się tym, że historia płynnie przechodzi z jednej serii do drugiej i do trzeciej i z powrotem. Gdy w Avengers byłem świadkiem narady wojennej kosmicznych cywilizacji oraz pierwszej bitwy z Budowniczymi nie potrafiłem ogarnąć jak bez tych elementów może wyglądać sama core’owa seria. Egmont pewnie nie miał możliwości grzebania wewnątrz tomów, więc zrobił jedyne co było do zrobienia - udostępnił cały pakiet jednego dnia.

Zrobiono nawet więcej - do lektury warto przejść po zapoznaniu się z trzema tomami Avengers (w pierwszym pojawiają się Ogrodnicy Budowniczych, w drugim Starbrand, a trzeci ma tytuł “Preludium Nieskończoności”, co mówi samo za siebie), oraz bonusowym Thanos Powstaje (które bezpośrednio tłumaczy zamiary Szalonego Tytana w Nieskończoności). A wiecie, że w listopadzie wyjdą jeszcze Strażnicy Galaktyki i Thunderbolts zatytuowane jak omawiany event? W głównej historii te ekipy pojawiają się na dwóch/trzech panelach, ale chętnie zobaczę ich trochę więcej.

Droga do Nieskończoności.

Zbieżność tych trzech tytułów ma swój powód - Avengers i New Avengers pisał Jonathan Hickman, tak samo jak drugi (licząc Erę Ultrona) event Marvel Now! Mając świetnego scenarzystę można z takim podejściem zdziałać cuda, nawet jeśli historia wprowadza dwa równorzędne wątki. W Avengers mamy zagrożenie Budowniczych, którzy przetaczają się przez galaktyki jak taran, natomiast w New Avengers jesteśmy świadkami inwazji Thanosa na Ziemię, pod nieobecność jej obrońców. Tie-iny skupiają się na swoim własnym kawałku opwieści, natomiast core’owa mini-seria splata to w jeden logiczny ciąg. Jest to wykonane na naprawdę wysokim poziomie i gdyby nie mało przystępna forma (dzięki Egmontowi za numerowanie zeszytów wewnątrz tomów, co nie zawsze jest standardem) to polecałbym zakup każdemu. Trochę głupio rekomendować “Nieskończoność! Świetny event! Bierz te trzy tomy za 150 złotych!”

Hickman, Hickman, wszędzie Hickmana!

Jeśli chodzi o samą fabułę to uważam ją za standardową historię o kosmicznych wojnach, gdzie garstka lekceważonych ziemskich bohaterów, dzięki swemu sprytowi, fortelom i niezłomnej woli okazuje się więcej warta niż całe gwiezdne potęgi. Najlepsze są tu jednak pojedyncze sceny skupione na bohaterach. Jak moment Thora przybywającego w celu negocjacji na podbita planetę i wyzwalającego ją jednym rzutem młota. Albo Kr’lt Superskrull jednoczący skłócone frakcje skruli i dołączający do kosmicznej rady. Albo Ronan Oskarżyciel doprowadzony do ostateczności i opowiadający się przeciwko swojemu panu - Najwyższej Inteligencji Kree. Albo Black Panther, który musi odstąpić od obrony swego państwa i poprowadzić Iluminatów na zajęte Nekropolis w którym znajdują się dziesiątki sztuk broni zdolnej niszczyć całe światy. Albo Black Bolt, który w obliczu Thanosa musi… a nie, nie zdradzę tego. I w ogóle, lepiej się już zamknę. Wiecie o co mi chodzi. Przeczytajcie Nieskończoność. Za 150 złotych.

Taką grubość miałaby Nieskończoność, gdyby wydano ją w jednym tomie.

Najlepszym aspektem komiksu jest zdecydowanie osoba Jonathana Hickmana, który wprowadził nas w całą opowieść, przeprowadził przez nią i zaserwował niesamowicie satysfakcjonujące doświadczenie. Bo ci wszyscy Budowniczowie, Ogrodnicy, Starbrand, Hyperion i cała reszta powstała stosunkowo niedawno, głównie po to by wzbogacić ten event. Najpierw zbudowano całą kosmiczną mitologię potrzebną do opowiedzenia tej historii, a następnie precyzyjnie przeprowadzono starych i nowych bohaterów przez podwójne wątki.

I jeszcze taki mały wybuch żalu z mojej strony. Największa i być może jedyna istotna wada tej opowieści - problem Budowniczych zostaje zażegnany, bo jedna supersilna postać nagle się budzi i rozwiązuje tę kwestię. Ot tak. Potem wszystko już zmierza do oczyszczenia kosmosu z najeźdźców i powrotu na Ziemię. Z tym wiąże się kolejny fajny moment, bo kosmiczne rasy lekceważące wcześniej Avengers teraz zbierają swoje oddziały by ruszyć na odsiecz naszej planecie. Ale miałem pisać o problemie tego komiksu i może zakończę myślą, że do dziś nie kapuję celu istnienia wspomnianej postaci i podświadomie trochę ją ignoruję. Dlatego gdy używa się jej jako kolejnego Deus Ex Machina to jestem zmuszony się poddać.

Nawet w obliczu Nieskończoności Hickman nie zapomina o wątku Inkursji.

To wszystko, wraz z kontynuacją wątku inkursji, wejściem głębiej w kulturę Inhumans i otwarciem drogi kilku kolejnym seriom stwarza chyba najlepszy event jaki dane mi było poznać w świecie Marvela (choć Annihilation wciąż przede mną). A najlepsze, że Hickman ma nas jeszcze przeprowadzić przez wiele tomów Avengers i Iluminatów, do Time Runs Out i Secret Wars. Osobiście nie mogę się doczekać.

PS. Standardowo o oprawie graficznej staram się nie wspominać, ale wszyscy artyści pracujący z Hickmanem odwalili kawał porządnej roboty i zapewnili wysoki poziom, oraz przyjemny dla oka nowoczesny styl, który ja najchętniej chłonę.


AleX One X
14 października 2016 - 16:21

Jak będziecie czytać Nieskończoność?

Kupię wszystkie tomy i przeczytam wedle kolejności zeszytowej 87,2 %

Kupię wszystkie tomy i przeczytam je po kolei 4,3 %

Kupię i przeczytam tylko główny tom 8,5 %