1 15 trupa na minutę. Recenzja filmu John Wick 2 - fsm - 11 lutego 2017

1,15 trupa na minutę. Recenzja filmu John Wick 2

Pierwszy John Wick pojawił się znikąd i namieszał, jak to lubi czynić noszący to miano bohater. Nagle objawił się widzom na świecie, a oni go pokochali za bezpretensjonalność, brutalność i styl. Keanu Reeves wrócił do wielkiej formy sprzed lat, na nowo skumplował się ze specami od kaskaderki i sztuk walki, z którymi współpracował przy wszystkich trzech Matriksach, a efektem było 100 minut rewelacyjnej akcji i porządny finansowy wynik. Nic dziwnego, że musiał pojawić się sequel.

John Wick 2 miał przed sobą dużo trudniejsze zadanie - świat poznał już tego bohatera i nie mogło być mowy o podobnym zaskoczeniu, jakie miało miejsce w 2014 roku. Superduet debiutujących wówczas reżyserów - Chad Stahelski i David Letich - rozstał się w zgodzie i za sterem teraz został tylko ten pierwszy. Facet, który w 1994 roku był dublerem na planie Kruka po śmierci Brandona Lee, pokazał już, że mało kto czuje dobrą, analogową, brutalną akcję spod znaku pistoletu i pięści. Chyba wszyscy oczekiwali produkcji na poziomie. Miło jest więc po wyjściu z kina przekonać się, że oczekiwania zostały spełnione.

Druga część rozbudowuje zaskakująco skomplikowany (jak na "zwykły film akcji") świat płatnych zabójców, kontraktów, usług i honorowego kodeksu. Ten element sprawia, że krwawy taniec przemocy ogląda się jeszcze przyjemniej, bo mamy tu naprawdę pokaźne zaplecze. Wszystko zaczyna się kilka dni po tym, jak ostatni raz oglądaliśmy Johna. Ten znowu chce się wycofać, ale musi po raz ostatni odzyskać swój samochód, wszak jest ekstremalnie sentymentalnym mężczyzną. To doprowadza do kolejnego spotkania z rosyjską mafią, po czym szybko stawka idzie w górę. Dawny kolega przychodzi do pięknego domu głównego bohatera i żąda spłaty długu sprzed lat. Jest trochę, ekhem, zgrzytów, ale w efekcie John Wick jedzie do Rzymu, a widzowie mogą zacząć wycierać łzy radości.

John Wick 2 jest skonstruowany w bardzo klasyczny sposób - otwarcie jest dynamiczne i z miejsca ustawia wszystkie pionki, jednocześnie wskazując króla. Później jest miejsce na chwilę wytchnienia, budowania świata i postaci, później kolejna akcja, wytchnienie, akcja... Reżyser przy tym doskonale wie, jak podkręcać atmosferę i nie ma w tym filmie ani jednego momentu, który nie byłby celowy i przemyślany, a gdy wydaje się, że choreografia sięgnęła szczytu, później pojawia się coś lepszego. JW2 to laurka dla sensacyjnych filmów, które dobrze wiedzą, czym są i niczego nie udają. Ale jest tutaj coś jeszcze.

Tym czymś jest humor, momentami ocierający się o bardzo krwawe gagi. Piękne przykłady to pojedynek Commona i Reevesa w metrze, czy historia o ołówku, która znajduje potwierdzenie w późniejszej partii filmu. Stahelski i Kolstad (scenarzysta) w idealny sposób żenią element czarnej komedii i wspomnianego wcześniej, stylowego, rozbudowanego świata zabójców. Cała sekwencja w Rzymie to mistrzostwo świata, ze szczególnym wskazaniem na proces przygotowywania się do akcji. Cudowne!

Wielkie uznanie kieruję w stronę Keanu Reevesa, który w postaci Wicka odnajduje się doskonale - morderczy trening aktora przekłada się w oku kamery na elegancką maszynę do zabijania w akcji. Do tego tradycyjnie mało słów, dużo czynów i niezłomna wola, dzięki której publiczność wie, na kogo postawić ostatnie pieniądze, nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna. Dodatkowe plusy idą w kierunku poszerzonej obsady z Laurence'em Fishburne'em na czele, rewelacyjnych lokacji, ładnych zdjęć i pomysłowej pracy kamery, oraz ogromnego potencjału, który ma miejsce na rozwój.

John Wick 2 to kontynuacja niemal idealna, która bierze wszystko to, co dobre, z jedynki, i dokłada swoje. Jedynym minusem jest nieco zbyt odtwórcy soundtrack - Tyler Bates znowu zrobił kawał dobrej roboty, ale chyba zbyt często powtarza główne motywy. No i nie było żadnej nowej piosenki Marylina Mansona. Reeves i Stahelski czują klimat VHS (a "retro" to jedno ze słów-kluczy opisujących JW2), ale potrafią sprzedać go w świeży i niezwykle atrakcyjny sposób. Brawo!

PS 1,15 trupa na minutę to wyliczenie: 122 minuty trwania filmu i 141 ciał, które pada w filmie (to podobno oficjalna ilość, gdzie indziej trafiłem na 128 trupów, co i tak daje ponad 1 zabójstwo na minutę)

fsm
11 lutego 2017 - 18:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
14.02.2017 13:57
Darth Father
99
Kakarotto

Tym czymś jest humor, momentami ocierający się o bardzo krwawe gagi. Piękne przykłady to pojedynek Commona i Reevesa w metrze, czy historia...

usun to co jest dalej, tylko psujesz innym niespodzianke...

co do recki to sie zgadzam i licze ze baba yaga jeszcze nie raz pojawi sie w nowych filmach.

22.02.2017 11:37
odpowiedz
Trollozord
8
Chorąży
3.5

Łubudu bez sensu tak jak jedynka

22.02.2017 20:03
odpowiedz
Herr Pietrus
148
Legend

ale w jedynce fajny był styl walki
za to cała reszta.... jakaś za bardzo pokręcona.

22.02.2017 20:50
-1
odpowiedz
A.l.e.X
97
Alekde

część pierwszą oceniam na mniej więcej 2/10, więc mówicie że tym razem jest jeszcze gorze, a myślałem że filmy o bez mózgowym zabijaniu skończyły się na serialu Rambo ;)

22.02.2017 21:35
odpowiedz
NewGravedigger
101
spokooj grabarza

Film byłby nawet na 6, gdyby nie gra aktorska Keanu. Facet wypowiada swoje kwestię jakby był po udarze.

25.02.2017 22:46
odpowiedz
sekret_mnicha
169
fsm

Prawie same marudy. Co Was zadowala, drodzy komentatorzy? Bo na pewno nie wyśmienity film akcji :)

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2017-02-25 22:46:57
28.02.2017 00:23
odpowiedz
DM
125
AFO Neptune

To napiszę dla kontrastu - właśnie zobaczyłem jedynkę i mam nadzieję, ze jeszcze zdąże do kina na dwójkę :) rewelacja i arcydzieło stylistyczne po prostu z niesamowitym soundtrackiem. Walki wyglądają trochę na drewniane, ale o taki własnie kicz tu chodzi! Klimat niesamowity za to - Hitman móglby trochę z tej formuly zaczerpnąć, bo widacteraz jak bardzo jest sztywny i nie chodzi o ańimacje...

Mam nadzieję, że w dwójce też pojawiają się czyściciele, bo panowie samymi minami i wyglądem zasługują na swój osobny film - tak jak Leon :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze