Zrobiłem to obejrzałem The Room od początku do końca - fsm - 10 lutego 2018

Zrobiłem to, obejrzałem The Room od początku do końca

Tommy Wiseau jest z Poznania. Ja mieszkam w Poznaniu. Lubię Jamesa Franco. Jego nowy film The Disaster Artist wczoraj w końcu oficjalnie trafił na ekrany naszych kin i jest świetnie oceniany. To wszystko zebrane do kupy mówi jasno: musiałem obejrzeć The Room, żeby godnie przygotować się na premierę TDA. I teraz postaram się ten film zrecenzować tak, jak zrobiłbym to z każdym innym, normalnym filmem. Do dzieła!

Akcja filmu dzieje się w San Francisco "tu i teraz", a na ekranie ujrzymy zmagania grupki osób, których życia zostają ze sobą splątane, a całość jest zanurzona w sosie pikantnych międzyludzkich relacji. Główny bohater, Johnny, jest odnoszącym sukcesy bankowcem. Jest zamożny, ma atrakcyjną narzeczoną i najlepszego kumpla. Poza tym jest człowiekiem o kryształowej duszy, bo pozwolił stanąć na nogi osiemnastoletniemu Denny'emu, któremu kupił mieszkanie i dla którego jest kimś w rodzaju zastępczego ojca. Ale gdyby tak wszystko szło zgodnie z życiowym planem (kariera, miłość, ślub), to film nic by sobą nie reprezentował. Do poukładanego życia Johnny'ego wkrada się zdrada. Najbliższe mu osoby puszczą w ruch machinę, która doprowadzi do daleko idących konsekwencji. Jak w każdym szanującym się dramacie.

The Room jest bowiem dramatem. Niestety nie mówię tu o przynależności gatunkowej. Powstałe w 2003 roku dzieło pana Wiseau przekracza wszelkie granice dobrego smaku i zasłużenie nosi miano jednego z najgorszych filmów w historii kinematografii. Wyobraźcie sobie kilka losowych składowych czyniących dowolny film złym, a gwarantuję, że je tu znajdziecie. Fabuła, która nie podąża bożą ścieżką logiki i konsekwencji - check! Potwornie słabe aktorstwo (z jednym wyjątkiem - pan luźny gangster na dachu) - check! Nieuzasadnione użycie green-screena - check! Ogromne ego autora jest abominacji, wpływające na absolutnie każdy jej aspekt - check! The Room jest zły. The Room jest kulawy. The Room mógłby stanowić encyklopedyczny przykład całej masy błędów popełnionych na każdym możliwym etapie produkcji. Przetrwanie całego seansu za jednym posiedzeniem jest dosyć bolesne... Ale przecież o to chodzi, prawda?

No dobra, zrzućmy ciuszki świętoszkowatej recenzji. Wszyscy dobrze wiecie, czym jest The Room i dlaczego się o nim mówi. To dzieło ekscentrycznego, tajemniczego przybysza z Europy Wschodniej (który utrzymywał, że jego akcent jest nowoorleański), sfinansowane w całości przez niego samego, które jest filmem realizowanym z przerażającą konsekwencją od a do z. Tommy chciał zostać gwiazdą. Na początku wyśmiewany, ślepo wierzący we własny talent, musiał poczekać długie lata, by zostać dostrzeżonym. A wszystko dlatego, że jego kolega z planu, Greg Sestero, napisał książkę The Disaster Artist, opisującą niesamowity proces powstawania The Room. Ale nawet teraz Wiseau jest bardziej ciekawą anomalią, niż artystą, choć nikt nie odmówi mu wizji (jakkolwiek pokręcona by ona nie była).

The Room to dzieło memogenne - sceny "I did not hit her", "Hi doggy" czy "You're teraing me apart" to klasyki na zawsze wpisane w amerykańską popkulturę. Nieudolne sekwencje erotyczne (których w filmie jest mnóstwo, ale trudno nie zauważyć faktu, że jedna jest pokazana dwa razy, a ta z Gregiem jest równie podniecająca co zeznanie podatkowe - głównie dlatego, że aktor nie chciał w niej grać, ale Tommy obiecał mu, że będzie mógł nie ściągać spodni), sceny bez większego sensu wstawione w środek filmu (smokingi i piłka) czy znikające postacie (kolega Peter stał się pod koniec zupełnie innym kolesiem, bo musiał jechać kręcić inny film). Innymi słowy bardzo kosztowna katastrofa, która zaczęła się zwracać, gdy tylko ludożerka odkryła, jak bardzo zabawny jest to film. The Room podbija publiczność na specjalnych pokazach, a Tommy liczy kasę. Czyli najwyraźniej trochę sensu w tym filmie jest, nawet jeśli to brzmi niedorzecznie.

W takim razie pytam - kto z Was obejrzał cały The Room?

fsm
10 lutego 2018 - 21:17

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
11.02.2018 09:44
Scott P.
90
Generał

Obejrzałem go 4 razy w całości i 2 razy we fragmentach.
The Room jest nudny jak falki z olejem i jest to film zły pod każdym względem, ale i tak jest o niebo lepszy niż The Disaster Artist Jamesa Franco.
Moja rada jest taka fsm niech ci twoja ukochana sprawi na walentynki audiobook The Disaster Artist, którego czyta sam Greg Sestero. Gdy się go słucha jak on czyta tę książkę to ma się wrażenie, że siedzi się z nim w barze, pije piwo i słucha się nieprawdopodobnej historii jego życia, która zdarzyła się naprawdę. Jest w niej wszystko komedia, dramat, thriller, tajemnica. Wysłuchałem tej książki za jednym posiedzeniem, a trwało to dwanaście godzin i nie żałuje ani jednej minuty. Tego samego nie mogę powiedzieć o "adaptacji" pana Franco.

post wyedytowany przez Scott P. 2018-02-11 09:47:46
11.02.2018 18:18
1
odpowiedz
1 odpowiedź
sekret_mnicha
187
fsm

GRYOnline.plTeam

Czyżby to miał być kolejny przypadek z cyklu "świat się zachwyca, a Scott P. nie bardzo"? :) FIlm na pewno obejrzę, ale i książkę chętnie poznam. Tak dla równowagi :)

PS Szanuję poświęcenie w kierunku wielokrotnego oglądania rzeczonego filmu!

12.02.2018 12:15
Scott P.
90
Generał

Nie to kolejny przypadek z cyklu książka a w tym wypadku audiobook jest lepszy niż film. Jak wysłuchasz to zrozumiesz czemu nie podoba mi się "adaptacja" pana Franco. I dlaczego słowo adaptacja jest w wzięte w cudzysłów.

11.02.2018 18:57
odpowiedz
Aen
168
Anesthetize

Mi wystarczyła recenzja Nostalgia Critica, nie zamierzam The Room oglądać. A The Disaster Artist widziałem kilka dni temu i dupy nie urywa, momentami dłuży się. Nie jest tragiczny, ale liczyłem na coś więcej.

12.02.2018 12:22
👍
odpowiedz
Kanon
180
Befsztyk nie istnieje

Obejrzeć sześć razy, coś co jest złe i nudne, to jeszcze ambicja bycia merytorycznym w ocenie dzieła czy już sadomasochizm ? Mam wiele pytań, ale wcale nie chcę usłyszeć odpowiedzi. Wystarczy mi świadomość, że ten film istnieje.

15.02.2018 13:40
odpowiedz
CheshireDog
66
Desk jockey

Obejrzałem ten film raz z kumplami przy piwie. Sam pewnie nie dałbym rady obejrzeć go "na raz". Filmy tak słaby, że aż śmieszny :)

15.02.2018 14:08
odpowiedz
adam11$13
61
Pokémaniac

O istnieniu The Room wiem od jakichś 5 lat (recenzję Critica oglądałem już niezliczoną ilość razy), ale dopiero w tamtym roku postanowiłem obejrzeć całość od początku do końca i w sumie przyznam, że jest to film nie tylko zły, ale i po prostu strasznie nudny - dlatego właśnie koślawa gra aktorska Wiseu jest tak bardzo wypominana bo pozwala przynajmniej co jakiś czas się uśmiechnąć z politowania oraz potrafi dostarczyć masę niezamierzonej przez autora rozrywki. Fenomenem jest to jak tak złe filmidło jakim jest The Room po latach okazało się kultowym dziełem popkultury. The Disaster Artist jeszcze nie widziałem choć znajduje się wysoko na mojej liści "rzeczy do zobaczenia w 2018".

https://www.youtube.com/watch?v=mPBPa2BQFRM

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze