Wstęp do tabu: Call of Duty 2: The Waffen SS Edition - Matihias - 15 lutego 2019

Wstęp do tabu: Call of Duty 2: The Waffen SS Edition

Tabu

     Jak dobrze ugryźć temat tabu w grach komputerowych? Od czego zacząć? O czym nie zapomnieć? Na co zwrócić uwagę? Tyle pytań. Najlepiej zacząć od definicji słowa, które chcemy wykorzystać. Tak więc idąc za Słownikiem języka polskiego PWN (z pominięciem pierwszego znaczenia, w przypadku gier wideo mało istotnego): „2. «nietykalna świętość» 3. «to, o czym się nie mówi lub co jest zakazane»”. W tym przypadku będzie chodzić o tematy tabu związane z grami komputerowymi. Growe tabu nie obejmują jednak tylko rzeczy związanych z fabułą, historią czy postaciami. Growe tabu obejmuje również rozwiązania gameplejowe, techniczne czy promocyjne.
     Zacznę jednak rozważania o tabu w grach na dość prostym, bo opartym na propagandzie, przykładzie. Będzie to mod do popularnej niegdyś strzelanki, nazywanej swego czasu „królem drugowojennych FPSów”.

Call of Duty 2: The Waffen SS Edition

     The Waffen SS Edition jest modyfikacją do Call of Duty 2. Pozwala nam się wcielić w SSMANA. Fakt ten i fabuła (którą można nazwać w skrócie prequelem do Wolfenstaina: The New Order) jednak nie sprawia, że tytuł ten może być przez to naprawdę uznany za łamiący tabu jakim jest granie nazistowskim zbrodniarzem, ponieważ kłamałbym twierdząc, że samo sterowanie oddziałami ssmanów jest kontrowersyjne i niespotykane nigdzie indziej. Przekroczona granica tabu leży gdzie indziej.
     Patrząc na sprawę z szerszej perspektywy, sterowanie bandami niemieckich bandytów ze Sztachet Ochronnych jest całkiem częste w grach komputerowych. W Soldiers: Ludzie Honoru z 2004 roku sterujemy obersturmführerem Michaelem Wittmannem, skądinąd znanym ssmańskim dowódcą oddziału pancernego, w serii Hearts of Iron grając hitlerowcami posiada się oddziały militarne SS, ba! w części czwartej z 2016 roku można nawet spełnić sen Himmlera i obalić Hitlera, w Company of Heroes: Tales of Valor z 2009 roku braliśmy dowodzenie nad wojakami z SS, a w Decisive Campaigns: Case Blue z 2012 roku, himmlerowski burdel wpływał na podejmowane przez nas decyzje na froncie wschodnim. Czyli jak widać cień SS nad grami komputerowymi unosi się cały czas.


     Więc co jest nie tak z The Waffen SS Edition? Dlaczego przyczepiłem się do tej gry jak alkoholik do pół litra?


     Jak napisałem wcześniej, problem nie leży w samej rozgrywce, ani w bohaterze czy fabule ale w sposobie ich przedstawienia. Gra wybiela zbrodniarzy z SS. Najśmieszniejsze jest to, że trochę winy leży też po stronie twórców gry z Infinity Ward, ponieważ zrobili grę pozbawioną fabuły „dokładnej” na rzecz fabuły „ogólnej”. Pod słowem „dokładną” rozumiem skupienie się na osobistej historii poszczególnych ludzi w czasie historycznej burzy jaką była wojna (jak to było w Brothers in Arms), a pod słowem „ogólną” skrywa się uproszczenie do minimum osobistych przeżyć, aby pokazać ogrom bitew i rozmach walk frontowych. Herr AugustusNocturnis (twórca TWSSE) wykorzystał takie przedstawienie wojny do własnych, perfidnych, celów. Aby „pogłębić immersję” gracza, wspomniany twórca zawłaszczył oryginalną kampanię. Jak? O tym piszę poniżej.


     Złożonością zmian (modyfikacji) ta produkcja do pięt nie dorasta Enderalowi od Skyrima, ani nawet nie dorównuje do 1936-1939 The Spanish Civil War (również mod do CODa 2). Autor, „uzasadniając” brakiem zainteresowania i kiepskimi umiejętnościami w tworzeniu nowych map, nie zmienił trzonu kampanii. Mapy, skrypty i misje wciąż są te same, autor po prostu pozamieniał za to modele nasze i przeciwników, napisał od nowa napisy, dodał kilka nowych pukawek i przeredagował dzienniki czytane między misjami. Mod, choć w wersji 1.0, jest jeszcze w fazie „early accesu”, jednakże nie wiele mu brakuję do przepoczwarzenia się w „pełen” produkt (AgustusNocturnis potrzebuje nagrać na nowo dialogi, pozamieniać modele niemieckich wozów gąsienicowych na alianckie samochody i usunąć parę irytujących baboli czysto technicznych). Dzięki zagarnięciu wspomnianego trzonu, mod oferuję wszystkie misje oryginalnej gry, co gwarantuje rozgrywkę i rozrywkę na wciąż wysokim poziomie.

     Po tym przydługawym akapicie pora na główne danie, czyli wybielanie Waffen SS.

     Waffen SS było przybudówką do SS (które było z kolei administracyjno-porządkowym nowotworem typowym dla rządów reżimu nazistowskiego) i jako takie miało ono robić za jego paramilitarne ramię. Czyli, w myśl ulubionego przez Hitlera „dzielenia i rządzenia”, miało wtrącać się do prowadzenia wojny i przeszkadzać żołnierzom z Wermachtu w działaniach wojennych, aby wywierać presję na dowództwie Wermachtu. Choć nazistowska propaganda dwoiła się i troiła, aby wmówić ludziom, że Waffen SS jest elitarna, to jednak mimo wszystko szeregowi zjadacze wurstu podchodzili do tej bandy sceptycznie. Brak zapału do wstępowania w szeregi „prywatnej armii” Himmlera doprowadził do sytuacji, w której Wierny Heinrich musiał zacząć werbować OBCOKRAJOWCÓW (między innymi muzułmańskich Chorwatów czy Hindusów). Rzecz jasna, aby to zrobić musiał się zdrowo ideologicznie i rasowo nagimnastykować.


     Członkowie Waffen SS w działaniach wojennych cenili sobie najbardziej zbrodnie wojenne, a chętniej od książek o teorii taktyki bitewnej czytali Mein Kampf, (lubili uczyć się na własnych błędach), to jednak kilka ich watach wyrobiło sobie miano skutecznych wojowników. Im bliżej końca wojny, tym większy wpływ i udział w działaniach frontowych miało SS, tym samym Waffen SS. W 1945 roku Waffen SS było praktycznie najaktywniejszymi oddziałami militarnymi hitlerowskich sił zbrojnych. Podsumowując, pretorianie Hitlera potrafili walczyć jak nikt inny, ale w praktyce (oprócz zdławienia Powstania Warszawskiego we krwi, co nie było znowu takie trudne) nie odnieśli żadnego poważnego i mającego wpływ na wynik wojny zwycięstwa. Byli za to prawdziwymi olimpijczykami w zbrodniach wojennych i w zbrodniach przeciwko ludzkości. Tyle słowem przybliżenia czytelnikowi formacji paramilitarnych występujących jako główni aktorzy w omawianym modzie.


     W produkcji Herr AgustusNocturnisa nie zobaczymy zabijania cywili, ani polowania na Żydów, mordowanie jeńców wojennych też jest nieobecne, będziemy za to światkami bohaterskiej walki ssmanów z Rosjanami, Brytyjczykami i Amerykanami. Zdobędziemy Moskwę, skazując tym samym miliony ludzi na śmierć, zdobędziemy Brytyjskie kolonie w Afryce (znowu skazując miliony na śmierć), a na koniec zdobędziemy Wielką Brytanię (skazując ich na picie piwa zamiast herbaty). Między kolejnymi misjami poczytamy dzienniki, w których Niemcy będą opisywać swoje frontowe przemyślenia, regularnie przypominając, że walczą dla firera i za Vaterland, a na planszach pomiędzy kolejnymi częściami kampanii poczytamy prawdy życiowe nazistowskich bonzów. W tej grze nigdzie nie padają informacje o zbrodniach wojennych i przeciw ludzkości, więcej nawet, przez dziennikową narrację i zachowanie naszych wirtualnych kolegów w czasie akcji bojowych naziści wychodzą na bohaterów. Właśnie tak przekraczana jest magiczna granica tabu. COD2:WSSE nie jest pozbawioną uczuć grą strategiczną, ani neutralnym symulatorem lotów. Przez zastosowanie konwencji strzelanki FPS można wykształcić pewne więzi między graczem a jego wirtualnymi towarzyszami, pokazać bohaterstwo innych postaci  widziane oczami gracza, a nawet poczuć się żołnierzem walczącym ze śmiertelnym wrogiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy walczymy po złej stronie barykady. Omawiana produkcja daje nam tą problematyczną możliwość.


    Podsumowując, możliwe jest stworzenie gry FPS w której grałoby się ssmanem, ale wymagałoby to pokazania całego zła jakiego ta czarna sotnia dokonała na świecie, twórcy nie mogli by niczego ukryć. Oprócz bitew obowiązkowo należało by pokazać śmierć i zniżenie jakie nieśli ze sobą fanatyczni szowiniści Hitlera. Taka produkcja miałaby w sobie naprawdę dużą wartość. Bardzo podobną robotę odstawili ludzie z Relic Entertainment przy Company of Heroes 2, która strzelanką nie jest, ale za to nastawioną na opowiadaną historię RTSem, gdzie sterujemy Sowietami i bierzemy udział zarówno w chwilach walki jak i zbrodni wojennych krasnoarmiejców. Twór Herr AgustusNocturnisa nie ma tych elementów, a przez zagarnięcie oryginalnej kampanii mod wygląda jak laurka pisana przez zgrzybiałych niemieckich zbrodniarzy dla pokrzepienia starych, ssmańskich serc. W świetle łajdactw, zbrodni, draństw i mordów jakich dopuścili się ssmani, taki ich heroiczny obraz jest niedopuszczalny.

     Ten artykuł jest wstępem do tematyki tabu w grach komputerowych. Zdaję sobie sprawę, że jest mocno nierówny, ale na tym polegają początki, czyż nie? Miło byłoby usłyszeć jakieś krytyczne uwagi od czytelników czy taki sposób pisania o tabu i jego łamaniu jest dobry, czy (oprócz gramatyki i interpunkcji) należałoby jeszcze coś zmienić. Najlepiej bym się czuł, gdybym tym tekstem zachęcił kogoś do poruszenia „zakazanych” tematów.

     Jak poprzednio w głowie kiełkuje mi artykuł o pokazaniu w grach trzech najbardziej znanych ideologii, a w międzyczasie na horyzoncie myślowym jawią się teksty o różowym growym fanserwisie i kolejnej dawce egranizacji.

Matihias
15 lutego 2019 - 19:35

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.02.2019 21:44
1
Hydraulik333
4
Legionista

Przepraszam,ale mam taki problem... ponieważ nie moge napisac komentarza pod tematem ,,W co gracie w weekend" RE2 Remake,lecz jednak tu moge. Czy ktoś moze mi pomóc? Czy może nie ma leku na to? XD

post wyedytowany przez Hydraulik333 2019-02-15 21:46:21
17.02.2019 13:33
odpowiedz
1 odpowiedź
squaresofter
16
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@Hydraulik
Jak chcesz napisać koment pod 'W co gracie' to wybierz opcję 'wszystkie komentarze' pod tekstem. To przeniesie Cię do mojego wątku na GOLu. Tam wystarczy się zalogować na profil na GOLu i spokojnie napiszesz komentarz.

17.02.2019 18:39
👍
1
Hydraulik333
4
Legionista

Strasznie ci dziękuję!!!

21.02.2019 20:52
odpowiedz
1 odpowiedź
Eri_Lyout
1
Junior

Abstrahując już od niskiej pod względem technicznym i językowym wartości tekstu, chciałbym zwrócić uwagę jego autorowi na niekonsekwencję, wokół której zbudował swój pogląd na kwestię "złych kolesi" w grach.
Zbrodnia zawsze pozostanie zbrodnią, bez względu na jej skalę i poziom okrucieństwa. Dlaczego zatem autor oburza się, widząc możliwość zagrania niemieckim żołnierzem podczas ostatniej wojny światowej, a nie ma żadnego problemu z wcielaniem się w Aliantów, którzy np.:
- zniszczyli doszczętnie Drezno, zabijając w ciągu jednej doby kilkadziesiąt tysięcy ludzi, w bezsensowym akcie bombardowania mieszkalnej części miasta
- dokonywali gwałtów na włoskich kobietach, wkraczając na tereny Półwyspu Apenińskiego w latach 1943-1944
- tworzyli obozy koncentracyjnej dla swoich obywateli, którzy byli japońskiego pochodzenia
- zrzucili 2 bomby atomowe na pełne cywilów miasta
Wojna zawsze pozostanie kompilacją okrucieństw obu stron, bez względu na to, czy za 70 lat ludzie będą grać żołnierzami jednej, czy drugiej strony. Pytanie brzmi tylko, gdzie jest granica dobrego smaku, bo faktycznie, The Waffen SS Edition może być przesadą, ale bezrefleksyjne uśmiercanie Niemców też nie jest niczym porządnym.

22.02.2019 19:21
😐
Matihias
30
Chorąży

@Eri_Lyout
Nawiązując do poprawności językowej i technicznej- pracuję nad tym.
Następnie, ja nie pisałem o niemieckich żołnierzach, a o bandytach z SS, a dokładnie rzecz ujmując- o bandytach z Waffen SS. Niemieccy żołnierze to tylko Wermacht.
W odniesieniu do wymienionych Alianckich dokonań: Drezno miało charakter terrorystyczny, ale Luftwaffe lepsze nie było, gwałty na Włoszkach (w sumie wtedy gwałcono wszystkich, nie tylko kobiety- beduini służący dla Francuzów nie znali żadnych świętości) były zbrodniami, ale trudno doszukiwać się w tym zaplanowanych akcji na miarę działalności SS, obozom internowania dla Amerykanów japońskiego pochodzenia naprawdę daaaaaaaaaaleko do niemieckich obozów zagłady, a bombardowania atomowe zbrodniami nie były, Japończycy mieli po prostu za słabą obronę przeciwlotniczą. To co wyprawiali Japończycy na podbitych przez siebie terytoriach spokojnie można zaliczyć do zbrodni wojennych i przeciw ludzkości.
Nie zgodzę się również z "bezrefleksyjnym uśmiercaniem Niemców". Przynajmniej w dwóch głośnych tytułach bierzemy udział w zbrodni wojennej jaką jest rozstrzelanie jeńców wojennych: w Call of Duty: World at War, wcielając się w czerwonoarmistę zabijamy niemieckich jeńców wojennych i w Call of Duty: WWII mamy możliwość, ale nie musimy, zabić jeńców wojennych.
Temat zbrodni wojennych, zbrodni przeciw ludzkości czy okrutnych mordów w grach komputerowych jest naprawdę ciekawy, na pewno kiedyś poruszę go szerzej. Na razie jednak piszę o komunizmie w grach komputerowych, co za łatwe nie jest.

22.02.2019 19:54
odpowiedz
1 odpowiedź
Eri_Lyout
1
Junior

@Matihias
Pozwolę sobie przeanalizować Twoją wypowiedź po kolei, pozwolisz, że będę cytował.
"nie pisałem o niemieckich żołnierzach, a o bandytach z SS, a dokładnie rzecz ujmując- o bandytach z Waffen SS. Niemieccy żołnierze to tylko Wermacht. "
Pisałeś o niemieckich żołnierzach z Waffen SS, Niemcy to nie nie tylko Wehrmacht.
"Drezno miało charakter terrorystyczny, ale Luftwaffe lepsze nie było."
Niemoralnym jest usprawiedliwianie zbrodni kontrzbrodnią - to że Luftwaffe lepsze nie było (choć w bombardowaniach dywanowych to alianci zachodni wiedli prym), nie usprawiedliwia terrorystycznego i bestialskiego zachowania alianckich armii powietrznych bombardujących Drezno, Hamburg, czy Tokio.
"gwałty na Włoszkach (w sumie wtedy gwałcono wszystkich, nie tylko kobiety- beduini służący dla Francuzów nie znali żadnych świętości) były zbrodniami, ale trudno doszukiwać się w tym zaplanowanych akcji na miarę działalności SS"
Otóż na Waffen SS składały się jednostki frontowe, które nie brały udziału w prowadzeniu obozów koncentracyjnych i zagłady. Oczywiście skala zbrodni W-SS jest zdecydowanie większa, ale odsyłam do mojego pierwszego komentarza.
"obozom internowania dla Amerykanów japońskiego pochodzenia naprawdę daaaaaaaaaaleko do niemieckich obozów zagłady" Faktem jest, że warunki amerykańskich obozów dla obywateli japońskiego pochodzenia były bardzo złe, to na pewno nie tak złe, jak obozy koncentracyjne III Rzeszy - ale dalej odsyłam do mojego pierwszego komentarza.
"a bombardowania atomowe zbrodniami nie były, Japończycy mieli po prostu za słabą obronę przeciwlotniczą."
Co to w ogóle znaczy, to oburzające zwalać winę za doszczętne zniszczenie dwóch miast o marginalnym znaczeniu strategicznym przy użyciu broni, której siły rażenia do końca się nie okiełznało, a która zabiła w ciągu kilku chwil kilkadziesiąt tysięcy ludzi, na słabą obronę przeciwlotniczą.
"To co wyprawiali Japończycy na podbitych przez siebie terytoriach spokojnie można zaliczyć do zbrodni wojennych i przeciw ludzkości."
Oczywiście, że tak, ale dalej kontrzbrodnia dalej jest zbrodnią - odsyłam do pierwszego komentarza.
"Nie zgodzę się również z >>bezrefleksyjnym uśmiercaniem Niemców<<"
Ale co to ma do rzeczy? Przecież te dwa wymienione przez Ciebie tytuły nie wywołały żadnej w zasadzie burzy. Bardziej kontrowersyjna dla opinii publicznej była stylistyka CoD:WaW, gdzie ręce i nogi latały na prawo i lewo.

Twoja wypowiedź jest niestety przykładem podwójnych standardów, niekonsekwencji oraz braków w wiedzy. Widzę, że próbujesz ją pogłębić, ale na zerojedynkowe sądy, jakie popełniłeś, jest zdecydowanie za wcześnie.

post wyedytowany przez Eri_Lyout 2019-02-22 19:55:14
22.02.2019 21:05
Matihias
30
Chorąży

@Eri_Lyout
Stawianie znaku równości pomiędzy zbrodniami wojennymi Aliantów a Hitlerowcami i Japończykami jest złe. Zbrodnie alianckie mają charakter czysto wojenny, hitlerowców NIE. Barbarzyńskie mordy Niemców były przekalkulowane na zimno i wychodziły poza ramy "ogólnie przyjęte". Dlatego przeszły do historii. Pański relatywizm historyczny bardzo mnie nie pokoi, pański "znak równości" pomiędzy zbrodniami też. W tym wypadku "znak równości" jest niedopuszczalnie historycznym uproszczeniem. Tutaj nie ma problemów z moimi domniemanymi "podwójnymi standardami, niekonsekwencją i brakiem wiedzy". Tutaj jest problem z pańską reinterpretacją historii i faktami z tym związanymi. Takie zabawy z historią zawsze kojarzyły mi się z wybielaniem jednej ze stron przez wypominanie drugiej jej uczynków. Tak samo ssmani nigdy nie będą dla mnie żołnierzami, bo oficjalnie nimi nie byli.
Panie Eri_Lyout, nie chcę dalej prowadzić tej akademickiej dyskusji bo do niczego ona nie doprowadzi. Artykuł nie był poświęcony zbrodniom wojennym i przeciw ludzkości w grach wideo, tylko dość paskudnemu modowi. Ale niewątpliwie dał mi Pan wiele do myślenia.

post wyedytowany przez Matihias 2019-02-22 21:13:07
22.02.2019 20:09
1
odpowiedz
Cyber Rekin
106
So Fabulous

W sumie dowiedziałem się z tego tekstu, że jest jakiś mod do Call of Duty 2 i jest on dosyć gówniany i zrobiony na odwal bez pomysłu, mający zainteresować chyba tylko podmianą czapek i kolorów mundurów.

Mam jeszcze taką uwagę co do stylu pisania. Zamiast słownictwa nacechowanego emocjonalnie staraj się może używać argumentów. Zamiast pisać o "bandytach SS" napisz co takiego robili, a ocenę zostaw czytelnikowi. Jeśli uważasz, że to oczywiste, że SS byli bandytami, to tym bardziej po co miałbyś to pisać. Bo obecnie wartość tego tekstu jest na poziomie rosyjskiej propagandy o "zgniłym zachodzie" albo obecnej władzy w Polsce o "leniwej opozycji".

post wyedytowany przez Cyber Rekin 2019-02-22 20:18:57
22.02.2019 22:47
odpowiedz
Eri_Lyout
1
Junior

@Matihias
Nie prowadzę z Tobą żadnej akademickiej dyskusji, stwierdzam jedynie niekonsekwencję i podwójne standardy w Twoich sądach. Bo jak mam rozumieć twierdzenie, że "Takie zabawy z historią zawsze kojarzyły mi się z wybielaniem jednej ze stron przez wypominanie drugiej jej uczynków.", kiedy wcześniej usprawiedliwiasz przykładowe alianckie zbrodnie niemieckimi (choćby fragment o Luftwaffe). Nigdzie nie postawiłem znaku równości pomiędzy tymi wymienionymi przeze mnie zbrodniami alianckimi, a niemieckimi. Zbrodnia jednak zawsze jest zbrodnia, a usprawiedliwianie jej inną zbrodnią, nawet dużo gorszą, jest wątpliwie moralne. Cel nie uświęca środków, jakie środki taki cel.
Nie pozwolę sobie też na przypiecie mi łatki człowieka bez kręgosłupa moralnego. Relatywistą w tej dyskusji jestes Ty, bo spogladasz na historię z perspektywy zwycięzcy i w ten sposób tylko ja oceniasz. Piszesz o zbrodniach o charakterze wojennym, co jest kompletna bzdura i brakiem wiedzy. Na domiar złego nie odnosisz się nawet do mojego poprzedniego komentarza.
To rzeczywiście koniec dyskusji, brakuje tu głębszego spojrzenia na problem.
Niemniej życzę powodzenia w zglebianiu tego tematu, bo z pewnością na to zasługuje.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze