Znikoma radość ze wskrzeszenia trupa - UV - 4 września 2010

Znikoma radość ze wskrzeszenia trupa

Skłamałbym mówiąc, że tego się nie spodziewałem. Wznowienie produkcji gry Duke Nukem Forever było przesądzone, a wcześniejsze ploty o rzekomym zaangażowaniu w projekt studia Gearbox Software, tylko mnie w tym przekonaniu utwierdzały. Nie chodziło tu oczywiście o zachowanie twarzy czy też próbę zaspokojenia żądań tysięcy fanów, którzy na nowe przygody Księcia od lat nie mogą się doczekać. W całej tej wczorajszej szopce, którą napędzała wyłącznie dyskusyjna magia upadłego tytułu, najważniejsze okazały się pieniądze. Żaden rozsądny człowiek, a takim z pewnością jest George Broussard, nie da zdechnąć projektowi, w który wtopił ponad 20 milionów dolarów, doprowadzając tym samym swoją firmę do ruiny. Wręcz przeciwnie. Zrobi on wszystko, żeby część tej kasy odzyskać.

Szału towarzyszącego informacji, że wskrzeszono trupa, nie da się oczywiście porównać z niczym innym – sam fakt, żeten legendarny projekt będzie kontynuowany, tym razem całkiem „na poważnie”, jak niegdyś Prey, to przecież wydarzenie bezprecedensowe. Pierwsze reakcje dziennikarzy po kontakcie z grywalną wersją Księcia, która została udostępniona na tegorocznej imprezie PAX, są jednak dalekie od zachwytów. No bo w końcu czym tu się podniecać? Licznymi odwołaniami do poprzednika, czego dowodem była prezentowana w Seattle walka na stadionie? Charakterystycznymi wypowiedziami głównego bohatera, który komentuje ciągłą jatkę na ekranie? A może oprawą wizualną, która już teraz prezentuje się wyjątkowo przeciętnie? Mnie, choć do fanów serii z pewnością się zaliczam, wieść o dopieszczanym przez Gearbox Software Duke'u jakoś nie rajcuje. 

Nie lubię bawić się w proroka, ale jestem przekonany, że Duke Nukem Forever nie dokona rewolucji, jakiej wszyscy po nowych przygodach Księcia oczekują. Nie będzie też najlepszą strzelaniną 2011 roku - nie w sytuacji, gdy na horyzoncie majaczy Rage. W chwili obecnej żadna z przeczytanych przeze mnie relacji nie zapowiada, że będziemy mieć tu do czynienia z wielkim następcą kultowego Duke Nukem 3D, ale co najwyżej z przeciętnym shooterem, którego jedyną siłą napędową jest chodliwy tytuł. Zamiast tracić czas i energię na kontynuację tego projektu, ludzie z Gearbox Software mogliby wreszcie skończyć obiecywaną od lat grę Aliens: Colonial Marines. Wypróbowałbym ją zdecydowanie chętniej niż skazanego na komercyjny sukces Księcia, no ale mnie interesuje dobra zabawa, a nie pieniądze. Firma Take Two Interactive, która po raz n-ty zakopała topór wojenny z 3D Realms, zdecydowanie kieruje się tym drugim. Niby trudno się temu dziwić, w końcu Amerykanie też władowali w Duke'a sporą sumkę i chcieliby ją odzyskać, ale mimo wszystko szkoda. Oj szkoda.

Zdechłbyś wreszcie raz a porządnie Książę.

UV
4 września 2010 - 16:48

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.09.2010 18:55
CTSG
CTSG
16
Pretorianin

Mysle, ze nikt z nas nie oczekuje cudow. Duke to sentyment, symbol i historia. Jaki by koncowy produkt nie byl nie byl, Gearbox jest na wygranej pozycji i ja osobiscie nie mam im tego za zle. Gre pewnie kupie nawet jesli bedzie kiepska i nie bede sie z tym zle czul. ;]

04.09.2010 19:06
odpowiedz
gizio1
49
Generał

No jest spora szansa że Duke pójdzie w ślady Turoka ale i tak trzymam za niego kciuki.

04.09.2010 19:19
nagytow
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

Ja od DNF nie chce zadnej rewolucji. Chce, podobnie jak przy Starcrafcie, to samo ale wiecej i lepiej. Duke to symbol dobrej zabawy. Fakt, chodzi pewnie glownie o sentyment, ale to nic. Na razie jestem dobrej mysli.

Duke nie moze zdechnac! Long live the k... duke!

04.09.2010 19:24
odpowiedz
zoloman
31
Legend

Co wy macie z tą rewolucją? wystarczy, że będzie porządna jatka z humorem takim jak w DN3D. Nikt tu nie oczekuje żadnej rewolucji.

04.09.2010 19:32
Zingus123
😐
odpowiedz
Zingus123
24
Antyterrorysta

skończycie w końcu o tym pisać, jakby to było nie wiadomo co

Zamiast tracić czas i energię na kontynuację tego projektu, ludzie z Gearbox Software mogliby wreszcie skończyć obiecywaną od lat grę Aliens: Colonial Marines. Wypróbowałbym ją zdecydowanie chętniej niż skazanego na komercyjny sukces Księcia

Ale to popieram do cholery, ile można czekać na Alienów

04.09.2010 19:43
NarutoPL
odpowiedz
NarutoPL
32
Pretorianin

Już myślałem, że kliknąłem na bloga któregoś z redaktorów, a jednak nie ! To główna. Więc Duke to prosty człowiek z własnymi zasadami nie obchodzi go co, gdzie, jak tylko czy będzie mógł pobawić się odpowiednio, porzucać trochę papierów z cyferkami w twarz lub cycki ponętnym kobietom czy wpakować rekreacyjnie parę rounds'ów w aliena tego czy tamtego, po czym przeczytać gazetkę. Takiego go widzę i to jest gra o nim więc who cares o jakiś smętnych rewolucjach. Vanquish może sobie prowadzić małe rewolucje, a nie porządni ludzie chorujący na brak EGO.

05.09.2010 16:53
odpowiedz
nawrocki
11
Legionista

zgadzam się z autorem w 100%, ja rozumiem że nikt nie oczekuje rewolucji, ale gdyby nie tytuł to pewnie nikt by tego nie kupił, mam wątpliwosci również co do grywalnosci takiego produktu, bo może się okazać że nawiązania do starego tytułu będą cieszyć i to będzie jedyne co nowy księciunio będzie miał do zaoferowania...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze