Jak deweloperzy walczą z piratami czyli krótko o oryginalnych sposobach zabezpieczania gier - UV - 2 listopada 2013

Jak deweloperzy walczą z piratami, czyli krótko o oryginalnych sposobach zabezpieczania gier

Podejmowane przez producentów gier próby ich zabezpieczenia przed kopiowaniem, to praktyka mająca niezwykle bogatą tradycję. Wszelkiej maści DRM-y zaczęto stosować masowo już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a same metody walki z piractwem przybierały przez ten długi czas bardzo różne formy. Gry sprawdzały m.in. czy odpalane są z oryginalnych nośników, wymagały podania konkretnych danych zapisanych w instrukcji użytkownika, zdarzało się również, tak jak w przypadku kontrowersyjnego StarForce’a, że instalowały na dysku twardym podejrzane oprogramowanie. Czasem jednak deweloperzy i wydawcy rezygnowali z tradycyjnych metod uprzykrzania życia posiadaczom nielegalnych kopii (przeważnie mających na celu zablokować ich uruchomienie) i stosowali bardziej finezyjne rozwiązania – pozwalające produkt bez problemów odpalić, ale uniemożliwiając rozgrywkę niedługo po jej starcie.

Z%20piratami%20nie%20patyczkowa%u0142a%20si%u0119%20gra%20EarthBound%20z%201994%20roku.%20Tw%F3rcy%20pozwolili%20posiadaczom%20nielegalnych%20kopii%20na%20swobodn%u0105%20zabaw%u0119%20do%20walki%20z%20Giygasem.%20Potem%20konsola%20zawiesza%u0142a%20si%u0119%20i%20kasowa%u0142a%20wszystkie%20zapisy%20stanu%20gry.%20Na%20podobne%20rozwi%u0105zanie%20zdecydowali%20si%u0119%20te%u017C%20tw%F3rcy%20Drakensanga.
Z piratami nie patyczkowała się gra EarthBound z 1994 roku na SNES. Twórcy pozwolili posiadaczom nielegalnych kopii na swobodną zabawę, aż do walki z Giygasem. Potem konsola zawieszała się i bez ostrzeżenia kasowała wszystkie zapisy stanu gry. Na podobne rozwiązanie zdecydowali się później m.in. twórcy Drakensanga.

Idealnym przykładem zastosowania takich rozwiązań jest Mirror’s Edge, ciepło przyjęty produkt firmy DICE z 2009 roku. Kwestią absolutnie kluczową w tej grze był szaleńczy bieg po dachach futurystycznej metropolii i to właśnie mechanizmy z nim związane postanowili okaleczyć jej deweloperzy. Jak tego dokonano? Bardzo prosto. Program za każdym razem uruchamiał się normalnie, ale jeśli wykrył istnienie „pirata”, główna bohaterka drastycznie zwalniała przed każdym obiektem wymagającym nabrania pełnej prędkości. Takie rozwiązanie skutecznie uniemożliwiało pokonywanie przeszkód, a co za tym idzie, ukończenie przygody.

Pomysłowością popisali się spece z firmy Codemasters, którzy w 2001 roku przygotowali ciekawe w działaniu zabezpieczenie o nazwie FADE. Jego użycie powodowało stworzenie na powierzchni oryginalnych płyt „fałszywych” rowków, które podczas procesu powielania nośnika w domowych warunkach były automatycznie naprawiane przez program kopiujący. Piracką grę można było bez przeszkód uruchomić, ale w trakcie zabawy FADE szukał wspomnianych rowków i jeśli ich nie znalazł, rozpoczynał się drugi etap działalności systemu, ten destrukcyjny. Zaliczało się do niego systematyczne zmniejszanie celności broni, zmianę sposobu sterowania pojazdami, a nawet losowe unieruchamianie bohatera podczas marszu. Zabezpieczenie zostało po raz pierwszy wykorzystane przez czeskie studio Bohemia Interactive w grze Operation Flashpoint: Cold War Crisis, a następnie we wszystkich odsłonach cyklu ARMA, również w tej ostatniej, niedawno opublikowanej na rynku.

Piracki%20Dirt%20Showdown%20zmienia%u0142%20wszystkie%20napisy%20w%20grze%20na%20s%u0142owa%20Yar%20lub%20Avast.
Piracki Dirt Showdown zmieniał wszystkie napisy w grze na słowa "yar" lub "avast".

Z posiadaczami nielegalnych kopii gry postanowili zabawić się także twórcy czwartej odsłony cyklu Grand Theft Auto. Po wykryciu „pirata”, prowadzone przez Niko samochody dymiły się bez wyraźnego powodu, a kamera zaczynała bujać się w taki sposób, jakby główny bohater był totalnie pijany. Zwłaszcza ten drugi efekt okazał się szalenie nieprzyjemny, u mniej wytrzymałych ludzi mógł nawet spowodować wymioty. Konia z rzędem temu, kto mimo takich atrakcji usiłował eksplorować Liberty City.

Na pułapkę zastawioną przez deweloperów nadziali się Ci, którzy ściągnęli z Internetu grę Batman: Arkham Asylum w wersji na PC. Piracka wersja wylądowała w sieci kilkanaście dni przed jej oficjalną premierą i szybko okazało się, że roi się w niej od rozmaitych błędów, utrudniających ukończenie przygody. Autorzy sypnęli pomysłami z rękawa. Mroczny Rycerz nie był w stanie zdjąć ręki z komunikatora po odbyciu jednej z kluczowych dla fabuły rozmów, a za drzwiami umieszczonymi w Ogrodzie Botanicznym natrafiał na totalną pustkę, bo program przestawał doczytywać nowe lokacje. Najwięcej problemów piratom sprawił jednak płaszcz Nietoperza, który umożliwia powolne opadanie. W pirackiej wersji nasz bohater nie potrafił go rozłożyć i każdą próbę lotu kończył upadkiem. Przygotowane przez twórców niespodzianki przybrały formę zwykłych glitchy, dlatego w sieci pojawiło się mnóstwo pytań od ludzi szukających rozwiązania problemu, takie posty publikowane były nawet na forum firmy Eidos Interactive. W serwisie YouTube nawet dziś można znaleźć  przykłady błędów z Arkham Asylum, które występują tylko w nielegalnej wersji. Co ciekawe, niektórzy autorzy tych filmików często nie zdawali sobie sprawy, że ich problem dotyczy „pirata”, stając się łatwym celem dla szydzących z nich użytkowników.

Alan%20Wake%20z%20pirack%u0105%20opask%u0105%20na%20oko.
Alan Wake z piracką opaską na oko.

Sporo pułapek znajdziemy też w drugim Wiedźminie. Zanim firma CD Projekt zmieniła politykę dotyczącą zabezpieczeń DRM (dziś nie forsuje ich w ogóle), nafaszerowała przygody Geralta dużo liczbę niedostępnych w oryginale atrakcji, np. sceny seksu, gdzie podmieniono model atrakcyjnych dam na mniej urodziwą staruszkę, czy walkę z nieśmiertelnymi piratami, uzbrojonymi w sztachety. Białowłosy wiedźmin mógł też zginąć w kilku kuriozalnych sytuacjach, np. na szubienicy we Flotsam i podczas przesłuchania przez Roche’a w rozpoczynających zmagania lochach.

Przykłady kreatywnych pomysłów na utrudnianie życia posiadaczom nielegalnych kopii można oczywiście mnożyć. W Command & Conquer: Red Alert 2 należąca do użytkownika baza eksplodowała niedługo po rozpoczęciu kampanii, identyczny zabieg deweloperzy zastosowali również w Command & Conquer: Generals. Chorwaci z Croteam w Serious Sam 3: BFE dorzucili piratom kompana w postaci piekielnie upierdliwego skorpiona, którego w żaden sposób nie dało się zabić. W nielegalnej wersji Crysis: Warhead zamiast pocisków oręż wypluwał kurczaki, a w The Settlers III huta żelaza produkowała świnie, a nie niezbędną do rozwoju osady stal. Swoje musieli też odcierpieć posiadacze pirackiej kopii gry Michael Jackson: The Experience w wersji na konsolę DS. Utwory króla popu zostały ubarwione dźwiękami wydawanymi przez wuwuzelę – instrumentem spopularyzowanym dzięki mistrzostwom świata w piłce nożnej w 2010 roku. Na tle tych wszystkich radykalnych rozwiązań, mało uciążliwe wydaje się zabezpieczenie, jakie w swojej ostatniej produkcji zastosowało fińskie studio Remedy Entertainment. Jeśli Alan Wake wykrywał, że ma do czynienia z nielegalną kopią, główny bohater przywdziewał charakterystyczną przepaskę na oko, natomiast w trakcie loadingów program przypominał o konieczności nabycia oryginału. Pomysłowe, prawda?

UV
2 listopada 2013 - 14:24

Komentarze Czytelników (154)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.11.2013 17:39
odpowiedz
zanonimizowany927757
15
Generał

To nie jest walka z piratami, a konsumentami. Piratów guzik obchodzą nowe zabezpieczenia, drm'y itp. Po prostu zarzuci crack'a i gra, a taki zwykły, szary konsument, który zapłacił za grę nie małe pieniądze musi pierdzielić "co by tu zrobić, aby gra zadziałała"

03.11.2013 17:58
odpowiedz
minarel
38
Generał

Ludzie piracą gry, bo obecny model jest niedostosowany do dzisiejszych standardów. Tak jak samochody wyparły dorożki, a żarówki wyparły świece, tak internet wyprze koncerny wydawnicze.

Przyszłością jest model free to play, jak również inne jeszcze nie rozpowszechnione. Popierając kupowanie gier w stary sposób popieracie stare rozwiązania, które tak czy inaczej odejdą w niepamięć. Popieracie też chore wymysły prawne wydawnictw, dzięki wam nie można już pożyczać gier znajomym, a żeby pograć z kimś przez lan muszę dokupić drugi egzemplarz w wysokiej cenie. A wielkie wydawnictwa oczywiście, że będą linczowały piratów, przecież w ich interesie jest utrzymanie starego modelu. Sami działacie na swoją szkodę.

Zabawne jest to, że myślicie, iż gdy piraci nie będą tępieni, to nagle nikt nie będzie kupował i żadna gra już nie powstanie :D
To nie konsumenci mają się dostosować pod wydawców, tylko wydawcy pod konsumentów.

03.11.2013 19:15
odpowiedz
duzyManiek
21
Centurion

Mylisz się, gra to nie towar luksusowy, ale TANIA rozrywka dla mas (nie w naszym kraju). Jeśli dla ciebie gry to szczyt luksusu to gratuję - żyjesz na naprawdę "wysokim" poziomie.
Nigdzie nie napisałem, że gra to towar luksusowy. Pozatym idąc Twoim tokiem rozumowania, skoro przeciętny niemiec może sobie kupić nowe auto załużmy za 12 pensji, a polak to samo za 48 to mam rozumieć że chcąc pokazać producentowi że Cie nie stać to pojedziesz do fabryki i z parkingu ukradniesz?

I jak sami widzicie nie dociera do niektórych. Dopiero co napisałem, że każdy zawód jest potrzebny, a tu już "pan elitarny" z tym swoim "zarób więcej".
Korzystasz z jakiś usług? Np. z myjni samochodowej? Ile płacisz? 10 złotych za mycie? Od jutra płacisz 200 zł bo ja też chcę kupić sobie grę. Powiesz, że pojedziesz do innej myjni? Do której? We wszystkich od jutra za mycie zapłacisz 200 zł. Drogo? Nie stać cię? To rusz 4 litery i zarób więcej.

Nie kożystam z myjni bo samochód myje sobie sam, natomiast za pewne usługi nie można płacić tyle żebyś ty zarobił załużmy te magiczne 3000 bo wtedy nikt by z nich nie korzystał, lub znalazł by się ktoś kto by wykorzystał sytuacje i zaoferował niższą stawkę - czysta ekonomia.
Pan elitarny też nie jestem bo na każda grę odkładam i nie płacze że mnie nie stać.

03.11.2013 19:29
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Łysy Samson -->

Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić. To, że mogę z danego produktu zrezygnować jest dla mnie jasne. Ale czy jesteś pewien, że tą retoryką chcesz zamknąć każdy problem? Jeżeli zatem cokolwiek Ci się nie podoba, rozumiem, że jedyną możliwą drogą, w Twoim światopoglądzie, jest rezygnacja?
Ja to widzę inaczej. Jeżeli coś mi się nie podoba - a bardzo mi się nie podoba stan prawny regulujący prawa konsumenta względem nabytego prawa do użytkowania własności intelektualnej - to wyrażam ten pogląd głośno, publicznie, a może kiedyś w bardziej czynny sposób przyczynię się do jego zmiany. Dzisiaj, ograniczam się do wypowiedzi publicznej, w nadziei, że więcej osób zwróci uwagę na ten problem.
Ja nie każę nikomu strzelać do biznesmanów czy lobbystów. Ale PRAWO ma służyć ludziom, a nie komuś, komu coś jest wygodne do prowadzonej działalności gospodarczej.
Żeby Ci było prościej to zrozumieć, to podam przykład:
Jeżeli wybuduję fabrykę to nie mogę spuścić toksycznych ścieków do rzeki. Dlaczego? BY chronić zdrowie i życie ludzi, oraz środowisko. Przepis zatem reguluje problem dla zaspokojenia potrzeb większej zbiorowości ludzkiej, a nie tego, bym ja prowadził skutecznie, łatwo i tanio swój biznes.
Ale domyślam się, że jeszcze jesteś nie przekonany. To może inny przykład:
Jeżeli zamawiam usługę lub nabywam dobro: samochód, suszarkę, ale także projekt techniczny, ekspertyzę, obliczenia, pomiary: przysługuje mi prawo do gwarancji, mogę dysponować tym w sposób niemalże dowolny. Mało tego, jeżeli nabyte dobro jest wadliwe, mam prawo do gwarancji nawet za zwrotem kosztów lub wymianą produktu na właściwy. Jeżeli znajdę wadę ukrytą, albo dzieło doprowadzi do szkody materialnej wskutek błędów czy zaniedbań to też mogę domagać się właściwego zadośćuczynienia. I nie są to gwarancje, które z łaski Bożej daje mi producent. To instrumenty, które daje mi prawo.
A jakie mam prawo w stosunku do gry, która okazała się być: gniotem, niezoptymalizowana, zawierająca błędy uniemożliwiające lub utrudniające rozgrywkę, problemy z obsługą sprzętu i inne?
Czy naprawa zgłoszonego błędu w grze, zostanie naprawiona i usunięta w terminie i trybie takim jak np zgłoszenie wadliwego sprzęgła w świeżo kupionym samochodzie?
Ludzie powinni się burzyć i domagać się od prawodawców ustanowienia regulacji, które dają konsumentowi możliwość rozliczania wydawcy z towaru, który dostarczył. To najbardziej oczywiste, logiczne i uczciwe podejście z możliwych.
Więc powtórzę raz jeszcze: będę kupował gry bo tak mi się podoba. I będę protestował i zwracał uwagę na brak właściwych regulacji oraz nazywał praktyki stosowane przez wydawców jako HANIEBNE, żeby nie użyć mniej regulaminowego stwierdzenia.

03.11.2013 19:41
nagytow
odpowiedz
nagytow
146
Firestarter

[119] PierwszyWolnyJestZajęty

Na Netfliksie, bo co?
Sorry, Netflix is not available in your country yet.
Chciałeś zabłysnąć ale ci nie wyszło.

Zabyłysnąć? Zanim kogos wysmiejesz, upewnij sie, ze sam sie nie osmieszasz. W tym przypadku niestety fail, nie mieszkam w Polsce od wielu, wielu lat.

[128] lipt0n
Pewien proces dystrybucji dóbr się wyczerpał i śmieszne żądania nagytow o zapłatę za owoce jego pracy tego nie zmienią.
Wracamy do podstaw: online only. I twoje śmieszne próby grania za darmo się skończą. Czas wziąć się do pracy i zarobić na gry.
W sumie moze masz racje, niech kazdy bierze wszystko za darmo. Po co ograniczac sie do IP? Materialne rzeczy tez, w koncu domaganie sie zaplaty sa swoja prace jest smieszne.

03.11.2013 19:54
lipt0n
odpowiedz
lipt0n
65
Atlas zbuntowany

Wracamy do podstaw: online only. I twoje śmieszne próby grania za darmo się skończą. Czas wziąć się do pracy i zarobić na gry.
Hehehe, głąbie ale ja juz gram za darmo. WoT, War Thunder, DOTA2 i LoL to prawdopodobnie obecnie najlepsze gry sieciowe. Darmowe naturalnie. Inne gry mnie nie interesują bo są słabsze lub za drogie względem jakości. Albo czekam na steamowe promocje, żeby ukraść grę i kupic ją taniej niż w dniu premiery. Jestem wyjątkowo przebiegłbym złodziejem ;)

W sumie moze masz racje, niech kazdy bierze wszystko za darmo. Po co ograniczac sie do IP? Materialne rzeczy tez, w koncu domaganie sie zaplaty sa swoja prace jest smieszne.

Ojej, ojej. Ktoś próbował błysnąć ironia a zrobił z siebie idiotę.
Naturalnie masz świadomość, że dobra materialne mają ograniczona podaż a IP nieskończoną. Na ściągnięciu czegoś nikt nic nie traci.
Co jeśli za x lat ktoś skonstruuje maszynę do kopiowania dóbr materialnych?

03.11.2013 20:27
chuca
odpowiedz
chuca
12
Chorąży

Jorma - swoboda kształtowania umów co do EULI i wszystko jasne. Podziwiam Samson, że masz siłę uświadamiać tych niereformowalnych ludzi, a co do liptona - chciałbym zobaczyć jak wyzywasz tych ludzi na żywo.

03.11.2013 20:48
odpowiedz
zanonimizowany947376
6
Legionista

Wszedłem tu właśnie zobaczyć, jak ma się dyskusja na temat uczciwości w piractwie i widzę, że dalej chodzimy w kółko.

Ale lipt0n, naprawdę...

Nie rozumiesz człowieku, że nabywając dany produkt, który staje się tym samym twoją własnością, masz to prawo do jego użytku, ale we własnym zakresie? Nie oznacza to, że masz prawo do jego dystrybucji, nawet darmowej. Pójdźmy dalej waszą chorą logiką, to piraci zaczną sprzedawać skopiowane przez siebie gry po śmiesznie niskich cenach.

Poza tym, widzę, że chyba trudno ci było po tylu postach wpaść na to, że ja nie mówiłem o problemie piractwa wyłącznie w Polsce, lecz globalnie. I faktem jest, że piractwa nie wyeliminujesz, dopóki nie sprawiłbyś, że gry byłyby przez oficjalnych wydawców wręcz rozdawane za darmo. Ustal najniższą możliwą cenę za grę, a i tak znajdą się ludzie, którzy będą piracić, bo nawet tak się żyłuje na tych twoich bezdusznych koncernach.

Spójrz na jakikolwiek inny kraj, choćby na USA. Również tam wydawcy robią ludzi w ciula, żądając od nich teraz, np. 60$ za BF3, co dla nich jest przegięciem. Ale sam przecież piszesz o wyższym standardzie życia w takich krajach, więc wszelkie narzekanie nie powinno mieć miejsca. A jednak. Nawet jakbyś miał kupić w naszym kraju ponad dwuletnią grę za te 60 zł (czy też mniej), to bardzo byś się o to burzył. Burzyłbyś się o każdą cenę, więc tak, najlepiej, żeby najlepsze gry były robione przez frajerów (czy "pasjonatów", jak ich nazywasz) wyłącznie za darmo, no to może jeszcze w nie zagrasz.

I zadanie dla ciebie: jak już pisał wcześniej Samson bodajże, stwórz cokolwiek pasjonującego, co zajmie ci mnóstwo czasu, w co być może wpakujesz też mnóstwo pieniędzy. Następnie rozdaj to całemu światu za darmo, a jeśli jednak zmądrzejesz i będziesz chciał zapłaty za swój produkt, to miej pretensji, że ktoś go skopiował, bo przecież nie będzie przepłacał. Zrób to albo pomiń temat, jak to wcześniej zrobiłeś i pozostań bez wyobraźni.

03.11.2013 20:52
odpowiedz
jorma
8
Legionista

@chuca
Podziwiam Samson, że masz siłę uświadamiać tych niereformowalnych ludzi

Rzeczywiście wzór cnót wszelakich godny podziwu:) Razem tworzycie doskonałą parę:) Sorry za uszczypliwość, ale naprawdę albo nie rozumiecie co się do was pisze, albo nie odpowiadacie na pytania.

Ok. Koniec złośliwości. Nikt tu nikogo nie przekona do własnego zdania. Ja też nie zamierzam się z nikim droczyć. Kto chce niech płaci, kto nie - niech piraci. Chodzi o frajdę z grania, czego wam życzę. Pozdro dla wszystkich:)

03.11.2013 20:59
odpowiedz
zanonimizowany947376
6
Legionista

Albo czekam na steamowe promocje, żeby ukraść grę i kupic ją taniej niż w dniu premiery. Jestem wyjątkowo przebiegłbym złodziejem ;)

Ja pierdolę...

Co ma piernik do wiatraka?

Co jeśli za x lat ktoś skonstruuje maszynę do kopiowania dóbr materialnych?

Gówno. Równie dobrze coś takiego może nie powstać i w zasadzie nie wyobrażam sobie istnienia takiej maszyny. Ale co naprawdę może się zdarzyć? Hm, pewnie upadek ludzkości. Bo po co ktoś będzie miał się starać cokolwiek stworzyć, skoro "miłosierny" idiota lipt0n skopiuje to swoją magiczną maszynką i będzie to oddawać za darmo?

jeśli jednak zmądrzejesz i będziesz chciał zapłaty za swój produkt, to miej pretensji, że ktoś go skopiował,

nie miej*

Jestem pewien, że w cztery oczy byłby cokolwiek bardziej wstrzemięźliwy.
A to niby dlaczego? Bo byś się na niego rzucił z pięściami tak jak to ująłem w cytacie?

Albo jesteś mocny w gębie, albo w walce. Albo masz po prostu logiczne argumenty, z którymi da się jakoś dyskutować. lipt0nowi niestety tego ostatniego brakuje, więc pozostaje mu tylko jedna z pierwszych dwóch opcji. Tyle że za ekranem komputera cwany może być każdy. I nie chodzi tu o to, czy ktoś się na kogoś rzuci z pięściami, tylko o zwyczajną, ludzką przyzwoitość.

03.11.2013 21:00
chuca
odpowiedz
chuca
12
Chorąży

@hmmm jorma nie ze wszystkim się z Samsonem zgadzam - rozumiem jak ktoś piraci bo ma mało pieniędzy a nie chce wypaść z obiegu kulturalnego, a wydaje (szczerze) na orginały tyle ile może, ale jakby branie owoców czyjeś pracy od tak nie jest czymś ok i chociaż jak ktoś już bierze to niech się nie czaruje, że może tak uczynić. Mimo, że się z Tobą niezgadzam też Ci życzę najlepszego/

03.11.2013 21:26
lipt0n
😁
odpowiedz
lipt0n
65
Atlas zbuntowany

jazzr, ot wioskowy głupek. Przyszedł prawić swoje wioskowe mądrości.
<---

Albo masz po prostu logiczne argumenty, z którymi da się jakoś dyskutować. lipt0nowi niestety tego ostatniego brakuje,

No tak, skoro tak piszesz to z pewnością masz racje. Szkoda, że nie mogę dostrzec uzasadnienie dla twoich słów. No ale żyj dalej w świecie iluzji.

Co ma piernik do wiatraka?

nie rozumiesz nawet prostych zależności. Śmiać się czy płakać ? I ty nazywasz innych od idiotów ?

Ale co naprawdę może się zdarzyć? Hm, pewnie upadek ludzkości. Bo po co ktoś będzie miał się starać cokolwiek stworzyć, skoro "miłosierny" idiota lipt0n skopiuje to swoją magiczną maszynką i będzie to oddawać za darmo?

Pewnie tak, ludzie przecież nie tworzą niczego z pasji.

masz to prawo do jego użytku, ale we własnym zakresie?
I we własnym zakresie pożyczam kopie tego produktu innym. :) ot co.

problemie piractwa
Nie ma czegoś takie, piractwo w żadnym wypadku nie jest problemem.

03.11.2013 21:36
Łysy Samson
odpowiedz
Łysy Samson
98
Bass operator

Albo czekam na steamowe promocje, żeby ukraść grę i kupic ją taniej niż w dniu premiery. Jestem wyjątkowo przebiegłbym złodziejem ;)

Ojej, ojej. Ktoś próbował błysnąć ironia a zrobił z siebie idiotę.

03.11.2013 22:06
😁
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

[139] Zanim kogos wysmiejesz, upewnij sie, ze sam sie nie osmieszasz. W tym przypadku niestety fail, nie mieszkam w Polsce od wielu, wielu lat.
nagytow zostajesz oficjalnie nominowany na maskotkę portalu GOL.

Powiem ci, że nawet się cieszę się z tego, że tacy jak ty opuszczają ten kraj bo nam krajowe IQ wzrasta.

Czy ty myślisz, że ja nie domyśliłem się, że musisz przebywać poza Polską i że jest to jeden z krajów, który jest przez Netflix obsługiwany skoro masz dostęp do tego serwisu?

Ja chciałem żebyś się do tego przyznał, abym ci teraz mógł powiedzieć jedno bardzo ważne zdanie: skoro siedzisz na Zachodzie to po po się udzielasz w tym temacie?

Wyemigrował taki i teraz cwaniaka rżnie bo nawet za minimalną na zmywaku w UK będzie go stać na gry. Ale przecież trzeba jak to polaczki mają w zwyczaju dokopać rodakom w kraju, że to biedaki i na nic ich nie stać. Jak znam życie to pewnie ktoś ci kupuje gry w Polsce i podaje klucze aktywacyjne bo w UK gry są dla ciebie za drogie.
I nie zapomnij o "u nas w UK".

03.11.2013 22:08
lipt0n
😁
odpowiedz
lipt0n
65
Atlas zbuntowany

#147
Kreatywność to zapewne twój ukryty talent.

03.11.2013 22:09
odpowiedz
zanonimizowany947376
6
Legionista

lipt0n, ot marny troll, który próbuje wyprowadzać ludzi z równowagi swoimi głupimi prawidłami. Serio, kończę rozmowę z tobą, ponieważ o ile zwyczajnego idiotę dałoby się jeszcze wyedukować i zreformować, to tobie zwyczajnie sprawia wielką satysfakcję przyciąganie uwagi innych ludzi do swej denerwującej głupoty.

Innym też radziłbym zaprzestania dyskusji z kimś takim, jako że na sensowną wymianę zdań z tobą biedą umysłową nie ma co liczyć.

Ah, jeszcze coś:

No tak, skoro tak piszesz to z pewnością masz racje. Szkoda, że nie mogę dostrzec uzasadnienie dla twoich słów. No ale żyj dalej w świecie iluzji.

Każdy żyje w świecie iluzji własnych poglądów. Tyle że to, iż rynek gier cierpi na pasożytach twojego pokroju, jest akurat faktem. Więc możesz sobie wyzywać innych, skoro cię to dowartościowuje, ale w tej kwestii jest tylko jedna prawda, której ty nawet nie umiesz zaprzeczyć, do tego prosząc ludzi o argumenty, gdy twoje wypowiedzi są najbardziej tutaj absurdalne.

No i, raz jeszcze: wyzwanie dla ciebie - bądź pasjonatem i stwórz grę AAA za darmo, to może pogadamy.

Pozdrawiam. :)

03.11.2013 22:13
odpowiedz
zanonimizowany809
160
Legend

Powtórzę po raz kolejny:
Nie popieram piractwa, ani żadnej innej formy łamania prawa.
To oczywiste, ze każdy kto wytwarza jakieś dobro - chce na nim zarobić jak najwięcej.

Ale dalej oczywistości się kończą. Poruszana w tym wątku różnica pomiędzy kradzieżą auta a skopiowaniem gry jest istotna i wcale nie jest śmieszna. Równie demagogiczne jest obliczanie faktycznych strat na podstawie domniemania, że każdy kto skopiował - kupiłby produkt.

Oczywiście, Ci którzy reprezentują grupę interesu wydawców, użyją wszelkiej retoryki by udowodnić, że nawet jeżeli przypadkiem zanuciłem melodię, którą skomponowała Rhiana - to już jestem piratem. Ale właśnie w tym miejscu jest rola prawa, rola ustawodawcy. Tam, gdzie nie ma prawa - tam ludzie urządzają cyrk na kółkach.
Szkoda tylko, że ludzie działający na rzecz praw konsumenta mają mniejsze przebicie niż lobbyści.
Dziwię się bardzo, że tak bardzo bronicie tych wydawców, zamiast pomyśleć o sprawie z odrobinę szerszej perspektywy. I nikt nie mówi o przyzwoleniu na łamanie prawa - ale o zauważeniu potrzeby jego zmiany.

03.11.2013 22:25
odpowiedz
minarel
38
Generał

Tyle że to, iż rynek gier cierpi na pasożytach twojego pokroju, jest akurat faktem.

Nie jest faktem. W tym wypadku "cierpią" jedynie wydawcy, a nie cały rynek.

No i, raz jeszcze: wyzwanie dla ciebie - bądź pasjonatem i stwórz grę AAA za darmo, to może pogadamy.

To jest niemożliwe - to co różni gry tzw. AAA od innych jest ilość wpakowanych pieniędzy. W zasadzie to jedyna różnica.
Pragnę tylko zauważyć, że gry typu AAA, mimo ogromnego piractwa (w zasadzie to takie gry się głównie piraci) są niezwykle dochodowe, patrząc chociażby po rekordowych wynikach nowych gier z serii Call of Duty. Panie, jak to w końcu jest?

No i jeszcze mała uwaga. Taka np. Black Mesa, stworzona przez pasjonatów niczym nie ustępuje tym wszystkim przereklamowanym grom typu AAA. A chłopaki nie zażądali nawet centa za swoją robotę.

03.11.2013 22:41
odpowiedz
zanonimizowany947376
6
Legionista

To jest niemożliwe - to co różni gry tzw. AAA od innych jest ilość wpakowanych pieniędzy. W zasadzie to jedyna różnica.

Pisząc o grach AAA miałem raczej na myśli gry o wyjątkowo dobrym przyjęciu przez krytykę, choć to się zazwyczaj pokrywa z dużymi sumami włożonego w nie budżetu. Więc skoro niemożliwe jest stworzenie takiej gry przez jedną osobę, to zamiast pisać bzdury proponowałbym gościowi, do którego odpowiadałem wcześniej, znalezienie innych takich "pasjonatów" do współpracy i stworzenie jakiejkolwiek naprawdę porządnej gry zupełnie za darmo. Zupełnie.

Zgadzam się, że najlepsze efekty pracy otrzymujemy wtedy, gdy wypełniamy nasze obowiązki z pasją. Praca, którą kochamy to najlepsza kombinacja. No ale właśnie: praca. Człowiek z czegoś musi wyżyć, więc nie widzę sensu ładowania większości swojego czasu (czy nawet własnych pieniędzy), skoro nie możemy tego później odzyskać w postaci zarobków.

Pragnę tylko zauważyć, że gry typu AAA, mimo ogromnego piractwa (w zasadzie to takie gry się głównie piraci) są niezwykle dochodowe, patrząc chociażby po rekordowych wynikach nowych gier z serii Call of Duty. Panie, jak to w końcu jest?

Pragnę zauważyć, że usprawiedliwianie swoich działań tym, iż "i tak masy ludzi tę grę kupią, to nic się nie stanie, jak ja jeden ją spiracę", nie ma sensu, ponieważ nie tylko ty tak sobie myślisz. Pomnóż to przez tysiące, a nawet miliony osób i już masz spory brak zysku. A niech się znajdą jeszcze tacy ludzie jak lipt0n, co próbują moralizować społeczeństwo na swój chory sposób, to wówczas liczba ludzi piracących gry się rozrasta. Więc nie zdziwiłbym się, gdyby kiedyś te wielkie koncerny zaczęły upadać, a pozostaliby sami pasjonaci tworzący gry za darmo. Tylko pytanie: ilu by się takich ostało i na jak długo, gdyby zobaczyli, że ich harówa nie przynosi im żadnego zysku poza czystą satysfakcją? Jakoś nie wierzę, że mielibyśmy teraz tysiące zajebistych wydań "beefów, codów czy fif". Nie sądzę.

Pieniądz jest elementem napędowym tego świata. Ważną motywacją do pracy. Nie wiem, jak wyobrażacie sobie świat, nawet świat gier, gdyby każdy miał pracować za darmo.

W tym wypadku "cierpią" jedynie wydawcy, a nie cały rynek.

Myślę, że część zysków idzie jednak do producentów gier. Nie powiesz mi chyba, że nawet ta stała pensja dla całych sztabów ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za proces tworzenia gier (grafików, animatorów, programistów, etc.) bierze się z powietrza?

No i jeszcze mała uwaga. Taka np. Black Mesa, stworzona przez pasjonatów niczym nie ustępuje tym wszystkim przereklamowanym grom typu AAA. A chłopaki nie zażądali nawet centa za swoją robotę.

No i chwała im za to. A jak komuś naprawdę zależy na okazaniu im wsparcia, to może ofiarować dotację za ich pracę. Ale nie zgodziłbym się sam, gdyby żądali nawet tego centa za swoją pracę, skoro wykorzystali pewne materiały z HL2 (przede wszystkim sam silnik), którego autorami są ludzie z Valve. Gdyby część zysków trafiła do, no cóż, współtwórców, to naprawdę nie miałbym nic przeciwko.

03.11.2013 22:48
odpowiedz
zanonimizowany947376
6
Legionista

A myślę, że dobrą taktyką dla korporacji do zachęcania modderów do pracy nawet za darmo, jest możliwość zaoferowania posady naprawdę pomysłowym i pracowitym autorom. Gdzieś wyżej pisałem o tym na przykładzie Counter - Strike'a.

Poza tym, jak ktoś ma żyłkę do takich rzeczy, to niech się zatrudni w odpowiedniej firmie i zarabia uczciwie z innymi. Jeżeli znasz grę Counter - Strike, to powinieneś wiedzieć, że była to początkowo modyfikacja do pierwszego HL stworzona przez bodajże dwóch studentów. Czy ich trud nie został wynagrodzony, gdy Valve zaoferowało im pracę w zamian za przejęcie ich moda?

Taka polityka korporacji mi się podoba.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze