Wunderwaffe w rękach Mortyra! - ElMundo - 31 grudnia 2010

Wunderwaffe w rękach Mortyra!

ElMundo ocenia: Mortyr
70

Mortyr, Mortyr, Mortyr… Polska myśl programistyczna zawsze miała w zanadrzu ogrom dziwnych pomysłów. To gry porno i niesamowicie brutalne produkcje od Nekrosoftu, to znowu chyba najdziwniejsza platformówka polskiej sceny growej – Kostucha: Just One Fix, a przecież mieliśmy jeszcze całe zastępy Maluchów i Poldków, Detektywa Rutkowskiego – oj, było tego sporo. Rodzimi twórcy nie zapominali także o II Wojnie Światowej – wszak to temat chwytliwy jak mało który. W teoriach spiskowych, jak doskonale widać na przykładzie pierwszego Mortyra,  też byli całkiem nieźli.

Oto bowiem Niemcy wygrywają w cuglach II Wojnę Światową, zaś cały świat ugina się pod pręgierzem rządu hitlerowców. Znalazła się jednak osoba, która odkryła sekret III Rzeszy – w wygranej pomógł tajemniczy artefakt. Zdesperowani naukowcy postanowili odwrócić bieg wydarzeń i skorzystać z wehikułu czasu – w tym celu Jurgen Mortyr wysyła swojego syna Sebastiana do 1944 roku, by zupełnie zniszczyć plany hitlerowców. Oczywiście wszystko poszło nie tak jak trzeba i biedny wysłannik musi przebijać się przez całe zastępy żołnierzy sił wroga.

Prawda, że brzmi bajecznie? Rozgłos towarzyszący premierze był ogromny – bo to gra NASZA, POLSKA, a na dodatek walczymy z Niemcami – czegóż chcieć więcej? Niestety, branżowe serwisy wbrew przewidywaniom nie zaczęły nagle sypać ósemkami i dziewiątkami. Ale jedno trzeba przyznać – pierwszy Mortyr miał swój niesamowity klimat.  Mimo wielu niedoróbek technicznych  grałem w to bez opamiętania, bez zgryzoty powtarzając kilkanaście razy jeden bardzo upierdliwy etap. I choć teraz większość graczy pamięta głównie pięknie lśniące posadzki i nienaturalne pozy zabitych wrogów, Mortyr zapisał się w mojej pamięci jako przykład polskiej zwyczajności i programistycznej odrębności, którą zresztą można obserwować w niektórych przypadkach do dnia dzisiejszego. I za to ma ode mnie soczystą „siódemkę”.

ElMundo
31 grudnia 2010 - 15:27

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
31.12.2010 15:41
Ambitny Łoś
Ambitny Łoś
141
Cthulhu

Ja grę zapamiętałem przez to, że nóż do walki wyglądał jak nóż do masła :)

31.12.2010 15:58
Scott P.
👍
odpowiedz
Scott P.
95
Generał

Mortyr to moja pierwsza gra na pierwszego peceta. Całkiem przyzwoita strzelanka szkoda tylko, że twórcy trochę na kłamali z niektórymi elementami, które miały pojawić się w grze np. motyw z gestapo i z pielęgniarką. Ale wybaczam im te drobne mankamenty i braki, bo umieścili w grze elementy humorystyczne, które były adresowane do polskiego gracza.

31.12.2010 16:02
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
70
Silence of the LAMs

A ten motyw z tą pielęgniarką nie został usunięty bo ktoś tam (jakaś organizacja) uznała, że kuląc się przypomina kobietę podczas stosunku oralnego? Bodajże w neo+ to wyczytałem.

A grę pamiętam za to, że było w niej cholernie ciemno. Ustawienia jasności nic nie dawały (in dobiły mojego Szajsunga).
A, i jest okazja by strzelać z Kar98, mniam.

Ale sequele Mortyla to koszmar, zwłaszcza część druga.

31.12.2010 16:38
Harry M
odpowiedz
Harry M
132
Master czaszka

Grałem, grałem