Kibole - kto wypleni tę zarazę? - ElMundo - 10 kwietnia 2014

Kibole - kto wypleni tę zarazę?

Ostatnie wydarzenia w rodzimej piłce nożnej wcale nie obracają się wokół tego, czego powinny dotyczyć – czysto piłkarskich wydarzeń, gry reprezentacji czy klubowych rozgrywek w ramach polskiej ekstraklasy, ale kwestii, która średnio co kilka miesięcy powraca do nas jak bumerang – kiboli. Ta niekończąca się plaga po kilku miesiącach względnego spokoju znów daje o sobie znać w sposób – dosłownie – wybuchowy. Problem znowu narasta, a szereg różnorodnych patentów mających zwiększyć bezpieczeństwo na stadionach zakończył się chyba tylko  wyłącznie na konferencjach prasowych zwoływanych tuż po nieprzyjemnych stadionowych incydentach. Bo efektów na razie niestety w ogóle nie widać.

Kwestia warszawskich kiboli mieniących się wiernymi kibicami, nierzadko znajdujących się w różnorodnych oficjalnych stowarzyszeniach kibiców, jest znana od dawna. Najbardziej do tego przyczyniła się osoba niejakiego „Starucha”, który wsławił się tym, iż przyłożył Jakubowi Rzeźniczakowi w twarz za „brak zaangażowania w trakcie spotkania”. Fakt, że nierzadko polscy kopacze nie wykorzystują pełni swoich możliwości jest oczywiście niezaprzeczalny, ale to wydarzenie złamało podstawową, wydawałoby się, kwestię nietykalności cielesnej osobistej na linii zawodnik - kibic. A potem – wszyscy doskonale wiemy, jak potoczyła się dalsza historia. Całą odpowiedzialność za konflikt na linii klub - „sympatycy” zrzucono na koncern ITI zarządzający klubem, czemu wyraz dawano w całej gamie różnorodnych, często niecenzuralnych napisów zakrywających trybuny stadionu oraz rzucaniu solidnych ładunków rac, przez które klub ponosił regularne kary w wysokości nierzadko kilkudziesięciu tysięcy złotych, co znacznie obciąża budżet nawet najbogatszego zespołu, jakim jest stołeczna Legia. Po zmianie właścicieli oraz objęciu fotela prezesa przez Bogusława Leśnodorskiego mimo próby nawiązania dialogu z kibolami sytuacja się nie zmieniła, a jej finałem okazały się być niedawne wydarzenia podczas meczu z Jagiellonią, gdy grupa bandytów starła się z przyjezdnymi z Białegostoku i doszło do regularnej bitwy na pięści, race i krzesełka. Przerwanie meczu, strata punktów, wysoka kara finansowa – to wszystko mocno uderzyło w dobre imię klubu, ale chyba najbardziej bolesna może stać się strata wizerunkowa. Legia, promująca się jako klub przyjazny całym rodzinom, praktycznie na własnym karku wyhodowała żmiję, która w absolutnie bezpretensjonalny, wulgarny i bandycki sposób zniszczyła pracę wielu osób próbujących zapełnić nowoczesne stadiony i wypromować piłkarskie spotkania jako rozrywkę dla wszystkich.

Ciężko jakkolwiek racjonalnie skomentować ten obrazek...

Podobne „zezwierzęcenie” kibicowskich obyczajów można zaobserwować również w Krakowie, gdzie od wielu lat toczy się regularna walka na linii Wisła-Cracovia. Abstrahując od regularnych wojenek na ulicach miasta przestępców mieniących się „sympatykami” danego klubu, również i w tej sytuacji na trybunach daleko do ideału. Zamknięcie trybuny na stadionie Wisły w związku z wrzuceniem na murawę środków pirotechnicznych nie tylko nie podziałało kojąco, ale tylko rozeźliło kiboli – na kolejnym spotkaniu race zostały wrzucone na boisko i trybuny z placu położonego tuż obok obiektu. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że stadionowym bandytom na rękę poszły osoby, którym powinno zależeć na bezpieczeństwie i dobrym imieniu klubu – na te harce pozwolili m.in. włodarze znanej wiślackiej restauracji czy osoby zajmujące się ochroną.

To oczywiście tylko najbardziej aktualne przykłady – a przecież można by tu przywołać incydenty związane z pobiciem piłkarza (Robert Jeż w Zagłębiu Lubin), zniszczeniem samochodu piłkarza (Michał Gliwa, również Zagłębie Lubin), nienawiścią słowną intonowaną przez bożyszcze kiboli – gniazdowych, którzy w swoim ubogim słowniku najczęściej posiadają słowa zaczynające się na „k” i „ch”, wyrywanymi krzesełkami, starciami z policją…

To nie jest element ekwipunku bohatera "Postala" - to podstawowe wyposażeniu wielu stadionowych bandytów.

Kto na tym traci? Generalnie rzecz ujmując, właściwie wszyscy:

- na stadiony wybudowane za ogromne pieniądze nie warto chodzić, bo albo oberwiemy krzesełkiem po głowie, albo przekleństwem po uszach;

- kluby płacą sowite kary za zachowanie bandy chuliganów, zamiast przeznaczyć je na działania marketingowe czy poprawę bezpieczeństwa;

- piłka nożna staje się produktem po prostu mało atrakcyjnym w tak nieprzyjemnej oprawie;

- sponsorzy i biznesmeni odwracają się od futbolu, co powoduje nie tylko problemy polskich klubów ale i brak środków na szkolenie dzieci i młodzieży;

- a finalnie kończy się to brakiem sukcesów, które przecież są motorem popularności sportu i na które tak wszyscy czekamy.

By choć trochę poprawić sytuację na stadionach, wystarczyłoby podjąć działania. Skuteczne. Właściwie – nawet jakiekolwiek. Tymczasem:

- sądy 24-godzinne po kilku miesiącach aktywnej działalności absolutnie straciły na znaczeniu i stały się centrum wydawania wyroków za drobne przestępstwa i kradzieże;

- rząd o programie „Zero tolerancji dla chuliganów stadionowych” chyba zdążył już zapomnieć;

- ochrona na stadionach w sytuacjach zagrożenia nie kiwnie palcem, bo… sama się boi, z kolei policjanci reagują tylko w ostateczności;

- zakazy stadionowe to chora mrzonka – wystarczy podać przykład meczu Legia - Jagiellonia, po którym do tej pory wydano ledwie 50 (!) zakazów.

Takie obrazki możemy ostatnio zaobserwować tylko na meczach reprezentacji, choć kadrowicze swoją grą nie dają zbyt wielu powodów do zadowolenia...

A przecież wystarczyłoby przerzucić odpowiedzialność za wykroczenia stadionowe na kiboli. Egzekwować zakazy stadionowe nawet za najmniejsze przestępstwa na trybunach i karać pracami społecznymi oraz wysokimi grzywnami. Zaryzykować eliminację wulgarnego dopingu kosztem konfliktu z fanatykami (w większości będących zwykłymi stadionowymi chuliganami). Wprowadzić dokładniejszą rewizję osobistą i karać za chociażby próbę wniesienia środków pirotechnicznych. Tak niewiele, a jak się okazuje – tak wiele.

Tak – jestem za całą gamą jak najbardziej radykalnych rozwiązań, by wyplenić tę zarazę z polskich stadionów. By pokazać, że dla stadionowej bandyterki nie ma miejsca w polskiej piłce. Odseparowanie kiboli od codziennej działalności klubów to najlepsze, co naszemu futbolowi mogłoby, i musi się przytrafić. Być może niejeden prezes, niejeden trener, niejeden kibic i przede wszystkim – niejeden polityk – za to zapłaci, czy to wizerunkowo, czy finansowo. Przykłady Anglii czy Niemiec pokazują jednak, że jest to gra warta świeczki – tam, gdzie niegdyś beztrosko panoszyli się chuligani, dziś praktycznie nie widać po nich śladu, a na stadionach panuje kapitalna atmosfera.

Chciałbym za kilka lat usiąść na stadionie pośród gamy różnorodnych pasjonatów futbolu, posłuchać kulturalnego dopingu i obejrzeć mecz na całkiem niezłym, piłkarskim poziomie. Jedno zdanie, trzy postulaty, a na ten moment chyba wszystkie niezbyt możliwe do spełnienia. Największym problemem polskiego futbolu, który powstrzymuje większość pozytywnych zmian są oni – kibole. Bandyci. Chuligani. Bez chociaż częściowego rozprawienia się z nimi nie da się rozpocząć gruntownej przebudowy rodzimej piłki. Coraz częściej odnoszę jednak wrażenia, że chyba mało komu się chce – tym bardziej to dziwne, bo przecież rozwiązanie tego problemu leży w kwestii wszystkich choć w niewielkim stopniu zainteresowanych futbolem. Deklaracjami nie wypleni się z naszych stadionów bezmózgów z racami w rękach i „ch…mi” w ustach. Gdyby tak było, pewnie właśnie mielibyśmy najbezpieczniejsze, kulturalne i przyjazne rodzinom stadiony. 

ElMundo
10 kwietnia 2014 - 20:51

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
10.04.2014 21:44
Lynx_gameplay
4
Legionista

Ja to bym chciał przynajmniej wyjść w Krakowie w koszulce jakiegokolwiek polskiego klubu bez obaw, że ktoś pozbawi mnie życia. To straszne co się dzieje, ale jeśli się tylko chce, można zapobiec wybrykom chuligańskim. Bardzo dobrym przykładem są reformy Margaret Thatcher. Wprowadziła PRAWDZIWE zakazy stadionowe, a zamiast stawiania płotów oddzielających boiska od trybun kazała malować linie z informacjami ile kosztuje ich przekroczenie. Zaostrzyła też radykalnie kary za przestępstwa stadionowe. Władze klubowe powinny ponosić dodatkową odpowiedzialność za niesubordynację ochrony na własnym obiekcie. To skandaliczna sytuacja, kiedy wynajęci ochroniarze nie pilnują porządku na stadionie. PZPN powinien wreszcie w podręczniku licencyjnym dodać zapis mówiący o tym, że organ licencyjny może odstąpić od przyznania licencji grania w danej klasie rozgrywkowej, jeśli na stadionie doszło do bójek, awantur czy złamania prawa, które powodowało bezpośrednie zagrożenie życia. Że Legia zostałaby zdegradowana do 1 ligi? Trudno. Przynajmniej kluby i kibice zaczęłyby myśleć na poważnie o tej całej sytuacji.

10.04.2014 21:53
odpowiedz
Eredin
14
Generał

Jak powszechnie wiadomo, kibole som winni żałosnemu poziomowi polskiej piłki nożnej. Wraz z wyeliminowaniem zjawiska kibolizmu Polska awansuje o sto miejsc w rankingu UEFA i w końcy wyprzedzi Wyspy Owcze. Polscy piłkarze będą strzelać gole dla flagi biało czerwonej, zamiast dla barw Niemiec. Młodzież wypełni Orliki pracowicie malowane na niebiesko przez zaprzyjaźnione frmy!

Najpierw kibole, potem bezrobocie, korupcja i łapówkarstwo! I dopalacze, pedofile i ...
Oh zaraz, przez chwilę myślałem że jest 2008.

10.04.2014 22:00
odpowiedz
kęsik
63
Legend

Takie obrazki możemy ostatnio zaobserwować tylko na meczach reprezentacji, choć kadrowicze swoją grą nie dają zbyt wielu powodów do zadowolenia...

Bzdura. Takie obrazki można oglądać w każdy weekend na każdym stadionie w naszej Ekstraklasie. Nikt nie chce oglądać tych pikników i januszy na meczach kadry. Prawdziwi kibice kibicują swoim klubom i tam mamy prawdziwą atmosferę piłkarskiego święta i super doping. Kibole to wymysł mediów, to mit według którego na mecz w polskiej lidze strach przyjść z dzieckiem bo można wyjść bez niego. Na meczach polskiej Ekstraklasy jest bardzo bezpiecznie i jakieś objawy większego wandalizmu nie zdarzają się częściej niż w Anglii. W większości przypadków za tymi wszystkimi "spektakularnymi" aresztowaniami złych kiboli stoi zwykła prowokacja policyjna która to zwykłych kibiców prowokuje i niewinnym wlepia potem zakazy stadionowe.

10.04.2014 22:07
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Hahaha kęsik. Toś dowalił ;)

11.04.2014 00:43
odpowiedz
chuca
12
Chorąży

Wybacz ale cała masa przekłamań. Brakuje Ci wiedzy w tym temacie.

11.04.2014 00:58
odpowiedz
Cobrasss
111
Senator

KIBOL
Kopiący Innych Bandyta Osławiony Lekkomyślnością

11.04.2014 07:13
odpowiedz
Sanchin
170
Orchid Samurai

Ja to bym ich wpuścił na stadiony, albo specjalne areny - jak w Koloseum - niech się leją. Skoro ~2000 lat temu się takie coś podobało, to dlaczego teraz nie? Kasę za bilety pozbierać od widzów, kibol leczy się na własną rękę, najlepsi może by nawet jakieś nagrody dostali :D Skoro oni i tak chcą się tłuc, to jeśli robić to w kontrolowany sposób, myślę, że na ulicach byłby mniejsze problemy. A z pewnością byłoby to bardziej widowiskowe niż piłka nożna, zwłaszcza w polskim wydaniu.

11.04.2014 09:55
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

[3] Tak misiu, wjazd kiboli na murawę w finale pucharu Polski, pobicie piłkarza przez jakiegoś kibolskiego patalacha to wymysł mediów, kalumnie i oszczerstwa. W naszej lidze panuje atmosfera piłkarskiego święta? Po pierwsze...o jakim pilkarstwie ty mówisz, o bezmyslnym kopaniu gały chyba, po drugie o jakiej atmosferze jak na typowy mecz przychodzi 4000 ludzi z czego polowa po to, zeby tłuc sie po mordach? Atmosferę piłkarskiego święta to masz w LM, na mundialu, na EURO...

https://www.youtube.com/watch?v=5T0DXro4Slw

PROWOKACJA MEDIÓW, KŁAMIO, PHOTOSHOPPED

11.04.2014 10:12
odpowiedz
Dragon_666
58
Get Twiztid

Ha! niezly art cos mi sie wydaje, ze starasz sie o posadke w Gazecie... GW-no wartej. Troche fantazji jeszcze napuscisz najlepiej do tematu o ktorym nie masz zadnego pojecia i juz redaktor naczelny.

Takie obrazki możemy ostatnio zaobserwować tylko na meczach reprezentacji

Pierwsze lepsze
"Zagraniczni studenci już po raz kolejny odwiedzili obiekt "Pasów" i po raz kolejny byli zachwyceni tym co zastali."
http://cracovia.pl/pilka-nozna/news/wiadomosci/erasmusi_zachwyceni_meczem_cracovia__gornik_zabrze

Nierozumiem rowniez po cholere sie wpierniczasz gosciu do nie swojego srodowiska? Tobie nikt nie mowi jaką spodnice masz zakladac na parade pederastow.

11.04.2014 10:37
odpowiedz
kęsik
63
Legend

Tak misiu, wjazd kiboli na murawę w finale pucharu Polski, pobicie piłkarza przez jakiegoś kibolskiego patalacha to wymysł mediów, kalumnie i oszczerstwa.

Oczywiście, zdarzają się takie przypadki ale jak już pisałem wcale nie częściej niż w innych ligach w Europie.

W naszej lidze panuje atmosfera piłkarskiego święta? Po pierwsze...o jakim pilkarstwie ty mówisz, o bezmyslnym kopaniu gały chyba

Polska liga ma swój urok i trzeba nauczyć się ją kochać.

po drugie o jakiej atmosferze jak na typowy mecz przychodzi 4000 ludzi z czego polowa po to, zeby tłuc sie po mordach?

Byłeś i widziałeś? To są właśnie te zakłamania, które wciskają ludziom. Że niby ludzie którzy przychodzą na stadion to bandyci którzy będę się zajmować wyrywaniem krzesełek, laniem po mordach i szturmowaniem sektora gości. Nie, takie rzeczy w rzeczywistości się nie dzieją. To na meczach klubowych mamy super atmosferę i super doping nie to co na piknikowej kadrze. Nawet jeżeli na mecz przyjdzie 4000 ludzi to i tak jest lepszy doping niż na kadrze. To na rozgrywkach ligowych kibice prezentują swoje czasami spektakularne oprawy, na których zrobienie poświęcili cholernie dużo czasu. Jest zabawa, jest miło a jeżeli w kierunku sektora gości czasem polecą słowa na k i ch to też dobrze bo stadion to nie teatr.

11.04.2014 12:30
odpowiedz
Eredin
14
Generał

[9] that's why we never get anything nice

11.04.2014 12:44
odpowiedz
sznu
1
Junior

Cześć ludziska, baaaardzo Was proszę o wypełnienie paru ankiet do pracy magisterskiej ;p Jako, że potrzebni mi są ludzie od 16 do 23 lat. Proszę też, żebyście wybierali jedną aktywność (albo gry komputerowe, albo kinect, albo taniec) i czas od ok.2 godzin do 5 i więcej. Dzięki! [link]

11.04.2014 13:05
odpowiedz
Paudyn
157
Kwisatz Haderach

Nierozumiem rowniez po cholere sie wpierniczasz gosciu do nie swojego srodowiska?

Oho. Wtajemniczeni ze srodowiska atakuja.

11.04.2014 13:06
odpowiedz
meelosh
42
Senator

Szkoda, że Looza już tu na forum nie ma.

11.04.2014 13:08
odpowiedz
Child of Bodom
136
Woo Hoo!

- na stadiony wybudowane za ogromne pieniądze nie warto chodzić, bo albo oberwiemy krzesełkiem po głowie, albo przekleństwem po uszach;

Jaśnie wielmożny pan tak serio? To chyba nie wiesz, z których sektorów podczas meczów najczęściej lecą przekleństwa i bluzgi. Co nie zmienia faktu, że raczej nikogo to nie dziwi, a szczególnie stałych bywalców stadionów.

11.04.2014 15:18
odpowiedz
Kamoq
58

kęsik ma rację, choć to też wina poziomu polskiego futbolu. W krajach takich jak np. Anglia piłka nożna stała się rozrywką ekskluzywną i dlatego jest tam mniej wandalizmu albo mniej się o takich wyczynach dowiadujemy.

11.04.2014 15:47
odpowiedz
eJay
156
Quaritch

Kto na tym traci? Generalnie rzecz ujmując, właściwie wszyscy:

- na stadiony wybudowane za ogromne pieniądze nie warto chodzić, bo albo oberwiemy krzesełkiem po głowie, albo przekleństwem po uszach;

Na polskich stadionach krzesełka latają o o wiele rzadziej niż w całej Europie. Wbrew pozorom nie jest tak źle, dla porównania zapraszam na wizytę do Franfurtu, Drezna lub Budapesztu ;) A przekleństwa usłyszeć można od KAZDEGO. Nawet od piknika w garniturze.

- kluby płacą sowite kary za zachowanie bandy chuliganów, zamiast przeznaczyć je na działania marketingowe czy poprawę bezpieczeństwa;

Połowicza zgoda. Owszem kary to marnotrawstwo kasy, ale z drugiej strony warto choćby zaznaczyć, że spora kasa jest przejadana na pensje dla pseudogwiazd, które dwa razy kopnęły piłkę prosto do bramki. Jeżeli porówna się te sumy to kary za "incydenty" są marginalną częścią budżetu każdego klubu. Oczywiście i tak nie powinno do tego typu sytuacji dochodzić.

- piłka nożna staje się produktem po prostu mało atrakcyjnym w tak nieprzyjemnej oprawie;

Polska piłka jest nieatrakcyjna przez poziom piłkarski, jaki prezentują kopacze zgarniający wuchtę kasy za nic. Wpływ zadym jest znikomy. Kibice oglądają piłkę dla jakości.

- sponsorzy i biznesmeni odwracają się od futbolu, co powoduje nie tylko problemy polskich klubów ale i brak środków na szkolenie dzieci i młodzieży;

Podaj przykłady, którzy biznesmeni odwrócili się od piłki przez problemy z kibolami ;) Problemy leżą gdzie indziej.

- a finalnie kończy się to brakiem sukcesów, które przecież są motorem popularności sportu i na które tak wszyscy czekamy.

Kibole grają na murawie, czy piłkarze? Zresztą gdyby twoja teoria miała jakiekolwiek odzwierciedlenie w rzeczywistości to Chelsea musiałaby grać już w 3 lidze, nie wspominając o Juventusie - https://www.youtube.com/watch?v=0LjpdukezAk

11.04.2014 19:24
odpowiedz
Brucevsky
80
Konsul

Tjaa kibole, wystarczy mi przykład tych warszawskich "fanów", co to niby są za drużyną, ale co chwila na meczach europejskich pucharów załatwiają jej kary. Co tam pieniądze, które klub mógłby przeznaczyć na inwestycje, ważne, że można pojechać do Rzymu czy Norwegii i zrobić zadymę. A potem jak są kary to "UEFA się zawzięła" i "po co nam Liga Europejska, ważny miszcz Polski". Ręce opadają.

12.04.2014 20:36
odpowiedz
kęsik
63
Legend

Raport prosto z meczu polskiej Ekstraklasy. 10 tysięcy złych kiboli i spora grupa kiboli gości siedząca na sektorach gospodarzy!!! To musiało skończyć się masakrą. Krzesełka, noże i kiełbaski latały wte i wewte utrudniając piknikom oglądanie meczu. Jucha lała się strumieniami, widziałem jak dziecko jednego z pikników zostało porwane przez szalejącą hordę. Zapewne autor tak właśnie widzi mecze w naszej lidze...
A tymczasem mieliśmy super atmosferę, super doping. Jako, że kibice gości siedzieli z nami nie trzeba było na nich najeżdżać. Natomiast na sędziego wyzywając go od ch ryje darły pikniki.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze