Edycja kolekcjonerska - cena wywoławcza: $15000 - Rock - 10 stycznia 2011

Edycja kolekcjonerska - cena wywoławcza: $15000

Zastanawialiście się co zrobić, żeby na emeryturze usiąść sobie spokojnie w wygodnym fotelu, z padem w dłoni, przed solidnym ekranem i bawić się beztrosko w najnowsze gry? Ja tak, bo nie planuję broń Boże kiwać prawnuków na kolanie. Tak czy inaczej, ZUS raczej odpada (myślę, że ta instytucja przekręci się szybciej niż ja), pozostają zatem własne oszczędności i być może kilka trafnych inwestycji.

Wiele wskazuje na to, że do takich inwestycji będzie można w przyszłości zaliczyć edycje kolekcjonerskie gier, a dowodem na to jest Legend Of Zelda z 1989 roku. W kolekcjonerskim pudelku, oprócz samej gry, znajdziemy także talerz i kubek z wizerunkiem głównego bohatera gry, a cena wywoławcza wciąż nieotwartego pudełka, to 15 tys. dolarów.

Właściciel tego cacka jest gotowy od reki sprzedać grę za bagatela 100 tys. dolarów. Przyznacie, że chociaż wszystko wygląda odrobinę niepoważnie, to trzeba brać pod uwagę to, że prędzej czy później takie ceny zaczną pojawiać się nie tylko w przypadku rzadkich komiksów, figurek ze starych kreskówek, ale również gier komputerowych.

Być może jest jeszcze za wcześnie na taką cenę. Ta edycja Zeldy ma 22 lata, a coś mi mówi że z czasem zdecydowanie nabierze wartości. Nie inaczej może być z bardziej współczesnymi grami. Założę się, że zamknięta edycja kolekcjonerska pierwszej części Starcrafta już teraz w Korei sprzedałaby się bardzo dobrze, a co dopiero 22 lata od dnia premiery.

Wszystko to pod warunkiem, że świat przez te kilka lat nie stanie na głowie, nie wspominając już o definitywnym końcu zapowiedzianym na 2012 rok. No ale wtedy emerytura będzie pewnie moim ostatnim zmartwieniem.

Rock
10 stycznia 2011 - 14:39
gry