Zachwycający Czarny Łabędź - fsm - 23 stycznia 2011

Zachwycający Czarny Łabędź

Wcale się nie dziwię, że Czarny Łabędź pojawia się we wszystkich możliwych zachodnich podsumowaniach roku 2010 w kinach, jako jeden z faworytów. I gdyby tylko w Polsce pojawił się bez opóźnienia, z pewnością znalazłby się w moim filmowym top za zeszły rok. Ale nasza premiera miała miejsce przedwczoraj... Trudno, ale na takie produkcje warto czekać. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ten obrzydliwie dobry film znajdzie się wśród najlepszych obrazów, jakie przyjdzie mi w tym roku obejrzeć.

O czym jest Czarny Łabędź? Mówiąc skrótowo - o baletnicy, której zaczyna się mieszać w głowie. Mówiąc nieco bardziej rozwlekle - o destrukcyjnym dążeniu do doskonałości, o toksycznych środowiskach domu rodzinnego i miejsca pracy, o słabej psychice dziewczyny poddawanej nieustannej presji, o szukaniu samej siebie, o strachu, o miłości i z pewnością o wielu innych sprawach. Jaki jest Czarny Łabędź? Przejmujący, straszny, zachwycający. To jeden z  tych filmów, które każą zostać na miejscu, po tym jak pojawią się napisy końcowe. W trakcie autentycznie się przejmujesz, odczuwasz i skręcasz z bólu/obrzydzenia, a potem myślisz - co ja tak naprawdę obejrzałem? Aronofsky odwalił kawał dobrej roboty - mamy tam thriller (a miejscami i horor), mamy dramat, mamy delikatne echa filmów o sporcie i wygrywaniu, mamy śladowe ilości absurdalnego humoru. Strona techniczna - bez zarzutu. Fantastyczna praca kamery, solidna garść efektów specjalnych tworzących atmosferę "WTF?" (zabawa lustrami - mistrz!), rewelacyjny dźwięk (ach, ileż smaczków można usłyszeć na porządnym kinowym nagłośnieniu!) i, oczywiście, jak zwykle niezawodny Clint Mansell, który na warsztat wziął Czajkowskiego i zrobił z niego niepokojąco piękny podkład do akcji filmu. I przy okazji przestroga - jeśli obrzydają Was uszkodzenia paznokci, kości i skóry, przygotujcie się na dużo obleśnych ujęć.

Nie można też zapominać o świetnych kreacjach aktorskich - Czarny Łabędź to film dla fetyszystów Natalie Portman. Piękna, zdolna, nie boi się wyzwań. Mila Kunis dotrzymuje jej kroku, Vincent Cassel to lekko obleśny geniusz, a mama głównej bohaterki to idealny obrazek toksycznego rodzica próbującego naprawić własne błędy z przeszłości. Oklaski na stojąco - dla nich, dla reżysera, montażysty, pań od kostiumów, kompozytora i całej ekipy. Nic dziwnego, że kosztujący 13 milionów dolarów film już dobija 80 milionów zarobionych na całym świecie.

fsm
23 stycznia 2011 - 13:08

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
23.01.2011 14:01
👍
Scott P.
85
Generał

Jak dla mnie wielkim plusem są sceny, kiedy Portman zaczyna tracić rozum przypomina to Muchę Cronenberg'a. A malutkim minusem (na razie) jest koniec filmu. To znaczy, kiedy oglądającemu wydaje się, że film może trwać kolejne półgodziny następuje jego koniec.
PS. Czy tylko ja miałem w głowie słyną scenę z dwoma Paniami z Rekwiem dla snu, gdy na ekranie pojawił się stary dziadek siedzący w wagonie metra i spoglądając na Portman zaczął "majstrować" sobie przy rozporku.

23.01.2011 14:11
👍
odpowiedz
CHESTER80
92
Nintendomaniak

Film rewelka, musi być Oscar dla Natalie Portman. Dałbym też nagrodę za reżyserię, historia jest świetnie opowiedziana i film wciska w fotel. Widać że Aronofsky jest fanem Polańskiego.

23.01.2011 14:13
😊
odpowiedz
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Ja mam odmienne zdanie odnośnie Black Swan, hehe, ale recenzja fajna ;)

23.01.2011 14:33
😈
odpowiedz
zoloman
31
Legend

Toż to tylko marna hamerykańska podróba Persony. Ale gimbusy znowu będą się mogły podniecać, jakie to oni ambitne kino oglądają (obok Requiem for a Dream i Fight Clubu).

23.01.2011 14:52
odpowiedz
przeszczep21
22
Pretorianin

już wpisuję go na moją listę tytułów do obejrzenia.

23.01.2011 14:59
odpowiedz
pablo397
111
sport addicted

ja sie z kolei zawiodlem.

moze gdybym poszedl ot tak, z ulicy i byloby to film jakiegos mniej znanego rezysera - bylbym zachwycony.

ale po tych wszystkich zachwytach dookola, po aronofskym i mannsellu spodziewalem sie czegos lepszego.

ot standardowa historyjka o utracie niewinnosci jakie potrzebne jest by osiagnac kariere w jakimkolwiek srodowisku czy to kino,teatr, wybieg mody czy wlasnie balet.

plus pare szokujacych scen by wzbudzic zainteresowanie mediow.

ot, takie mocne 7/10

23.01.2011 15:52
odpowiedz
Poohatch
27
Generał

Ale gimbusy znowu będą się mogły podniecać, jakie to oni ambitne kino oglądają (obok Requiem for a Dream i Fight Clubu).

Jakie tam ambitne. "Czarny Łabędź" to po prostu zajebisty thriller, do tego trochę poryty (w pozytywnym znaczeniu).
PS. Aż wezmę chyba i obejrzę w końcu ten "Requiem dla snu". Muszę się przekonać, czy rzeczywiście taki genialny, czy to tylko kolejny przereklamowany szajs.

23.01.2011 16:23
odpowiedz
Radanos
76
Tytanowy Janusz

Mojego komentarza w Historii Serów Świata pewnie nie przeczytasz, więc skopiuje jego ostatnią część tutaj:

"Mr. Gouda", to nazwa własna, więc jako, że jesteś autorem, pytam:
Mógłbym go wpisać sobie jako stopień na forum? ^^

23.01.2011 17:10
odpowiedz
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

Radanos > Odpisałem tamże. Stopień jest Twój.

Poohatch > Zajebisty thriller. Dokładnie, nie ma co się doszukiwać drugiego dna, albo silić się na głębokie analizy, jeśli komuś to nie w smak. Black Swan to (także) zajebisty thriller.

eJay > Bywa, że oceniam pewne filmy baaardzo pozytywnie (pod wpływem emocji), ale mam nadzieję, że Twoje odmienne zdanie to jedynie bardziej stonowana pozytywna opinia, a nie że to jest (za przeproszeniem) pseudoartystyczne przeintelektualizowane nudne gówno dla gimbusów? :)

23.01.2011 17:12
odpowiedz
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Niestety, bardziej to drugie (ale nie tak ostre:)). To - jak dla mnie - najsłabszy film Darrena ;) Dałbym mu pewnie z 5/10 za wykorzystanie Natalki i kilka fajnych scen (z matką ofkors).

23.01.2011 17:16
odpowiedz
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

No proszę. To surowa ocena. Absolutnie się z nią nie zgadzam, co już zresztą wiesz. Jakkolwiek bym nie spojrzał na ten film (nawet, gdyby ktoś mu udowodnił płytkość fabuły, kalki z innych filmów etc. - o co pewnie nie byłoby trudno), nie jestem w stanie się nim nie zachwycać z jednego powodu: niewiele filmów zmusza mnie to sztywnego siedzenia na fotelu i kurczowego zaciskania palców/trzymania oparcia. A tak właśnie było na łabędziu :)

23.01.2011 17:20
odpowiedz
spamer
128
Never Register

Przeciętny film, dodatkowo obnaża niedostatki warsztatowe Portman.

23.01.2011 17:41
😊
odpowiedz
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

fsm--->Nie no spoko, film warsztatowo jest cool (autorem zdjęć jest jeden z najlepszych fachmanów w tej dziedzinie), niewiele mu można zarzucić. Za to fabularnie i koncepcyjnie to...banał i łopatologia (czarny-zły, biały-dobry - to działa na mniej więcej takiej zasadzie), przy czym ten zwrot w kierunku filmu którego reżyserem, jakby nie patrzeć, jest ktoś kto celuje w coś wyższego niż mainstream to spora wada jak dla mnie.

Postaram się na dniach zweryfikować jeszcze swój pogląd ;)

23.01.2011 18:23
odpowiedz
Lordareon
68
harry potter

aronofsky'emu sie odbiorca troche zestarzal, a on ciagle to samo. kiedy plakalem na requiem dla snu, dzisiaj mi sie ten film wydaje bezdennie suchy i banalny. a black swan to takie samo budowanie dramatu na niczym, jechanie hardkorem na niewyjasnionych i wyciagnietych z kapelusza zalozeniach. przerazajace sceny byly dla mnie komiczne (szczegolnie lamiace sie nogi i przywalenie glowa w rame lozka, wybuchnalem smiechem serio). najfajniejsza scena to lesbijskie akcje portman i kunis, przy calej swiadomosci konsekwencji. zakonczenie, jak vermi mowi, 1:1 z wrestlera.

23.01.2011 20:01
odpowiedz
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

Ja na pewno obejrzę Black Swan raz jeszcze za czas jakiś i się okaże, czy będę równie entuzjastyczny. Nie zdziwię się, jeśli zachwyt będzie mniejszy, ale wątpię bym dramatycznie zmienił swoją opinię.

Requiem dawno nie widziałem (i jakoś nie spieszy mi się do powtórki), ale jestem przekonany, że niezależnie od tego czy mam lat 16 czy 26, to wrażenie wyniesione z seansu byłoby podobne.

Więc: ja (odbiorca) się zestarzałem. Co nie zmienia faktu, że ekranowe emocje mi się udzieliły. I ja też się lekko śmiałem na filmie, ale w zupełnie innych momentach (choćby "hej" w wykonaniu strasznego łabędzio-gościa po zejściu ze sceny). Gdybym zaś usłyszał śmiech na którejś ze strasznych scen, zapewne pomyślałbym "ale buraki" :)

Black Swan vs Wrestler - tu się nie wypowiem, bo Zapaśnika akurat ominąłem. Aronofsky jednak od początku mówił, że jego nowy film to taki bliźniak tego poprzedniego. Więc tutaj wady dla mnie nie ma. Jeśli ktoś bardzo dobrze robi to, co umie, to ja nie wymagam odkrywania prochu. Mi się podoba i już.

23.01.2011 21:33
odpowiedz
klaudyna
59
Pretorianin

Trochę mnie zaskoczyły te negatywne czy też zdystansowane głosy. Mnie film się podobał. Wizualnie - ujął. Fakt faktem zupełnie nie nastawiałam się na to, że Łabędź ma mnie przestraszyć, przerazić, wzbudzić strach. Osobiście odebrałam ten film bardziej na poziomie emocjonalnym, bo widok permanentnie spłakanej Portman powoduje delikatny niepokój wewnętrzny. Ja również chętnie obejrzę jeszcze raz. A jak słyszę wokół kolegów, którzy idą na Łabędzia tylko, żeby popatrzeć na Milę i Natalie... mogę tylko przewrócić oczyma ;P

23.01.2011 21:45
odpowiedz
_agEnt_
103
Tajniak

Chyba łabędź ze zwichniętą szyją.

24.01.2011 10:04
odpowiedz
gregoryf
39
Konsul

film pokazuję pazur i prawdziwego Aronofskiego dopiero przez ostatnie 20 minut, wcześniej trochę trąci banałem i ckliwą opowiastką, ale i tak świetne kino i w natłoku szajsów z 2010 roku jeden z lepszych filmów

25.01.2011 10:09
odpowiedz
eJay
166
Quaritch

gameplay.pl

Obejrzałem jeszcze raz i zdanie podtrzymuję - cholernie przeciętny filmik o letniej atmosferze (gdzie mu tam do hardkorów Cronenberga). Aronofsky wali generalnie repetę z Wrestlera, czyli "w życiu mi się nie powodzi, to może uda mi się w pracy". Sceny horrorowe są gorsze niż w niejednym budżetowcu (obejrzyjcie motyw paznokcia z Dystryktu 9 - podobne założenie, ale wykonanie 1000x lepsze). Muzyka to samograj bo to Czajkowski, czyli znowu mamy Mansella, który się nie napracował (OST do Moona opierał się praktycznie na jednej nucie, ale była ona wyborna). Co do realizacji, to muszę wspomnieć o jednym motywie, który wcześniej mi umknął jakimś cudem - niezliczone sceny kręcone za plecami bohaterów, coś jak w Zapaśniku, tylko, że tam było to okazjonalne (i urocze bo Rourke rzucał fuckami), zaś tu jest nagminne + rozdygotane jak u paralityka.

Black Swan to po prostu kolejny film o kimś kto miewa schizy, tylko że obracający się w klimatach rzadko stosowanych w kinie. Klimatach baletu.

Aha, nie zapomnijcie mądrości życiowej z tego filmu - jeśli chcecie dostać główną rolę w najważniejszym przedstawieniu to musicie pomyziać się z szefem i ugryźć go w język. Sukces gwarantowany.

25.01.2011 13:21
😜
odpowiedz
sekret_mnicha
179
fsm

GRYOnline.plTeam

Ach, fantastycznie i cudownie się z Tobą nie zgadzam. I przy okazji fascynuje mnie, jak bardzo jeden film może zostać różnie odebrany przez różne osoby. Czyli: agree to disagree :)

Edit, a co tam!

Letnia atmosfera? Gdzieżby! Albo ja jestem jakoś cholernie wrażliwy (wątpię), albo Ty niebywale gruboskórny (wątpię) :P

Repeta z Wrestlera. Aronofsky called Black Swan a companion piece to his previous film The Wrestler. "Wrestling some consider the lowest art—if they would even call it art—and ballet some people consider the highest art. But what was amazing to me was how similar the performers in both of these worlds are. They both make incredible use of their bodies to express themselves." Dla mnie to nie jest wada, skoro takie było założenie. Nie powinno być zaskoczenia (ale z drugiej strony Zapaśnika nie widziałem, więc zapewne bym spojrzał na to nieco inaczej).

Sceny horrorowe - dla mnie wysoka klasa realizacyjna i atmosferowa. A scena z paznokciem w Dystrykcie wywołała podobnie wrażenie - o fu, straszne!

Mansell się nie napracował - no to co? Oscara nie dostanie, ale muzyka świetnie pasuje. Czyli jest dobrą ilustracją dla filmu i miło sobie leci w tle (przy pracy/czytaniu/łotewer).

Sceny z kamerą za plecami bardzo mi się podobały, dodatkowy składowy element duszności i paranoi. I nie stały się nudne :P

Black Swan to po prostu kolejny film o kimś kto miewa schizy, tylko że obracający się w klimatach rzadko stosowanych w kinie. Klimatach baletu.

Dokładnie tak. Z tym, że jest to bardzo dobry film :D

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze