Wspomnień czar #1 Heroes of Might and Magic - Strider - 6 lipca 2011

Wspomnień czar #1 Heroes of Might and Magic

Trzeci dzień w "Gameplayu" i dalsza próba poukładania sobie jakoś pracy. Jako, że najefektywniej pracuje się z reguły mając jakiś plan, pojawia się z mojej strony propozycja kolejnego cyklu, tym razem traktującego o starszych grach na PC. Jeśli się przyjmie, to tradycyjnie już obiecuję za tydzień kolejny artykuł. :) A tymczasem zaczynamy od prawdziwego klasyka wśród klasyków, protagonisty serii która do dziś z powodzeniem króluje na rynku - pierwszej części Heroes of Might and Magic.

Pierwsza część Bohaterów Magii i Miecza zadebiutowała w roku 1995, a więc w okresie gdy zarówno niżej podpisany, jak i zapewne spora część czytelników Gameplaya zbyt dużej styczności z grami komputerowymi nie miała (a nawet jeśli tak, to gra i tak do Polski dotarła z 6-letnim poślizgiem). Aż wstyd się przyznać, ale pierwszy kontakt z tym tytułem miałem przed jakimiś trzema laty, gdy za kilka groszy udało mi się nabyć wydaną przez CD-Projekt Złotą Edycję Heroes of Might and Magic (kupioną zresztą i tak tylko dla "trójki" i dodatków do niej). Pierwszą część zainstalowałem tylko i wyłącznie po to, żeby zobaczyć "jak to wszystko się zaczęło", spodziewając się tytułu który nie będzie już w dzisiejszych czasach zupełnie grywalny.

Wiecie, jak miło jest się czasami rozczarować? Po zainstalowaniu gry okazuje się bowiem, że otrzymujemy w zasadzie dokładnie to samo, co w każdej kolejnej części cyklu. Mamy więc tu rozbudowę zamków, rekrutację bohaterów, werbowanie nowych jednostek, walki w których wspomagamy nasze oddziały czarami, zajmowanie kopalni etc. Wszystko to, czego oczekuje każdy fan serii. Jak to wygląda w praktyce?

Trzeba przyznać - nienajgorzej. Wybierać możemy pomiędzy czterema, najbardziej standardowymi dla serii zamkami: Rycerza, Czarodziejki, Czarnoksiężnika i Barbarzyńcy (kampanię mamy tylko jedną; w zal

eżności od wyboru profesji startujemy jedynie w różnych miejscach mapy). Ich rozbudowa przebiega standardowo: jeśli dysponujemy odpowiednią ilością surowców, każdego dnia możemy postawić jeden nowy budynek. W przeciwieństwie do późniejszych części brak tutaj możliwości ich ulepszania - za wyjątkiem Gildii Magów, każdy budynek ma tylko jeden poziom.

Zamki (pomijając zadania obronne) służą nam zasadniczo do jednego celu - rekrutacji nowych jednostek. W każdym z zamków zwerbować możemy do sześciu ich rodzajów, pamiętać należy jednak że bohater zabrać ze sobą może jedynie pięć z nich (zmieni się to dopiero w "trójce"). Oddziały, jakie zostają oddane nam pod komendę powinny być powszechnie rozpoznawane, w różnych wariacjach będą się bowiem pojawiały również w kolejnych częściach "Hirołsów": chłopi, łucznicy, kawalerzyści, krasnoludy, feniksy, smoki, cyklopy... Bez problemu odnajdzie się w tym każdy, kto grał w dowolną grę z tego cyklu.

Rozbudowa zamków, choć niezbędna, jest w przypadku tego tytułu sprawą drugorzędną. Właściwa rozgrywka toczy się na mapie świata, po której przesuwamy naszych bohaterów, wraz z ich potężnymi armiami. Przez ostatnie szesnaście lat nic się w zasadzie nie zmieniło - zajmujemy kopalnie, toczymy bitwy, zbieramy artefakty.

Znacznie ograniczony jest nasz wpływ na rozwój bohatera (dostępnych ich jest trzydziestu sześciu). Każdy z naszych herosów posiada cztery współczynniki (siła, obrona, moc, wiedza), które automatycznie zwiększają się po osiągnięciu przez niego kolejnego poziomu. Brak jednak wyboru nowych umiejętności - jedyny sposób w jaki możemy modyfikować naszych bohaterów to dawanie im artefaktów przynoszących określone, wymierne efekty.

Podobnie jak większość aspektów rozgrywki, zmianie nie uległ również system prowadzenia walki - oddziały przemieszczamy po podzielonej na heksy planszy. Bohater znajduje się zawsze poza obszarem bitwy (zmieniono to chyba jedynie w czwartej części cyklu), wspierając swoje oddziały zaklęciami oraz statystykami (każdy punkt ataku i obrony bohatera dodawany jest do analogicznych współczynników naszych jednostek). Jedyna zmiana to oblężenia zamków: broniące się w środku oddziały nie mogą liczyć na wsparcie łuczników znajdujących się w wieżach obronnych. Wieże, fosa, ulepszanie murów - to wszystko przyjdzie dopiero wraz z dwójką.

Myślę, że na tym zakończyć można opis pierwszej części Heroes of Might and Magic. Pominąłem w nim oczywiście kwestię grafiki i udźwiękowienia, bowiem szesnaście lat jakie nas dzieli od premiery to w świecie gier co najmniej kilka epok (choć grafika nawet dzisiaj nie prezentuje się wcale aż tak źle; vide: screeny). Jeśli ktoś ponad oprawę graficzną ceni sobie grywalność, to zdecydowanie powinien po tę pozycję sięgnąć. Dla młodszych graczy będzie to okazja do zapoznania się z początkami jednej z najbardziej dochodowych serii gier na PC, dla nieco starszych - okazja do odświeżenia wspomnień. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.

Strider
6 lipca 2011 - 09:42

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
06.07.2011 10:26
Spider_Pork
19
Chorąży

Mimo że jestem z pokolenia młodych graczy to pierwsza część heroes'ów jest mi bardzo dobrze znana. Jedynka jest na prawdę super i lubię do niej wracać. Ogólnie fajny wpis, dzięki za przypomnienie tej gry. Chyba zaraz ją sobie zainstaluje :))

06.07.2011 10:30
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Za tydzień będzie może "dwójka", ale z opisami poza "trójkę" raczej nie wyjdę. No, chyba że mnie najdzie w przyszłą środę na opisanie czegoś innego...

06.07.2011 11:54
odpowiedz
ShArK_CK
32
Krahs

To była gra... WRÓĆ! To jest dopiero gra...
Aż trudno uwierzyć, że premierę miała w roku, w którym ja przychodziłem na ten świat :D
Booska gra

Niestety na win7 trudno ją odpalić. Gdyby ktoś wiedział jak to uruchomić na Win7 64-bit to byłbym wdzięczny

06.07.2011 12:22
odpowiedz
SirFallas
7
Legionista

@ShArK_CK

Próbowałeś odpalić w trybie zgodności z jakąś wcześniejszą wersją windowsa i uruchomieniem jako Administrator? Masz to we właściwościach pliku.

06.07.2011 13:11
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Ja na 64-bitowej "Siódemce" odpalam to bez problemu jako Administrator. W trybie zgodności powinien działać bez problemu.

06.07.2011 13:29
odpowiedz
COREnick
9
Hunter

Właśnie ostatnio gram w pierwsze "Hirołsy". ;D

06.07.2011 15:35
odpowiedz
ShArK_CK
32
Krahs

Niestety pisze mi, że mam nieodpowiednią wersję systemu Windows. Chyba nie da rady odpalić na 64bit

06.07.2011 19:15
odpowiedz
Tomal_P
93
Legend

Ahh.... Ci Hirosi...

To chyba gra do której mam największy sentyment.

ShArK_CK --> Może spróbuj przez DosBoxa.

06.07.2011 19:40
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Teoretycznie "Heroes..." nie powinien działać tylko na systemach 64-bitowych. Ale jak się tak rozejrzeć po forach, to w sumie nie potrafi się nawet co do tego zdecydować - u mnie działa bez problemu (o możliwych niezgodnościach z wersją Windowsa dowiedziałem się w sumie dopiero z tych komentarzy), na niektórych zaś komputerach po prostu nie chce odpalić, choćby nie wiem co... Ot, urok starych gier - im dłużej będę ciągnął cykl, tym więcej pewnie będzie takich sytuacji. :)

06.07.2011 20:14
odpowiedz
mineral
68
Legend

To była gra...
Naprawdę świetna, jak na swoje czasy. Sama w sobie jest super, ale w porównaniu do późniejszych Heroes niczym ciekawym się nie wybija.

Jak ktoś nie grał i nie może odpalić, to nic wielkiego nie traci, o ile może zagrać na przykład w genialną dwójkę, gdzie wszystko jest tak samo tylko że lepiej (plus ulepszenia jednostek i inne fajne rzeczy).

06.07.2011 20:28
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin

Sequele z reguły są bardziej rozbudowane. :) Chociaż pod tym względem seria HoMM skończyła się dla mnie na części trzeciej. "Czwórka" była zbyt przekombinowana, "piątka" zaś była tylko twórczym nawiązaniem do "trójki".

06.07.2011 20:51
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
172
Farben

W pierwszą część Heroes nigdy się dłużej nie zagrywałem, niestety tę część dorwałem znacznie później niż Heroes 3 także dla mnie zawsze była zbyt uboga. Na swoje czasy było cudo, na czasy kiedy ja grałem już niestety nie, traktowałem przygodę z tą grą jako ciekawostkę.
Balans zamków jest tragiczny, w zasadzie nie istnieje w tej grze, pogłębia to znacznie brak talentów, bohaterowie podczas awansu otrzymują bonus tylko do podstawowych atrybutów także taki rycerz niczym się nie może wyróżnić. Przez brak balansu gra jest piekielnie trudna na wysokim poziomie trudności, ale frajda ze zwycięstwa jest za to niemała. Niestety szybko się nudzi.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze