5 dowodów że Dark Souls to najważniejsza gra roku - K. Gonciarz - 18 października 2011

5 dowodów, że Dark Souls to najważniejsza gra roku

Dark Souls może się nie okazać najlepszą grą tego roku - raz, że konkurencję ma mocną, a dwa, że sama w sobie idealna nie jest. Ale nie powinniśmy przechodzić obojętnie obok wprowadzonych przez From Software innowacji, które mogą się sprawdzić wszędzie tam, gdzie emocje mają znaczenie. Oto 5 najważniejszych lekcji płynących z Dark Souls wprost do świata gier wideo.

1. Poczucie stawki

 Tam, gdzie nie mamy nic do stracenia, nie mamy się czym denerwować. Ta zasada, przyświecająca współczesnemu projektowaniu gier komercyjnych (od casualowych po prawie każdą produkcję AAA), prowadzi w ślepy zaułek. Trudno jest wyciągnąć z gracza kropelkę potu, jeśli ma on nieskończoną liczbę żyć, a ostatni checkpoint był 30 sekund temu. Rzadko myśli się o płynnosci rozgrywki jako przeciwieństwie emocjonalności - a Dark Souls podnosi ten temat.

Ale to było już w Demon's Souls. Co więc wprowadza na tym polu sequel? "Ciągły" świat, który podkreśla dystans nie tylko pomiędzy graczem a ostatnim punktem zapisu (w tym przypadku ogniskiem), ale i ostatnią ostoją cywilizacji. Im bardziej oddalamy się od Firelink Shrine, tym ciężej nam na sumieniu. Jeśli wpadniemy w jakąś głęboką dziurę w kanałach, poczujemy się jeszcze gorzej, niż było to możliwe w Demon's Souls - tam bowiem odległość pomiędzy "centralą" (Nexusem) a dowolnym punktem świata była niejednoznaczna. Myśląc o odległej lokacji, jakiejś zapomnianej przez bogów dziurze, boisz się tego, co możesz spotkać po drodze. A masz, systemie szybkiej podróży!

2. Nieodwracalność 

Jeden punkt zapisu, jedno ukończenie questa, jedno użycie unikalnego przedmiotu. Jedna wpadka i odcinamy sobie możliwość ulepszania broni czy kupowania strzał. Nie chodzi, żeby nadużywać tego stanu rzeczy (np. zabijając NPC) - ważne, że on tam jest i czyha na nasz najdrobniejszy błąd. Kiedy czujemy, że na szali leży 40 godzin zapisanego stanu gry, trudno żeby ręka nie zadrżała.

Rozwiązanie "jednego save'a" wykorzystywane jest w wielu grach w sposób kompletnie dla mnie niezrozumiały (Assassin's Creed 2, Batman: Akham City) - ludzie z From Software mają jasny cel dla tego zabiegu. W tamtych gier nie możemy nic szczególnego "zepsuć" - tutaj możliwe jest bardzo dużo.

Dark Souls jest jak MMO, w którym to MY decydujemy o tym, co stanie się ze światem. Moc w rękach gracza, który równie dobrze może zapewnić sobie ogromną przewagę, jak i skazać się na potępienie.

3. Nowy wymiar multiplayera

To punkt najbardziej niejednoznaczny, bo w moim przypadku multiplayer po prostu nie działał - "matchmaking" jest beznadziejny. Ale warstwa koncepcyjna: niesamowita! Coventanty - czyli wyznania - dzielą graczy na ugrupowania, których doświadczenia multiplayerowe są kompletnie różne. Będąc pomocnikiem smoków, atakujemy tylko graczy, którzy są w posiadaniu smoczej łuski. Będąc leśnym łowca, jesteśmy wzywani na pomoc, kiedy jakiś gracz wkracza do świętego lasu.

Każde wyznanie to inny zestaw mechanik - podział społeczności graczy w ten sposób rodzi nie tylko niesamowite zróżnicowanie w samej grze, ale również ma ogromny potencjał kreowania wizerunku gry na forach dyskusyjnych i w mediach społecznościowych (choć jest to potencjał średnio w Dark Souls wykorzystany).

Inna rzecz, to przenikanie się światów. Ledwo widoczne sylwetki innych graczy, ludzie odpoczywający przy ogniskach, dźwięk dzwonu który wieńczy sukces współmęczennika. Psychologiczna zabawa konwencją, która pozornie ma nikłe znaczenie - ale w praktyce tworzy poczucie uczestniczenia w czymś wielkim (a jest to jeden z fundamentów "gamifikacji", która dotyka branżę IT). Widać to na forach dyskusyjnych - społeczność tej gry bardzo chętnie się wspiera, ponieważ ma świadomość istnienia wspólnego wroga.

Wreszcie - wskazówki. Umożliwienie graczom pisania ich tylko przy wykorzystaniu zadanych fragmentów zdań ma potencjał do... powstania nowego języka! Ponownie - koncepcja niezbyt wykorzystana, ale niesamowicie głęboka. Praise the Sun!

Multiplayer w Dark Souls przenosi idee zaprezentowane w Demon's Souls w jeszcze bardziej psychologiczne rejony. Pocieszenie, otucha, kłamstwo, zdrada, podpowiedź - to zachowania społeczne obecne w "realu", ale trudne do przeniesienia na grunt gier wideo. From Software podejmuje to wyzwanie.

4. Emergencja 

Mniej to więcej - ludzie z From Software wiedzą to nie gorzej niż Sid Meier. Ta gra z konkretną fabułą, cutscenkami, mnóstwem dialogów i elokwentnymi NPC byłaby po prostu inna. Gorsza? Prawdopodobnie!

Historię Dark Souls opowiadamy sami, w miejsce bohatera wstawiając siebie - mało tego. Sami dorabiamy sobie podświadomie kontekst obecnych w grze postaci, sami mniej więcej próbujemy nadać sens temu, co robimy. Bo gra nam sensu na tacy nie podaje.

Stąd bierze się nasze przywiązanie do naszej postaci w Dark Souls. I historii, którą razem z nią przeżywamy. Ale emergentna fabuła to jedno - jest jeszcze rozgrywka, która również otwarta jest na inwencję graczy. Fora dyskusyjne, wiki i YouTube pulsują od napływu ciekawostek wynalezionych przez graczy. Miejsca do grindu, glitche, patenty wykorzystujące głupie AI: to wszystko to więcej niż walka z trudną grą, to - o ironio - granie w nią!

Dark Souls toczy się w naszej głowie, nasz związek z tą produkcją jest organiczny - czasem przegramy walkę z bossem, bo zbyt szybko uwierzymy we własne zwycięstwo, czasem zwycięży pewność siebie i odwaga.

Nie mówimy o takich rzeczach w kontekście innych produkcji - a sam przymiotnik 'organiczny' nie bywa stosowany w odniesieniu do rozgrywki. Tutaj jak najbardziej pasuje!

5. Technologia z czapy

Nie musisz mieć świetnego silnika, jeśli masz genialne pomysły na poziomy. Nie potrzebujesz doskonałej AI, jeśli gracze uznają że głupia jest wystarczająca. Dark Souls to niezwykle ekonomiczne przedsięwzięcie - z jednej strony wydaje się być dziełem pasji, z drugiej nic się tutaj nie marnuje.

Twórcy nie spędzili miesięcy nad tworzeniem cutscenek, które niewiele wniosą, oprawa często jest prawie że prowizoryczna, AI jest na poziomie szkieletów z Castlevanii na NES-a. Głosy postaci podkładali chyba sami developerzy, bo nijak nie są "profesjonalne" w tradycyjnym rozumieniu - ale... wystarczają.

Właśnie nastawienie na "akceptowalny" poziom zbędnych detali pozwolił autorom rozwinąć skrzydła w tym, co naprawdę ważne.

Te cechy Dark Souls - nie zawsze do końca przez twórców wykorzystane - sprawiły że gra pochłonęła mnie bez reszty i kazała z dystansem patrzec na całą resztę dużych premier tej jesieni. Wątpię, żeby znalazła się w tym sezonie gra, która bardziej niż dzieło From Software wyznacza nowe tory na przyszłość dla elektronicznej rozrywki jako takiej.

K. Gonciarz
18 października 2011 - 22:34

Komentarze Czytelników (26)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
19.10.2011 13:48
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

[3]
Oryginal chyba jest na forum jap. Tlumaczenie via google jest na gamefaqs.

19.10.2011 13:56
albz74
odpowiedz
albz74
114
Legend

hansatan, Asmodeusz - thx, oficjalny wątek na GAF ma już numerek 3 i nie nadążam :)

Jestem 22lvl, zrobiłem Undead Parish, dzisiaj pewnie Capra, co dalej ?

19.10.2011 13:58
Soulcatcher
odpowiedz
Soulcatcher
220
ESO

Zryzykuję, bez czytania tekstu opinię że teza postawiona w tytule "Dark Souls to najważniejsza gra roku" nie jest prawdziwa. Być może jest najważniejsza dla autora.

19.10.2011 13:59
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

[8]
Depths (otworz skrot do Firelink zaraz przed wejsciem) -> Blighttown

[9]
Soul - prawdopodobnie zobaczysz ja w niejednym plebiscycie na "gra roku" czy "rpg roku". I pewnie o to chodzilo, bo poza tym jest to w duzej mierze kopia/kontynuacja Demons Souls. No i drugie: posiadacze X360 po raz pierwszy moga pograc w produkcje tego typu, gdzie posiadacze PS3 juz bawili sie DeS'em.

19.10.2011 14:15
Selman
odpowiedz
Selman
127
mana mana

kurrr że mój brat musiał sprzedać x'a

19.10.2011 14:42
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

należało by dodać; gra dla wyspecjalizowanej grupy graczy. Choćby była by grą roku, ni hu ja nie ciągnie mnie do niej, by sobie zagrać i przeżyć, to co ty krzyśku się ekscytujesz i próbujesz przekazać.

19.10.2011 15:26
Sensai3D
odpowiedz
Sensai3D
130
Generał

ad3. w najblizszym patchu FROM bedzie naprawial matchmaking. Do tego bedzie troche rebalansu przedmiotow (statystyki broni, nerf dla fog ringa, mozliwe ze nerf pyromancji).

Co do nowego jezyka... Umbasa!

Też o tym czytałem i mam nadzieję, że uda im się to naprawić bo Demon Souls jak był tak został zglitchowany do wyłączenia serwerów i tutaj na razie jest to samo więc nie ma się czym podniecać.
Tym bardziej, że większość normalnych ludzi która chciała sobie normalnie pograć ( trochę PvE + trochę PvP -> bo koncept inwazji jest bardzo fajny ) już odruchowo wyjmuje kabel od neta z konsoli jak tylko zobaczy czarnego phantoma bo i tak nie ma żadnych szans z cheaterami a bycie zjebanym 15 raz z rzędu przez takie same zwalone postacie gdzie nie ma się żadnych szans na wygraną musi obrzydzać multi całkowicie. Gra jest na japońskim rynku już od jakiegoś czasu więc w końcu info o patchu nie jest jakimś ,,wielkim gestem" tylko koniecznością.

Gra jest bardzo fajna ( wpasowuję się w mój gust =) ) ale jest spie*** całkowicie w niektórych płaszczyznach -> multi. A takie recki w stylu dziecko dostaję nową zabawkę i albo się nią podnieca albo ją wyrzuca mnie nie ruszają ( co widać na przykładzie Darka i nowych Herosów).
Twórcy muszą wypuścić jeszcze kilka patchy żeby dopracować swoje dzieło ale czy to naprawi główny problem teraz już nie wiadomo.


19.10.2011 16:05
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Ogolnie z tego co JEST zwalone:
- bug z Dragon Head (czy jak to sie zwalo) - stad masz tone postaci z soul level 500-700 // mozliwe, ze nie naprawia (nie ma wiekszego znaczenia - slevel 500 walczy na swoim poziomie, wiec to rybka)
- czar polepszajacy tarcze - czasami daje niewrazliwosc na backstaby - calkowicie psuje PVP // bediz enaprawione
- fog ring - brak mozliwosci lockowania // prawdopodobnie bedzie zmienione
- pyromancja - kazda postac jest pyromancerem, bo... czemu nie? Nie ma wymagan, jest mocna // bedzie albo skalowana albo znerfiona
- bron rebalansowana - bo de facto skaluje sie tragicznie i poza lightning uchigatana nie ma wiekszego sensu uzywac cos innego // rebalans skalingu itp

I jeszcze zmiana Tranquil Walk of Peace (miracle) - niestety nie mam go wiec nie wiem jak dziala. Ah no i oczywiscie poprawa matchmakingu, aby wogole DALO sie polaczyc. Graczy jest duzo, a czasami czeka sie 30+ minut na to, az ktos cie bedzie summonowal.

19.10.2011 16:10
Adamus
odpowiedz
Adamus
216
Gladiator

Jak dla mnie to jedna a najwiekszych porażek roku... niestety

19.10.2011 16:28
Sensai3D
odpowiedz
Sensai3D
130
Generał

Asmodeusz -> wiem jakie są bugi z tych, co nie wymieniłeś jest jeszcze

- greater shield bug daje 100% niewrażliwości na każdy dmg -> to + sztylet do parowania i nie możesz nic zrobić chyba, że zrzucić kogoś z clifu
-enchantowanie dowolnej broni ze spell bugiem -> wejdź w księgę przewinień i zobacz, że pierwszy noob na liście korzysta z wszystkich możliwych bugów a jego broń ( fury sword ) zadaję około 800dmg na 54lvl co jest nie możliwe tylko, że on nakłada na nią jeszcze enchanty.

- nie mówię już o glitchowaniu itemów i dusz bo każdy noob już ma pewnie gotową bazę postaci z 2mln dusz i wszystkich możliwych titanitów na koncie więc jak wypuszczą patcha to i tak zaraz zaroi się od nisko lvl postaci z mega wypasionym ekwipunkiem i będzie to samo ( to nie neverwinter gdzie zresetują serwer i wszyscy zaczną od nowa ;> )

Ja sobie jakoś radzę bo lubię takie gry ale wyobrażam sobie jak ktoś nie gra na power gaming i gra kopię mu dupę i do tego cała rzesza glitcherów i albo gra sam a pomoc phantomów przydaję się pewnie 99% ludzi którzy nie grają na drake sword+runa to lasu+glitch lvl+lighting spear +mega glitch lvl + dupe wsztskich możliwych itemów i tutaj największa magia gry już prysła :>

19.10.2011 17:10
Harry M
😒
odpowiedz
Harry M
132
Master czaszka

Przestańcie o tym pisać :P. Coraz bardziej mnie to wkurza bo to jest super, a nei ma tej gry na PC...

19.10.2011 17:17
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

[16]
Ja osobsicie darowalem sobie online (chyba ze pomagac komus) wlasnie ze wzgledu na cheaterow. Najpierw kolesiowi 2x zasadzilem fire flamberge na twarz - zero damage (a przewrocilem). Pozniej koles tez przyjal na twarz flamberge'a i zbackstabowal mnie od przodu uzywajac chyba fistow (cestus czy demoniczne). Zal czasu. Mimo, ze niewiele sie traci jakos nie mam ochoty spowalniac sobie gry - bo dluzej zajmuje przyjscie black phantomowi i zabicie mnie niz ja zrobie jednego runa. Tak wiec gram w takim semi-online mode i tak pewnie wyplatynuje gre. Najgorsze bedzie i tak wyfarmienie covenantu warrior of sunlight. No, ale juz prawie moge do niego wejsc, pozniej tylko kilka razy pomoc ludkom i posiadac dusze gwyna (dla ostatniego miracla).

20.10.2011 09:01
fan realu madryt i raula
odpowiedz
fan realu madryt i raula
63
Manolito

1. Poczucie stawki, inaczej piekielnie wysoki poziom trudności, od którego odbije się zdecydowana większość graczy. Czy to na pewno jest taka super rzecz? Równie dobrze można grać w Call of Duty na poziomie trudności Veteran. Tam też jest poczucie stawki, bo jeden drobny błąd może cofnąć do checkpointa, co jest szczególnie irytujące jak było się blisko celu. Na szczęście CoD jest na tyle mądrze zaprojektowaną grą, że posiada jeszcze kilka innych poziomów trudności, dzięki którym każdy może pograć - i casual i masochista.

2. Czy fakt, że po kilkudziesięciu godzinach grania przez przypadek można podjąć nieodwracalną decyzję, która zrujnuje cały dotychczasowy dorobek jest takie fajne? Jeśli w jakiejś grze RPG lub hack&slash nie ma możliwości resetowania umiejętności, od razu gracze się burzą. Nie ma tego w Dark Souls - wszystko jest ok. Dla mnie to robienie z wady cnotę.

3. Matchmaking nie działa, ale w teorii multi jest super. Na prawdę duże atut gry.

4. Gra nie opowiada żadnej historii, ale co tam, lenistwo developera nazwiemy ładnym słowem emergencja i wszystko będzie fajnie.

5. To samo co w punkcie trzecim. Robienie z wady cnotę.

Czytam i słucham kolejne wypowiedzi o tej grze i ciągle zastanawia mnie jednak rzecz - dlaczego Dark Souls jest takie fajne? Gra dostaje jakieś kompletnie absurdalne oceny (9,5/10, 10/10, gra roku!), ale mimo wszystko nikt nie może powiedzieć dlaczego. Poprzednia część niewiele się różniła, a jednak takich not nie zbierała. Dlaczego? Praktycznie każdy chwalący tą grę mówi o ty chorym poziomie trudności jako o największym atucie. Czy wy macie skłonności masochistyczne? Czy ciągłe porażki na prawdę są takie fajne? Idąc tym tokiem myślenia idealnie do DS pasuje określenie, jakiego niedawno użył jeden z pracowników Techlandu - granie w DS to jak jedzenie niedobrej potrawy tylko po to, aby ją zjeść. Logiki w tym tyle co nic. Tak więc skąd takie oceny DS? Czyżby dziennikarze chcą pokazać jacy to oni są super gracze i radzą sobie w tej grze? Niedawno widziałem jedną recenzję DS. Autor bardzo zachwalał grę, co jest o tyle dziwne, że poprzednią część mocno skrytykował właśnie za absurdalnie wysoki poziom trudności. Nie ma to jak dziennikarska rzetelność.

20.10.2011 09:09
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Moze kiedys zagrasz, to zrozumiesz. Bez tego to jak opowiadac slepemu o kolorach.

20.10.2011 09:15
yasiu
odpowiedz
yasiu
183
Legend

ale to dobre pytanie wysiak. dlaczego?

ja sam grałem na razie dość krótko i rozmawiałem z żoną, że normalnie w kąt rzucił bym grę, która nie nagradza. Rozumiem, szeregowi przeciwnicy, czasem jakiś crap wyrzucą. Ale męczę się z bossem, znajduję w końcu taktykę, rozwalam go i co? Nic, otwierają się drzwi. To tylko jeden z przykładów - w stosunku do 'normalnych' gier ten system jest tu zaburzony, mimo to ludzie grają. Sam będę grał i może w końcu mnie olśni, dlaczego to robię :)

20.10.2011 09:21
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

yasiu --> Nie wiem, ale ta gra po prostu wciaga jak bagno:) Na poczatku sam kilka razy mialem ochote rzucic padem, i nie wlaczac tego wiecej, a od paru dni nie moge sie oderwac. I to mimo tego, ze normalnie nie lubie sie w grze stresowac, prawie nigdy nie gram na poziomach trudnosci powyzej normal. Tutaj wlasnie wszystko jest tak pomyslane, ze przejscie kazdego kolejnego problemu/wroga daje wielka satysfakcje.

20.10.2011 13:43
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

1. Poczucie stawki, inaczej piekielnie wysoki poziom trudności, od którego odbije się zdecydowana większość graczy. Czy to na pewno jest taka super rzecz? Równie dobrze można grać w Call of Duty na poziomie trudności Veteran. Tam też jest poczucie stawki, bo jeden drobny błąd może cofnąć do checkpointa, co jest szczególnie irytujące jak było się blisko celu. Na szczęście CoD jest na tyle mądrze zaprojektowaną grą, że posiada jeszcze kilka innych poziomów trudności, dzięki którym każdy może pograć - i casual i masochista.

Podales najbzdurniejszy przyklad jaki mogles. COD na veteranie polega na tym, ze dostajesz losowym pociskiem w losowym momencie losowego headshota. Nie masz wplywu na to czy przezyjesz czy nie, oprocz zapamietywania coraz to kolejnych przeciwnikiw ktorzy cie wlasnie zabili i eliminowanie ich. Nieslawny moment? Fawela w MW2 - wychodzisz, trup. Wychodzisz znowu - trup. Po 5 probach widzisz snajpera, ale trup. 6ty load game, zabijasz snajpera - trup. Zabil cie drugi snajper. To nie jest wysoki poziom trudnosci, to jest zwykla losowosc. Podobnie z marszem w waszyngtonie (chyba) - tez randomowe headshoty. Jesli zginiesz powiedz mi jaki blad popelniles? A no tak, random number generator cie zabil.

W DeS i DS jak umierasz to jest tylko i wylacznie TWOJA wina. Albo biegles na pale zamiast powoli ogladac teren. Albo polasiles sie na przedmiot na ziemi (czyli znowu byles zachlanny) i dostales backstaba (jakbys szedl powoli zobaczylbys wroga). Albo atakowales na chama zamiast zablokowac przeciwnika (i zostales ukarany). W wiekszosci wypadkow w tych grach umiera sie ze wzgledu na pospiech. Jesli gra sie powoli i systematycznie - zgony sa o wiele rzadsze.

2. Czy fakt, że po kilkudziesięciu godzinach grania przez przypadek można podjąć nieodwracalną decyzję, która zrujnuje cały dotychczasowy dorobek jest takie fajne? Jeśli w jakiejś grze RPG lub hack&slash nie ma możliwości resetowania umiejętności, od razu gracze się burzą. Nie ma tego w Dark Souls - wszystko jest ok. Dla mnie to robienie z wady cnotę.

Tak, jest bardzo fajne. Pilnujesz aby nie machac swoim mieczem w okolicy sprzedawcy. To nie COD, gdzie jak strzelasz w NPCa to kule przez niego przelatuja. Jak trafisz to zabijesz - niech bedzie to przeciwnik, sklepikarz czy kowal - bedzie martwy. Nastepnym razem (New Game+) bedziesz uwazal. Drugie - ktorzy "gracze" sie burza? Te popierdolki wychowane na farmville i simsach? Gralem (nie tylko) ja w takie chociazby Diablo 2 przez lata (6+ lat) i NIGDY nie mialem problemow z brakiem resetu. Ale pseudo-gracze jeczeli, ze "za trudno" i blizz dal reset. Wiec jaki z ciebie "gracz" ja na kazdym kroku jeczysz ze zbyt trudno. Nastepne co chcesz - przycisk "oblokuj zakonczenie"?

3. Matchmaking nie działa, ale w teorii multi jest super. Na prawdę duże atut gry.

Matchmaking nie dziala za dobrze, ale jak juz zadziala multi jest zajebiste. Jaka w tym sprzecznosc? Dodatkowo teoretycznie tez cos moze wygladac dobrze a byc do niczego na papierze. Nie ma tu zadnej sprzecznosci.

4. Gra nie opowiada żadnej historii, ale co tam, lenistwo developera nazwiemy ładnym słowem emergencja i wszystko będzie fajnie.

Castlevania tez nie serwuje nam setek stron tekstu czy dziesiatek filmikow - a jednak historia w niej opowiedziana czesto przebija te ktora widac w lol-CODach. A cala historie musisz ulozyc sobie sam ze strzepow informacji, ktore podaje nam gra: opisy przedmiotow, opisy lokacji, powiazania miedzy postaciami. A tego wszystkiego wylania sie BARDZO bogaty swiat z calkiem niezla historia (backstory). A glowna fabula niewiele odstaje od typowego RPGa: "jestes wybrancem, ratuj swiat".

Poprzednia część niewiele się różniła, a jednak takich not nie zbierała.
Poprzednia czesc zebrala "tylko" kilka(nascie) nagrod w kategorii gra roku i RPG roku. Rzeczywiscie, byla slabsza. Lol.

Co do reszty - to co napisal wysiak. Moze kiedys zrozumiesz, ze jedzenie tej samej papki serwowanej przez producentow (czyli 3 klikniecia, zakonczenie, nastepna gra) to NIE jest granie. To jest ogladanie slabego pseudo-interaktywnego filmu. Dopiero jak zaczniesz cos robic i wczujesz sie w postac - wtedy mozna nazwac to gra a nie bycie pasywnym widzem.

[21]
Dlaczego? Jest to proste - bo GRA ma nagradzac. Kolejny filmik po przejsciu checkpointa w CODzie jest nagroda - tylko ze chwilowa. Po 30 filmikach na 31 nie czekasz z niecierpliwoscia - co najwyzej jest "aha" "mhm" "uhh.. ale to glupie", szczegolnie ze odleglosc miedzy filmikami jest taka sama a odblokowanie ich polega tylko na wykonaniu kolejnych 20 klikniec w te same biegajace kukły. I czasami mashowaniu X.

Tutaj nagroda jest podobna do nagrod w starych grach arcade. Dostajesz SATYSFAKCJE z pokonania czegos, czego pol godziny-godzine temu nie mogles i stwierdzales ze "to jest nie do przejscia, pier**** to" i pad lecial w kat. Satysfakcja z rozwiazania trudnego problemu jest ZAWSZE wieksza niz mechaniczne konczenie tych samych prostych kawalkow. Ot przyklad: przejscie kolejnego bossa w DSie to jak namalowanie arcydziela, gdzie przejscie kolejnego etapu w CODzie to jak pomalowanie kolejnego kawalka plotu. I tu i tam machasz pedzlem - jednak w jednym przypadku satysfakcja jest znacznie wieksza. Mozna by wchodzic w psychike, jak to mozg nagradza nas za konczenie wiekszych wyzwan, ale po co - to chyba kazdy grajacy rozumie i czuje :)

20.10.2011 16:56
Lordareon
odpowiedz
Lordareon
68
harry potter

fan realu madryt i raula: ewidentnie nie zrozumiales tego posta. nie pisze o zaletach dark souls, ale cechach tej gry, ktore moga sie sprawdzic w innych produkcjach i tym samym zmienic nieco ksztalt branzy gier wideo. odsylam do pierwszego zdania na przyklad.

twoj komentarz do emergencji zdradza, ze wrecz starasz sie tych rzeczy nie rozumiec :)

22.10.2011 22:40
Adamus
👎
odpowiedz
Adamus
216
Gladiator

A ja zgadzam sie z fanem realu... Niestety w jakiś niezrozumiały sposób gniot został wyniesiony na piedestał... Jeżeli jedynym atutem gry jest, to że nie można powtórzyć czegoś jeszcze raz, to ja wolę Demise, tam naprawde nie opłaca sie zginąć. Jeżeli mówimy o trudnych grach, to proponuje zagrac w Wizardry 7, to był gra, gdzie naprawdę trzeba było myslec, przewidywac i gdzie było cos, co gry RPG robi wielkimi, czyli SCENARIUSZ... Trudnośc walk w całej serii Wizardry jest niesamowita, a to że trzeba długo trzepac mieczem i pare razy zginąć, żeby zabić jakiegos potworka jest śmieszne... Wywalilem w błoto 200zl, pograłem kilka godzin i nie ma w tej grze nic, co warto by polecic, niestety...

22.10.2011 22:47
odpowiedz
zanonimizowany470535
8
Legionista

A ja mam 1 najważniejszy dowód, że to nie najważniejsza gra roku - nie wyszła nawet na PC.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze