L.A. Noire - największe rozczarowanie roku - Kompo - 29 listopada 2011

L.A. Noire - największe rozczarowanie roku

Miało być połączenie kryminalnej przygodówki z efektowną grą akcji. Miałem się wcielić w detektywa, który pnąc się powoli po kolejnych szczeblach policyjnej kariery, prowadzić będzie ciekawe, wymagające śledztwa i rozwikła konspirę na wielką skalę. Miały być przeszukiwania miejscówek, znajdowanie dowodów i wiązanie ich ze sobą, przesłuchiwania świadków, główkowanie i tropienie sprawców, a na koniec oskarżenia i aresztowania. Wszystko niczym w dobrym, kryminalnym serialu proceduralnym. Miał być jazzujący klimat noir i Los Angeles lat ‘40 oraz rewolucyjna technika mimiki twarzy postaci. I to wszystko w L.A. Noire oczywiście jest. Jednak wszystko to, za wyjątkiem dwóch ostatnich elementów, zawodzi na całej linii.

L.A.%20Noire%20-%20najwi%u0119ksze%20rozczarowanie%20roku

Fakt jest faktem – wymagania wobec tej gry miałem ogromne. Zainteresowałem się nią jeszcze kiedy była tylko tytułem i artworkiem, a wraz z ujawnianiem kolejnych informacji i trailerów, powoli nabierałem przekonania, że to jest produkcja, na którą czekałem całe życie. Wcielić się w detektywa rodem z powieści Raymonda Chandlera i na własną rękę dopaść paru zabójców, poprzez przejście przez wszystkie etapy profesjonalnego (lub też nie, wszystko mi jedno, byleby dorwać drania!) policyjnego śledztwa – brzmiało to naprawdę wspaniale. Do tego jeszcze ta mimika twarzy, przez którą poobijałem sobie brodę przy zwiastunach. I to wszystko w otwartym mieście, a w stopce Rockstar. To przecież nie mogło nie wyjść!

A jednak wyszło niewiele. Od razu jednak trzeba przyznać, mimika jest absolutnie fantastyczna, bez wątpienia mamy do czynienia z rewolucją. Czegoś podobnego grach jeszcze nie widziałem, tu pełen szacunek dla Team Bondi. Gorzej sprawa ma się z tym aspektem, dla którego taką technologię zastosowano, ale o tym później. Obok mimiki twarzy postaci, daje radę również sam klimat gry, choć nie ukrywam, że spodziewałem się czegoś intensywniejszego. Nie odczułem na serio tak poważnie tego przytłaczającego, czarnobiałego noir – atmosferę robi jedynie sama muzyka (bardzo dobra i zgodna z zamysłem, tak sądzę) i niektóre lokacje nocą, a tak to przeważnie L.A. Noire wygląda "zwyczajnie", bardzo podobnie jak Mafia. W takich warunkach ciężko mi było wyobrazić sobie, że jestem Philipem Marlowe.

L.A.%20Noire%20-%20najwi%u0119ksze%20rozczarowanie%20roku

To tyle o pozytywach, teraz jedziemy po kolei i równo z ziemią. Fabuła L.A. Noire jest mało zajmująca, wręcz nieciekawa (retrospekcje) oraz całkowicie przewidywalna (śledztwa i konspira), a główny bohater jest skandalicznie bezpłciowy i wręcz sprawia wrażenie wolno kojarzącego fakty muła jucznego. Wolałbym bystrzaka, z którym byśmy mogli się utożsamiać w ferworze śledczego „dorwę drania”, a nie leszcza z zupełnie nieinteresującą przeszłością, z której twórcy nieudolnie chcą wycisnąć suspens w przerywnikach. A to co się dzieje z główną fabułą, to już jest w ogóle bez ognia, po paru misjach wszystko mamy wyłożone na tacy i już tylko musimy przebrnąć przez kolejne, bo nasz super-detektyw potrzebuję trochę więcej czasu, by samemu to ogarnąć rozumem. Żeby jeszcze po drodze lub choćby na koniec był jakiś zwrot akcji, ale gdzie tam, co najwyżej lekkie przyspieszenie (polowanie na wskazówki). Nie wspominając o bezsensownych „awansach” głównego bohatera i rozczarowująco małym zróżnicowaniu śledztw.

A jak wygląda samo prowadzenie tych śledztw? Fajny pomysł na realizację, ale zepsuty nałożeniem ograniczeń i wytyczeniem ścieżek. Rozgrywka tu nie jest otwarta, twórcy nawet nie zaprzątnęli sobie głowy, by była wymagająca i przynosiła frajdę z pomyślnych decyzji, nie ma miejsca na wykazanie się. Ja rozumiem, że można sobie pooglądać i poobracać wszystkie przedmioty w pokoju, ale w ogólnym rozrachunku nie ma żadnego znaczenia czy znajdziemy pięć poszlak czy jedną. Kluczowa znajdzie się wręcz sama, bo musimy odbębnić to, co przygotowali twórcy, by puścić skrypty w ruch i grę do przodu, a pozostałe pomogą tylko przy przesłuchaniach, co sprawi, że będziemy jedynie więcej wiedzieć o sprawie, ale wcale rozgrywka nie będzie dzięki temu ciekawsza. Trzeba jednak nadmienić, że w kwestii audiowizualnej prezentacji fabuły, mamy tutaj do czynienia z dialogami i cut-scenkami na mistrzowskim, rockstarowym poziomie, które w połączeniu z mimiką twarzy oszałamiają klasą.

L.A.%20Noire%20-%20najwi%u0119ksze%20rozczarowanie%20roku

Jeśli chodzi chodzi o przesłuchania, to te również koncertowo zostały zmarnowane, bo nie dość, że możemy je spokojnie zawalać bez szwanku dla śledztwa, to jeszcze nawet jeśli uda nam się wszystkie poprawnie poprowadzić, to i tak usłyszymy prawie to samo od większości przesłuchiwanych. W tym miejscu również marnuje się potencjał frajdy z wykrywania kłamstw, który był duży ze względu na mimikę twarzy – fajnie to wszystko wygląda, ale polecieć ze świadkami niczym ludzie z serialu Lie To Me nie ma opcji. Poza tym nasz ulubiony bohater nieraz naprawdę dziwnie reaguje, gdy wybierzemy daną opcję podczas rozmowy. W tym miejscu trochę brakuje dokładniejszego określenia opcji dialogowych, bo suche „prawda”, „fałsz” i „wątpliwość” nie oddają tego, jakich słów zaraz użyje policjant, a te czasami są niezgodne z naszym zamierzeniem.    

Ogólnie nazywanie L.A. Noire przygodówką to lekka przesada. Cała gra to wleczenie się za rączkę twórców, zawsze nam się uda (nie uda? reewiind!) i nie ma mowy, żebyśmy gdzieś utknęli. Team Bondi na każdym kroku uważali, by gracz przypadkiem nie miał za trudno. Dodano notes, gdzie możemy sobie przeglądać dotychczasowych podejrzanych, świadków, miejsca, znalezione poszlaki itd. Bardzo fajny feature, ale praktycznie się nie przydaje, bo po prostu nie jest potrzebny. Wszystko jest za łatwe, by przykładowo w którymś momencie śledztwa się zatrzymać, otworzyć notes i przeanalizować wszystko, co do tej pory, w poszukiwaniu odpowiedzi – zbędna strata czasu, twórcy zaserwują nam odpowiedź zaraz sami. L.A. Noire to interaktywny film, bliżej mu do Mafii, aniżeli do przygodówki. Jeszcze jak dodamy do tego ten cały system punktów, które odblokowują podpowiedzi, to mamy pełen obraz. Miłośnicy trudnych, oldschoolowych przygodówek raczej by wyśmiali całą tę nomenklaturę.

L.A.%20Noire%20-%20najwi%u0119ksze%20rozczarowanie%20roku

Skoro nie za bardzo przygodówka, to może chociaż dobra gra akcji? Szału nie ma. Jeżdżenie, bieganie, chowanie się za osłonami, strzelanie i namiastka elementów zręcznościowych. Standardzik, nawet żadna z „misji” nie zapadła mi jakoś szczególnie w pamięć. Za to zapadł mi szczególnie w pamięć fakt, iż wszystkie zadania poboczne, które możemy napotkać po drodze, są wręcz żenujące. Każde polega na tym, że ktoś woła, żeby kogoś gonić, więc my gonimy, łapiemy i koniec. Zero różnorodności, tam raz się trafił chyba jakiś akcent humorystyczny, ale ogólnie nuda wraz z nudą. Wszystkie dodatkowe znajdźki , czyli specjalne samochody czy zabytki, to wszystko też nie przyciąga do ekranu i nie zachęca do kolekcjonerstwa (chociaż zabytki to bardzo pozytywny feature, za to plus).

Podsumowując – strasznie się rozczarowałem. Wielka szkoda, że taki genialny pomysł zrealizowano w tak mało zajmujący sposób. Tu był wielki, ogromny potencjał. Nie zrozum mnie źle, L.A. Noire to dobra gra, w którą na pewno warto zagrać, chociażby dla samej mimiki twarzy postaci i rockstarowej prezentacji fabuły, ale też dla paru mocno ciekawych innowacji w samej rozgrywce. Mimo wszystko nie było w stanie mnie to wszystko porwać w stopniu dostatecznym. Powiedz, czy to ja miałem zbyt wysokie oczekiwania i teraz winię porządną grę, wytykając jej, że nie jest tym, czym chciałbym żeby była, czy jednak mam trochę racji?

Kompo
29 listopada 2011 - 05:22

A Ty jak oceniasz L.A. Noire?

rozczarowanie, bracie, spodziewałem/am się lepszej gry 17,1 %

nie oczekiwałem/am cudów, nie otrzymałem/am cudów 3,6 %

pozytywnie się zaskoczyłem/am 6,4 %

bardzo dobra gra, tak jak się spodziewałem/am 48,9 %

nie grałem/am w tę grę, ale strasznie byłem/am wściekły/a, gdy miało nie być jej na PC 23,9 %

Komentarze Czytelników (23)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.11.2011 17:48
zarith
odpowiedz
zarith
205

w gruncie rzeczy, też się zawiodłem na la noir, i to podwójnie: po pierwsze, to o czym pisałeś kompo, po drugie, że zapowiedzieli wersję na pc gdy już dawno miałem kupioną x-boxową, czego bym nie zrobił gdyby panowie z r* zapowiedzieli wszystkie naraz.

29.11.2011 18:07
Backside
odpowiedz
Backside
77
Senator

Po kilku akapitach zdradzasz, że albo nie skończyłeś gry albo w ogóle nie zrozumiałeś mocno rozciągniętej fabuły. Po kilku misjach mamy wszystko na tacy? Żart. A bezpłciowość bohatera? Wystarczyło wsłuchać się w dialogi z partnerami.

29.11.2011 18:09
odpowiedz
koobon
82
Legend

"Po kilku misjach mamy wszystko na tacy?"
Tu akurat ma rację.

29.11.2011 18:14
Kompo
odpowiedz
Kompo
149
Legend

Backside - > grę skończyłem dwa razy (ale drugi tylko po to, by sprawdzić, że rzeczywiście małe znaczenie dla przebiegu rozgrywki mają nasze poczynania) i fabuła nie jest trudna do zrozumienia, chyba, że to ja jestem za bardzo domyślny. Nie żart. A co do dialogów, wsłuchiwałem się we wszystkie, bo uwielbiam to w grach Rockstara i Cole Phelps wypada strasznie nieciekawie. Dla mnie.

29.11.2011 18:15
Backside
😱
odpowiedz
Backside
77
Senator

"Po kilku misjach mamy wszystko na tacy?"
Tu akurat ma rację.

spoiler start


Ale, że co niby mamy po kilku misjach podane na tacy :o? Po kilku misjach to my awansujemy z policjanta na niewiele wyższe stanowisko i zajmujemy się rozwiązywaniem przyziemnych spraw - jak to się ma do handlu morfiną, funduszu budowniczego, przekrętu z firmą ubezpieczeniową i planami przebudowy miasta? Przecież o tym wszystkim dowiadujemy się dopiero w ostatnich rozdziałach.

Mam wrażenie, że widzieliśmy dwie różne gry.

spoiler stop

Kompo ---> ok, nie jest ciekawy, kwestia gustu, ale nie można za nic o nim powiedzieć, że jest bezpłciowy.

spoiler start

Najpierw starał się być wzorowym żołnierzem, potem kryształowym policjantem, który nie lubi słuchać o "dziwactwach" swoich partnerów - a na koniec dopada go fascynacja tym innym, brudnym światem i zdradza żonę.

Najbardziej zarzuciłbym autorom to, że nie przedstawili lepiej relacji Cole'a z rodziną - pierwszy raz zobaczyliśmy ją, jak żona kazała mu się wyprowadzić.

spoiler stop


Ale generalnie zgadzam się, że mogli lepiej zarysować jego postać. Może to też kwestia technologii graficznej - bohater filmu "Drive" wydaje się równie bezpłciowy, a jednak coś w nim było, że wszyscy się w filmie zakochali.

29.11.2011 18:17
odpowiedz
koobon
82
Legend

Patrz [1]
Jeśli chodzi o kwestie z Twojego spoilera to nie sposób nie domyślić się jak to się skończy; kto, z kim i dlaczego.

29.11.2011 18:23
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

ja chciałbym tylko dodać, że fabuła w LA Noire to kompletna kpina, chyba że to ja coś źle zrozumiałem

spoiler start

jak to możliwe że psychosynalek ważnej osoby w kościele był mordercą kobiet, skoro zamordowane miały powiązania z żołnierzem?

spoiler stop

29.11.2011 18:24
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

w końcu ktoś to powiedział! nareszcie zauważył, że ta gra to tak naprawdę liniowa i niezbyt ciekawa opowieść, w której się nie da przegrać.

warto jedynie dla pooglądania mimiki. Warto, mam na myśli - wydać 20 zeta na to coś.

29.11.2011 18:25
Backside
odpowiedz
Backside
77
Senator

koobon ---> spoko, tylko przez 3/4 gry bawimy się w detektywa, a dopiero ostatnie epizody gry zdradzają w ogóle tę najgłębszą warstwę fabularną.

Chyba, że jestem jakiś zupełnie ślepy i przez pierwsze 10 godzin grania przegapiłem masę poszlak wskazujących, że uganianie się za filmowce-zboczeńcem i seryjnym zabójcą kobiet będzie miał finał związany z morfiną :) - jeśli tak to poproszę o te poszlaki i momenty.

edit
Czytałem, kilka przegapiłem. Ale pamiętam, że do wyjaśnienia sprawy Black Dahlia jeszcze nie bardzo było zdradzone co się będzie działo dalej.

Retrospekcjom jak najbardziej się przyglądałem, ale pierwsze kilka-kilkanaście nie wskazywały na nic związanego z morfiną, bardziej zarysowywały postaci Cole'a i Jacka i konflikt między nimi.

29.11.2011 18:26
odpowiedz
koobon
82
Legend

[11]
"...w której się nie da przegrać"
No to akurat można by zarzucić każdej grze.

Backside -->
Rozumiem, że gazet nie czytałeś i nie przyglądałeś się zbyt uważnie retrospekcjom.

29.11.2011 18:29
Kompo
😊
odpowiedz
Kompo
149
Legend

Backside - > zgadzam się, ma swoją historię, jak każdy, ale historia ta była dla mnie mało ciekawa, a jego bezpłciowość przejawia się podczas gry, jest leszczem i mimozą, bo nie zauważa i nie kojarzy oczywistych faktów, które gracz kojarzy od początku i tylko się denerwuje, że nie dane mu jest zrobić użytek ze swoich podejrzeń.

Chciałem sam rozwiązywać sprawy, a nie odtwarzać ruchy mało domyślnego muła. ;)

W kwestii fabuły, chyba trochę jednak przegapiłeś, bo pewne nazwiska i motywy przewijają się już od pierwszej, przypadkowej sprawy i pierwszych retrospekcji, potem w śledztwach jest chwilowa odskocznia, ale wszystko szybko wraca na te same, proste tory i ani trochę z nich nie zbacza.

koobon: "...w której się nie da przegrać"
No to akurat można by zarzucić każdej grze.

Zwłaszcza FIFIE. ;>

29.11.2011 18:31
Bullzeye_NEO
📄
odpowiedz
Bullzeye_NEO
171
1977

nie ma lepszej gry noir niz discworld

29.11.2011 18:33
odpowiedz
koobon
82
Legend

[15]
+1

29.11.2011 18:34
Backside
odpowiedz
Backside
77
Senator

Wow - jestem zawiedziony sobą :o. Chociaż z drugiej strony się cieszę, bo mi sporo frajdy ta gra od strony fabularnej przyniosła :). Tylko porządnie się wkurzyłem, że to zawalenie kariery Cole'a nie miało jakiegoś głębszego uzasadnienia.

Czy w takim razie o funduszu budowlanym i agencji ubezpieczeniowej też przegapiłem poszlaki na początku gry?

29.11.2011 19:24
Matt
odpowiedz
Matt
204
I Am The Night

Czy to jedyna recencja pecetowego LA Noire, ktorej moge spodziewac sie ze strony GOLa?

29.11.2011 20:18
😉
odpowiedz
zanonimizowany653201
25
Legend

Najpierw krytyka singla BF3, teraz to.. Chyba jestem dziwny. Mimo to zdania nie zmienię obie gry są bardzo dobre.
A w L.A. Noire jedna rzecz bardzo mnie wkurza - schematyczność. Tą grę trzeba odpowiednio dawkować inaczej staje się nudna.

29.11.2011 20:29
Mr.t0ster
odpowiedz
Mr.t0ster
39
Mr_Brown

Ja tam na cud nie czekalem, sama gre uznalem raczej jako demko technologiczne niz prawdziwy
Blockbuster wsrod gier.

29.11.2011 20:44
odpowiedz
MegaMaro
25
Centurion

Jedna z najlepszych gier tego roku, a już najlepsza gra wydana przez R*, obok RDR. Bije na głowę pseudo hity, dla prostych odbiorców. Gra jest taka jaka powinna być, przygódka kryminalna w piaskownicy. Chciałbym żeby więcej normalnych gier powstawało z otwartym światem. Mam dość infantylnych produkcji, o pseudo mafioznikach. Takie gry jak GTA , SR i JC 2 robione są dla debilnych odbiorców. Większość graczy którzy grają w te pojeba.. tytuły i tak nie ukończyło 18 roku życia.

29.11.2011 20:49
Kompo
odpowiedz
Kompo
149
Legend

Matt - > to nie jest recenzja pecetowego L.A. Noire, to spisane na chłodno wrażenia z gry w wersję konsolową osoby spoza redakcji.

Lukas172_Nomad_ - > ile ludzi, tyle zdań, dla mnie np. krytykowanie singla BF3 również jest lekko naiwne.

MegaMaro - > z tą piaskownicą to mylisz pojęcia.

30.11.2011 16:45
Backside
😊
odpowiedz
Backside
77
Senator

Ok, odpaliłem grę jeszcze raz i doszedłem do sprawy "Golden Butterfly" (druga sprawa Homicide, początek DVD2) i nie znalazłem prawie żadnych poszlak dotyczących końcówki.

spoiler start


W pierwszej retrospekcji, jak i kolejnych, nie przewinęło się nic, co by sugerowało... cokolwiek - pokazana była jedynie rozbieżność charakterów Cole'a i Jacka. Wbrew temu co ktoś mówił, nie padły również żadne nazwiska.

Z gazetek do tej pory jasno wynika, ze dr Fontainne to ciemny charakter, że zbyt chętnie korzysta z narkotyków i kazał spalić czyjś dom wojennemu weteranowi w ramach terapii. Oraz, że Sheldon chciał dogadać się z bandziorami w sprawie sprzedaży morfiny z wojennych strzykawek.

Jedyne co na podstawie tego można wywnioskować to, że dr Fointainne jest zły, chce uzależniać ludzi od narkotyków i wiąże się to z jakimś mafijnym biznesem, więc, że pewnie fabuła będzie się toczyła wokół tego. Nie widziałem żadnej poszlaki dotyczącej funduszu budowlanego, agencji ubezpieczeniowej czy planów przebudowy miasta - jedynie na komisariacie znajduje się mapa pokazująca przebieg przyszłych autostrad, ale na tym etapie gry nie da się z tego nic wywnioskować...

... chyba, że to jest oczywiste, że doktorek zleca masowe podpalenia, wyciąga z tego korzyści i ma to wszystko związek z dragami.

spoiler stop

Poproszę w takim razie o odpowiedź na pytanie, bo cały czas uważam, ze mogłem coś przeoczyć albo jestem przygłupi :) - gdzie przez pierwsze kilka godzin gry znajdują się te wskazówki, które zdradzają to wokół jakiego toru będzie toczyła się gra i "podają wszystko na tacy".

Czy może chodzi Wam bardziej o to, że fabuła toczy się sama, niezależnie od naszych decyzji ? Że interaktywne są tylko śledztwa, a główny trzon fabuły płynie do przodu wraz z naszymi postępami?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze