Redline: Gang Warfare 2066 - Niekonwencjonalny cyberpunkowy FPS. - Goozys - 29 stycznia 2012

Redline: Gang Warfare 2066 - Niekonwencjonalny cyberpunkowy FPS.

Lubisz Cyberpunk? Lubisz klimaty postnuklearne? Nie masz odruchów wymiotnych gdy trzeba zagrać w grę sprzed ponad 10 lat? No to trafiłeś bardzo dobrze. Redline: Gang Warfare 2066 jest właśnie taką grą, o której mało kto wie, że w ogóle istnieje. Niby większe internetowe serwisy growe mają o niej wpisy w swoich "encyklopediach", ale tak naprawdę są to tylko szczątkowe informacje i gracz nie jest w stanie w pełni zapoznać się z tym tytułem. Informacji mało, recenzji prawie w ogóle. Kilka zapowiedzi też się znajdzie i to w gruncie rzeczy wszystko. Nawet zrzutów ekranowych nie ma za wiele. Czym tak właściwie jest wspomniany Redline? Postunklearnym cyberpunkowym tworem obok którego nie powinno przejść się obojętnie. Bardzo ambitny projekt z wieloma nowatorskimi rozwiązaniami i można nawet rzec, że z nietuzinkową fabułą, choć tutaj trzeba być ostrożnym z tym stwierdzeniem. Wszystko napędzane całkiem przyzwoitym silnikiem graficznym, generującym jak na tamte czasy ciekawe efekty wizualne, a wszystko doprawione jedną z ciekawszych ścieżek dźwiękowych z jakimi miałem okazję spotkać się w grach FPP. Na pewno jest to tytuł, który zasługuje na chwilę uwagi właśnie teraz. Dlaczego? Gdy tylko zobaczyłem RAGE, od razu przypomniał mi się Redline. Kto wie, być może właśnie on stał się natchnieniem dla programistów z id Software. Zapraszam do lektury...

Tak szczerze. Kto z Was tak naprawdę wie o istnieniu tej gry?

"Na przełomie stuleci wytworzył się wyraźny konflikt pomiędzy potężną i wpływową Partią Zielonych a gigantem naftowym, korporacją Texaco. Iskrą, która rozpętała piekło było dojście Zielonych do władzy – spór przerodził się w otwartą wojnę, w której zdesperowane Texaco podjęło decyzję o użyciu prywatnego arsenału nuklearnego. Atomowe bombardowania spustoszyły planetę, wyniszczając florę i faunę oraz doprowadziły do zaburzenia orbity Księżyca, który nienaturalnie zbliżył się do Ziemi, powodując zabarwienie nieba na czerwono. W dotkniętym klęską ekologiczną postapokaliptycznym świecie rozpoczęła się walka o przetrwanie. Kluczowym dla niej wydarzeniem było wynalezienie nowego źródła energii, nazywanego orgone. Poprawne używanie go wymagało jednak specjalnych umiejętności i sprzętu, w efekcie czego jego zasoby znalazły się pod kontrolą bogatych potomków wszechpotężnych korporacji, posiadających możliwości jego przetwarzania – co doprowadziło do podziału społeczeństwa na wpływowe elity, nazwane później Insiders, oraz uzależnione od nich niższe warstwy społeczne – Outsiders. Jako efekt nieumiejętnych prób samodzielnego wytworzenia orgone’u podejmowanych przez tych ostatnich, pojawiła się nowa choroba – Red Six – zmieniająca ludzi w mutanty o kanibalistycznych skłonnościach. Było to bezpośrednią przyczyną wybudowania przez Insiders gigantycznych kopuł ochronnych nad miastami i zamknięcie się w nich, w zapewniającej bezpieczne i luksusowe życie izolacji od wyniszczonego i skażonego świata zewnętrznego. Pozostawieni samym sobie Outsiders zaczęli grupować się w gangi, brutalnie walczące między sobą o przetrwanie."

Tak prezentuje się tło fabularne Redline: Gang Warfare 2066. Ciekawie? Jak najbardziej. Tym bardziej, że naprawdę mało jest gier, w których głównym tematem są walki gangów. Gra jest przedstawicielem nurtu FPP/FPS, oferującym standardowe rozwiązania w tym gatunku, dorzucając do tego coś od siebie, a mianowicie możliwość kierowania pojazdami naziemnymi. Jak na tamte czasy, pomysł bardzo ciekawy i bardzo dobrze wykonany. Bez wątpienia tego typu mieszanka nawet dzisiaj potrafi zainteresować najbardziej wybrednych graczy i zagwarantować długie godziny spędzone przed monitorami komputerów. Redline jest klasycznym shooterem, nastawionym na krwiście soczystą eksterminację przeciwników z leciutkimi naleciałościami z gier logicznych. Z leciutkimi, bo momentów, w których trzeba wysilać szare komórki jest nie za dużo. Zwolennicy główkowania nie znajdują tutaj właściwie nic dla siebie, biorąc pod uwagę fakt, iż gra jest liniowa, a rozgrywka mało wymagająca, co oczywiście nie ujmuje jej bardzo wysokiej grywalności.

Kierujemy poczynaniami jednego z mieszkańców zdewastowanego miasta, który mający po dziurki w nosie panującego chaosu, pragnie dołączyć do jednego z gangów i w miarę możliwości przyczynić się do wprowadzenia jako takiego porządku i hierarchii we władzy. Okazja ku temu nadarza się bardzo szybko i raptem po kilku minutach spędzonych w pierwszym etapie gry, pokazując na co Go stać, zostaje zwerbowany do szeregów Company, organizacji biznesowej mającej charakter mafijny. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Wspomniane wcześniej tło fabularne jest faktycznie tylko tłem, a całość ogranicza się do wykonywania poszczególnych misji, mniej lub bardziej powiązanych z fabułą. Przed każdą z nich zostajemy szczegółowo poinformowani o głównych celach i miejscach, które przyjdzie nam zwiedzić, a także czy będziemy wykonywali zadanie sami czy w towarzystwie kompanów.

Możliwości eksploracji postnuklearnego świata mamy dwie, pieszo lub prowadząc pojazd. Z racji obszernych map korzystanie z pojazdów staje się jakby przymusem, ale dla bardziej wytrwałych pozostaje spacerowanie. Samo prowadzenie pojazdów, uzbrojonych w karabinki szturmowe, większe działa, a kończąc na wyrzutniach rakiet, odbywa się bardzo intuicyjnie. Po skonfigurowaniu odpowiednio klawiszy sterowania, dochodzimy do wprawy już podczas pierwszej misji. Trzeba zaznaczyć, że przeciwnicy również dysponują podobnym orężem mobilnym, a wtedy gra nabiera morderczego tempa. Dodatkowo wszystkie środki lokomocji nie są niezniszczalne, więc obranie dobrej taktyki względem liczebności wroga, staje się kluczowym elementem gry. Nic nie stoi także na przeszkodzie by piesze jednostki traktować przednim zderzakiem naszego pojazdu, a wtedy gra zamienia się w przysłowiowego Carmageddona. Może nie zupełnie, ale daje się odczuć ten specyficzny klimat. Jeśli chodzi o podręczny arsenał, który otrzymujemy do naszej dyspozycji, to jest on standardowy - shotgun, snajperka, karabin maszynowy, a także rakietnica. Ciekawostką natomiast jest funkcjonalność samej broni. Wszystko powyższe zawarte jest w jednym urządzeniu z przełączającą się końcówką. Odkrywcze, prawda? Ktoś stwierdzi, że przecież to nic nowego, bo w Gunman Chronicles zastosowano taki sam patent. Zgadza się, ale to Redline: Gang Warfare 2066 miało premierę zdecydowanie wcześniej.

Gra swoje lata ma i to widać dosłownie na każdym „kroku”. Nie zmienia to jednak faktu, że jest jedną z ciekawiej zaprojektowanych gier wśród przedstawicieli FPP. Grafika nadal wygląda przyzwoicie i raczy gracza bardzo pieczołowicie odwzorowanym futurystycznym światem. Efekty specjalne, jak wybuchy czy wiązki laserowe również prezentują wysoki poziom. Także otaczający gracza świat jest warty poświęcenia choć odrobiny uwagi. Eksploracja jałowych pustynnych terenów czy zwiedzanie zniszczonych i na w pół opuszczonych miast oraz skomputeryzowanych wnętrz budynków robi spore wrażenie. Również nie można nic złego powiedzieć o oprawie dźwiękowej, która jest bez zarzutów. Realistyczne odwzorowanie agonalnych okrzyków konających przeciwników, a także odgłosy broni i pojazdów brzmią należycie. Słowa uznania należą się również za ścieżkę dźwiękową. Industrialowe i metalowe brzmienia towarzyszą nam podczas przemierzania opustoszałych terenów postnuklearnego świata przyszłości, które wręcz idealnie współgrają z konwencją całości. Słychać, że twórcy gry wzorowali się na muzyce z drugiego Quake’a i może efekt końcowy nie jest równie oszałamiający, to można uznać go za plus.

„Te wszystkie elementy niezwykle skutecznie tworzą sugestywny klimat ponurej rzeczywistości po wojnie atomowej i sprawiają, że od Redline chwilami wręcz ciężko się oderwać.”

„Redline jest grą naprawdę godną polecenia w szczególności fanom motywów postnuklearnych rodem z Fallouta. Postapokaliptyczny cyberpunkowy klimat jest wykreowany w sposób umiejętny i sugestywny, pozwalając doskonale wczuć się w realia 2066 roku. Innowacyjne połączenie elementów Quake’a, Carmageddona i Mad Maxa dało w efekcie mieszankę bardzo ciekawą i wciągającą, o dużej dawce akcji i wysokiej grywalności. Pomimo faktu, że jest to pozycja już dość wiekowa, polecam ją uwadze każdego fana nurtu CP.”

(cytaty z www.cyberpunk.org.pl, autor: Psychotic)
(galeria powstała dzięki uprzejmości serwisu MobyGames) 

Goozys
29 stycznia 2012 - 18:30

Redline: Gang Warfare 2066?

Znam i grałem w pełną wersję 45.8 %

Znam i grałem tylko w demo 6.8 %

Znam, ale nigdy w to nie grałem 6.8 %

Nie miałem pojęcia o istnieniu tej gry 40.7 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
05.02.2012 10:26
raziel88ck
118
Reaver is the Key!

Nie miałem pojęcia o istnieniu tej gry.

Wpis przeczytałem i szczerze mówiąc, bardzo się napaliłem na tę produkcję. Wnioskuję, że mamy tu do czynienia z sandboksem. Jak wielki jest ten świat? Może i za cyberpunkiem nie przepadam, ale klimaty post apo są jednymi z moich ulubionych. Graficznie wygląda kusząco, lubię ten typ oprawy wizualnej. Jak ma się sprawa z zapisem? Checkpointy czy Quick Save'y?

Cieszę się, że mam co czytać na gameplay.pl

05.02.2012 11:25
odpowiedz
Goozys[DEA]
137
Legend

Ta gra nie ma nic wspólnego z sandboksem, a szkoda, bo mogłoby być wtedy jeszcze ciekawiej. Ale pod koniec lat '90 o sandboksach nie myślano na szeroką skalę, niestety. Liniowość do bólu. Nie ma checkpointów, a standardowy Quick Save. Mimo to osobiście gorąco polecam, bo gra warta jest poświęcenia każdej wolnej minuty.

raziel88ck
Dzięki za komentarz na kanale YT i za subskrypcję. Z tym rozkręcaniem się to troszkę na wyrost napisane, ale kto wie. Może w wolnych chwilach coś zacznę majstrować :)

09.02.2012 16:26
odpowiedz
raziel88ck
118
Reaver is the Key!

Goozys - Ooo, zmieniłeś avatar.

Polecam wszystkim tę grę! Miażdży, ale jak to zwykle bywa, nie została doceniona.

15.02.2012 14:34
odpowiedz
Goozys[DEA]
137
Legend

raziel88ck
Cieszę się, że znalazłeś chwilę by poświęcić tej znakomitej grze trochę czasu. Na pewno nie będziesz żałował tych kilku godzin spędzonych przed monitorem. Sam osobiście dałem się pochłonąć postapokaliptycznej wizji świata podczas pisania tego wpisu. Gra ma naprawdę niespotykany, jak na gry FPP, psychodeliczny i miażdżący klimat. I za to cenię ją sobie najbardziej.