Goozys

Obywatel Fairhaven

najnowszepolecanepopularne

Medal of Honor (2010) - Chłopaki nie płaczą?

W obronie Criterion Games

Piractwo nie popłaca. Niemieckie prawo się cieszy! #3

Historia z epickim rozmachem - Half-Life 3

Severance: Blade of Darkness - zaRżnij! sPal! zGładź! Łatwo nie będzie.

Outcast - Wspaniała przygoda na obcej Planecie.

Medal of Honor (2010) - Chłopaki nie płaczą?

Jednym z tych żołnierzy bylem Ja. Żółtodziób, nie znający realiów wojny.

Ponad trzy lata musiało minąć, aby nadszedł dzień, gdy w końcu zagrałem w Medal of Honor. Wiele słyszałem, a jeszcze więcej czytałem na temat samej gry, że krótka, że nudna, że ma słabe dialogi, że przewidywalna i że muzyka nie taka, jaka powinna być. Bazując na takich informacjach, ciężko było zdecydować się na zakup, jednak dzięki akcji The Humble Bundle udało się pozyskać ten tytuł za śmieszne pieniądze. Nie będę się rozwodził nad tym, czy w tym przypadku cena była adekwatna do zwartości, skupię się jedynie na moich odczuciach, jakie towarzyszyły mi podczas gry.

czytaj dalejGoozys
28 stycznia 2014 - 14:23

W obronie Criterion Games

Gdy w roku 1994 pierwszy raz uruchomiłem grę Jaguar XJ220, doznałem niemałego szoku. Nigdy przedtem nie miałem do czynienia z tak dopracowaną, jak na tamten okres, grą wyścigową. Graficznie nie powalała na kolana, bo bliźniaczy Lotus III: The Ultimate Challenge prezentował się zdecydowanie ciekawiej, jednak dzieło Core Design nadrabiało całą resztą. Była to pierwsza gra, w której podczas hamowania mogłem dostrzec zapalające się światła stop. Była to pierwsza gra, w której warunki atmosferyczne wyraźnie wpływały na charakterystykę jazdy. No i w końcu była to pierwsza gra, w której spotkałem się z elementami ekonomicznymi, związanymi z dokonywaniem napraw uszkodzonego samochodu. Do tego wszystkiego dołożyło się podróżowanie po całym globie w celu uczestniczenia w kolejnych, coraz to bardziej prestiżowych zawodach. Liczył się dosłownie każdy zarobiony wirtualny cent. Nie było dnia, w którym nie uruchomiłbym tej znakomitej gry. Oczywiście trwało to do momentu, gdy nadarzyła się okazja, by zagrać w Road & Track Presents: The Need for Speed. Od tej pamiętnej chwili na długie lata seria Need for Speed zmieniła moje postrzeganie zręcznościowych gier wyścigowych. Takie gry jak Speed Busters, Breakneck, seria Test Drive czy także znakomity eRacer, nie posiadały wystarczająco dużej siły przebicia, by zainteresować mnie na dłużej. Niedługo skończy nam się rok 2012, a Need for Speed osiągnął już chyba wszystkie poziomy zarówno kiczu, jak i perfekcji. Rodzi się zatem pytanie, czy można w tym temacie jeszcze coś wymyślić?

czytaj dalejGoozys
17 października 2012 - 18:06

Piractwo nie popłaca. Niemieckie prawo się cieszy! #3

Poprzednie dwa wpisy traktujące o walce niemieckiego wymiaru sprawiedliwości z piractwem komputerowym oraz o tym, w jakiej sytuacji znalazł się mój znajomy, cieszyły się sporą popularnością wsród czytelników, dlatego też obiecałem, że będę informował na bieżąco o postępach w całej tej prawnej błazenadzie. Problem inwigilacji obywateli niemieckich jest powszechnie znany i nikogo on nie dziwi, jednak szokującym staje się fakt, na jaką skalę jest ona zakrojona. Wydawałoby się, że przypadek, który opisałem we wcześniejszych publikacjach, to jakiś wybryk prawny, pomyłka lub też wynik czystej złośliwości urzędniczej, ale osób pokrzywdzonych jest coraz więcej. Problem jednostkowy stał się problemem społecznym, a nawet regionalnym i być może w niedalekiej przyszłości stanie się także problemem ogólnokrajowym. I nie chcę tutaj stawać w obronie osób łamiących prawo, co to, to nie. Owszem, sam kiedyś ostro piraciłem i przyznaję się do tego, jednak poszedłem po rozum do głowy. W tym miejscu chcę jedynie zwrócić uwagę na to, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Niemcy jako pierwszy i chyba także jako jedyny kraj w Europie podszedł do problemu piractwa bardzo poważnie i widać, że są gotowi posunąć się bardzo daleko. W powietrzu daje się wyczuć naprawdę ciężką atmosferę, a do łask powróciło sformułowanie "Ordnung muss sein!" (Porządek musi być!), za którym z pewnych historycznych względów niemiecki naród nie przepada. Opinia publiczna jest zbulwersowana zaistniałą sytuacją, domagając się wprowadzenia zmian w ustawach odnoszących się bezpośrednio do jednostek społecznych. Mówi się nawet o "Czwartej Rzeszy".

czytaj dalejGoozys
8 czerwca 2012 - 13:37

Historia z epickim rozmachem - Half-Life 3

Half-Life 3 przejadł się już chyba każdemu. W ostatnim półroczu pojawił się ogrom plotek na temat rzekomej kontynuacji przygód Freemana, co sprawiło, że cała tajemnicza otoczka stworzona wokół tytułu zamieniła się w pewnego rodzaju farsę. Chciałoby się nawet napisać, że już wszystko zostało w tym temacie powiedziane i pozostaje nam wyłącznie czekanie na jakiś zdecydowany ruch ze strony Gabe'a i spółki. Ale tak naprawdę sporo można jeszcze dopowiedzieć. Uniwersum Half-Life stworzone przez VALVe na potrzeby gry, jest jednym z najbardziej przyciągających ludzką uwagę, a zarazem jednym z najbardziej intrygujących tworów minionej dekady. Nie wiem jak to wygląda w innych krajach na świecie, ale w Niemczech plotki o grze mają swoją stałą rubrykę w lokalnej hanowerskiej prasie. Jak tylko coś gdzieś wypłynie, prasa raczy o tym poinformować swoich czytelników. Coś musi być na rzeczy, że ostatnie 6 miesięcy przyniosło nam takie zagęszczenie niekoniecznie prawdziwych  informacji o Half-Life 3. Zagorzałych fanów gry można z pewnością liczyć w milionach, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, żeby tak liczna społeczność graczy nakręcała się sama. Zbiorowa paranoja? Jakiś czas temu pewnie sam bym w to uwierzył, jednak miałem to szczęście by znaleźć się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze i moje spojrzenie na całą tę sytuację diametralnie się zmieniło. Wielkimi krokami zbliża się Electronic Entertainment Expo, na którym swoją obecność potwierdziło VALVe. Zapewne nie ma się co podniecać tym faktem, ale znów nadarza się okazja, aby odrobinkę pofantazjować(?).

Uniwersa Half-Life i Portal jako jedna całość? Zbyt piękne by mogło być prawdziwym.
czytaj dalejGoozys
27 maja 2012 - 16:43

Severance: Blade of Darkness - zaRżnij! sPal! zGładź! Łatwo nie będzie.

Któż z nas nie lubi po ciężkim dniu w pracy zasiąść przed monitorem i zwyczajnie w świecie odreagować? Któż z nas nie lubi zatracić się choćby na moment w wirtualnym świecie i zapomnieć o zmartwieniach oraz rozterkach życiowych? Któż z nas nie lubi poczuć się niepokonanym Wybrańcem i bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji eksterminować diabelską swołocz w imię ratowania świata? Są tacy? Nie sądzę. W każdym z nas bez względu na wiek drzemią nieokreślone ciągotki do eksplorowania ogromnych przestrzeni, których nigdy w prawdziwym życiu nie będziemy w stanie zwiedzić. Przychodzą dni, kiedy budzą się w nas najbardziej skrywane emocje i z wojennym okrzykiem na ustach niczym rycerze broniący swej Królowej mamy nieodpartą wręcz chęć ruszenia ku nieznanemu. By zetrzeć w proch hordy przeciwności losu i pokazać kto tutaj tak naprawdę rządzi. Czasem są takie dni, kiedy całkowicie zapominamy o bożym świecie i brniemy w gąszczu naszych wyobraźni, byle do przodu. Oczywiście, że tak... Ot, wstęp nawiązujący do niczego,  ale jednak jakiś sens ma. W ten sposób chciałem króciutko nakreślić, jak oddziałuje na mnie gra, której nazwa znajduje się w tytule. Czapki z głów…

czytaj dalejGoozys
9 maja 2012 - 13:57

Outcast - Wspaniała przygoda na obcej Planecie.

UWAGA!
Obszerny tekst, zawierajacy materiały wideo oraz audio.
Wymagany wygodny fotel, Coca-Cola i kubeł pop-cornu.
Publikacja zawiera ponad 3700 słów, więc jest dużo czytania :) 

Z internetu korzystam naprawdę sporadycznie, prasy komputerowej prawie w ogóle nie czytam, a w gronie znajomych i przyjaciół o grach nie rozmawiam. I jak najbardziej świadomy jestem faktu, że całkiem spora ilość wspaniałych gier przemyka mi koło nosa. Czasem jednak bywa tak, że mimochodem w moje ręce wpadają gry, o których nikt nigdy w życiu nie słyszał, bądź ewentualnie grono osób świadomych ich istnienia jest bardzo małe. Taką grą między innymi jest Outcast. Gra wielka, a jednocześnie bardzo malutka. Dzieło belgijskiego studia Appeal, które pod skrzydłami Infogrames mogło być jednym z najbardziej rozpoznawalnych w branży, a stało się kolejnym bez siły przebicia. Outcast jest grą, która mimo bardzo wysokich ocen w najbardziej szanujących się pismach komputerowych i seriwsach internetowych, padła ofiarą wręcz olewczego podejścia do sprawy promocji tytułu przez własnego wydawcę. A tym samym została wręcz pozbawiona racji bytu i tylko nielicznym było dane zapoznać się z przepięknym światem Adelpha, wykreowanym na potrzeby gry. Przed Wami kolejna perełka końca lat '90, zaraz za AMEN: The Awakening oraz Redline: Gang Warfare 2066.

Cutter Slade, główny bohater Outcast, przemierzający bezkresny świat Adelpha.
czytaj dalejGoozys
30 marca 2012 - 11:47

CeBIT 2012 - Wrażenia z targów. Polska mistrzem świata w Counter Strike.

CeBIT 2012 zakończył się w zeszłą sobotę, a ja dopiero dziś ochłonąłem z wrażeń, jakich miałem okazję doświadczyć podczas pięciodniowego maratonu na targach technologicznych w Hanowerze. Od kilku lat jestem stałem bywalcem tej "imprezy" i za każdym razem daję się zaskoczyć, a to sprawia, że już poważnie przygotowuję się na następny rok. Poniżej znajdziecie niezbyt obszerny, acz treściwy, materiał z targów. Od razu przepraszam, że nie ma zdjęć i tylko dwa króciutkie materiały filmowe, ale z pięcioosobowej grupy, która miała ze mną tworzyć materiał, zostałem sam i niestety nie dysponowałem profesjonalnym sprzętem, by cokolwiek nagrać na przyzwoitym poziomie. Mam nadzieję, że mimo to przebrniecie przez ten tekst i być może w roku 2013 spotkamy sie przed głównym wejściem Messe Hannover. Darmowe wejściówki będą dostępne u mnie, więc kto wie. Zapraszam do lektury.

CeBIT 2012 - setki wystawców z całego świata. Setki tysięcy zwiedzających.
czytaj dalejGoozys
14 marca 2012 - 00:59

Historia z epickim rozmachem - Podsumowanie #2

Half-Life to bardzo wyjątkowy twór, jeśli chodzi o branżę gier wideo. Można nawet rzec, że jest wielkim komputerowym dziełem na miarę XXI wieku. Niestety polityka firmy Valve jest dla Nas bardzo niezrozumiała, a kontynuacji wydarzeń z części drugiej jak nie było, tak nie ma. I nie zanosi się, aby w najbliższym czasie coś w tej kwesti miało się zmienić. Mimo to, na przestrzeni wielu lat, nic nie stanęło na przeszkodzie, by gra z dnia na dzień urosła do rangi gry kultowej, a w pewnych kręgach nawet gry legendarnej. Można się z tym zgodzić lub też nie, jednak z mojego osobistego punktu widzenia właśnie tak jest. Świadczyć o tym może chociażby bardzo aktywna i silna społeczność graczy, skupiona wokół serii, która nie pozwala, aby o tej grze zapomniano. To fakt. Jednak nie w społeczności internetowej drzemie siła przebicia wspomnianej serii, a w samej grze. W poprzedniej części rozpisałem się na temat oprawy audiowiuzalnej oraz warstwy fabularnej, które w znaczącym stopniu świadczą o wyjątkowym charakterze gry. Natomiast dziś będzie zupełnie z innej beczki. Głównym tematem jest sylwetka Gordona Freemana, która przez niektórych uważana jest za płytką i bez wyrazu. A także troszeczkę o tym, czy nietaktem jest lub też nie jest, stawianie przygód doktora na jednej półce wraz z legendarnymi Mario i Tetrisem.

Dr Freeman - jedna z najbardziej rozpoznawalnych sylwetek w branży gier komputerowych.
czytaj dalejGoozys
26 lutego 2012 - 09:25

Powerslide - Jazda bez trzymanki w postapokaliptycznych klimatach.

Odkąd pamiętam, a co za tym idzie, odkąd posiadam komputer, byłem, jestem i będę zagorzałym zwolennikiem gier wyścigowych. Jest to jeden z tych rodzajów gier komputerowych, które dostarczają mi niezapomnianych wrażeń w każdej postaci, a także pozwalają w pełni zrelaksować się, przy najmniejszym nakładzie szarych komórek. Uwielbiam bezmózgie gry wyścigowe, uzależniające od ciągłego powtarzania pewnych odcinków, byle tylko uzyskać wynik lepszy od poprzedniego. Uwielbiam gry, które wyłączają mnie na jakiś czas z rzeczywistego funkcjonowania na rzecz wirtualnego ego zasiadającego za kierownicą futurytycznych maszyn. Taką grą jest właśnie Powerslide, szanowanego przeze mnie, nieistniejącego niestety już studia Ratbag Games. Gra ma swoje lata, bo miała premierę pod koniec lat '90, ale do dziś jest uznawana za jedną z niewielu, jak nie jedyną, w której idealnie zostały zespolone ze sobą najlepsze elementy gier wyścigowych z niesamowitym postapokaliptycznym klimatem zdewastowanej Ziemi, na której by przterwać, trzeba przeistoczyć się w bezwzględnego bandziora. Na przestrzeni lat gra wracała na dyski twarde moich komputerów niezliczoną ilość razy i za każdym razem bawiłem się wyśmienicie. Mimo upływu lat tytuł w ogóle się nie zestarzał, trzymając bardzo wysoki poziom wykonania i zachowując ważną, jak na dzisiejsze czasy, niewyobrażalnie wysoką grywalność.

Jazda bez trzymanki w postapokaliptycznych klimatach? Powerslide, to słuszny wybór.
czytaj dalejGoozys
10 lutego 2012 - 15:13

Redline: Gang Warfare 2066 - Niekonwencjonalny cyberpunkowy FPS.

Lubisz Cyberpunk? Lubisz klimaty postnuklearne? Nie masz odruchów wymiotnych gdy trzeba zagrać w grę sprzed ponad 10 lat? No to trafiłeś bardzo dobrze. Redline: Gang Warfare 2066 jest właśnie taką grą, o której mało kto wie, że w ogóle istnieje. Niby większe internetowe serwisy growe mają o niej wpisy w swoich "encyklopediach", ale tak naprawdę są to tylko szczątkowe informacje i gracz nie jest w stanie w pełni zapoznać się z tym tytułem. Informacji mało, recenzji prawie w ogóle. Kilka zapowiedzi też się znajdzie i to w gruncie rzeczy wszystko. Nawet zrzutów ekranowych nie ma za wiele. Czym tak właściwie jest wspomniany Redline? Postunklearnym cyberpunkowym tworem obok którego nie powinno przejść się obojętnie. Bardzo ambitny projekt z wieloma nowatorskimi rozwiązaniami i można nawet rzec, że z nietuzinkową fabułą, choć tutaj trzeba być ostrożnym z tym stwierdzeniem. Wszystko napędzane całkiem przyzwoitym silnikiem graficznym, generującym jak na tamte czasy ciekawe efekty wizualne, a wszystko doprawione jedną z ciekawszych ścieżek dźwiękowych z jakimi miałem okazję spotkać się w grach FPP. Na pewno jest to tytuł, który zasługuje na chwilę uwagi właśnie teraz. Dlaczego? Gdy tylko zobaczyłem RAGE, od razu przypomniał mi się Redline. Kto wie, być może właśnie on stał się natchnieniem dla programistów z id Software. Zapraszam do lektury...

Tak szczerze. Kto z Was tak naprawdę wie o istnieniu tej gry?
czytaj dalejGoozys
2 lutego 2012 - 18:36