Jak ominąć marketingowy hype na grę video? - Rasgul - 12 czerwca 2012

Jak ominąć marketingowy hype na grę video?

Zapewne wielu z Was miało taki moment w życiu, że pod natłokiem reklam, tekstów, filmików w Internecie lub innych środkach masowego przekazu postanowiliście nabyć „jakiś produkt”, a jeśli chodzi o „jakiś tam produkt” to mam tu głównie na myśli grę wideo. Tak zwane zjawisko „hajpu”, czyli zmasowanego bombardowania nas środkami perswazyjnymi, które mają nakłonić nas do ślepego kupna czegoś tam jest znane wszystkim graczom. Ileż to razy mieliśmy z tym do czynienia podczas premiery kolejnej części serii Call of Duty, kiedy już wielkimi krokami zbliżał się Battlefield 3, albo przypadek bardziej świeży – Diablo III. Wielu ludziom udaje się na to nabrać, jednak jest garstka osób, które po prostu nie chcą mieć do czynienia z tą grą, bo np. na chwilę obecną ich na nią nie stać. Do tej garstki trafiłem i ja wiele razy, aż w końcu nauczyłem się jak to bestialskie zjawisko ominąć. Zatem jeśli jesteście ciekawi jak to zrobić… rozwińcie tekst dalej. : )

Krok pierwszy: Staraj się ograniczyć przeglądanie Internetu do minimum przez tydzień

Krok pierwszy, a zarazem najcięższy do zdzierżenia ze wszystkich, które opiszę. Dziś, dzień bez Internetu to coś strasznego nawet dla zwykłego, 40-letniego Kowalskiego, który niedawno do komputera podchodził z krucyfiksem w ręku. Pytacie się: „Ale Rasgul! Czemu mam ograniczyć Internet?”. Ano dlatego, że właśnie międzynarodowa sieć to siedlisko wszelakich artykułów, reklam, filmików zachęcających nas do nabycia danego produktu. Wchodzicie na stronę xyz.pl poświęconej grom wideo i zaraz w wasze oczy rzuca się reklama z trailerem danego tytułu. Myślicie, że AdBlock da cokolwiek? Pfff. Oczywiście, że nie! Jeśli zagłębicie się dalej w serwis to znów ujrzycie coś związanego z „diabłem”, którego próbujecie uniknąć. Przede wszystkim zalecam omijanie stron typu kwejk czy YouTube, bo to właśnie tam od góry do dołu potkniemy się o jakiś filmik/zdjęcie związane z naszym tygodniowym przeciwnikiem. Czemu podkreślam, żeby ograniczenie utrzymywać przez tydzień? Właśnie bardzo często, a nawet w 90% po właśnie tym okresie czasu cała sprawa zaczyna cichnąć. Zaczynając od serwisów internetowych tematycznie poświęconym grom po różne strony typu wspomniany YouTube (tutaj stopniowe uciszenie powinno trwać powyżej półtora tygodnia także zalecam ostrożność).

Krok drugi: Wyłącz komunikatory internetowe i ucisz swoich znajomych

Siedlisko zła numer dwa. Twoi znajomi. To właśnie od nich dowiadujemy się bardzo dużo rzeczy, jeśli sami grę nabędą. Świetnie, że dzielą się swoją opinią, jednak patrząc przez pryzmat tego, że staramy się czegoś uniknąć po prostu mówimy znajomym, żeby nie wspominali nam o czymkolwiek związanym z daną produkcją. Pomocną rzeczą będzie również wyłączenie komunikatorów internetowych typu Gadu-Gadu czy Xfire. Na tym pierwszym można jeszcze siedzieć na statusie niewidocznym co daje nam taką przewagę, że to my decydujemy do kogo napisać, a nie przypadek w stylu, że ktoś nagle zaczyna nam wypisywać swoje wrażenia z paru pierwszych godzin produkcji. Również wszelki głupi opis o tytule, którego unikamy może wywołać reakcję przeciwną do tego, co staramy się osiągnąć. W końcu to nasz mózg potrafi robić swoje wbrew naszej woli. Siedliskiem „gejmerów” jest przede wszystkim Xfire czy też Raptr, także najlepiej nie korzystajcie z tego przez pewien czas tak, żeby Waszym znajomym nie przyszło do głowy do Was czegoś napisać, albo zachęcić do wspólnej rozgrywki przez swój status. Broń Boże! Nie pytajcie się co sądzą o tej grze. Jeśli to uczynicie to w zasadzie popełniacie „hajpowe samobójstwo”.

Krok trzeci: Znajdź inną grę, która cię wciągnie

Jest to krok, który powinien uzupełniać dwa poprzednie. Omijamy Internet, wyłączamy komunikatory i żeby kompletnie zapomnieć o „hajcowanym tytule”, włączamy inną grę, która koniecznie musi być z innego gatunku. Jeśli nadchodzącą, gęsto reklamowaną grą jest FPS, to my dla odmiany szukamy jakiegoś soczystego i wciągającego RPGa. Ma to na celu wyparcie z głowy myśli, które starałyby się porównywać oba, będące przydzielone do tego samego gatunku produkcje. Osobiście wręcz ubóstwiam opisywany tu sposób, ponieważ jeśli zajmiemy się innym tytułem, drugi totalnie wylatuje nam z głowy i kiedy wreszcie takowy skończymy, budzimy się jakiś dobry tydzień dalej, kiedy to cała gorąca sytuacja troszkę się ostudzi. Na koniec chciałbym jeszcze dodać, że jeśli mamy do czynienia z którąś z kolei już części serii to kompletnie usuwamy sobie z głowy coś takiego jak powtarzanie sobie poprzednich „numerków”. Tego nie trzeba raczej zbytnio tłumaczyć. Nie możesz kupić następnej części? Po prostu nie rób sobie apetytu poprzez granie w poprzednią!

Krok czwarty: Wyjdź na zewnątrz

To tak strasznie oczywiste, że nie mogło tego zabraknąć. Weźcie piłkę, wykopcie rower ze strychu, zawołajcie psa na spacer i tak dalej, i tak dalej. Po prostu pochłońcie troszkę świeżego powietrza oraz kompletnie zapomnijcie o graniu. Najlepiej w cokolwiek na jak najdłużej się da. Naprawdę to często pomaga, a jakże to zadowalające, kiedy Wasi rodzice (albo Wasza żona stojąca z wałkiem w ręku) patrzą jak ich pociecha na dłuższy czas odchodzi od komputera. Myślę, iż akurat ten punkt poradnika jest dla Was najbardziej oczywisty, także nie potrzebuje on zbyt długiego tłumaczenia, bo każdy dokładnie wie jak lubi spędzać czas w rzeczywistości już tej niewirtualnej.

Oto cztery proste kroki, które osobiście stosuję, żeby ominąć hype’u. Jest to sposób przeze mnie sprawdzony i kombinując wszystkie te punkty w jedno zasadniczo szybko zapominamy o reklamowanym tytule. Sprawdźcie go sami przy najbliższej nadarzającej się okazji! Jeśli macie jakieś inne pomysły jak ominąć hype, piszcie w komentarzach z chęcią je przeczytam, a w dodatku pomożecie innym w potrzebie!

Jeśli chcecie wiedzieć co na bieżąco dzieje się u Rasgula, to zapraszam do odwiedzania mojego twittera! Coś na pewno na nim znajdziecie. 

Rasgul
12 czerwca 2012 - 16:04

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.06.2012 19:48
kamilp5
63
Pretorianin

Ja tylko raz dałem się hype'owi - w krótkich odstępach czasu kupiłem BF 3, Skyrima i Amalura, z czego najbardziej żałuję tego ostatniego. W przypadku pierwszych dwóch byli to znajomi a Amalura kupiłem bo naoglądałem się Roja (z tego co się orientuje on też nie był ostatecznie bardzo zadowolony).

12.06.2012 19:51
👍
odpowiedz
zanonimizowany838815
2
Generał

Jak ominąć marketingowy hype? nie przejmować się nim i mieć własne zdanie i wolną wolę?
Te podpowiedzi w tekscie troche mało przekonujące.
Wystarczy chcieć.

12.06.2012 19:53
adrem
odpowiedz
adrem
93
The King

swietny tekst, zabraklo tylko porady zeby zahibernowac sie na tydzien/zamknac sie w piwnicy. nie uzywac internetu i nie rozmawiac ze znajomymi, no genialne.

12.06.2012 20:03
dzony600
odpowiedz
dzony600
41
ru ru ru rurkowców

można też omijać newsy i filmiki o danej grze, no ale rozumiem, wolisz prostsze rozwiązania

12.06.2012 20:07
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Jak dla mnie dobry pomysł na tekst. Co prawda w moim przypadku kieruję się doświadczeniem (z grami mam styczność od jakichś ~12 lat, pecetowymi od 10).

Przeglądając newsy o grach posluguję się programem RSS Owl, dla mnie mus w kompie jak 7zip, Foobar czy przeglądarka. Przelatuję po nagłówkach, ostrożnie sprawdzam te newsy, których nagłówki są pisane w tabloidowym stylu (poly, gamezilla czy niezgrani).

Ograniczać siedzenie w sieci zawsze warto choć bardzo wciąga czytanie reddita czy rpgcodex, rozbudowane teksty... sporo tekstów.

12.06.2012 21:25
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

StefanBurczymucha -> Tego nie uwzględniłem, aczkolwiek wydaje mi się to bardzo oczywiste. Jeśli ktoś chce ominąć hype to wesprze się tymi poradami. Niestety chęci nie zawsze idą w parze z czynami.
adrem -> Mój drogi... przeczytałeś cały tekst czy tylko tytuły podpunktów? Po pierwsze nic nie piszę o zamykaniu się w piwnicy i CAŁKOWITYM nieużywaniu internetu. Wystarczy się wczytać i zauważyć, żeby sieć międzynarodową ograniczać i uważać na serwisy tematycznie traktujące o grach. Po drugie znów nic nie zostało napisane o nierozmawianiu ze znajomymi (znów wynika, że chyba waćpan tekstu nie czytał). W zdaniu przemyka się stwierdzenie, że naszym celem jest poproszenie znajomego o nie mówieniu o danym produkcie. Niestety nie każdy się słucha i często lubią pisać na komunikatorach internetowych.
dzony600 -> Owszem można tak robić, ale to jest często bardzo ryzykowne, jeśli na hype nie jest się odpornym. Każde przeczytane słowo tworzy myśl, ta myśl krąży gdzieś w mózgu i tam po główce chodzi nam gra o której nie chcemy jak na razie nic wiedzieć. Z drugiej strony zaś tytuł newsa/filmiku kusi, żeby go otworzyć i sprawdzić choć troszeczkę, kapeczkę na jej temat i wychodzi hm... nie tak jak powinno.

12.06.2012 21:32
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Rozmowy o hypie to bardzo grząski grunt. Graniczy to niemal z niechęcią do gier w ogóle, do tego (najważniejsze) trzeba doliczyć fakt, że obecnie na hype opiera się obecny przemysł. Przeciwstawienie się mu rodzi oskarżenie o hipsteryzm. Doliczyć też no-life'izm jeśli zamiast nowości wybieramy klasyki, w które nikt nie gra bo „...nie mam czasu muszę nadrabiać zaległości z kupki wstydu a ty w starocie ciśniesz ty nerdzie/biedaku/ hardkorowcu jeden, stary grzybie... kupiłbyś se coś nowego, pomachaj łapami przed telewizorem, to jest na topie.

To jest jeszcze problem - ludzie piszą „nie pasuje ci nie kupuj" a z drugiej strony kupują gry na zapas mimo skromnych zasobów czasowych.
Problemem jest to, że mało ludzi przemyśli zakupy. Hype, w czasopismach i na portalach oceny 90+ % dla znanych studiów i wydawców to nie jest dobra rzecz.

Także dobrze, że temat został wreszcie ruszony. Muchy na oborniku się obruszą ale taka jest cena szczerości.

Niestety to wszystko opiera się na nadziei, że gracz ma własną, wolna wolę co nie zawsze wychodzi na dobre.
Normalnie nie byłoby się czym przejmować gdyby nie to, że mamy obecnie rynek jaki mamy.
Niby dużo nowości ale nawet mając większość platform do grania kupuje się bardzo mało gier.

[8]
nie pisz bzdur tylko zacznij czytać.

12.06.2012 21:35
Thermometrr
odpowiedz
Thermometrr
101
out of space

[3] Dokładnie. Lepiej zamieszkać gdzieś na bezludnej wyspie na jakiś czas przed premierą. Fajny poradnik, nie ma co.

12.06.2012 21:41
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

Wystarczy miec negatywne nastawienie do kazdego marketingowego belkotu i oceniac JEDYNIE to co dostajemy na koniec (ew. filmiki TYLKO z gameplaya, zadnych obiecanek-cacanek) - i nie pomylisz sie. Moja ostatnia pomylka byl Oblivion, gdyz kupilem go w preorderze. Ze Skyrimem juz sie nie pomylilem i nie kupilem go wcale. Poza tym jeszcze nacialem sie na White Knight Chronicles (gameplay wygladal ok, niestety nie pokazal jak mega nudna i grindowa jest ta gra). Od tamtego czasu zero zaskoczen. Diablo3? Kupilem ale nie ze wzgledu na hype tylko ze wzgledu na znajomych, ktorzy graja a sama gra dla mnie jest mega srednia i tyle.

A kolejny overhyped shit w najblizszych miesiacach? Prawdopodobnie X-COM. Wszedzie gdzie nie spojrzec widac tylko ochy i achy i jakimi to fanami starego X'a nie sa tworcy nowego i po cichu podrzcanie malych wiadomosci o tym, jak bardzo nowka jest okrojona.

12.06.2012 21:55
Thermometrr
odpowiedz
Thermometrr
101
out of space

nie pisz bzdur tylko zacznij czytać.

No przeczytałem i te punkty są według mnie co najmniej śmieszne. Na mnie reklamy w internecie, w telewziji, gazetach nie robią żadnego wrażenia. Diablo jest wszędzie, wszyscy o tym mówią, piszą, krzyczą - muszę to mieć. Takie zachowanie jest dla mnie dziwne. Kupuję grę kiedy ona mi się podoba, sprawdzam dokładnie czy to aby na pewno ta gra żeby nie wyrzucać pieniędzy w błoto. Jak ktoś ma własne zdanie to chyba wie co jest dla niego potrzebne a co nie, no nie?
A te kroki co podaje autor wpisu mnie śmieszą, wyłączę wszystkie komunikatory, nie przeglądam kwejków czy innych stron, odetnę się od świata, żeby nie dać się ponieść.

12.06.2012 22:04
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

Przepraszam, ale nie każdy jest odporny na siły perswazji i w pewnym sensie też samego współczesnego marketingu. Jeśli czujesz się na siłach, żeby nie podpierać się krokami wymienionymi w tekście... nie rób tego. Ja tu tylko doradzam, nic nie narzucam, bo każdy powinien dostosować to wszystko pod siebie. I znów napomnę, że nie mówię o całkowitym odcinaniu się od świata, tylko ograniczeniu internetu. Z drugiej strony, jeśli małe wstrzymanie sieci uważasz za odcięcie od świata, to wspomnę o innych środkach masowego przekazu z których dowiesz się tego i owego.

12.06.2012 22:16
Thermometrr
odpowiedz
Thermometrr
101
out of space

Przepraszam, ale nie każdy jest odporny na siły perswazji i w pewnym sensie też samego współczesnego marketingu.
Współczesny marketing jest aż tak rozwinięty, że kieruje swoimi kupcami? W pewnym sensie się z Tobą zgadzam, to co działo się prze premierą Diablo to była kompletna masakra. Gdyby nie taka reklama, ta gra nie zdobyła by miana najlepiej sprzedającej się gry na pecety. Jednak dalej uważam, że normalny myślący człowiek, który ma własną wolę decyduje sam za siebie.
Z drugiej strony, jeśli małe wstrzymanie sieci uważasz za odcięcie od świata, to wspomnę o innych środkach masowego przekazu z których dowiesz się tego i owego.
Nie, źle mnie zrozumiałeś. Po prostu tak można odebrać Twój wpis. Kilka kroków żeby nie dać się ponieśc hype'owi, w tym nie oglądanie stron, nie czytanie serwisów związanych z grą to takie jakby odcięcie się od świata wirtualnego. I nie, nie uważam internetu za jedyny środek masowego przekazu, wymieniłem kilka mi znanych chociażby w pierwszej linijce w moim poprzednim poście :P

12.06.2012 22:25
😊
odpowiedz
Rod
35
Niereformowalny Sceptyk

Stosuję takie zasady cały czas (nieświadomie), więc mogę powiedzieć: sprawdzone, działa.

12.06.2012 22:25
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

Przyznam Ci, że masz w niektórych aspektach masz rację. Ten tekst łatwiej byłoby odebrać, gdybym postarał się go jeszcze jakoś przedłużyć i ująć więcej punktów, jednak jak wspomniał kolega wyżej pisanie o tym zjawisku to grząski grunt, a do tego jest on ciężkim tematem do objęcia.
Co do samego odbierania wpisu to rzecz jasna pisząc go, interpretowałem go kapkę inaczej niż to co teraz czytam. Człowiek myślący zdecydowanie zadecyduje sam za siebie, ale poradnik ten od samego początku miał za zadanie lekko wesprzeć tych, którzy próbują z hypem walczyć. Każdy z całego kontekstu wyciągnie przydatne dla siebie dane i z nich skorzysta. Tak myślę, choć nie musi się to koniecznie zgadzać.

12.06.2012 22:36
Thermometrr
odpowiedz
Thermometrr
101
out of space

Temat wpisu jest naprawdę ciekawy (i tu gratulację dla Ciebie, że wybierasz jakieś oryginalne pomysły i tematy, które później opisujesz, a nie idziesz na łatwiznę i piszesz na jakieś beznadziejne tematy) jednak ja sam wspomniałeś już samo wykonanie było według mnie takie sobie. Nie chodzi mi tu o to jak jest napisane, bo napisane jest dobrze, nie ma jakichś rażących błędów, czyta się przyjemnie. Dla mnie te punkty są trochę dziwne, nic więcej. Może się trochę czepiam, no ale tam

12.06.2012 22:40
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

Ogólnie dziękuję za wytknięcie błędów i po prostu następnym razem jak poruszę taki temat to postaram się go lepiej wykonać, przedłużyć. Wszystkie za i przeciw (tu wykreśl bezsensowny hejt) bardzo mi pomagają.

12.06.2012 22:51
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
73
Silence of the LAMs

Jednak dalej uważam, że normalny myślący człowiek, który ma własną wolę decyduje sam za siebie.
Teoretycznie tak, w praktyce jest trochę gorzej.

Nie martwilibyśmy się o kupujących ze słabszą wola, gdyby nie to, że jest ich sporo i mają najważniejszy środek decyzyjny - portfel. Kupując kształtują rynek.
Patrząc teraz na obecny rynek DLC, dostosowywanie gier do najmniej ogarniętych ludzi*, koszta itp. nie wygląda to różowo, z roku na rok pojawiają się coraz to różne sposoby wyciągania kasy, na które łapią się ci ze słabszą wolą.

*nie mam nic do tego, żeby każdy sobie zagrał. Tylko niech nie robią gier tak, żeby człowiek nie czul się momentami jak idiota. Stworzenie gier i projektowanie poziomów trudności dla każdej grupy (mniej i bardziej rozgarniętej) kosztuje więc robi się gry dla tych liczniejszych, mniej rozgarniętych. Żeby nie okazało się, że w następnej generacji konsol będzie się tylko machało przed ekranem.

12.06.2012 23:16
Apokalipsis
😒
odpowiedz
Apokalipsis
59
Senator

Dla mnie cały ten wywód - z całym szacunkiem - jest urywkiem suchego tekstu z zabawnymi radami. ;) Nie wiem jak tak można.. A może to kwestia własnego zdania i porzucenia prostego dziś egzystowania w grupie; bycia snobem? Dla takich ludzi jak wy, to rzecz wyjątkowo trywialna, a tu takie zadziwiające wpisy..

Patrzę na realny obraz, oceniam i podejmuję decyzję. Trudne? Nie wydaję mi się. Tego typu problemy spotykam w młodszych rocznikach, gdzie czyny są często nieprzemyślane, wynikające z naprzemiennych stanów zadowolenia i smutku (i inne synonimy..), a to z kolei powoduje osłabienie stanu psychicznego osobnika. Duża część nie zdaje sobie z tego sprawy co przechodzi.. I jeszcze mógłbym pisać... Do nich jest to kierowane?

13.06.2012 17:17
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Problem jest też inny: Hype potrafi zwiększyć frajdę z grania.
Serio. Już pomijając społecznościowe elementy gier (multiplayer itd.). Ja umiejętnie omijam hype, ale zauważyłem, że często tylko mi to wychodzi bokiem. Mam grę taniej, ale emocje związane z premierą minęły i brak tego szumu wokół tytułu naprawdę potrafi zmniejszyć ekscytację tym, co się dzieje wokół niego. Z samej gry możemy mieć frajdę, ale jeżeli gra jest przeciętna to bez hype'u nawet jej nie ukończony, a jak wszyscy o niej trąbią to sama wymiana doświadczeniami nadaje dodatkowego smaczku.
To coś w stylu oglądania pięknego skoku Małysza na żywo, a obejrzenie tego po czasie na Youtube - to po prostu nie jest to samo.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze