Kilka grzechów głównych gry Dragon Age: Inkwizycja - Rasgul - 16 grudnia 2015

Kilka grzechów głównych gry Dragon Age: Inkwizycja

Jakiś czas temu, jeszcze przed premierą trzeciego Wiedźmina, udało mi się skończyć najnowszą odsłonę serii Dragon Age – Inkwizycję i przyznam szczerze, że dziwią mnie wszelkie dane jej tytuły gry roku czy inne wyróżnienia. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę na nowym dziele BioWare wieszać psów, ale czegoś mi w nim zabrakło.

źródło: quizme.pl

Powiem w dużym skrócie tak – Inkwizycja to dobry RPG i nic więcej. Nie jest to gra fenomenalna, a tym bardziej nie przypiąłbym jej do serii Dragon Age, pomimo tego, że nazwa mówi co innego. Wiem, że jest to stwierdzenie, za które większość graczy mogłaby bez większych wyrzutów sumienia spalić mnie na stosie, ale jeśli zostanie ono poparte argumentami (tymi tam poniżej), to chociaż część z nich spojrzy na mnie korzystniej, albo przynajmniej zrozumie mój punkt widzenia. Ach, byłbym zapomniał – artykuł może zawierać spoilery! Czujcie się ostrzeżeni.

1 grzech – klimat i fabuła

Nie potrafię nazwać siebie fanem serii Dragon Age, bo nie znam świata w niej przedstawionego na wylot, ani nie przeszedłem każdej z jej odsłon po 5 razy. Po prostu ją lubię, a nawet darzę uczuciem szczególnym i to głównie przez to, że samo uniwersum jest świetnym przykładem mrocznego high fantasy. Chociaż występują w nim elementy baśniowe jak magia, elfy, krasnoludy to tamtejszy świat jest niezwykle nieprzyjazny i pozbawiony barw, wszystko jest w nim szaro-szare, choć znajdzie się tam sporo miejsca dla czerwieni, którą jest lejąca się we wszystkie strony posoka.

Zacznijmy od Początku i to dosłownie, bowiem od pierwszej odsłony cyklu, czyli Dragon Age: Początek, która miała być bardziej brutalnym i rzeczywistym przedstawieniem czasów średniowiecznych. Tych bez rycerzy ze lśniącymi zbrojami, spowitych mrokiem oraz zdradą, a także dyskryminacją czy gwałtem kobiet (Polygonowi to na pewno się nie spodobało). Od razu we wstępie do fabuły Początku mamy dwie sytuacje wyjęte wprost z mrocznego fantasy. Jeśli wybierzemy kobietę-elfkę z miasta jako główną bohaterkę, wówczas jesteśmy uczestnikiem sytuacji, w której szlachcic porywa nas, byśmy zostali zgwałceni przez grupę osób. Następnie kilka godzin rozgrywki potem, kiedy bronimy twierdzy Ostagar wraz z królem Cailanem przed Pomiotami i wyczekujemy zbawiennych posiłków z generałem Loghainem na czele. Wsparcie nie tyle co nie przybywa na czas, a odwraca się od nas, co ostatecznie prowadzi do naszej klęski. Takie sytuacje tylko podkreślają gęsty, nieprzyjazny, wręcz depresyjny klimat uniwersum Dragon Age.

Następnych przykładów wystarczy chociażby szukać w drugiej części serii, która wypchana była po brzegi decyzjami niejednoznacznymi dla gracza. Choć przez większość zabawy nasz bohater – Hawke mógł w pewnym sensie zachować neutralność, tak w finale, czyli przy wybuchu zamieszek między Templariuszami, a Magami, musieliśmy się opowiedzieć po którejś ze stron. Magowie żądali wolności, którą strach było im ofiarować, bowiem sporo reprezentantów tej frakcji bratało się z demonami, przy pomocy Magii Krwi. Z drugiej strony zaś Templariusze kontrolowali czarodziejów, ale robili to w sposób brutalny i nieludzki, przez co sami popadali w szaleństwo. Teraz w tej sytuacji, gdzie do wyboru mamy szarość i szarość, po której stronie ma opowiedzieć się gracz?

I tu zmierzamy do konkluzji tego grzechu, bowiem takich sytuacji, które by mną jednocześnie wstrząsnęły i zmusiły do dłuższego zastanowienia w Inkwizycji kompletnie nie było. Trzecia część, oprócz fabularnych nawiązań, wcale nie trzyma się dawnej koncepcji świata, a wręcz drastycznie go zmienia. W nowym dziele BioWare mamy bowiem do czynienia z opowieścią osadzoną w typowych realiach heroic fantasy. My – jako główny Inkwizytor dążymy do zaprowadzenia porządku na świecie, a przez całą grę jesteśmy świadkami jak szlachetne dobro zwalcza okrutne zło (pierwsza część też w sumie była o ratowaniu świata, ale końcowy sukces wydawał się jakiś taki przytłumiony, po wcześniejszych wydarzeniach fabularnych). Przez to klimat charakterystyczny dla Dragon Age całkowicie umarł. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo mnie to zaskoczyło i zabolało zarazem. Bowiem zamiast biegać po mrocznym świecie, w którym sprzymierzeniec jest tak samo groźny jak wróg, zacząłem radośnie hasać po kolorowych łąkach w celu zaprowadzenia porządku. Ratowanie świata i wątek odwiecznej walki dobra ze złem w 2015 roku, według mnie przynajmniej, całkowicie się już przejadł. Nawet grafika, która jest strasznie cukierkowa i plastikowa, podkreśla zmianę atmosfery w Inkwizycji. Jaki jest sens podpinania tej produkcji do jednego uniwersum i zaliczania jej jako prawowitej kontynuacji, skoro ta całkowicie odcina się stylistyką od poprzedniczek?

Oczywiście, niektórzy mogą uznać to za zaletę, bo dzięki temu Inkwizycja po prostu stała się bardziej przystępna dla szerszego grona. Pierwsze dwie odsłony cyklu nie sprzedały się za dobrze, czego „trójka” o sobie powiedzieć nie może. Ja jednak taki zabieg uznałem za ogromną wadę i odebrałem jako zagranie pod publiczkę. To też zarazem mój główny zarzut wobec Inkwizycji.

2 grzech – świat

Świat duży, ale pusty...

Nie jestem wielbicielem gier z otwartym światem. Wróć, nie jestem fanem produkcji ze źle zrealizowanym otwartym światem, a tych w czasach obecnych jest wręcz na wyrost. Spytacie się – jak wygląda dobrze zrealizowany sandbox? Przykłady mam w sumie dwa, ale mówią one same za siebie – Skyrim oraz Grand Theft Auto. Obydwie gry (w przypadku tej drugiej to raczej seria) rzadko kiedy wypychają swoją planszę przedmiotami do zbierania i nazywają je „atrakcjami”. W GTA jest po prostu mnóstwo aktywności pobocznych, całkowicie opcjonalnych, a Skyrim sam zachęca nas do eksploracji swoją budową. Pamiętam jak w tymże RPG, podczas mojej wyprawy po mapie, wyskoczyło mi powiadomienie o tym, że warto byłoby zbadać pobliską wieżę. Gdy do niej wszedłem, okazało się, że skrywa ona mroczną tajemnicę, którą stopniowo odkrywałem przez czytanie notatek martwych członków zamieszkałej tu rodziny. Ten fragment zapadł mi w pamięć i wywarł na mnie potężne wrażenie. Zostałem nagrodzony za eksplorację, co szybko zachęciło mnie do jej kontynuacji. Twórcy dawali mi po prostu otwarty teren, w którym ja sam budowałem własne historie. To się nazywa prawdziwa „piaskownica”.

Jest też ten zły typ otwartego świata w grach. Zwykłem go nazywać „ubisoftowym”, bowiem większość tytułów tego wydawcy jest reprezentantem tego stylu, na czele z Assassin’s Creed. Mamy oddane graczu potężne połacie terenu (którymi można się pochwalić podczas reklam), ale są one po prostu puste. Jedyne aktywności jakie możemy w nich zrobić to pozbieranie jakichś piórek czy innego złomu, albo wykonanie prostych, często nieciekawych lub losowo generowanych zleceń.

Taki sam świat ma też Dragon Age: Inkwizycja, który z początku wręcz przytłacza nas aktywnościami, ale szybko okazują się one błahe. Albo jest to zbieranie fragmentów „w sumie nie wiadomo czego”, albo wtykanie flag w pewnych miejscach map, albo zadania poboczne w stylu – „idź, zabij X, zbierz Y i wróć”. Zdarzają się wyjątki, ale jest ich tak mało, że nazywam je po prostu wyjątkami. Produkcja ta swoją konstrukcją świata bardziej przypomina mi MMO. Ba! Inkwizycja schodzi nawet o poziom niżej. Sprawia wrażenie, że im więcej godzin spędzimy w jej świecie, tym bardziej czujemy, że jest to czas stracony. Taki World of Warcraft jeszcze rzuci nam jakiś fajny przedmiot, a podczas wypełniania takich zadań, cały czas mamy kontakt ze znajomymi na czacie. Czujemy, że zdobywamy jakiś cel, mamy jakiś priorytet. Tutaj tego nie ma. Jesteśmy sami, a aktywności nie dają satysfakcji po ich ukończeniu, ani ogromnej nagrody. Po prostu tam są… bo są. Byle było czym wypchać ogromne, piękne krajobrazy. Ba! Gra nawet zmusza nas do robienia rzeczy pobocznych, bo zadania główne mają ustalony próg poziomu doświadczenia, a ten uzyskamy tylko kiedy zajmiemy się tymi żrącymi czas, niepotrzebnymi rzeczami.

Jeśli ktoś lubi taką zabawę, proszę bardzo. Ja takim sandboxom mówię zdecydowane nie. Chcę, by eksploracja była frajdą, a nie żmudnym bieganiem i powinnością.

3 grzech – system walki i rozwój postaci

To ma być ten rozwój postaci?

Jestem staroszkolny, bo lubię turowe, albo stawiające na taktykę systemy walki w grach. Pierwszy Dragon Age wymagał myślenia podczas potyczek, zarządzania bohaterami i ich zdolnościami, a pauzę mogłem aktywować kiedykolwiek chciałem. Kluczem do wygrania nawet najmniejszej batalii było zniszczenie słabych punktów w armii wroga, przy pomocy umiejętności całej drużyny. Wiecie, tak jak miało to miejsce w Baldurach czy choćby Icewind Dale. Pokonanie grupy wrogów w taki sposób jest dla mnie bardziej satysfakcjonujące, na zasadzie wyjętej z życia – włóż w coś wysiłek, zdobądź to, a potem patrz na swój sukces ze słodkim smakiem wygranej w ustach.

Przyznam szczerze, że zabrakło mi tego wszystkiego przy okazji Inkwizycji, bo ona sama nie potrafi odnaleźć się w tym, co chciałaby robić najlepiej. Z jednej strony chciałaby być drużynowym RPG akcji dla szerszej widowni, przez co walka bez pauzy wydaje się być dynamiczna, zaś reszta drużyny kierowana przez boty (i ustawione przez nas skrypty) próbuje radzić sobie na własną rękę. Z drugiej strony zaś gra próbuje zadowolić też fanów poprzedniczek, którzy oczekują od niej taktycznego wyzwania, co również otrzymują, choć w dużej mierze okrojone. „Trójka” boryka się z tym samym problemem co Dragon Age II – aktywna pauza przydaje się tylko przy większych potyczkach z bossami, resztę bez problemu załatwi za nas komputer. Ja sam skorzystałem z pauzy góra kilka razy (grałem na średnim, potem na wyższym poziomie trudności), kiedy w trudniejszych bitwach traciłem kontrolę nad towarzyszami. Poza tym kamera dla trybu taktycznego jest przystosowana typowo pod konsole i spodziewałem się, że wersja PC-towa dostanie trochę ulepszoną wersję, ale na moje nieszczęście pomyliłem się. Taktyczne zarządzanie drużyną jest po prostu strasznie niewygodne przez to, że kamery nie da się za bardzo oddalić, a nią samą sterujemy nie przy pomocy myszy, a klawiatury, tak jakby miało to miejsce przy okazji gamepada. Po tych słowach łatwo dojść do konkluzji – Dragon Age: Inkwizycja stara się zaspokoić obydwie grupy odbiorców, z czego jedna jest traktowana jako „ta gorsza”. A jak zwykle coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Nowe dzieło BioWare jest idealnym przykładem potwierdzenia tego powiedzenia.

Dobra, a co z systemem rozwoju postaci? Każda z klas ma 3 drzewka umiejętności, plus dodatkowo nasz bohater może wybrać 1 specjalizację spośród 3 dostępnych, zaś inne postacie mają już jedną ustawioną standardowo przez twórców. Umiejętności aktywnych, które można stamtąd wybrać jest stosunkowo mało, a większość punktów do rozdysponowania i tak stracimy na inwestycję w zdolności pasywne. Poza tym nie ma kompletnie żadnych nowatorskich metod zdobywania poziomów, albo czegokolwiek co w jakiś sposób usprawniłoby lub zróżnicowałoby zabawę. Stąd też walka po jakimś czasie robi się strasznie nużąca, a my sami nie mamy co konkretnego robić ze zdobywanymi punktami. Tego wszystkiego po prostu jest za mało na tak długi czas rozgrywki, jaki oferuje Inkwizycja.

Pokuta?

Nie, wcale nie chcę powiedzieć, że Dragon Age: Inkwizycja jest zła, fuj i w ogóle tego nie kupujcie, bo tak. Podtrzymuję to, co napisałem we wstępie – to gra dobra, ale nie świetna, a tym bardziej niezasługująca na miano gry roku. Zapamiętam ją jako „tę gorszą” odsłonę Dragon Age’a, ale z dużym potencjałem, który został wykorzystany nie tak jak trzeba. Ogromny, ale pusty świat, heroiczna fabuła, zmiana atmosfery, nie do końca dopracowana walka i nudny, mocno ograniczony system rozwoju postaci. Mi kierunek w jaki poszła Inkwizycja się nie spodobała, ale za to gromada osób, które obserwuję na twitterze zachwala ten tytuł w niebiosa.

Ja po prostu nie znalazłem w Inkwizycji tego, czego oczekiwałbym po grze spod marki Dragon Age. Produkcja ta poradziłaby sobie dobrze, nawet bez podpięcia pod serię, ale twórcy mieli już gotową historię, uniwersum, więc siłą rzeczy trzeba było z niego jakoś skorzystać. Jestem teraz za to ciekawy w jaką stronę marka pójdzie. Albo BioWare ją porzuci, albo dalej będzie bawiło się konwencją, bowiem zakończenie zostawiło małą furtkę na kontynuacje. Niech lepiej wrócą do korzeni i nie zmieniają Dragon Age’a w kolejne, słodkie RPG. BioWare, pls?

[Mała notka] Wszystkie obrazki użyte na potrzebę tekstu nie są mojego autorstwa. Nie jestem w stanie podać też źródła ich wszystkich. Pobrane zostały one na mój dysk już dawno temu, stąd wskazanie autorów jest piekielnie ciężkie. Mam nadzieję, że się za to nie obrażą. :)

Rasgul
16 grudnia 2015 - 22:19

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.12.2015 10:58
NewPhanton
20
Legionista

Nie jesteś jedyny który tak uważa. Podejrzewam , że fabuła w inkwizycji jest jaka jest chyba przez to, że musieli nagle dodać dodatkowe rasy dla graczy przy tworzeniu postaci co pewnie kłóciło się z obecnym scenariuszem. Widać to wyraźnie już na pierwszym gameplayu z targów E3. Albo poprzez ciekawostkę podaną przez twórców gdzie planowali dać szanse naszej postaci stać się nowym boskim, gdzie dla samej płci męskiej graniczy z cudem, a co dopiero dla qunari, elfa lub krasnoluda.

18.12.2015 13:14
Irek22
😃
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

Teraz w tej sytuacji, gdzie do wyboru mamy szarość i szarość, po której stronie ma opowiedzieć się gracz?

Dla mnie wybór był czarno-biały, zero-jedynkowy i oczywisty. A to dlatego, że generalnie nie lubię magów i choćby nie wiem jakimi skur*ysynami byli ci, którzy ich gnębią, to - jeżeli oczywiście mam wybór - zawsze wybiorę tych drugich.

18.12.2015 19:52
CyberTron
odpowiedz
CyberTron
88
Imperator Wersalka

Grzechy DA:I według mnie:
1. Nuda
2. Questy poboczne najgorszego sortu (idź zabij, idź przynieś)
3. Nuda
4. Martwy, pusty świat
5. Nuda
6. System walki (był ok, ale dla gry na 30 godzin a nie powyżej 70!)
7. Nuda
8. Wybory? Jakie wybory?
9. Nuda
10. MMO w grze singlowej
11. Fabuła to żart
12. Dialogi to żart
13. Nuda
Czy to jeszcze RPG?!

Edit: Jeśli komuś wydaję się hejterem, to przykro mi. Po prostu jak sobie pomyślę, że z najnowszego Mass Effecta BioWare zrobi mi taki sam symulator chodzenia i wciaskania 'A' jak Inkwizycja to toczę pianę...

18.12.2015 20:12
😊
odpowiedz
zanonimizowany561661
45
Senator

Miło że wykorzystałeś moją mapę świata z game-maps.com, niech to będzie dowodem że chwilę grałem w ta grę :).
Nie rozumiem hate jaki spotkał tą grę w naszym kraju. Ja w rok po premierze nadal dostaję rozemocjonowane emaile z zachwytami nad grą.
Gra jest świetna.

piszesz:
"Nie jestem wielbicielem gier z otwartym światem."
Może to jest twój problem bo to jest gra z otwartym światem.

Gram we wszystkie cRPG i MMOcRPG jakie pojawiają się na rynku Amerykańskim i mogę spokojnie powiedzieć że DA:I jest jedną z lepszych gier cRPG ostatnich lat.

To jest tak jak z hate na Fallout 4.
Wystarczy sprawdzić Steam gdzie trzeba posiadać i grać w grę aby móc ją oceniać aby okazało się że gra ma pozyżej 80% przy ponad 40 tyś recenzji.

Podobnie jest z DA:I.

DA:I np w porównaniu z dobrą Pillars of Eternity sprzedało się od niej kilka (kilkanaście?) razy lepiej.

Albo zobaczcie sobie tu:
https://www.gry-online.pl/encyklopedia-gier.asp?KAT=6
gry posortowane są po popularności chwilowej.
Czyli DA:I jest bardziej popularna w tej chwili niż wydane wiele poźniej bardzo dobre zreszta Wiedźmin 3: Serca z Kamienia.

18.12.2015 20:15
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

@Irek22

Ja za to trochę utożsamiałem się z Templariuszami, ale twórcy tak dobrze zaprojektowali decyzje, że na koniec to w sumie sam zwątpiłem, czy moje wyjście jest tym najlepszym. Wolałem zostać neutralny, ale niestety, takiej możliwości (o ile dobrze pamiętam) nie było. Finał zostawił mnie po prostu zmieszanego uczuciowo... świetnie. Lubię, gdy gry bawią się emocjami, co DA II wychodzi dobrze. :)

@Longwinter

Miło mi widzieć również zdanie odmienne. Artykuł miał na celu pokazanie mojej opinii, która jest dość specyficzna, bo człowiekiem jestem bardzo wybrednym.

"Nie jestem wielbicielem gier z otwartym światem."
Może to jest twój problem bo to jest gra z otwartym światem.

Tak, a zaraz potem piszę:
Wróć, nie jestem fanem produkcji ze źle zrealizowanym otwartym światem, a tych w czasach obecnych jest wręcz na wyrost.

I mam tu oczywiście na myśli Inkwizycję. Świat jest duży, ale wydaje się być pusty, a porozrzucane w nim aktywności są strasznie nudne. Przynajmniej to jest moje zdanie i jak sam piszesz - mój problem. :)

DA:I np w porównaniu z dobrą Pillars of Eternity sprzedało się od niej kilka (kilkanaście?) razy lepiej.

Porównywanie gier przy pomocy sprzedaży, czyli mówienie, że X jest lepsze od Y, bo sprzedało się lepiej nie do końca się sprawdza, biorąc pod uwagę target obydwu produkcji. Inkwizycja celuje raczej w odbiorcę masowego, albo przynajmniej we większość miłośników gatunku RPG. Poza tym EA wydało na marketing gry naprawdę mnóstwo kasy. Pillars of Eternity z drugiej strony celuje raczej w fanów gier RPG na silniku Infinity, czyli tych w stylu Baldura, Icewind Dale. Wiadomo, drugich jest mniej.

Czyli DA:I jest bardziej popularna w tej chwili niż wydane wiele poźniej bardzo dobre zreszta Wiedźmin 3: Serca z Kamienia.

Co nadal nie świadczy nic o jej jakości. :)

To jest tak jak z hate na Fallout 4.
Wystarczy sprawdzić Steam gdzie trzeba posiadać i grać w grę aby móc ją oceniać aby okazało się że gra ma pozyżej 80% przy ponad 40 tyś recenzji.

Fallout 4 nie został raczej "zhejtowany". Większość recenzji to recenzje pozytywne, gra dostała bardziej za system dialogów i brak większych konsekwencji wyciąganych z działalności gracza, co dla Fallouta jest elementem charakterystycznym.
Poza tym marketing gry został wykonany wręcz wzorcowo i grę kupiło sporo osób, które specjalnie grać nie lubią, albo nigdy we Fallouty nie grały. "Czwórka" to dobra gra, nawet bardzo dobra, ale Fallout i RPG z tego już nie tak świetny.

Miło że wykorzystałeś moją mapę świata z game-maps.com, niech to będzie dowodem że chwilę grałem w ta grę :).

Czyli jesteś jej autorem, dobrze wiedzieć. Odwaliłeś kawał dobrej roboty, ładna grafika. :)

18.12.2015 20:50
odpowiedz
zanonimizowany561661
45
Senator

Rasgul ---> ja rozumiem twoje argumenty, przeczytałem to co napisałeś z uwagą.
To właśnie popularność i wielkość sprzedaży danego produktu kreuje kolejne produkcje.
Ja nie mam problemy z tym że ludzie mają różne gusta, pozostańmy więc przy swoich zadanich, a ja i tak nie zrozumiem dlaczego są ludzie którym nie podoba się DA:I :)

19.12.2015 08:57
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
127
Korneliusz

Hejt jest oczywisty. DA:I jest złe, bo nie jest jak Wiedzmin 3, podobnie z F4.

19.12.2015 09:40
Sir Xan
odpowiedz
Sir Xan
93
Legend

@Rasgul -> Dobry artykuł i całkowicie się zgadzam z Tobą. :)

Punkt 1 -> Nom. Trudne wybory czynią gry tylko ciekawsze. Nadal miło wspominam DA2 do tej pory. DA2 jest gorszy od DA:I według niektórzy graczy? Co za ironia. :)

Punkt 2 -> Popieram. Jak będzie otwarty świat, to niech będzie bardzo ciekawy, a nie tylko na pokaz. Gothic 1-2 też mają dobrze zrealizowane otwarte światy, gdzie eksploracja sprawia mi dużo frajdy.

Nie ma wątpliwości, że Dragon Age: Inkwizycja zdecydowanie przegrał w pojedynku z Wiedźmin 3.

@CyberTron -> Wcale nie dziwię się. DA: I miał być ciekawszy, a wyszło taki, jaki jest.

@Longwinter -> Cytat: "DA:I np w porównaniu z dobrą Pillars of Eternity sprzedało się od niej kilka (kilkanaście?) razy lepiej." -> Nie wszyscy są tak wystarczające inteligentni i cierpliwi, by móc pograć Pillars of Eternity i docenić to. Wielu firmy cenią zyski bardziej od "piękno" klasyczne RPG. A może brak DRM i piractwo, bo DA: I ma trudne zabezpieczenie do złamanie i wielu z nich są zmuszone do kupienia? Wynik sprzedaży często nie idzie w parze z jakości i popularności gry. Na tym polega całym problem. Bez urazy. ;)

19.12.2015 10:07
.:Jj:.
😊
1
odpowiedz
.:Jj:.
115
    Ennio Morricone    

Sasori666=>
Hejt jest oczywisty. DA:I jest złe, bo nie jest jak Wiedzmin 3, podobnie z F4.

Trzeba być 14-latkiem albo najdelikatniej mówiąc- mieć złe intencje, by wychodzić z takimi argumentami. Czy przy premierze DAI był W3 czy F4?
Więc wymyśliłbyś chociaż tytuły które dało się wtedy porównać, a nie teraz na poczekaniu.
DAI jest słabą grą ponieważ jest słabą grą. Dorabianie do tego ideologi źle świadczy o stanie zdrowia oceniającego który się z tym nie zgadza.
Powyższy fakt nie przeszkadza to jednak w delektowaniu się grą- grałem w wiele złych pod wieloma względami gier, wiem o tym, jestem tego świadom jednak nie mam pretensji do tego by wytykać (nawet osobiście) kłopoty danej produkcji.

Do dziś nie mogę wyjść z podziwu, patrząc na DA1, jak szybko bo już w DA2 udało im się zniszczyć obiecującą serię.
Tak drętwej, sztucznej, nachalnej, miałkiej, rzemieślniczo nieatrakcyjnej gry tego gatunku i tej wielkości dawno nie widziałem.

Longwinter=>
Ja nie mam problemy z tym że ludzie mają różne gusta, pozostańmy więc przy swoich zdaniach, a ja i tak nie zrozumiem dlaczego są ludzie którym nie podoba się DA:I :)

Gdzie jest problem- sam odpowiedziałeś w tym samym zdaniu: ludzie mają różne gusta i oczekiwania.

19.12.2015 10:22
Irek22
1
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

.:Jj:. [9]
by wychodzić z takimi argumentami

Jeżeli ktoś wychodzi z takimi argumentami... o przepraszam, "argumentami", to znaczy, że nie ma żadnych argumentów.
Rasgul obszernie uzasadnił swój punkt widzenia, a "w nagrodę" otrzymał odpowiedź merytoryczną inaczej. Dlatego mi osobiście szkoda czasu i klawiatury na odnoszenie się do tego typu postów. I polecam wszystkim takie rozwiązanie przynajmniej na okres świąteczny - będzie więcej czasu na lepienie pierogów.

Do dziś nie mogę wyjść z podziwu, patrząc na DA1, jak szybko bo już w DA2 udało im się zniszczyć obiecującą serię.

Mniejsza z serią (choć pierwszy Dragon Age jest na 3. miejscu moich ulubionych gier BioWare oraz jedną z ulubionych gier w ogóle). Gorsze jest to, że właśnie od Dragon Age II EA BioWare zaczęło niszczyć markę samego siebie. Przed Dragon Age II byli oczywiście ludzie, którym nie podchodziły gry BioWare, którzy wytykali im błędy w różnych rozwiązaniach, ale mimo to generalnie zarówno ich gry, jak i samo studio cieszyły się mniejszą bądź większą estymą i chyba nikt nie odważył się na jawną szyderę (nie mylić z krytyką) ani pod adresem gier BioWare ani pod adresem samego BioWare, co teraz jest na porządku dziennym.

19.12.2015 11:07
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

DA II miało to do siebie, że twórcy chcieli oddać tę grę szerszej widowni i gdyby zrobili to dobrze, nie byłoby z tym pewnie problemu. "Dwójka" broni się fabułą i scenariuszem, który pamiętam w większości do dziś, w szczególności zakończenie, ale poza tym wszystko kuleje.

Nie rozumiem też, czy BioWare zrobiło to z własnej woli czy zostało przyciśnięte przez EA. Dragon Age: Początek było promowane jako gra dla starych wyjadaczy, miłośników dawnych RPG. Myślałem, że cała marka Dragon Age będzie właśnie tak wyglądać. Ale to strasznie zabawne, kiedy najpierw nakreśla się serię jako "hardcorową", po czym przy następnej odsłonie nagle się ją spłyca i stara się uprościć, by sięgnęła po nią większa ilość osób. Wiadomo, dużo wpływ miała pewnie na to sprzedaż, ale nadal, to dziwne zagranie.

Jedno jest pewne, Dragon Age dostanie kolejną odsłonę za jakiś czas, bo Inkwizycja sprzedała się bardzo dobrze i ogólnie w mediach została ciepło przyjęta. Kwestia tylko tego, czy BioWare będzie trzymać się tej bardziej finansowej, bezpiecznej metody prowadzenia serii, czyli wyda coś w deseń Ikwizycji 2, albo wróci do korzeni. W sumie gdyby usprawnić nieco świat gry, wypełnić go ciekawszymi aktywnościami, zrobić fabułę na poziomie "dwójki", dać atmosferę oraz mechaniki z Początku to mielibyśmy RPGa niemalże perfekcyjnego. Trochę takiego Frankensteina, ale ja bym się pewnie jarał. :)

19.12.2015 11:09
Sasori666
odpowiedz
Sasori666
127
Korneliusz

By była jasność, to nie jest mój argument, tylko ludzi z internetu. Hejt na DA:I był jeszcze większy już po premierze wiedźmina 3. Wszędzie widziałem opinie że DA:I jest słabe, bo daleko mu do Wieśka.

19.12.2015 11:18
Irek22
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

Rasgul [11]
gdyby usprawnić nieco świat gry, wypełnić go ciekawszymi aktywnościami, zrobić fabułę na poziomie "dwójki", dać atmosferę oraz mechaniki z Początku

Ot, drobnostka. Nic wielkiego... :)

19.12.2015 11:39
Sir Xan
odpowiedz
Sir Xan
93
Legend

Owszem, Dragon Age 2 nie jest tak dobry jak Dragon Age: Początek, ale też nie jest tak nudny i ma swoje plusy.

To smutne, że DA miał potencjał, którzy oni tak głupio się zmarnowali od DA2. To z powodu polityka EA Games?

19.12.2015 14:05
Flyby
odpowiedz
Flyby
176
Outsider

[3]
Jeżeli ktoś pisze o DAI tak:

"4. Martwy, pusty świat
5. Nuda
6. System walki (był ok, ale dla gry na 30 godzin a nie powyżej 70!)
7. Nuda
8. Wybory? Jakie wybory?
9. Nuda
10. MMO w grze singlowej
11. Fabuła to żart
12. Dialogi to żart
13. Nuda
Czy to jeszcze RPG?!"

..to dyskwalifikuje się w moich oczach nie tylko jako gracz. Pisanie o fabule DAI że jest nudna, to (w najlepszym wypadku) pokazywanie swoich braków oczytania. Natomiast poddawanie w wątpliwość cech RPG w DAI - zakrawa wręcz na zwykłe hejterstwo. Skąd ono? Niekoniecznie wynika z chęci lansowania innej gry..
Czasami jest to, przemieszana z indolencją własną - krańcowa chęć zaistnienia. To zjawisko, wyniesione z portali społecznościowych - proste i łatwe w użyciu ;)
Natomiast lansowanie przy okazji innej gry, - to taka forma samousprawiedliwienia ;)

Jeżeli chodzi o artykuł i zawarte z nim zarzuty - to autor sam zaznacza "swoje rozczarowanie" - n.p. względem fabuły i oddaje to, przez porównania fabularne z poprzednimi częściami gry. Można z nim się zgodzić że rozwinięcia treści odsłony trzeciej, niejako "wypaliły się", w odbiorze sporej części graczy a twórcy tych treści, mimo wyraźnych wysiłków, nie byli w stanie sprostać zadaniu.
Tyle że taka opinia, nie musi być podzielana przez innych odbiorców gry - ja osobiście podziwiałem rozwinięcia fabularne, pełne wymyślnych intryg - na pewno przewyższające stopniem fabuły, niejedno RPG ;)
Muszę zgodzić się z autorem, co do "otwartego świata" - on, w swojej formie, rzeczywiście "zaszkodził grze" i co nie co, "zamulił". To, co doskonale zrobiła Bethesda, nie wyszło Bioware - nie ciągnie mnie aby wrócić do "świata DAI". Gdyby nie questy, nie miałbym tam co robić i mój bohater bez nich, umarłby ..he, he, niech będzie, "z nudów" ;)
Jak chodzi o "zarzut trzeci" artykułu - nie ma to tamto - dla mnie system walki był wyraźnie "przefajnowany" ;(
W dodatku nie potrafię odgadnąć, intencji twórców tego systemu - po co było go wprowadzać - żeby było coś nowego?
Machnąłem ręką, na opcje "taktyczne" i grałem po swojemu, czymś w rodzaju "aktywnej pauzy" ;)

19.12.2015 15:23
kęsik
👍
odpowiedz
kęsik
90
Legend

DA Inkwizycja to bardzo fajne singlowe MMORPG. Tylko tyle i aż tyle. Wszechobecna nuda, pusty, biedny i brzydki świat, biedne questy robione chyba w generatorze. Gra jest bardzo dobra w momentach w których zajmujemy się główną fabułą. Szkoda, że to tylko jakieś 20% gry. Pozostałe 80% to miernej jakości wypełniacz.

Może to jest twój problem bo to jest gra z otwartym światem.

Mówienie, że DA Inkwizycja to gra z otwartym światem to komedia. Otwarty świat to jest w GTA albo w Gothicu III.

Nie rozumiem hate jaki spotkał tą grę w naszym kraju.

Jak to w naszym kraju? Na całym świecie.

19.12.2015 15:32
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

To smutne, że DA miał potencjał, którzy oni tak głupio się zmarnowali od DA2. To z powodu polityka EA Games?
Jak to bywa twórcy bronili swojej gry. Osobiście jak powód obstawiam mieszankę częściowo nieudanych eksperymentów studia plus brak czasu. DA2 znacznie lepiej spisałby się jako krótszy tytuł.
Po drugiej części sam poczekam aż Inkwizycja jeszcze stanieje razem z dlc. Niestety z tego co czytałem Bioware cały czas ma problem z wydłużeniem czasu rozgrywki na siłę czy systemem walki w teorii mającym być naraz arpg i nie arpg.

19.12.2015 16:31
Irek22
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

kęsik [16]
Mówienie, że DA Inkwizycja to gra z otwartym światem to komedia.

Dokładnie.
Jedyne różnice w tej kwestii między Dragon Age: Inquisition a poprzednimi grami EA BioWare są takie, że w tej pierwszej poszczególne lokacje są (dużo) większe, można po nich swobodnie hasać i jest trochę mniej loadingów. Jednakże podróżowanie po całym świecie gry odbywa się dokładnie na tych samych zasadach co - poza Neverwinter Nights - w każdej poprzedniej grze RPG tego studia.
W żadnym razie ten akurat aspekt nie jest z mojej strony zarzutem pod adresem Dragon Age: Inquisition, ponieważ sam za bardzo nie jestem fanem ani sandboxów, ani gier z otwartym światem (zwłaszcza jeśli są kiepsko wykonane lub zagospodarowane). Ale po prostu takie są fakty.

19.12.2015 16:35
Martius_GW
odpowiedz
Martius_GW
61
Generał

@up
Tak z ciekawości, czym różniło się Neverwinter Nights pod tym względem?

19.12.2015 16:50
Irek22
odpowiedz
Irek22
96
Grzeczny już byłem

Martius_GW [19]

W Neverwiner Nights po zakończeniu danego etapu głównego wątku fabularnego gra automatycznie kierowała gracza do kolejnej lokacji-rozdziału (huba). Gracz nie miał w tej kwestii innego wyboru, ponadto - jeżeli fabuła tego nie przewidywała - gracz nie mógł wrócić do lokacji, w której zakończył się dany etap głównego wątku fabularnego. Nie było żadnej mapy świata, mapy galaktyki tudzież stołu lub hologramu z taką mapą, z której można by było wskazać, dokąd się chce teraz udać w całym świecie gry - były tylko mapy poszczególnych lokacji.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze