Prometeusz – trzyma klasę choć czegoś w nim brak... - Aver - 20 lipca 2012

Prometeusz – trzyma klasę, choć czegoś w nim brak...

„Czy Prometeusz jest w stanie zahipnotyzować widza i przenieść go do „swojej” rzeczywistości? Czy należy dawać wiarę współczesnym krytykom, którzy nie przyjęli go zbyt ciepło?” – takie pytania zadawałem sobie kilka dni temu. Dziś znam odpowiedź. Prometeusz to dobre kino, które z pewnością przypadnie do gustu fanom Obcego. Ale nie brak mu wad. Trudno nie odnieść wrażenia, że Ridley Scott wpadł w pułapkę nowoczesności. Zapraszam na recenzję BEZ SPOJLERÓW.

Gdy po seansie Prometeusza opuszczałem się salę kinową, miałem wrażenie, że wspaniała muzyka Marca Streitenfelda próbuje przekonać mnie, iż właśnie byłem świadkiem niesamowitego filmu, który z pewnością stanie się kultowy. Ale w głębi serca czułem, że tak nie jest i czegoś mi w nim brakuje…

Nie zrozumcie mnie źle. Najnowszy film Ridleya Scotta to techniczny i filmowy majstersztyk, który z przyjemnością obejrzę jeszcze raz. Jednakże nie ustrzegł się wielu potknięć, z których słynie współczesne kino. Ale po kolei.

Technicznie Prometeusz jest niesamowity. Zazwyczaj unikam filmów w 3D, więc troszkę niechętnie założyłem przed seansem wręczone mi przez obsługę kina okulary. Jednakże już pierwsze sceny filmu, gdy kamera szybuje nad bezkresnymi pejzażami nieokreślonej bliżej planety przekonały mnie, że mogę bez obaw zaliczyć film Scotta do wyjątków. Jakość zdjęć 3D, ujęcia oraz ich montaż są zachwycające. Dla mnie była to jedna z większych niespodzianek. Nie mamy tu do czynienia z nieustannymi zmianami ostrości płaszczyzn (jak choćby w przypadku filmu Avengers). Wprost przeciwnie – głębia obrazu, jakość efektów specjalnych i profesjonalizm zdjęć w pełni rekompensuje koszt biletu. Jeszcze raz to podkreślę: technicznie Prometeusz jest spektakularny!

Skoro już mówimy o zdjęciach i montażu, warto wspomnieć o muzyce. Wszystkie te trzy elementy trzymają bardzo wysoki poziom. W kompozycjach Streitenfelda nietrudno zauważyć wpływ najnowszych tendencji muzyki filmowej (kłania się Hans Zimmer), a więc dynamicznych, pełnych głębokich basów kawałków. Jednocześnie nie brak  w nich nawiązań do utworów muzyki klasycznej, a także mrocznych, mrożących krew w żyłach utworów Jerry’ego Goldsmitha z Ósmego pasażera Nostromo. Warto jednak zdecydowanie podkreślić, że są to tylko nawiązania, bowiem Prometeusz jest filmem całkowicie odmiennym niż początek sagi o ksenomorfach z 1979 roku. Można zacytować tutaj samego reżysera, który określa związek między obiema produkcami jako „relację na poziomie DNA”. Wybierając się na niego, warto zostawić w domu wszelkie nadzieje na nawiązania do atmosfery i klimatu horroru, który rozegrał się na Nostromo.

Na pierwszy rzut oka film przypomina połączenie Zakazanej planety z 1956 roku z Frankensteinem oraz Misją na Marsa Briana de Palmy. Po bliższym przyjrzeniu się, nie brakuje w nim elementów znanych z cyklu o ksenomorfach, zwłaszcza jego trzeciej części (cały aspekt naukowy, postaci załogi). Na oficjalnej forum filmu można znaleźć informacje o nawiązaniach do Wampirów z kosmosu, filmu Colina Wilsona z 1976 roku. Także fani Lovecrafta, a zwłaszcza mini-powieści W górach szaleństwa powinni znaleźć w Prometeuszu coś dla siebie. Jednocześnie niektóre sceny wydają się żywcem wzorowane na 2001: Odysei kosmicznej.

To bogactwo nawiązań uwidacznia jednak największą wadę filmu Scotta, zwłaszcza w jego drugiej połowie – przesadną mnogość wątków. Wydaje się, jakby po trzydziestoletniej przerwie od kręcenia filmów science-fiction, Brytyjczyk chciał zawrzeć w jednym filmie wszystkie swoje przemyślenia i rozważania. Mamy więc w nim np. typowe dla innych filmów z cyklu o obcych nawiązania do złowrogich planów korporacji Weyland-Yutani, nawiązania do new-age, eksperymenty naukowe, rozważania o naturze człowieka znane choćby z Łowcy androidów, a także rozmyślania o pochodzeniu człowieka i wszechświata (och mistrzu Kubricku, gdzie jesteś?). Są nawet drobne nawiązania do Króla Leara i ukazanego w nim dramatu rodzicielskiego, przynajmniej w moim odczuciu (niestety wszędzie widzę Szekspira). Niemniej jednak brakuje wyraźnie nakreślonego, głównego wątku. Być może wynika to z chaotycznego, szybkiego charakteru współczesnego kina, które stroni od powolnych ujęć i dłuższych scen dialogowych. O ile pierwsza godzina filmu trzyma się kupy i jest bardzo ciekawa, w drugiej często skaczemy chaotycznie od jednego punktu do drugiego i brakuje wyraźnych powiązań między nimi.

Z tej głównej wady wynikają inne, poboczne. Niektórych z pewnością zirytuje brak dokładnych wyjaśnień wielu elementów zawartych w filmie. Innym przypadnie to do gustu. W końcu sam Scott podkreśla, że tworzenie strachu i lęku w kinie polega na „ujawnianiu jedynie cząstki i pozwoleniu widzowi na domyślenie się reszty”. Mimo tego, choć odpowiada mi decyzja o pozostawieniu mi wolnego pola do dociekań na kilka najbliższych tygodni, to jednak chwilami miałem wrażenie, że sam Scott nie bardzo wiedział, co chce nam w Prometeuszu opowiedzieć. Historia w końcówce ociera się o banał, a zakończeniu filmu można zarzucić silenie się na stworzenia pola dla kontynuacji. Sama postać Space Jockeya jest zresztą rozczarowaniem.

Przed wydaniem ostatecznego werdytku, pozwólcie mi jeszcze napisać kilka słów o grze aktorskiej i klimacie Prometeusza. Na oklaski zasługuje Michael Fassbender. Grana przez niego postać androida posiada wiele głębi (widocznych w kilku skwapliwych, jednakże znaczących wypowiedziach i gestach) i można się pokusić o porównanie jej do tych znanych z klasyków gatunku  Hala 9000 w Odyseji kosmicznej czy Roya Batty'ego z Łowcy androidów. Wysoką klasę trzyma także zimna i chłodna Charlize Theron (jak ja ją uwielbiam!) oraz podobna do Ripley Noomi Rapace. Reszta aktorów to zbitka niezbyt szczegółowo nakreślonych postaci, których pełno było w innych filmach o ksenomorfach.

No i w końcu klimat. W Prometeuszu nie brak wielu smaczków, z których szczególnie zadowoleni będą fani sagi o obcych. Klaustrofobiczne lokacje, spowite w mroku ujęcia, pełne napięcia sceny pozbawione muzyki, stylistyka H.R. Gigera – wszystko to znajdziemy w mniejszym lub większym stopniu w najnowszym obrazie Ridleya Scotta. Niestety, z racji zamieszania na polu fabuły bardzo dobrze bawić się będą z ich powodu jedynie prawdziwi zapaleńcy. Nie spodziewajcie się w nim mroczności Obcego i dynamiki Obcego: Decydujące starcie. Czasem się o nie ocieramy, ale to nie jest to. Są to zupełnie inne produkcje. Prometeusz jest bardziej naukowy, bardziej pragmatyczny, bardziej widowiskowy... bardziej klimatycznie nijaki.

Podsumowując, Prometeusz to kawał dobrego kina, nawet pomimo widocznych braków fabuły i nieco wymuszonych scen, które można było zastąpić lepiej rozbudowując najważniejsze wątki (a więc zbudowaniem głębszego klimatu). Technicznie jest to prawdziwy majstersztyk. Nie przebija on z pewnością dwóch pierwszych obrazów o ksenomorfach, ale jest o niebo lepszy niż części trzecia i czwarta.

Fabuła: 6/10

Muzyka: 8.5/10

Gra aktorska: 7/10

Technika wykonania: 9/10

Klimat: 7/10

OCENA OSTATECZNA: 7.5/10

Aver
20 lipca 2012 - 04:07

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.07.2012 11:30
oleczny
oleczny
36
Centurion

a mógłby mnie ktoś oświecić czy coś, bo mi się popieprzyło z lekka - Prometeusz to jest jakiś prequel Obcych?

20.07.2012 11:37
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
199
fsm

GRYOnline.plTeam

Odpowiadając bardzo skrótowo - tak. Ale podobno nie jest to nigdzie wprost powiedziane, choć na każdym kroku są elementy uniwersum Aliena. Przekonam się jutro :) EDIT - to mam nadzieję, że nie zrobiłem spoilera, choć filmu jeszcze nie widziałem :P

20.07.2012 11:37
odpowiedz
zanonimizowany822463
13
Centurion

Ano. Prequel, który wg Ridleya Scotta nie jest prequelem (!). Ale wszystko w nim pachnie Obcymi... :)

20.07.2012 11:38
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
179
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Sama odpowiedź na to pytanie jest spojlerem.

20.07.2012 11:53
odpowiedz
zanonimizowany822463
13
Centurion

@U.V. ---> Eeeeee, no nie do końca :P Właściwie wystarczyło trailer obejrzeć, zwłaszcza ten trwający 2 i pół minuty, żeby dostać porządną dawkę spojlerów...

20.07.2012 12:23
odpowiedz
Ogarniacz
8
Generał

Powiedz mi ta jakosc 3D jest porownywalna do Avatara ? czy jest to "zwyczajne" 3D, oferowane przy tego typu produkcjach ?

20.07.2012 12:44
odpowiedz
zanonimizowany822463
13
Centurion

@Ogarniacz --> Na moje oko tak. Jest bardzo naturalne i widowiskowe zarazem. Wzrok nie skacze po płaszczyznach, ale bardzo naturalnie skupia się na tym, co najważniejsze. Film Camerona może był pod tym względem lepszy, ale Prometeusz jest tuż za nim. 3D + IMAX + HD i chcesz na niego pójść jeszcze raz :D

20.07.2012 12:55
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

A ja wczoraj zdałem sobie sprawę, że nie obejrzę Prometeusza w kinie, bo jest tylko w 3D. Trzeba będzie poczekać na BR...

20.07.2012 13:03
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
199
fsm

GRYOnline.plTeam

Maszyniasty - Nie wszędzie jest 3D. W Poznaniu jest kino, które wyświetla tradycyjną wersję, więc może u Ciebie też jest?

20.07.2012 13:07
odpowiedz
ZgReDeK
99
Legend

Maszyniasty [ gry online level: 8 - Legionista ]

A ja wczoraj zdałem sobie sprawę, że nie obejrzę Prometeusza w kinie, bo jest tylko w 3D. Trzeba będzie poczekać na BR rip...

+1

20.07.2012 13:13
odpowiedz
zanonimizowany822463
13
Centurion

@Maszyniasty --> Ja też chciałem pójść na cyfrową 2D, ale zdecydowałem się na 3D i naprawdę nie żałuję, choć 3D nie znoszę :)

20.07.2012 13:15
odpowiedz
Limbo92
6
Konsul

Rozumiem, że 3D bez okularów nie da się oglądać bo są artefakty takie? Nie wiem, jeszcze nie byłem na filmie 3D...

20.07.2012 13:18
Tlaocetl
😐
odpowiedz
Tlaocetl
174
Ocenzurowano

Podobno jeden z najgorszych filmów...

20.07.2012 13:41
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
70
Silence of the LAMs

Największym problemem jest nazwisko reżysera.
Oczekiwania spore, tak to podeszłoby się do niego jak do typowego filmu sci-fi średniego szczebla jak Pandorum ostatnio czy coś w ten deseń.

20.07.2012 14:10
odpowiedz
Ogarniacz
8
Generał

no zobaczymy na razie mam rezerwacje na 2D, ale skoro to 3D sie broni to moze...

20.07.2012 14:38
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

@AverGOL --> nie wszyscy posiadają coś takiego jak widzenie stereoskopowe :) Poczekam na BR...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze