Koniec legendy - recenzja filmu 'Mroczny Rycerz powstaje' - eJay - 27 lipca 2012

Koniec legendy - recenzja filmu "Mroczny Rycerz powstaje"

Ponoć prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Jeśli to prawda to Nolan jest reżyserskim twardzielem bez skrupułów. Od Początku, przez Mrocznego Rycerza, a na Powstaniu skończywszy jeden z najzdolniejszych twórców kinowego mainstreamu konsekwentnie realizował swoją wizję przygód człowieka-nietoperza. Koniec podróży Bruce'a Wayne'a można było zepsuć na wiele sposobów, a najbardziej zaszkodzić obrazowi mógł potworny ciężar oczekiwań fanów. Po seansie mogę z całą stanowczością twierdzić, że cuda się zdarzają. Na naszych oczach wyrosła bardzo dobra trylogia, co samo w sobie jest osiągnięciem wręcz niebywałym.

Ostudzę może wyobrażenia niektórych osób, które jeszcze przed premierą okrzyknęły nową odsłonę Batmana arcydziełem. Mroczy Rycerz powstaje ma od groma dziwnych wad (czasem wad tych z gatunku „nolanowskich”), a to fabule zdarzają się dziwne przeskoki w czasie, a to w oko kamery łapią się postacie, które niewiele wnoszą do fabuły. Wkurzają zwłaszcza tajemnicze teleporty bohaterów z miejsca na miejsce, mało ciekawe wątki (np. scena łóżkowa – serio ;)), infantylizm mieszkańców oraz policjantów w Gotham i kilka innych bzdurek. Wydaje się nawet, że Nolan mógł ten scenariusz rozbić na dwa filmy, uzupełnić luki w fabule i podążyć ścieżką autorów kinowych Harrych Potterów. Trylogia brzmi jednak dumnie i pewne braki w trwającym prawie 3 godziny obrazie są wkalkulowane.

Nowemu Batmanowi nie można odmówić przede wszystkim rozmachu, zarówno wizualnego jak i historii. Nagromadzenie bohaterów może z początku budzić niepokój, gdyż brakuje tu konkretów i klarowności. Ni z gruchy ni z pietruchy pojawiają się m.in. Miranda Tate, Selina Kyle, nowy szef gothamowskiej Policji, Alfred, Fox, funkcjonariusz Blake, nie brakuje również odwołań do poprzednich części – sporo mówi się o Dencie, a Wayne wciąż opłakuje śmierć Rachel. Jeżeli nie jesteście na świeżo po seansie The Dark Knight to radzę wam zrobić szybką powtórkę przed wypadem na TDKR. Wejście w świat Gotham powinno być wtedy bardziej strawne.

Na szczęście Nolan w porę rozkręca widowisko i nie jest to widowisko przy którym chce się śpiewać radosne piosenki przy promieniach Słońca. Dość powiedzieć, że Nietoperz zbiera tu srogi wpierdziel, a Wayne już na starcie przypomina raczej wrak człowieka, niż zamaskowanego herosa. Przyznam, że taka konwencja piekielnie mi się spodobała, jest niestandardowa jeśli chodzi o kino superbohaterskie. Dzięki zadbaniu o fizyczną niedoskonałość Batmana jego powrót jest odbierany jako pełen chwały wjazd z buta prosto w centrum chaosu wywołanego przez wrogów. Motyw nocnego pościgu kilkunastu radiowozów za uciekającym gackiem jest po prostu piękny.

Znajdą się na pewno osoby, które usilnie będą porównywać Bane'a do Jokera. Również pokuszę się o takie zestawienie i będę trochę kontrowersyjny. Otóż uważam, że nolanowski Bane jest zwyczajnie lepszym villainem niż klaun z Mrocznego Rycerza. Oczywiście w kwestii gry aktorskiej i charyzmy Hardy nawet nie podskakuje do osiągnięcia Heatha Ledgera (nie ten materiał), natomiast mięśniak sam w sobie jest rywalem o wiele bardziej efektywnym w swoich działaniach i przez to bardziej przerażającym. Joker był cool, ale w kontekście wywołania anarchii może czyścić Bane'owi buty. I nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Eksperyment z barkami oraz kilka zgonów to dla łysola zaledwie przystawka do większej masakry.

Warto co nieco napisać o formie aktorskiej Bale'a. Ze wszystkich 3 filmów TDKR udał mu się chyba najlepiej i jego Bruce Wayne jest naprawdę porządnie rozpisaną oraz zagraną postacią. Znakomicie wyszedł mu dialog z Alfredem na temat listu Rachel (w ogóle to chyba najlepsza scena z całego filmu - na sali absolutna cisza), ale też w kwestii treningu oraz walki na piąchy nie ma do czego się przyczepić. Wspomniałem na wstępie o „ludzkim” bohaterze i chyba jest to najlepszy przymiotnik określający tego jegomościa. Aktorskich popisów jest w obrazie oczywiście więcej, ale nie będę zdradzać wszystkich niespodzianek, a trochę ich jest.

Wisienką na szczycie tortu jest za to zakończenie, a raczej ostatnie 60 minut, w których Nolan przechodzi samego siebie. TDKR ciśnie wtedy między wybuchami i ulicznymi zadymami na pełnej prędkości ku fascynującej konkluzji. Przyznam, że takiego rozwiązania przygód Batmana nie spodziewałem się w ogóle i to pomimo kontrolowanego (był niestety przedpremierowy wyciek) twista spełniającego rolę klamry.

Z pewnych względów nie jest to najlepszy film Nolana w moim rankingu, ale jako ostatni segment trylogii stanowi za godne zamknięcie rozdziału Batman vs Zło całego świata. W zupełnie innej konwencji, czerpiącej z kart komiksu, z niezbędnymi modyfikacjami wizja twórcy Memento podobała mi się. Worka Oskarów Mroczy Rycerz powstaje nie dostanie, ale nie przeszkodzi mu to do bycia naprawdę fajnym i efektownym obrazem. Po rozczarowującym Prometeuszu przyszedł czas na ulgę. Do kina zapraszać nie będę, zapewne bilety macie już porezerwowane.

Resume:
+ Bale
+ treningi prawie jak w Rockym
+ sceny akcji wyraźne jak nigdy (Nolan chyba zaciągnął lekcji u Camerona)
+ Caine, Hathaway
+ Bane w drugiej połowie filmu
+ pierwsze wejście Batmana po przerwie
+ pościg z tumblerami
+ godny i satysfakcjonujący finał
- wszędobylska muzyka Zimmera (i pomyśleć że najlepsza scena obyła się bez niej)
- trochę za dużo postaci (m.in. Juno Temple)
- horda głupich policjantów
- fabularne przeskoki czasem o kilkanaście dni

Ocena 8/10

eJay
27 lipca 2012 - 20:19

Komentarze Czytelników (48)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.07.2012 14:35
odpowiedz
zanonimizowany758948
44
Generał

Ja myślałem że to siostra albo przyjaciółka. Bis? bleee...

29.07.2012 14:36
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Post [17]:)

29.07.2012 15:32
mixtape7123
odpowiedz
mixtape7123
60
Konsul

a powiedzcie mi gdzie w tym filme była juno temple bo jakoś mi umkneło

29.07.2012 15:35
odpowiedz
zanonimizowany239410
47
Legend

Mniej uzdolniona koleżanka po fachu Catwoman.

29.07.2012 15:42
mixtape7123
odpowiedz
mixtape7123
60
Konsul

aaaaaaaaaaaa kurwa faktycznie thx

29.07.2012 19:31
mixtape7123
odpowiedz
mixtape7123
60
Konsul

eJay a co ci się nie podoba w muzyce Zimmera? W odniesieniu do tego filmu

30.07.2012 12:06
Kazuya_3
odpowiedz
Kazuya_3
138
Cyberpunk 2077

7,5 za miłą końcówkę, ale to nic w porównaniu z 9 TDK.

offtop - eJay, ty jesteś z Poznania jeśli dobrze pamiętam? Wybierasz się może na maraton z Władcą Pierścieni pod koniec sierpnia? Za kilka dni mam coś takiego w Pile, ale przespałem rezerwacje ;p

30.07.2012 12:08
eJay
odpowiedz
eJay
191
Quaritch

gameplay.pl

mixtape7123--->Do jakości i nut - nic. Do jej nachalności, owszem. Sporo jej było. Nolan chyba nie umie opowiadać samym obrazem ;)

Kazuya_3--->Nie jestem z Poznania, jakkolwiek w moim mieście maraton LOTRa jest, ale się nie wybieram.

30.07.2012 16:14
mixtape7123
odpowiedz
mixtape7123
60
Konsul

trzeba przyznać że ok , jest jej dużo ale ja osobiście nic do tego nie mam, to właśnie lubie w filmach i grach dobra muzyke na każdym kroku.

30.07.2012 16:38
odpowiedz
Raziel
136
Legend

to prawda, muzyka była świetna, ale leciała na okrągło co po pewnym czasie już denerwowało.

30.07.2012 16:57
odpowiedz
zanonimizowany187303
65
Senator
Wideo

Mnie soundtrack karmi już dobre kilka dni. Kapitalne brzmienie.

http://www.youtube.com/watch?v=EgQYveThqwI Rise!

31.07.2012 08:58
odpowiedz
Finwe_
22
Legionista

A u mnie na seansie wybuchł projektor około 40 minuty filmu :) dostaliśmy zwrot za bilety, ale nie chce mi się drugi raz do kina wybierać.

31.07.2012 09:10
U.V. Impaler
odpowiedz
U.V. Impaler
184
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Dla mnie 7/10, najsłabszy film z całej trylogii. Wszystko było idealnie do pierwszego starcia gacka z Bane'em, później niestety powolny zjazd w dół, który zapoczątkowało kultowe hasło "Proszę połączyć mnie z prezydentem" i widok porwanych amerykańskich flag. Ech...

Gdyby wywalić niepotrzebnych bohaterów (harcerzyk z policji), scen (akcja z autobusem na moście, LOLowy atak uwięzionych policjantów na uzbrojonych po zęby najemników, normalnie kawaleria vs. czołgi) i durnowatych wypełniaczy (więzienie), byłoby bosko. O dziwo bardzo podobało mi się zakończenie, może dlatego że było zaskakujące.

31.07.2012 10:11
sekret_mnicha
😊
odpowiedz
sekret_mnicha
204
fsm

GRYOnline.plTeam

Obejrzałem wczoraj, to dorzucę kilka zdań komentarza. Batman nadal trzyma klasę, nadal świetne widowisko, ale najsłabszy z trylogii - 7,5 ode mnie. A teraz spoilery... :)

spoiler start

1. Twist z Talią znany był od jakiegoś roku czy nawet więcej, gdy ujawniono, że Marion Cotillard będzie grała Talię (a nie Mirandę)... Nawet jeśli były to niepotwierdzone wówczas plotki, to i tak zaskoczenie szlag trafił :)
2. Ostatnia scena - choć nie zabolała mnie bardzo - mogła zostać uczyniona lekko mniej oczywistą. Same plecy pokazać albo co...
3. Wyjątkowe nagromadzenie głupot na cm kwadratowy taśmy filmowej/MB filmu - część do zaakceptowania (żelazny Bruce błyskawicznie regeneruje się, bo jest wkurwiony), część wywołująca śmiech (epicki finał to wylot z kulką nad zatokę? łamaga Gordon gubiący zakółcacz? pancerna ciężarówka popsuta po upadku z kilku metrów? scena prawie-łóżkowa?)
4. Trochę za poważnie traktowana była cała intryga, akcja... więcej uśmiechu nikomu nie zaszkodziło.
5. Motyw z Robinem - bardzo spoko, komiksów nie znam, więc zaskoczenia brak, bo nie spodziewałem się w tej sytuacji nikogo innego :))
6. Bane - bardzo fajny. Groźny, mocny, tajemniczy (prolog do filmu to czad nad czady), z większą głębią, niż się wydawało.
7. Catwoman - dawała radę, przebiegła i bardzo przypominająca jej wersjęz Arhkam City... Przy okazji doskonale wyglądała na motorku :P
8. I jeszcze - bardzo dobrze, że filmy zostały spięte klamrą. Nawiązania do jedynki na plus!

spoiler stop

Generalnie jednak jestem usatysfakcjonowany, choć najlepszym "komiksowym" filmem pozostają Avengersi :)

31.07.2012 10:30
eJay
😊
odpowiedz
eJay
191
Quaritch

gameplay.pl

31.07.2012 17:19
mixtape7123
odpowiedz
mixtape7123
60
Konsul

nie działa ten link , weź go wżuć jeszcze raz

31.07.2012 18:12
eJay
odpowiedz
eJay
191
Quaritch

gameplay.pl

31.07.2012 21:11
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Film wypada słabiej od poprzedniej części, ale i tak trzyma się nieźle. W rankingu ustawiłbym go na równi z Batman Begins.

Znowu w oczy rzuca się to samo, co zawsze u Nolana - Bruce Wayne nie znika z ekranu, kiedy pojawia się Batman, a widz nie zapomina, że to ta sama postać. Podobnie było z Catwoman, a wcześniej również z Two-Facem i Scarecrowem (Joker i Bane, z oczywistych względów, tego uniknęli). Jedyną wadą jest tutaj początek, który właśnie przez taki podejście przepełniony jest dialogami i ekspozycją. Jestem pewien, że film nic by nie stracił, gdyby wyciąć z początku ok. 10 minut rozmów. Zwłaszcza tych z Alfredem, bo jak lubiłem Caine'a w dwóch poprzednich częściach, tak tutaj jego maniera wypowiadania dialogów tak, jakby to były monologi, staje się szybko bardzo męcząca przez silne skumulowanie tej postaci na ekranie w pierwszej połowie filmu (co ciekawe, później praktycznie znika, nie licząc samego finału).

Materiał źródłowy został potraktowany należycie, choć z Knightfallu zostało w sumie niewiele - wszelkie powiązania kończą się wraz z najsłynniejszą akcją w wykonaniu Bane'a. Późniejsza akcja czerpie inspiracje przede wszystkim z No Man's Land, chociaż przez ograniczony czas trwania filmu (który i tak krótki nie jest) część historii trzeba było potraktować po łebkach.

spoiler start

Np. to, że uwięzionym policjantom dostarczano jakoś żywność można sobie samemu dopowiedzieć, ale od takich rzeczy jest jednak reżyser. Chociaż nie tłumaczy to ich idealnie ogolonych mord i nienagannych mundurów po wyjściu z kanałów.

spoiler stop

Jak zykle też Nolan zostawił sobie sporo swobody twórczej, choć pod koniec chyba oberwał rykoszetem, bo chociaż twist z

spoiler start

powiązaniem Bane'a z Ra'sem al Ghulem

spoiler stop

jest bardzo dobry, to kolejna rewelacja dotycząca

spoiler start

Talii

spoiler stop

zupełnie go psuje i pozostawia jakiś dziwny niesmak, bo z dwóch niespodzianek robi się w rezultacie jedna oczywistość.

Niesamowicie zadziwia Catwoman, której nie dawałem większych szans na wiarygodne wpisanie się w nolanowskie standardy tuż po trailerach. Mieszane uczucia mam jedynie co do

spoiler start

zabijania przez nią przeciwników. Bane zasłużył na śmierć (szkoda tylko, że nie z rąk Batmana), podobnie jak choćby Black Mask w komiksach, ale ten temat pojawia się dużo wcześniej, mimo że sytuacja zupełnie tego nie wymagała. Dziwny i niepotrzebny motyw.

spoiler stop

Nie zawodzi też Bane, chociaż przez wyjawienie pewnego sekretu pod koniec filmu, jakby traci on na znaczeniu. Uważam to za największy minus DKR, który bez problemu poradziłby sobie bez deux ex machiny. Jakby tego było mało, podkreślanie przynależności Bane'a do

spoiler start

Ligi Cieni

spoiler stop

nie tylko osłabia jego postać, ale również status samego filmu, który przez to i wiele innych nawiązań po prostu nie radzi sobie jako oddzielny twór. O Harveyu Dencie wystarczyło wspomnieć w dwóch zdaniach i bez retrospekcji, a nie przypominać o nim kilka razy podczas seansu. Największym przegięciem było

spoiler start

przywołanie zza grobu Ra'sa al Ghula w formie halucynacji Wayne'a. Kwestia o nieśmiertelności była fajnym nawiązaniem do komiksów, ale zupełnie zbędnym.

spoiler stop

Zupełnie niezrozumiałą jest dla mnie zmiana imienia Rolanda Daggetta. Bo jeśli to nie miał być on, to czemu nazywał się Daggett i pełnił podobną funkcję? A jeśli to był on, to czemu mówili na niego "John"? Skoro nie mogli się zdecydować, trzeba było ochrzić "Derek Powers" i fani też byliby zadowoleni. Innym zmarnowanym motywem jest no-name z GCPD uwzięty na Batmana. Byłoby tak fajnie, gdyby dodać mu te 30 kg i nazwać "Harvey Bullock". Scarecrow po raz pierwszy u Nolana w końcu mi się podobał (chociaż wcielający się w niego aktor wciąż pasuje jak pięść do nosa). Występuje tylko w dwóch krótkich, ale za to całkiem niezłych scenach i pełni rolę nieco podobną do tej w NML, wykorzystując panującą anarchię, by zaspokajać swoje psychopatyczne zapędy. Zabrakło jedynie kilku wtrąceń o strachu w jego kwestiach.

Osobną kwestią jest John Blake, co do którego tożsamości powstało już kilkadziesiąt terrabajtów teorii w całym internecie (i w sumie każda sprowadzała się do tego samego).

spoiler start

Dla mnie dość oczywiste jest, że Blake staje się nowym Batmanem. To wynika bezpośrednio z tego, co powtarza Wayne - że każdy może nim zostać. To, że Blake przedstawia się później jako Robin jest jedynie nawiązaniem i naznaczeniem go jako następcę Batmana. Inaczej po prostu nazwaliby go Dick Grayson lub Tim Drake (pozostałych Robinów z różnych, choć dość oczywistych, powodów pomijam). Jeszcze ciekawszym rozwiązaniem byłby wybór Terry'ego McGinnisa, ale w każdym z przytoczonych przykładów cały suspens (którego i tak już wiele nie zostało, przez te wszystkie internetowe teorie) kompletnie szlag by trafił.

spoiler stop

Jest trochę mankamentów. Poza tym, co wymieniłem wyżej (a i tak nie dla każdego będą to wady), dają o sobie znać głównie przeskoki czasowe. I to już całkowita wina Nolana, który nie zadbał o to, żeby należycie przedstawić ile dni / tygodni / miesięcy mija pomiędzy przedstawianymi na ekranie wydarzeniami. Mimo to, plusów jest zdecydowanie więcej niż minusów. Możliwe, że za jakiś czas zmienię patrzenie na Dark Knight Rises, gdy obejrzę go jeszcze raz na DVD, ale na chwilę obecną jestem zadowolony. Batmany Nolana może nie są idealne, ale tylko on starał się dotychczas ten ideał osiągnąć. Nie usprawiedliwia to jego wszystkich potknięć, ale zawsze jakoś je łagodzi.

[27]
Ani w Year One, ani w żadnym innym komiksie nie było o tym mowy (można się jedynie sprzeczać o Batman: Hush, ale to była kwestia feromonów Poison Ivy). Zdajesz sobie sprawę z tego, że w ten sposób implikujesz też Selinie pedofilię?

05.08.2012 12:24
tommik85
odpowiedz
tommik85
25
The End of the Line

Swoje przemyślenia postanowiłem napisać dopiero po drugiej wizycie w kinie, mam nadzieję w tym tygodniu. Uważam, że podobnie jak TDK, nowy film ciężko (d)ocenić po jednym obejrzeniu - tam jest za dużo materiału, by tak łatwo było można to ogarnąć. Na pewno jestem pod wielkim wrażeniem tej produkcji. Pierwsza kwestia Bane'a wypowiedziana w samolocie (jeszcze z workiem na głowie) do dziś wywołuje u mnie ciarki. A to tylko jeden z wielu "smaczków".

05.08.2012 18:53
odpowiedz
Mitzu
22
Legionista

Film nie ma takiego pier*olnięcia jak Mroczny Rycerz, ale mimo to jest bardzo dobry, chociaż bywały momenty kiedy ziewałem na seansie. Jest bardzo dobry, ponieważ końcówka nadrabia wszystko. Do tego słowa Pana Nolana, że kończy z Batmanem, a ostatnie minuty filmu które okazuje nam prawdziwe nazwisko detektywa Blake'a i jego podróż do miejscówki Batmana. Nolan poprostu będzie teraz kręcić

spoiler start

Robina

spoiler stop

, Bale też może się pojawić, ale już nie jako Batman, jak sam powiedział. Oczywiście Nolan wcale nie musi być reżyserem filmu, takie moje gdybanie :P.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze