Kochanie poznaj moich kumpli – recenzja komedii lepszej od Kac Vegas! - K. Skuza - 12 września 2012

Kochanie, poznaj moich kumpli – recenzja komedii lepszej od Kac Vegas!

Przepis na dobrą komedię? To proste, inspiracji należy czerpać całymi garściami z życia. Należy wziąć coś oficjalnego, poważnego i pięknego, jak ślub, połączyć to z czymś nieprzyzwoitym – np. z wieczorem kawalerskim, a na końcu oblać to sosem tabasco w postaci kolegów, którzy nie wyrośli jeszcze (i nie zamierzają tego zrobić) intelektualnie z pampersów. Rezultat? EPICKI!

Prawdę mówiąc, wolę chyba bardziej komedie romantyczne lub bajki od zwykłych komedii. Szczególnie na przestrzeni ostatnich 5-10 lat. Dlaczego? Bo wybierając się do kina na amerykańską komedię wiem, że czekają mnie suche dowcipy, debilnie głupie dialogi i sytuacje typu „wywalił się na skórce od banana, haha!”… Dlatego miałem dość mieszane uczucia wybierając się na „Kochanie, poznaj moich kumpli”. Okazało się, że niesłusznie.

Być może dlatego, że – jak się później okazało – jest to film produkcji australijskiej, scenarzysty Zgonu na pogrzebie (którego nie widziałem, muszę nadrobić zaległość). Jak nietrudno się domyślić, niewinnie zapowiadająca się uroczystość przeobraża się („dzięki” kumplom) w katastrofę, na której widok owcy w sypialni, czy naćpana teściowa nikogo nie dziwią. Jeden z kumpli posiada syndrom Piotrusia Pana, drugiego zostawiła dziewczyna, więc chleje na umór, a trzeci ma wąsa i przedziałek „na Hitlera”. Pierwszy kupuje narkotyki na wieczór kawalerski i wesele, drugi pije alkohol wszelkiej maści i dobiera się do każdej napotkanej panny, a trzeci, cóż… zakochał się w, teoretycznie, lesbijce.

Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, żarty, proste ale skuteczne, niekiedy obrzydliwe, innym razem niewybredne, a gagi sytuacyjne bawią do łez, co chwilę. Najlepsze jednak w tym rozgardiaszu wcale nie jest humor twórców, ale… tak, tak, drugie dno. Wydawałoby się, że to kolejna „prostacka” komedia, która pojawia się tylko po to, żeby rozbawić publiczność, która zapomni o filmie następnego dnia po obejrzeniu, lub ew. po jej debiucie na BR i DVD. Wydaje mi się, że jest inaczej.

W rzeczywistości to niezły przekrój przez społeczeństwo, w którym żyjemy i obracamy się na co dzień – od senatora, który jest bardziej zapatrzony w karierę niż w swoją rodzinę; przez imprezowego, ale zakochanego, wyrośniętego dwudziestokilkulatka; na kłócącym się z własnym sumieniem ewoluującego Piotrusia Pana. A to tylko część ciekawych osobowości, które spotykamy na ekranie. Jest także sprzedawca narkotyków, który nie waha się użyć broni palnej, w obronie swoich pieniędzy i jest jednocześnie skory do łez, wspominając i odgrzebując z czeluści pamięci smutne dzieciństwo. Mamy też zbuntowaną, przerośniętą nastolatkę, która zrobi wszystko na przekór ojca, żeby tylko nie pójść w jego ślady, lub nie wybrać drogi, którą on jej wskaże. Być może znajdziecie w tym szalonym filmie siebie, albo osoby, które znacie.

Bo choć wszyscy jesteśmy inni, to niekiedy jesteśmy bardzo do siebie podobni. Choćby pod tym względem, że kochamy kochać i być kochanym człowiekiem. A takim uczuciem można otoczyć wiele osób, i żonę, i rodzinę, i przyjaciół. I o tym też jest ten film. Teoretycznie tylko śmieszny, a praktycznie całkiem mądry. Polecam z całego serca i rozregulowanej przepony! :)

PS Dla mnie dodatkowym atutem przy oglądaniu filmu był akcent aktorów, australijski i brytyjski. A do tego ichnie, narodowe, poczucie humoru. Trochę inne niż nasze i inne, niż przyzwyczaiła nas do tego kinematografia amerykańska. Moim zdaniem mieszanka, jaką serwują nam twórcy Kochanie, poznaj moich kumpli jest lepsza!

PPS Panowie, jeśli wasze kobiety nie lubią tego typu humoru, możecie im w międzyczasie zafundować domowy zabieg spa lub po prostu zachęcić do czytania poniższego bloga, o tematyce modowej, kulinarnej i szeroko rozumianym lifestyle'u. Polecam! :)
http://glamour-homeversion.blogspot.com/ 

K. Skuza
12 września 2012 - 10:22

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.09.2012 10:37
RobotKolejkowy EWA-1
RobotKolejkowy EWA-1
17
Centurion

Zgon na pogrzebie swietny. Polecam autorowi:)

12.09.2012 12:09
Seraf.
odpowiedz
Seraf.
33
Pretorianin

Emm..szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia co zabawnego jest w kac vegas ;p. Myślałem, ze skoro tyle osób uwielbia ten film, to naprawdę jest z czego się śmiać. Myliłem się. Moja twarz pozostała kamienna przez cały film. Po recenzji widzę ze opisywany film jest kolejna kalką kac vegas więc podziękuje. Mnie nie bawią głupie gagi z pijanymi, durnymi kumplami itp. Pewnie dowiem się od kogoś,ze nie mam poczucia humoru, ale to nic ;)

12.09.2012 12:12
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@RobotKolejkowy EWA-1 - Dzięki, sprawdzę to! :)
@Seraf. - Oj, oj, oj, bo się pogniewam! :p Czy autor komentarza dobrze przeczytał powyższy tekst? Humor brytyjski i australijski to bardziej wyrafinowane sposoby zachęcające do śmiechu niż prostackie, amerykańskie. Poza tym ten film ma drugie dno, niegłupie. :) Nie pisałbym o tym filmie gdyby była to kolejna wersja "Kac Vegas", czy "American Pie".

12.09.2012 12:20
odpowiedz
Akukuu
5
Legionista

Film idealny na domowy wieczór! :-) o dziwo trailer beznadziejny i w ogole niesmieszny, niestety. Ale film rozbrajajajacy smiechem! Kac Vegas w ogole nie przypadl mi do gustu,natomiast "kochanie poznaj moich kumpli" jak najbardziej
Polecam!!!!! :-)

12.09.2012 12:22
phase83
odpowiedz
phase83
59
Pretorianin

Potwierdzam! Zgon na pogrzebie to świetny film i dlatego też kiedy usłyszałem że w/w komedia pochodzi o twórców "ZNP" wziąłem się za oglądanie. Niestety mój zapał szybko opadł, bo o ile na pierwszym Kac Vegas się trochę uśmiałem. To przy "Kochanie, poznaj moich kumpli" myślałem, że rozp****** głową ścianę. Ten film jest bardziej debilny od "KV". Lubię angielskie poczucie humoru (wychowany na Monty Pythonie i Czarnej Żmii), ale tutaj pozostaje po nim jedynie akcent wymowy. Tyle ode mnie :)

12.09.2012 12:56
NewGravedigger
odpowiedz
NewGravedigger
138
spokooj grabarza

jak w [5]

zgon na pogrzebie wersja UK - świetne

poznaj moich kumpli - matko jaki gniot, autentycznie nie potrafię sobie przypomnieć jednej śmiesznej sceny.

I faktycznie, grzebanie ręką w dupie owcy jest tak wyrafinowanym poczuciem humoru, że bardziej wyrafinowane są chyba tylko żarty z dzieci-inwalidów.

12.09.2012 13:05
odpowiedz
Ogarniacz
8
Generał

Zgon na pogrzebie dla mnie byl lepszy, ten film troche nie rowny, pekalem ze smiechu ale zaraz mialem konsternacje :)

Ale kac vegas mysle, ze byl duzo smieszniejszy niz ten :P Jak ktos go nie rozumie to chyba ma statyczne zycie :) ktos kto poimprezowal moze wiele rzeczy odniesc do siebie :)

12.09.2012 13:28
odpowiedz
Akukuu
5
Legionista

@Ogarniacz-mega trafne spostrzeżenie w ostanim zdaniu!!! K_Skuzę chyba śmieszył ten film, tym bardziej jak wspomni swój wieczór kawalerski... ;-)

12.09.2012 15:30
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Akukuu - Tylko momentami lepiej nie jeść do tego filmu kolacji. :D Ale owszem, zacne to dzieło! :)
@phase83 - Wiadomo, to inna półka niż Monty Python, z angielskiego humoru może jest tu trochę jego czarnego odcienia. Ale mnie się podobało bardziej od KV, kwestia gustu, zapewne. :)
@NewGravedigger - Myślałem raczej nad humorem sytuacyjnym i dialogami, które z jednej strony są śmieszne, a z drugiej przygnębiające, bo szczere. Owszem, "grzebanie ręką w dupie owcy" to nie jest szczyt komedii, ale tak jak napisałem, to połączenie dobrej komedii z dobrym przekrojem przez zakręcone, XXI-wieczne społeczeństwo. ;)
@Ogarniacz & @Akukuu - Jak sobie przypomnę wieczór kawalerski, o ile go sobie przypomnę, to myślę "I don't wanna live on this planet anymore". ;S Więc oba te filmy, Kac Vegas i Kochanie... trafiają do mnie, ała, tak mocno. :p

13.09.2012 09:36
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

"(...) wacha się użyć broni palnej (...)" Polecam Słownik Języka Polskiego - http://www.sjp.pl/waha%E6.

I uwaga do pisowni - "(...) drugi pije każdy alkohol i dobiera się do każdej napotkanej panny (...)". Z kontekstu wynika, że nie chodziło Tobie o kobiety stanu wolnego, stąd też wyrażenie w recenzji jest co najmniej niefortunne.

Co do filmu, to porównanie do "Zgonu na pogrzebie" jak dla mnie go dyskredytuje. Mimo, iż lubię humor brytyjski, to film mi się nie podobał (co innego mojej szanownej małżonce) - kwestia gustu.

13.09.2012 09:47
tmk13
👍
odpowiedz
tmk13
212
Generał

Maszyniasty >
"Mimo, iż lubię humor brytyjski (...)" Polecam Słownik Języka Polskiego - http://sjp.pwn.pl/slownik/2483551/mimo_%C5%BCe

13.09.2012 09:56
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

Masz rację - przecinek jest niepotrzebny. Akurat gramatyka nigdy nie była moją mocną stroną, ale ortografia już tak. I jak sam widzisz obie formy są poprawne :) Dzięki za korektę.

13.09.2012 10:07
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Wszyscy - Panie & Panowie, nie wiem jak można się bulwersować porównaniami "Kochanie..." do "Zgonu...", bo oba te filmy są niemal identyczne. Różnica polega na tym, że ten drugi drwi z pogrzebów, czyli poważniejszych rzeczy od ślubów. Poza tym jest niemal identyczny schemat, więc nie wiem jak można lubić "Zgon..." a nie lubić "Kochanie...". Ale to tylko taka dygresja. :P
@Maszyniasty - Mistrzu, Word mi poprawił i nie zauważyłem, dzięki za zwrócenie uwagi, ale nie ma się czym podniecać z tym wahaniem. :) Co do czepialstwa w zacytowanym zdaniu - w ogóle nie ma się czego czepiać. Jedynie powtórzenia "każdy". A czy gość zaczepiał panny, czyli kobiety stanu wolnego, czy po prostu młode dziewoje, to już bez różnicy. PS Zacytuję "klasyka": "polecam SJP" - nie "polecam Tobie" a "polecam Ci". :P Tak, wiem, blablabla, obie formy są poprawne, ale to zależy od wypowiedzi, logiki, blablabla, ostatecznie "polecam Tobie" mógłbyś zastosować 300-500 lat temu w j.polskim, a dziś wygląda i brzmi to śmiesznie. ;) Ale olać to, PRZEPRASZAM ZA "WACHAĆ", ok? :P

13.09.2012 10:25
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

@Kamil - absolutnie nie chodziło mi o czepialstwo, tylko o poprawkę. Jestem z tego pokolenia które jeszcze zwraca uwagę na takie rzeczy. I sam też jestem w stanie przyznać się do lapsusa. Co do Twoich tekstów, to najczęściej czytam je z przyjemnością i jak proszę o poprawkę to zawsze dodam coś dotyczącego materiału. @Poprawiający mnie, bo trzeba - jak to mawia mój kolega: "Keep IT cool".

13.09.2012 10:28
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Maszyniasty - Racja, trzeba zejść z wyższego tonu. Oczywiście dzięki za poprawki, mnie to umknęło. I w ogóle, za lekturę, wygląda na to, że ktoś czyta całe teksty, nie tylko fragmenty. ;) Stay chill. 8-)
PS Trochę wstyd, bo jestem z filologii polskiej...

13.09.2012 10:33
piokos
😊
odpowiedz
piokos
96
27 do 1

każda komedia jest lepsza od "Kac Vegas"

13.09.2012 10:36
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

@Kamil - zdarza się nawet najlepszym - ja skończyłem klasę o profilu humanistycznym naście lat temu, stąd pewnie ta dbałość o język, która przydaje się w pracy IT. A propos wersji Tobie/Ci, to jakiś czas temu czytałem artykuł prof. Miodka dotyczący tej formy i uproszczenie jej do "Ci" uważa za strasznie gorszące.

Radek

13.09.2012 10:54
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@piokos - Napisałbym "racja", ale chyba są gorsze. ;)
@Maszyniasty - Ojjj, na Miodka to bym uważał, to nawet nie jest purysta, tylko zboczeniec, który chciałby, żeby pani w kiosku i w kasie pkp mówiła do nas kwieciście trzynastozgłoskowcem. ;) Lubię bardziej tego brodacza... ach, zapomniałem jak się nazywa. ;s

13.09.2012 13:26
odpowiedz
Akukuu
5
Legionista

@K_Skuza- Prof. zw. dr hab. Tadeusz Sławek :-))

13.09.2012 13:34
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Akukuu - Też! :DDD Ale o takiego Pana z telewizji mi chodzi. ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze