Kreskówki z dzieciństwa czyli „co ja pacze?” - K. Skuza - 17 kwietnia 2012

Kreskówki z dzieciństwa, czyli „co ja pacze?”

Ostatnio trochę przypadkiem, trochę za namową Żonki postanowiłem odświeżyć sobie wspomnienia z dzieciństwa. Padło na bajki, kreskówki, wieczorynki – czyli wszystko to, co przyciągało moją uwagę na dłużej niż 15 minut przed TV. Najlepsze bajki puszczano wówczas na Polonii 1 i polskim RTL 7. Dlaczego? Bo były i brutalne, i zabawne, i… czasem pokazywali tam nagie panie (no co? byłem mały!). Dzisiaj widok tych bohaterów budzi politowanie i ironiczny uśmiech. Okazuje się, że wspomnienia są najcenniejsze, kiedy są nietykalne, kiedy nie próbujemy ich reanimować. Przekonałem się, że kiedyś reagowałem na te obrazy wybuchami „hahaha!” i „łał!”, a dzisiaj „o Boże, jakie to głupie!”. Ale wciąż lubię te animowane głupoty.

Nie wspomnę w tym tekście o Kaczorze Donaldzie, którego mogę oglądać/czytać do dziś, bo nie o takim rodzaju wspomnień chciałbym napisać. Skupię się, jak już zaznaczyłem, na „rozkładzie jazdy” Polonii 1 (wówczas miała pionowe, bardziej pikselowe logo) i polskiego RTL 7 (dziś TVN 7 [?]). Na tym drugim kanale leciała cała seria anime DragonBall, od pierwszej serii, przez DragonBall Z, na DragonBall GT kończąc. I poza tym, że każda mniejsza-większa historia w tej bajce opierała się na identycznym schemacie, poruszała jednak ważne, podstawowe kwestie życia. Opowiadała o (niekiedy trudnej, patrz: Vegeta & Bulma) miłości, prostej (Songo & wszyscy) i skomplikowanej przyjaźni (Songo & Vegeta), o sztuce zachowaniu równowagi w życiu codziennym przeplatanym pasją do sztuk walki (Genialny Żółw). Pewnie, postacie były przerysowane, jadły za dużo, śmiały się jak głupie do sera po byle sucharze, a walczyły tak zawzięcie, że rozwalały w drobny mak całe planety. Najśmieszniejszym epizodem z całej serii był chyba pojedynek Songo z Frezerem, który trwał, bo ja wiem, ze sto odcinków. Połowę z tego show wypełniała rozmowa dwóch twardzieli. Ale co tam – było co nieco o energii Ki, trochę Zen, wschodnich sztuk walki – na upartego, mogłem rodzicom wmawiać, że czegoś mnie uczyła ta bajka. Tylko trochę dziwnie oglądało się japońskie anime z francuskim dubbingiem i polskim lektorem… naraz!

Ciekawiej w tym zestawieniu wypadają bajki z Polonii 1. Ostatnio obejrzałem kilka odcinków Czarodziejki z Księżyca i… trzymajcie mnie, jakie to bzdury! Wiem, że historyjki dla dzieci nie mogą być przekombinowane, zbyt skomplikowane, etc. Ale litości! W pierwszym odcinku główna bohaterka (Usagi Tsukino) spotyka gadającego kota (OK, kotkę, Lunę), który poznaje się na umiejętnościach blondynki i drzemiącej w niej sile. Kilka sekund później Usagi (pomimo czternastu lat na karku!) obwieszcza, że odtąd będzie walczyć ze złem… ŻE CO?! Ale dlaczego? Po co? Z jakich powodów? Może ja już jestem za stary, żeby zrozumieć mentalność japońskich filmów animowanych dla dzieci? Nie wiem. Gdyby jednak ktoś pokusiłby się na sklecenie sequelu – można dziś spokojnie dodać dwie nowe Czarodziejki do fabuły, przecież niedawno odkryto jeszcze dwie (mini)planety w naszym Układzie Słonecznym.

Kilka lat temu powstał remake jednej z moich ulubionych bajek z dzieciństwa. Yattaman! Obejrzałem na YouTube kilka odcinków i znów dopadły mnie myśli: „dlaczego ja to oglądałem?!”, „co mi się w tym podobało?!”, „może dlatego wyrosłem na takie coś…?”. W pierwszym odcinku tego anime rodzeństwo (to oczywiście dzieci) konstruuje robota Yatta-coś-tam na wzór tego, co niegdyś stworzył ich ojciec. A wszystko oczywiście po to, żeby – uwaga, nie zgadniecie – WALCZYĆ ZE ZŁEM! Super! Ich przeciwnicy to nieudacznicy na rozkazach swojego Szefa, który za wszelką cenę chce zlikwidować Yattamana, następnie zebrać wszystkie części Legendarnego Artefaktu i Rządzić Światem (ew. zniszczyć go*). Doronbo, bo tak nazywa się (nie)zorganizowana grupa przestępcza, w każdym odcinku buduje nowego robota, który ma im pomóc w odnalezieniu artefaktu i w walce z Yatta-rodzeństwem. Oczywiście „źli” zawsze przegrywają i nie dość, że dostają po tyłku od głównych bohaterów, to na dodatek ich Szef mobilizuje ich metodą „kija, nie marchewki”. Smaczku dodaje (a raczej dodawało, bo dzisiaj tylko śmieszy) fakt, że po każdej porażce (i eksplozji, a jakże) Doronbo, Dronio (liderka grupy) zostaje roznegliżowana od pasa w górę (w Gumisiach/Smerfach tego nie uświadczysz!) na kilka sekund. Jak widać już 35 lat temu (tak, to tak stare anime!) Japończycy dobrze pojęli zasadę „sex sells”. Na początku każdego odcinka trzymałem kciuki, żeby Yatta-rodzeństwo wytoczyło do boju innego robota niż Yatta-Psa, niestety zazwyczaj na nim się kończyło. Ale były taż takie machiny jak Yatta-Pelikan, Yatta-Panda, Ryba, Dinozaur, czego dusza zapragnie! Co ciekawe (i głupie, i śmieszne), w każdym odcinku jakiś mały robocik, który akurat wyszedł np. z kokpitu machiny, wygłaszał coś na kształt haiku, tyle że kompletnie niepoetyckie, bzdurne, pochlebne, krytykujące lub prześmiewcze zdania. Chyba nadal nie rozumiem o co chodzi w tej bajce, ale sentyment pozostał…

A jakie są Wasze typy ulubionych, najgorszych, najśmieszniejszych, najdziwniejszych bajek z okresu dzieciństwa? Chcecie poczytać w drugiej części o piłkarzu Tsubasie, podrywaczu Gigi i czarodziejce Bia? Pamiętacie czasy, w których anime leciało prawie tyle w TV, co polskich bajek rodem z Bielska-Białej?

*Swoją drogą, czy może mi ktoś wreszcie wytłumaczyć o co chodzi wszystkim złym charakterom? Chcą zniszczyć cały świat, OK. Ale co dalej? I gdzie oni się podzieją, skoro nie będą mieli gruntu pod nogami? A jeśli chcą „tylko” rządzić całym światem to… po co im to? Na szczycie tronu musi być strasznie nudno…

K. Skuza
17 kwietnia 2012 - 09:07

Komentarze Czytelników (39)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.04.2012 08:56
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@raziel88ck - Wydaje mi się, że Ash wytarł sobie włosy pod czapką do zera, dlatego teraz boi się narazić na ew. paradowanie z łysizną na środku łba. ;)
@ksm137 - Daimosa też oglądałem, może w następnej części tutaj zawita. :) Chociaż nie pamiętam wiele z tej bajki, ale na pewno postacie, które kierowały robotami cierpiały podobnie jak sterowane przez nich "transformersy". ;)
@Raistand - Chyba to kojarzę, ale gdzie to leciało i o czym było, hm, nie pamiętam. ;p

18.04.2012 09:15
😁
odpowiedz
Raistand
114
Legend

@up- Ja pierniczę... Jak można nie kojarzyć?!

No chyba, że kolega za młody jest ;)

To leciało na TVP1 w czasach gdy satelity jeszcze nie było w każdym domu. Nie jestem pewny czy w ogóle już były. Jak można nie znać "Wojny planet" czyli "Załogi Dżi"? (G-Force) oraz słynnego "Traaans-foooooor-macjaaaaa!!!!!

To jest amerykańska adaptacja japońskiego "Science Ninja Team Gatchaman". Emisja w Polsce była gdzieś na początku lat 80-tych.

18.04.2012 09:20
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Raistand - Sorry, Wodzu, ale wciąż nie jestem pewien, czy to oglądałem. :) Mój rocznik to '88, a skoro latało to to na TVP1 to mogło umknąć mojej uwadze, bo na "jedynce" zwykle oglądałem tylko dobranocki i ew. disney'owskie produkcje w weekend (chyba w niedziele). Notabene telewizja satelitarna jako taka jest stara jak świat, ale Astra i Hot Bird, z których korzystamy do dziś, mają "ledwo" po ok. 20 lat. Taka ciekawostka. ;)

18.04.2012 09:31
odpowiedz
Raistand
114
Legend

@Raistand - Sorry, Wodzu, ale wciąż nie jestem pewien, czy to oglądałem. :) Mój rocznik to '88

No i to stwierdzenie zamyka dyskusję. :(

Notabene telewizja satelitarna jako taka jest stara jak świat,
Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem.

18.04.2012 09:51
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Raistand - To może, bądź tak uprzejmy, i napisz mi dlaczego warto zobaczyć to anime choćby na YT, a nie zbywaj mnie "za młody jesteś - nara", OK? ;) Zastanawiałeś się, czy w tamtych latach była już w Polsce (w ogóle?) satelitarna telewizja, dlatego spieszę z odpowiedzią: "Pierwszy satelitarny sygnał telewizyjny był nadany z Europy do satelity Telestar przez Atlantyk w 1962 roku. Pierwsza narodowa sieć telewizji satelitarnej o nazwie Orbita powstała w Związku Radzieckim w 1967 roku". Natomiast satelity Astra i Hot Bird, na których latają polskie kanały, zostały wystrzelone na orbitę (i zaczęły funkcjonować) w latach 1993-1995. Wcześniej też były próby, ale się nie powiodły, stąd mamy tyle śmieci nad niebem. ;)

18.04.2012 10:05
odpowiedz
Raistand
114
Legend

Odnośnie telewizji satelitanej. Proszę nie przerzucajmy się wiadomościami z wikipedii kiedy to wystrzelono pierwsze sateity. nie o to chodzi.

@Raistand - To może, bądź tak uprzejmy, i napisz mi dlaczego warto zobaczyć to anime choćby na YT, a nie zbywaj mnie "za młody jesteś - nara", OK? ;)

Ja wiem czy warto? Nie wiem. Może w ramach lekcji historii. Zdaje się, że na jutubie można kilka odcinków z polskim lektorem znaleźć. To było chyba jedno z pierwszych anime w polskiej TV. (Oprócz Pszczółki Mai oczywiście) Z tym "anime" to też nie do końca bo do nas trafiła wersja zamerykanizowana. Mniej odcinków niż w japońskim oryginale, dodatkowo wkroczyła cenzura, Wyrzucono drastyczne (dla zachodniego dzieciaka) sceny. Dodano robota, który to i owo tłumaczył...
Wtedy w czasach chińskich piórników, pachnących gumek, filmów z Godzillą to był szał. :)

18.04.2012 10:16
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Raistand - Nie no, luzik, nie szpanuję znajomością obsługi Wiki (akurat cytowałem Konceptia.com), tylko chciałem się/Ciebie/Was uświadomić, że satelitarna TV trochę lat na karku już ma. A dlatego chciałem się podzielić tym info, bo niedawno w jakimś teleturnieju (bodajże 'postaw na milion') była o tym mowa. :) Jak obejrzę jakiś odcinek to podzielę się wrażeniami, póki co ich zacne stroje/kombinezony rzucają się w oczy. ;) Może nie jestem super-stary, ani mega-młody, ale pachnące, chińskie gumki, piórniki i tornistry to też moja epoka. :D A Godzilla to też dobry przykład klasyki (mam oczywiście na myśli filmy pełnometrażowe, nie bajki [a były jakieś?])... tyle, że z dzisiejszej perspektywy strasznie śmiesznej (efekty specjalne, udźwiękowienie, aktorstwo)! :D

18.04.2012 10:30
odpowiedz
Raistand
114
Legend

@up -Ale "Rycerzy Zodiaku" to powinieneś kojarzyć. :)

Godzilla to też dobry przykład klasyki (mam oczywiście na myśli filmy pełnometrażowe, nie bajki [a były jakieś?])... tyle, że z dzisiejszej perspektywy strasznie śmiesznej

Oj... Facet...
To jest naprawdę bardzo ciekawy (z wielu powodów) temat.

A odnośnie amerykańskiej godzilli...
Godzilla Final Wars Godzilla Vs Zilla
http://www.youtube.com/watch?v=bIcExdpsEcQ

18.04.2012 11:18
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Raistand - Rycerzy znam, ich figlarne fatałaszki pamiętam. ;) Niestety nie pamiętam o co tam właściwie chodziło (a jeśli się nie mylę, sporo tam odwołań do wierzeń starożytnych [?!]). Przy okazji, przypomniał mi się właśnie "Kapitan Planeta", ale to chyba amerykańska produkcja (?). Wiem, wiem, Godzilla to temat-rzeka i naprawdę całe mnóstwo filmów. Pamiętam jak kiedyś obejrzałem czarno-białą Godzillę, oczywiście prod. jap., i się uśmiałem (z wcześniej wymienionych powodów). Nie wątpię, że w niektórych częściach jest coś więcej/głębiej, ale nie jestem przekonany o tym, że oglądanie np. 20. części tego samego (tzn. Godzilla, świat, przeciwnik, pojedynek, koniec) schematu ma sens, żeby do tego dotrzeć. Jednak nie chcę umniejszać wartości cyklu filmów, ani mówić wiernym fanom, że to "lipa"/"rewelacja", skoro mam zbyt wąski horyzont, żeby móc to ocenić. Może po prostu nie moja bajka, nie moje klimaty, a może kiedyś dam się namówić na niejeden sens i się przekonam. :)

20.04.2012 16:54
😜
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

K_Skuza - Leciały na Cartoon Network.

Gdy Byłem dzieckiem istniały dla mnie tylko trzy kanały: Cartoon Network, RTL7 i Fox Kids/Jetix

21.04.2012 10:07
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@DB Mafia - Dla mnie Cartoon Network też był dobrym punktem odniesienia, ale to za czasów, kiedy leciały tam takie bajki: Tom & Jerry, Johny Bravo, Dexter's Lab., Ed, Edd, Eddy, a wieczorami... Inuyasha! ;D Fox Kids/Jetix nie miałem, więc nie wiem co straciłem. ;)

21.04.2012 10:21
odpowiedz
Fett
177
Avatar

To na kartonie kiedyś Inuyasha leciała ? :)

na FoxKids to dopiero leciały bajki :D Spiderman, X-men, Świat według Ludwiczka, Szalony Jack Pirat, Kleszcz, Srebrny Surferm Fantastyczna czórka, Pole Position (!) i Liceum na morzu z Goslingiem (chociaż to oglądałem dla jakiejś murzynki <3 ;]) jeszcze pamiętam coś o świerszczu na motorze i Gęsią skórkę :)

Później niestety FoxKids zmienił się na Jetix i fajne bajki stopniowo zostawały zastąpione przez nowe, które już mi nie podchodziły. Zdaje się, że teraz Jetix to jest znowu Disney XD i jak jakiś czas temu patrzyłem na program (nie mam u siebie satelity i dostęp do takich kanałów jak jestem w domu na weekend) to już nie ma tam nic ciekawego do oglądania. Oczywiście z mojej perspektywy

23.04.2012 10:22
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Fett - Leciała, tak po 20:00, albo 21:00. Generalnie na końcu "rozkładu jazdy", a zaraz po niej CN szło spać. ;) Dziś też większość bajek i seriali z CN i Disney XD wydaje mi się głupia, ale nie wiem czy moje "dorosłe" spojrzenie nie psuje tej przyjemności, którą być może czerpałbym będąc dzieckiem i oglądając te same obrazy. :)

23.04.2012 10:26
odpowiedz
Raistand
114
Legend

To co kiedyś leciało na CN teraz jest na Boomerangu. To takie archiwalne CN :)

23.04.2012 10:55
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

No i to stwierdzenie zamyka dyskusję. :(
Jestem z rocznika 90' i pamiętam Sailorki. Także ktoś z rocznika 88' powinien tym bardziej to kojarzyć, o ile oglądał odpowiednie programy.

23.04.2012 11:33
😡
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Mnie wkurza Scoobie Doo czy jak to się tam piszę. Leci to, aż do dziś, a bajka jest z lat 70-80. Leci to teraz na Polsacie, CN, Boommerang, TV4 i Pulsie. No Żenada. To poszczają latami, a anime w TV to nie.

Co boją się super niani. Trochę krwi i pupy to od razu przemoc oraz pornografia.

23.04.2012 11:35
😁
odpowiedz
Raistand
114
Legend

[35] - O tak... "Scooby Doo i Brygada Detektywów" z lat osiemdziesiątych...

23.04.2012 11:37
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Raistand - Mi chodzi o te stare, jakbyś się domyślił.

23.04.2012 11:39
odpowiedz
Fett
177
Avatar

Poza Scooby Doo, alergicznymi spazmami reagowałem na ścierwo hanny barbery. Flinstonów jeszcz jestem w stanie znieść ale te wszystkie... Jetsonowie, Ten kur... jeb... kon ninja z gitarą, johny quest, Żyg

23.04.2012 12:44
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Tuminure - Wybacz, nie rozumiem. Przecież napisałem o Sailorkach, przecież je pamiętam, oglądałem. :)
@DB Mafia & Raistand & Fett - W sumie ja też nie przepadam za Scooby Doo. Zawsze biegają w miejscu, gdy uciekają, zawsze ktoś się przebiera, zawsze na końcu zdejmują maski podejrzanym. Wiem, schematy rządzą serialami/bajkami, ale ten jakoś mnie nie łapie. I ten śmiech z puszki... litości! ;S

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze