Bloggers gonna blog. Haters gonna hate - Seraf - 28 września 2012

Bloggers gonna blog. Haters gonna hate

Tak, jestem hejterem. Hejtuję blogerów, bo zazdroszczę im kasy, darmowych przedmiotów i wyjazdów, fanek oraz fanów. Nie znoszę tego, że są w każdym aspekcie lepsi ode mnie i dlatego ciągle ich krytykuję.

Za taką osobę jestem uznawany przez większość bardzo popularnych blogerów (nie mylić z vlogerami). Poniższy tekst postanowiłem napisać na przekór zasadom. Postaram się argumentować przeciwko tej tezie i poprzez odpowiednie argumenty udowodnić, że blogerzy w dzisiejszych czasach uważają się za tzw. „szlachtę” (mówiąc językiem osób w wieku gimnazjalnym lub psychice zatrzymanej na takim etapie). Bardzo mi się to nie podoba i uważam, że tak nie powinno być. Dlaczego?

Tekst jest długi i nudny, więc polecam go głównie osobom, które lubią takie subiektywne i krytyczne analizy.

Jestę Blogerę

 

Zacznę od tego, czego od blogera każdy powinien wymagać. Rzetelność. To słowo klucz, wedle którego bloger powinien zaczynać i kontynuować swoją działalność. Bez rzetelności blog staje się.. no właśnie, czym? Kim w zasadzie jest bloger? Moim zdaniem jest, w coraz większej części, osobą piszącą artykuły sponsorowane. To taki dziennikarz, ale pozbawiony rzetelności. To mocne słowa, ale pamiętajcie, że cały tekst jest poświęcony „tym złym blogerom”, a nie osobom, które są wyspecjalizowane w danej dziedzinie i swoją wiedzą się dzielą z innymi (o tym jednak w innym punkcie). Bloger pisze to, co dobre jest dla niego i reklamodawcy. Daleko mu do prawdziwych dziennikarzy, którzy otrzymują dany produkt i rzetelnie go recenzują. Za taki tekst dziennikarze jednak nie dostają pieniędzy. No właśnie….

Keep calm and Blog on

 

 

Moim zdaniem wiedza na temat, na który się wypowiadamy jest drugim, po rzetelności, najważniejszym wyznacznikiem określającym blogera jako fachowca. Prawdziwy, profesjonalny bloger powinien oceniać zjawiska, przedmioty, czy chociażby ludzi, popierając swoje osądy na zaczerpniętej wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu. Jeśli blogerowi brakuje tej cechy, to czym różni się od dosłownie każdego zwykłego internauty wypowiadającego się w necie? Odróżnia go jedynie to, że za swoje treści otrzymuje całkiem niezłą kasę. Przychodzi mi w tym momencie proste porównanie. Czy zapłacilibyście tyle samo (a często nawet i dużo więcej) robotnikowi, który uprawia chałturę, podczas gdy pod ręką macie wybitnego specjalistę?

Przytoczę w tym miejscu przykład sprzed kilku dni. Pewna Bardzo Poczytna Blogerka napisała na swojej stronie wpis o osobach przychodzących do pracy, podczas gdy powinni leżeć w łóżku. Autorka bardzo krytycznie wypowiada się o osobach, które z 40- stopniową gorączką, katarem i kaszlem pracują chociażby w sklepach, gdzie mogą zarazić wiele osób. Sugeruje nawet, aby pracodawcy… karali takich pracowników. Brzmi sensownie? Osoby, które pracowały chociaż raz w życiu doskonale wiedzą jak trudno iść na jakiekolwiek zwolnienie, nie mówiąc już o lekarskim. Pracodawca często nie chce słyszeć, że coś nam dolega. Nie ma kto za nas pracować, to trzeba przyjść. Pracownicy niektórych firm, np. korporacji, mają wręcz zakaz chorowania. Widzimy więc, że autorka nigdy w życiu nie podjęła się normalnej pracy. Jest oderwana od rzeczywistości jak niejeden celebryta (idealny przykład ostatnich dni – Michał Figurski).

Drugim przykładem, jaki zachowałem w swojej pamięci jest wpis Bardzo Popularnego Blogera, o którym pisałem nieco wyżej. Ów człowiek napisał kiedyś „test” aparatu fotograficznego, który dostarczył mu jego „partner technologiczny”. Tekst zapowiadał się całkiem znośnie, do czasu. Po przeczytaniu zaledwie kilku linijek mój mózg został porażony zdaniem (dokładnie tych słów nie pamiętam) „Aparat sprawuje się dobrze, jeśli chcecie znać specyfikację techniczną, to wejdźcie na stronę producenta”. To jedno zdanie to było wszystko, co bloger miał sensownego do przekazania. Dalsza część wpisu traktowała o jego uczuciach z korzystania z aparatu, które nie zawierały w sobie żadnej wartości merytorycznej. Na próżno doszukiwałem się testu opcji dostępnych w trybie manualnym, porównania jakości do ceny, określenia dla kogo jest przeznaczona ta lustrzanka (amator vs zaawansowany amator vs profesjonalista). Nic. Zupełnie nic. Bloger napisał, że aparat robi fajne foty na automacie i to wszystko. Przecież jakość można ocenić po kilku próbnych zdjęciach, nieprawdaż? ;)

Tak się dość zabawnie składa, że wszyscy popularni blogerzy, których znam posiadają nikłą albo wręcz zerową wiedzę na większość tematów, które poruszają. Natomiast vlogerzy to kompletnie inny kosmos. Ci bardzo popularni dobrze zarabiają właśnie dzięki swojej wiedzy. Rozbawiają ludzi, bo znają dobrze ludzkie przywary. Robią świetne let’s play’e, bo ukończyli setki gier. Wypowiadają się na tematy światopoglądowe, bo wiele przeżyli. To kompletnie inna liga. Może coś w tym jest, że (internetowy) papier przyjmie wszystko? Oczywiście, zawsze znajdzie się vloger, który plecie trzy po trzy oraz bloger, który jest świetny w swoim fachu. Powtarzam jednak, że ten tekst traktuje o czymś zupełnie innym.  

Podsumowując, jeśli potrzebujecie szczegółowych informacji, bo jesteście świadomymi klientami, to nie sugerujcie się wpisami blogerów. Tych tzw „lifestylowych”. Nie mają oni nic do powiedzenia, a każdy sprzęt to po prostu nowa, darmowa zabawka.

 

Mój partner technologiczny

 

  

Zasady sponsoringu w światku blogerów są wręcz banalne – my dajemy ci swój sprzęt, a ty go testujesz. Przecież oczywiste jest, że wypowiadasz się o naszej marce wyłącznie pozytywnie. My dajemy sprzęt i (czasami) kasę, więc nie masz wyjścia. Każdy bloger, który godzi się na takie warunki powinien z miejsca albo puknąć się w czoło i przestać pisać, albo przyznać się, że jest zwykłym marketingowym mięchem. Z moich obserwacji wynika, że osoby czytające te tzw „testy” sprzętu, wycieczek, książęk itp., nie mają pojęcia, że tekst jest nie tylko nieobiektywny, ale również niesubiektywny. Autor nie może napisać tego, na co ma ochotę, bo reklamodawca zabrania. Kropka.

Idealnym przykładem na zniszczenie szczytnej roli blogera w tzw. „social mediach” jest pewien Bardzo Popularny Bloger, który otwarcie zaznacza na swoim blogu, że wszystkie komentarze krytykujące (również te uargumentowane) jego „partnera technologicznego” oraz innych reklamodawców będą po prostu usuwane. Autor bloga nie życzy sobie czytelników myślących. Chce stworzyć wokół siebie widmo osoby, która wie o czym pisze, a każdy, kto uważa inaczej, jest trollem.

Przepraszam, że biorę pieniądze za moją pracę

 

  

Bardzo Popularny Bloger lubi się chwalić, że zarabia kilka razy więcej niż każdy inny, również popularny, autor. W zakładce „O mnie” opisuje jak trudno mu było stać się kimś, kogo czyta  tyle osób. Wyrzekał się przyjaciół, przyjemności i często wręcz głodował. Nie miał czasu na pracę, bo blogował. Wszystko do tej pory brzmi dobrze, wręcz wzruszająco. Bloger poświęcony swojej największej pasji, swojej miłości. Pełen zapału i radości z pisania. Lektura kolejnych zdań suszy nam bardzo szybko łzy. Autor dobitnie pisze, że codzienne wpisy wynikały z chęci pozyskania pieniędzy z blogowania. Nigdzie nie wspomniał o tym, że blogowanie daje mu spełnienie. Spełnienie dają mu pieniądze i wygodne życie. Blogowanie to tylko narzędzie do zdobywania kasy i realizacji marzeń. Wychodzę tutaj na idealistę, czepiając się tego, że człowiek chce zarobić, ale przecież jest mnóstwo blogerów, którzy mają wszystkie cechy, które uwypukliłem w punktach powyżej i nie mówią wciąż o kasie. Wręcz wstydzą się przyznać ile zarabiają. Nie dość, że blogerzy tracą powoli pasję i chęć pisania dla czytelnika, a nie wyłącznie dla pieniędzy, to jeszcze robią się bardzo wymagający. Bloger chce sobie coś poczytać? Pisze na facebooku, że chciałby taką a taką książkę i zaznacza w tekście wydawcę danego dzieła. Ma nadzieję, że dostanie coś za darmo i od razu. Po co iść do sklepu i napisać o produkcie rzetelnie? Blogerzy przecież są tacy biedni . Blogerowi znudził się aparat, telefon albo inny sprzęt elektroniczny? Jest bardzo zdziwiony i wręcz podirytowany, że nie dostaje natychmiast nowych zabawek. Oczywiście for free. Trudno jest znaleźć na stronie blogera test przedmiotu, który zakupił sam. Bardzo podoba mi się praktyka vlogerów „growych”. Nowa gra wychodzi, to idą grzecznie do sklepu, wykładają kasę, którą zarobili na filmikach albo z „normalnej” pracy i mają kolejny materiał zagwarantowany. Tak to powinno działać cały czas. Czy, drodzy gracze, chcielibyście oglądać let’s play’e oraz recenzje ludzi, którzy dostają gry za darmo i w związku z tym muszą wypowiadać się wyłącznie pozytywnie o danym tytule? Oczywiście pomijam tutaj kwestie wynagrodzenia za tekst, jeśli się jest współpracownikiem jakiegoś portalu. To zupełnie inna kwestia, bo wtedy w grę nie wchodzi blogowanie, a po prostu dziennikarstwo.

Haters gonna hate, bloggers gonna blog

 

  

Popularni blogerzy dzielą swoich widzów (?) tylko na te dwie kategorie – Prawdziwych Czytelników oraz Hejterów. Prawdziwi Czytelnicy to ci, którzy śledzą dosłownie każdy ruch blogera. Są w stanie lajkować każdy jego status, choćby był totalnie bzdurny. Ulubiony bloger napisał na fanpage’u, że zrobił klocka w wc? Trzeba koniecznie lajknąć i podzielić się w komentarzu, że ty też chcesz takiego zrobić! Podziw bezkrytycznych fanów to główne źródło napędowe blogera. Dzięki temu bloger nie musi martwić się ani o rzetelność, ani o wiedzę, ani o swoje zbyt nabuzowane ego. Zawsze znajdzie się ktoś, kto poklepie go po ramieniu i wytrze jego brudne od  kalmarów usta swoim rękawem. Prawdziwi Czytelnicy oprócz dopingowania blogera mają również inne zadanie. Odganiają Hejterów. Wystarczy, że ktoś ośmieli się skrytykować ich ukochanego autora, a ostrzą swoje, na ogół bardzo przeciętne, poczucie humoru i ruszają do ataku. Nie boją się używać bardzo niegrzecznej ironii i są przekonani, że stoją na straży spokoju ducha ich idola. Hejterzy natomiast, to wszyscy, których nie da się wrzucić do worka pt „Prawdziwi Czytelnicy”. To ludzie zarówno prawdziwie, bezsensownie i wulgarnie trollujący, jak też osoby, które po prostu chciały wyrazić kulturalnie swoje własne zdanie. Bardzo często osoby z tej drugiej grupy są wyśmiewane nie tylko przez psychofanów autora, ale też właśnie samego blogera. Szacunek dla czytelników? Nie stwierdzono. Jak już wspomniałem, bloger chce mieć stadko posłusznych mu botów, którzy na każdy nowy wpis mają ochotę zaklaskać z radości stopami. Nienawidzi natomiast ludzi, którzy zaburzają jego samouwielbienie.

Jestem Blogiem - uświadom to sobie, sobie

 

 

Ostatni punkt powyższej analizy jest moim ulubionym zagadnieniem. To taka wisienka na torcie wszystkich „social mediowych” gwiazd. W świecie popularnych blogerów istnieje bardzo ścisłe i zamknięte kółko wzajemnej adoracji. Blogerzy spotykają się na sponsorowanych PR-owych imprezkach, nazywanych hucznie „konferencjami”. Podczas tych wydarzeń nasze kółko różańcowe wspólnie je, pije i bawi się do woli. Strzela sobie również wspaniałe foty, które potem wrzuca jako ilustracje kolejnego wpisu. Oczywiście, nie ma w tym nic złego. Każda branża w końcu otacza się we własnym towarzystwie. Problem pojawia się jednak, gdy branża zaczyna uważać się za bogów, ludzi lepszych od innych, osoby, którym inni nawet do pięt nie dorastają. To poczucie własnej zaje*istości potęgują oczywiście reklamodawcy i wierni fani blogerów. Nic nie bierze się z powietrza. Po to jednak ludzie posiadają w sobie hamulce, aby sodówa nie uderzyła im do głowy. Popularni blogerzy nie posiadają zahamowań. Uwielbiają chełpić się swoim nic nie robieniem (zwiedzanie wysp i kilka tekstów opisujących wrażenia chyba trudno nazwać pracą), siedzeniem na facebooku przez 10h dziennie, kochają naśmiewać się z innych ludzi, którzy w tym samym czasie ciężko pracują. Często osoby, które pracują nie czerpiąc ze swojego zawodu przyjemności, nazywani są przez nich nieudacznikami. Oni uważają się za ludzi sukcesu. Bo zarabiają kilka tysiaków na miesiąc. Bo mają darmowe wycieczki i sprzęt. Bo mają kasę za nic nie robienie, a zarabiają jak nieźli menadżerowie harujący 12h na dobę.

Blogerzy uwielbiają się wyróżniać z tłumu również w realu. Bardzo cenią sobie noszenie specjalnie zaprojektowanych dla nich koszulek. Wyrażają dzięki temu swoją dezaprobatę odnoszącą się do każdego, kto blogerem nie jest. Ja rozumiem, że można być dumnym i zadowolonym ze swojego zajęcia. Nie dostrzegłem jednak nigdzie koszulek i gadżetów dedykowanych lekarzom, prawnikom, śmieciarzom albo prostytutkom. Ludzie z przerośniętym ego oczywiście znajdą się w każdym zawodzie, ale z racji internetowej działalności blogerskich celebrytów, ich ego skaczące do sąsiedniego układu słonecznego widać jak na dłoni. Błędne jest moim zdaniem określanie ich jako królów Internetu. Sami wiecie jak to jest z własnoręcznym koronowaniem się. Takie zachowanie najdobitniej świadczy o cechach charakteru danej osoby.

Przykład? Bardzo Znany Bloger chwali się, że jego blog odwiedzany jest przez kilkaset tysięcy osób miesięcznie. Ów bloger zapomniał napisać, że jest to liczba odsłon jego strony, a nie rzeczywista ilość czytelników, których ma kilkadziesiąt tysięcy. Zabawny jest to fakt, ponieważ popularni vlogerzy potrafią dobić do kilkuset tysięcy (czasami nawet przekraczają milion) odsłon każdego filmiku. Tych filmików potrafią mieć kilkanaście w miesiącu. Czy to oznacza, że mają dziesiątki milionów fanów? Nie, ale lepiej blogerowi napisać, że ma kilkaset tysięcy fanów, niż kilkadziesiąt. To oczywiste.

Egoiści, narcyzy, ludzie nie znoszący nawet grama krytyki, a jednocześnie zupełnie bezkrytyczni wobec siebie. Osoby, które napawają się swoją popularnością, nie mając kompletnie żadnych podstaw do uważania się za lepszych, niż ich czytelnicy. Tak moim zdaniem wyglądają antyblogerzy.

Trzymajmy się od nich z daleka. Oszczędzimy swój cenny czas, który możemy spożytkować na czytanie wpisów rzetelnego i uczciwego wobec czytelników blogera, czy też vlogera. Zachęcam was do odwiedzania mniej znanych autorów, którzy pasję przedkładają nad pieniądze.

Seraf
28 września 2012 - 15:09

Czy czytasz blogi?

Tak, bardzo często 7 %

Tak, ale raz na jakiś czas 26,3 %

Prawie wcale nie czytam 31,6 %

Nie czytam 26,3 %

Co to blog? 7 %

Oglądam tylko video blogi 1,8 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.09.2012 19:28
Rasgul
Rasgul
40
Pretorianin

O kurcze. Nigdy w życiu nie spojrzałem tak na żadnego blogera. Sam nie jestem jakimś "profesjonalnym blogerem", ale to co przeczytałem mnie przeraża i ludzie w nich opisani brzmią jak jacyś geniusze zła, aniżeli ludzie po prostu piszący teksty dla zabawy.
Osobiście wpisy publikuję, bo to po prostu sprawia mi frajdę. Lubię dzielić się tym i owym z innymi, w tym przypadku poprzez "wirtualny papier". Wychodzi mi to różnie, ale bardzo podoba mi się robienie tego, a i nieraz fajnie jak jakiś pieniążek za to wpadnie.
Jeśli chodzi o egoizm, to bywa z tym różnie, nieraz po prostu staram się bronić własnego zdania, ale jeżeli ktoś ślepo patrzy na siebie oraz dziwnie dzieli ludzi, to rzeczywiście coś jest źle.
Tekst rzecz jasna na poziomie, długi, całkiem wciągający. Witamy na gameplay.pl mój drogi!

29.09.2012 19:52
Seraf.
odpowiedz
Seraf.
33
Pretorianin

Być może nigdy nie lajknąłeś żadnego fanpage'a blogera "lajfstajlowego", bo to o tych mi głównie chodzi :). Ich wpisy są naprawdę strasznie niemerytoryczne i od dłuższego czasu mnie to irytuje. Do blogerów wiedzących o czym piszą nie mam nic do zarzucenia, jak już w tekście było wspomniane.
Również witam :)

29.09.2012 20:59
Inczuczuna
odpowiedz
Inczuczuna
15
Chorąży

W odniesieniu do niektórych blogerów - podpisuję się rękami i nogami! Jeżeli przez Bardzo Znanego Blogera rozumiemy te samą osobę, a tak przypuszczam, to swego czasu nawet śledziłem jego bloga. Do czasu. Tak się zbierało i zbierało, aż w końcu nie dałem rady. Po którymś wpisie, będącym dowodem całkowitej ignorancji i braku szacunku dla zdania innego niż autora. Należy nadmienić, że zdanie autora w tym przypadku odbierałem nawet nie jako ignorancję, to był przejaw skrajnej nietolerancji i próby wyrzucenia z pojęcia "człowieczeństwa" większości ludzi.

29.09.2012 21:21
odpowiedz
Child of Pain
129
Senator

Czyzby chodzilo o kolege andrzeja, kominka? Nie zaczynal w ten sposob, mial jakies akcje reklamowe bez tekstu sponsorowanych, przynajmniej sie przyznaje do czego dazyl. Vlogerzy, to jakas straszna moda ostatnio albo bede gadal do kamery albo gral w minecrafta, slendera czy to co jest viralem ostatnio no super.

29.09.2012 21:42
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Podpisuję się pod tekstem rękami i nogami, a ten Bardzo Znany Bloger to oczywiście Kominek jakby ktoś nie wiedział.

30.09.2012 00:44
odpowiedz
zanonimizowany224855
21
Centurion

Ten bardzo znany od aparatu to chyba nie kominek jednak, o ile dobrze kojarzę.
I zdaje się że to właśnie o nim napisał Inczuczuna, i bardzo możliwe że w tym samym momencie przestałem go czytać. Zresztą to był tylko impuls bo jakość tekstów u tego Pana Blogera cały czas staczała się w dół, a jego pogląd na życie jaki prezentował świadczył tylko i wyłącznie o tym, że to jeszcze zwykły dzieciak, któremu uderzyła do głowy "popularność".

A w ogóle to dobry tekst. Sporo trafnych spostrzeżeń.

30.09.2012 01:13
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
69
Silence of the LAMs

Bardzo rzadko czytam blogi. Zawsze są to zagraniczne jak np. Braint Gamer, Critical Missive czy Bottom Feeder (blog założyciela Spiderweb Software, który od jakiegoś czasu tworzy pieśni pochwalne dla bioware).
Polskich blogów nie czytam wcale. Do tego sam porzuciłem blogowanie parę lat temu więc obecnie jestem na bakier z tym działem Internetu.

Także milo mi poczytać coś ciekawego z naszego podwórka, niemal „w pigułce".

30.09.2012 02:21
😉
odpowiedz
Persecuted
87
Senator

Dla mnie Blogger to taki upośledzony dziennikarz (prasowy) - niby też żyje z pisania, ale zazwyczaj ma zerową wiedzę, brak przygotowania i beznadziejny warsztat. Do tego nie rozumie pojęć jak etyka, rzetelność czy powołanie (albo rozumieć nie chce).

Dawniej by dotrzeć do odbiorców (w postaci dźwięku, obrazu czy tekstu pisanego), trzeba było udowodnić swoje kompetencje. Zawsze był ktoś kto decydował czy się nadajesz i kontrolował poziom Twojej pracy, a w razie potrzeby mógł dać Ci kopa w zad, byś nie obniżał lotów. A internet jest otwarty na każdego i przyjmie wszystko. Najgorzej jednak, gdy dojdzie do sytuacji o której piszesz - bloggować zaczyna ktoś kto nie ma o tym pojęcia. To jednak (co zadziwiające) w niczym nie przeszkadza. Ludzie są coraz głupsi i łykną wszystko... Nie trzeba pisać mądrze, nie trzeba pisać na ciekawy temat - wystarczy pisać. Gameplay też pod tym względem święty nie jest i trafiają tu niezłe suchary (zwłaszcza odkąd otwarto bramy przed wszystkimi).

30.09.2012 07:29
tommik85
odpowiedz
tommik85
25
The End of the Line

Ten wpis to tak na poważne? Jedziesz na hejcie części sfrustrowanych internautów skierowanym na blogerów, próbujesz być kontrowersyjny, a krytykowanych autorów boisz się wymienić z imienia (tj. z nazwy)? Krytykujesz maksymalnie SUBIEKTYWNĄ i świadomie napisaną w ten sposób recenzję aparatu opublikowaną przez Kominka, krytykujesz brak obiektywizmu blogerów, a sam masz jako motto na blogu podane słowa "Maksymalnie subiektywnie"?

Recenzja aparatu to akurat bardzo słaby przykład, Komin napisał taką świadomie, bo była skierowana do użytkowników nic sobie nie robiących z liczby megapikseli czy wielokrotności zoomu, a od danych technicznych woleli prostą odpowiedź czy aparat jest dobry do robienia zdjęć, jakie wykonują zwykli użytkownicy. Dla mnie osobiście tego typu recenzja wystarczyłaby w podjęciu decyzji zakupowych dot. wielu rodzajów sprzętu.

Blog to raczej takie miejsce, gdzie pisze się co chce - szczególnie, gdy ktoś zadał sobie trud stworzenia własnej strony, zadbania o jej wygląd, domenę, hosting, nie mówiąc już o promocji. Ty zdaje się przyszedłeś na gotową, bardzo popularną już platformę (w j. angielskim jest takie wyrażenie - "jump on a bandwagon" - sprawdź jego znaczenie, bo wyraz ten widać pierwszej grafice, a adekwatnie pasuje to tego co robisz ;] Czyli co, mogę zarzucić Ci chęć szybkiej popularności?

30.09.2012 08:30
tommik85
odpowiedz
tommik85
25
The End of the Line

Jeszcze dodam: zamiast nienawidzieć - twórz. Zamiast krytykować - sam się na nią wystawiaj. Hejtowanie jest proste, ale nie można tylko tym żyć. Stwórz tekst, jeden, drugi, trzeci, prowadź bloga, rozmawiaj z czytelnikami, poświęć na to całe miesiące, lata. Krytyka jest prosta i często potrzebna, ale w gruncie rzeczy niczego nie tworzy. Trudniejsze jest zrobienie czegoś i spotkanie się z krytyką mimo najlepszych chęci. Jeżeli wkurza Cię niski poziom innych - pokaż, że potrafisz lepiej, ciekawiej, bardziej merytorycznie, stwórz coś od zera. Ale co ja gadam - na pewno właśnie po to założyłeś tego bloga na bardzo popularnej platformie :)

21.10.2012 14:22
nietoperztbg
odpowiedz
nietoperztbg
61
Pretorianin

"ich ego skaczące do sąsiedniego układu słonecznego widać jak na dłoni"
Jest tylko 1 układ słoneczny. ;/
A co do przesłania tekstu: wydaje się mi być wszystko w porządku, ale niestety nie obcuję na tyle ze "zwykłymi" blogami (a tym bardziej popularnymi), żeby zauważyć cechy jakie wymieniłeś u blogerów. Tym niemniej wierzę Ci na słowo. ;)

21.10.2012 14:47
odpowiedz
Fett
179
Avatar

Strasznie chaotyczny ten tekst.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze