Tryumf sprawiedliwości - recenzja filmu Dredd 3D - eJay - 28 września 2012

Tryumf sprawiedliwości - recenzja filmu Dredd 3D

Raz na jakiś czas zdarzają się przyjemne niespodzianki, które wpuszczają do sal kinowych powiew świeżego powietrza. Filmy takie zazwyczaj rodzą się w bólach, mają utrudnioną dystrybucję, nie wspominając o marketingu. Przykładami fascynujących perełek ostatnich lat są niewątpliwie Moon Duncana Jones'a oraz Dystrykt 9 Neilla Blomkampa.

Do grupy tej od dzisiaj zaliczam również Dredda. Śmiejecie się? Ja też się śmiałem, kiedy ujrzałem pierwsze fotosy z tego – jak się wówczas wydawało – niepotrzebnego rimejku. Efekt końcowy jest zniewalająco i pieruńsko piękny, prawie uroniłem łezkę ze szczęścia. Stylówa obrazu to żywcem wyjęty klimat akcyjki z lat 80-tych. Nie zanudzając i nie przedłużając – Dredd jest kultem w najczystszej postaci.

Akcja rusza z kopyta od pierwszej minuty. Reżyser nie bawi się w „character development”, nie zawiązuje 10 wątków pobocznych, służących niczemu. Film przechodzi do sedna błyskawicznie, po czym rozkręca się jeszcze bardziej i ostatecznie, z wielką gracją oraz klasą, zrywa kask (widza, a nie sędziego;)). Będę trochę niesprawiedliwy i pewnie gros osób wyleje na moją głowę pomyje, ale nie mam wyjścia – Dredd nakrył moim zdaniem czapką zarówno Avengersów jak i Batmana w kwestii zwykłej, nieskrępowanej przyjemności z oglądania. U Whedona pierwsza godzina była nie do zniesienia a całość siliła się na bycie totalnym nerdgasmem (nie wspominając, że reżyser miał świetny materiał podany na tacy, jak w najlepszej restauracji), u Nolana rozmaite skróty oraz głupoty psuły dobre wrażenie. Co oferuje Dredd? Skompresowaną, zamkniętą w jednym dniu historię, która jest prosta, klarowna, oparta na standardowych zasadach, a przy tym pozbawiona idiotyzmów i kompromisów. Scenarzysta nie chciał opowiedzieć o postaci sędziego, chciał przedstawić jego pracę. I to udało mu się znakomicie.

Kiedy Dredd wraz z blondwłosym rekrutem płci pięknej wkracza do jednego z wielu megawieżowców w Megacity 1 możemy być pewni, że liczba ofiar będzie wyłącznie rosnąć. Jeżeli ktoś ginie, ginie na serio rozbebeszony serią z karabinu, gdyż obrazu nie stać na głupie twisty i cudne zmartwychwstania. Sędzia jest w swoich poczynaniach bezwzględny, to jednoosobowe ministerstwo sprawiedliwości. Na dodatek, działające nadzwyczaj efektywnie sloganem „dożywocie albo śmierć”. Krótka piłka, nie kumasz reguł Dredda – giniesz. Jesteś przeciwko prawu – giniesz. Strzelisz do sędziego – giniesz. Przyznasz się do błędu i poprosisz o litość? Sędzia grzecznie Cię skuje i odstawi na pożarcie przez konstytucję. Tytułowy bohater to postać absolutnie wymiatająca, pozbawiona współczesnego ugrzecznienia i kontrolowanych (bo cenzurowanych) zachowań. Jego czyny przemówiły do mnie 10x lepiej niż jakiekolwiek sztucznie dopisane bzdety, gdyby istniały. Dredd wcale ich nie potrzebował.

Znajdą się na pewno widzowie, którzy będą marudzić na nieoryginalność fabuły i kalkę z Raida. Owszem, fabuła nie trąci kreatywnością, ale realizacja umiejętnie przykrywa tę wadę. Poza wstępem cała akcja rozgrywa się w jednej lokacji, wyciskając z jej potencjału wszystkie soki. Czego tu nie ma? Strzelaniny w strefie mieszkalnej, walki w korytarzach, soczyste wymiany ognia w obrębie 15 metrów kwadratowych i wiele więcej. Jest wreszcie dosadna przemoc i różne narkotyczne odjazdy w ładnym 3D. Nieźle wypadły również dwie panie: Lena Headey jako zimna i okrutna liderka gangu Ma-Ma oraz Olivia Thirlby, która partneruje Dreddowi w całej eskapadzie i wspiera go pewnego rodzaju „skillem” (aczkolwiek nie zdradzę o co chodzi, warto przekonać się samemu). Karl Urban to z kolei klasa sama w sobie. Wykrzywione usta (kąciki w dół mode on), niski głos, soczyste one-linery - czego chcieć więcej?

Ten film to perfekcyjne guilty pleasure, soczyste i angażujące, atrakcyjne wizualnie. Seans sprawił mi sporo frajdy, aż chciałoby się pójść od razu na sequel pokibicować sędziemu w kolejnych sprawach. Problem w tym, że amerykański box office wypluł Dredda, a światowe statystyki także nie napawają optymizmem. Tym bardziej szkoda, bo widzę tu potencjał na niekiepską kontynuację. W Polsce obraz wchodzi do kin także w nieciekawym terminie (w moim przypadku większość osób szła na „Jesteś Bogiem”). Cóż, pozostaje tylko zapłakać i podziękować twórcom za tak odważny krok w kierunku odpicowania brytyjskiego komiksu. Wyrok to śmierć.

Ocena: 9/10

eJay
28 września 2012 - 17:24

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.09.2012 19:28
Scott P.
👍
Scott P.
96
Generał

Ja też się śmiałem, kiedy ujrzałem pierwsze fotosy z tego – jak się wówczas wydawało – niepotrzebnego rimejku.
Po pierwsze tylko mi nie mów, że podobał Ci się Sędzia Dredd w wykonaniu Stallone'a.
A po drugie właśnie takie myślenie kolejny niepotrzebny remake zabiło Dredda 3D. Może napisałbyś artykuł tu na gameplay’u na temat remake’ów. Bo ostatnio panuje przekonanie że każdy remake to zło, szansa na szybki zarobek i brak pomysłów w Hollywood. A przecież wiadomo że to nie do końca prawda, a dowodem na to jest chociażby Dredd 3D.

28.09.2012 19:32
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Nowy Dredd nie jest remakiem.

28.09.2012 19:37
eJay
odpowiedz
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

Oczywiście że nie jest, dlatego dodałem "jak się wówczas wydawało" ;)

Scott P.--->Ogólnie nie cierpię, gdy kręci się n'tą wersję filmu w odstępie 15-20 lat. Na dodatek w PG-13 (przykład Total Recall). Poza tym nowy Dredd nie został wyprodukowany w Holywoodzie, to jest film strcte brytyjski ;)

28.09.2012 20:24
odpowiedz
Munchhausen
26
Centurion

I tą recenzją przekonałeś mnie do odwiedzenia kina :)

28.09.2012 22:20
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

9/10? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę, tzn obejrzę ;)

28.09.2012 22:32
Scott P.
👍
odpowiedz
Scott P.
96
Generał

eJay >> Ja wiem że Dredd jest filmem brytyjskim, a nie Hollywoodzkim. Ale jak czytałem komentarze pod informacjami na temat Dredda to większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy (taki to urok polskiego Internetu, ludzie nie przyjmują do wiadomości to co czytają). Co do remake’ów to jestem im przeciwny, jeżeli odgrzewa się coś co jest idealne (Halloween, Psychoza), coś co się jeszcze nie zestarzało (Żołnierze Kosmosu). Albo jak się ktoś zabiera za odświeżanie czegoś a nie ma na to pomysłu (Total Recall) lub jest marionetką w rękach producentów (Robocop). Ale jeżeli mamy do czynienia z taką sytuacją jak tutaj, czyli ktoś zabiera się za remake krowiego placka i do tego wkłada w ten projekt serce to ja jestem za. Nawet jakby prace nad nową wersją tej krowiej kupy zaczęły się zaraz po jej premierze.

28.09.2012 22:38
odpowiedz
Kazioo
86
Senator

Wywalić ten kiczowaty komiksowy kask i z wielką chęcią obejrzałbym ten film w kinie.

29.09.2012 00:07
odpowiedz
michellino
51
Pretorianin

Absolutnie i całkowicie zgadzam się z recenzją. 9/10 jak nic. NAJWIĘKSZE ZASKOCZNIE ROKU IN PLUS. Wychodząc z kina miałem wrażenie że byłem na kinie europejskim (w pozytywnym słowa tego znaczeniu) a tu proszę informacja że film jest brytyjski... i wszystko jasne! Film stanowi olbrzymie zaskocznie. Wiele na plus a w szczególności niesamowite zdjęcia i koncepcje scen nie mające nic wspólnego z hollywoodem a raczej z grą dymów i świateł Łowcy Androidów (R.Scott to wszak brytyjska szkoła). Świetne dialogi w tym sensie, że są minimalistyczne. Postacie nie opowiadają co robią tylko po prostu to robią. Przypomina mi się styl Miami Vice Michela Manna i wrzucenie widza na zasadzie reporterskiej obserwacji w niemalże dokumentalną obserwację akcji. Dialog ucięty do minimum - bravo absolutnie niespotykane w dzisiejszym durnym kinie rozrywkowym. Ostrzegam jedynie przed burtalnością która dalece odbiega od hollywoodzkich produkcji i ma wydźwięk zdecydowanie właściwy dla kina starego kontynetu. Sumując - polecam. W szczególności dla tych, którzy lubują się w estetycznym mariażu obrazu i muzyki.

29.09.2012 14:00
Zdenio
odpowiedz
Zdenio
99
Generał

Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tak dobry film na podstawie komiksu, serio. Wszystko jest tu lepsze, niż w filmie z Sylwestrem... A przede wszystkim to, że Dredd nie zdejmuje co sekundę hełmu :P

30.09.2012 15:53
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

Muszę obejrzeć, tym bardziej, że Sędziego gra Karl Urban, lubię tego aktora.

30.09.2012 16:31
A.l.e.X
odpowiedz
A.l.e.X
128
Alekde

Nie chcę się powtarzać, ale napisze tylko tutaj w skrócie przez was straciłem 2 godziny życia, bo widząc ocenę 9/10 pomyślałem może to będzie takie same wielkie zaskoczenie jak przy Batmanie Mroczny Rycerz II, III, niestety ten film to taki gniot jakich mało, ja stary nabrałem się na numery z ocenami. Po samym trailerze wiedziałem, że będzie to pozycja zwana stratą czasu (zresztą tak samo jak nowa pamięć absolutna). Ostatni raz nabieram się na oceny jakiś tam ludzi, nie polecam i przestrzegam, ten film jest absolutnie tandetny i o niczym, oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale tak jak większości podobał się Batman, bo był po prostu wspaniały, tak samo zapewne nie spodoba się większości to coś. Film na poziomie nowego Resident Evil, niestety miałem przyjemność widzieć też i to. Ostatecznie muszę stwierdzić, że sf 2012 leży znokautowane i gdyby nie Metal Hurlant Chronicles to chyba bym wpadł w depresję ;) Nie mniej nowy Dreed 3D 9/10, naprawdę ? Boże drogi !

30.09.2012 18:18
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
203
fsm

GRYOnline.plTeam

Filmu jeszcze nie widziałem (a eJay może Ci odpisze tutaj), ale "zapewne nie spodoba się większości to coś" brzmi dziwnie w obliczu poniższych :)

http://www.rottentomatoes.com/m/dredd_3d/
http://www.metacritic.com/movie/dredd/user-reviews

01.10.2012 14:51
odpowiedz
Dessloch
213
Legend

oj, jesli eJayowi sie podoba to mi sie pewnie nie bedzie podobac... a takie nadzieje w tym filmie pokladalem:(

01.10.2012 15:04
eJay
odpowiedz
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

Dessloch-->Sam się przekonaj, nie ma co przekreślać Dredda, tym bardziej, że warto wysupłać trochę grosza ;)

02.10.2012 09:57
odpowiedz
Dessloch
213
Legend

jesli nie ma 2d to na pewno do kina nie pojde. jestem niepelnosprawny i jestem dyskryminowany.

jeszcze mam nadzieje ze w feminie bedzie... bo to jedyne normalne co daje wybor

02.10.2012 10:08
blood
odpowiedz
blood
194
Legend

Ten film to perfekcyjne guilty pleasure

Przepraszam, this film to jest what?

02.10.2012 10:29
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Guilty pleasure.

02.10.2012 10:36
Bullzeye_NEO
odpowiedz
Bullzeye_NEO
172
1977

bardzo spoko wersja, szkoda tylko ze 3d, a soundtrack to juz w ogole poezja

zreszta ostatnimi czasy to dobry cyberpunk do kin wchodzi raz na piec lat, wiec nie ma co narzekac

12.10.2012 10:00
sekret_mnicha
👍
odpowiedz
sekret_mnicha
203
fsm

GRYOnline.plTeam

W końcu obejrzałem (wczoraj - 5 osób na sali, seansów od dzisiaj można szukać ze świecą - jeden na dwa dni o idiotycznej godzinie... przynajmniej w Poznaniu) i stwierdzam z całą mocą. Warto. Nie udzielił mi się może aż taki zachwyt, jak eJayowi, ale bezwzględnie jest to jeden z lepszych czysto rozrywkowych, brutalnych filmów 2012 roku. I bardziej podobał mi się niż Raid. Wszystko grało, więc trzymam kciuki - jeśli kino nie pozwoli mu zarobić, to niech DVD/BR to uczyni.

12.10.2012 13:51
eJay
😉
odpowiedz
eJay
190
Quaritch

gameplay.pl

A nie mówiłem?:)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze