Trochę inaczej o przygodach Mrocznego Rycerza: Batman Beyond - Strider - 9 października 2012

Trochę inaczej o przygodach Mrocznego Rycerza: Batman Beyond

Temat Batmana poruszany był na łamach Gameplay.pl wielokrotnie, z reguły w kontekście ostatnich filmów Nolana oraz starego dobrego serialu animowanego Batman: The Animated Series. O dziwo, do tej pory nie pojawił się tutaj ani jeden tekst traktujący o serii Batman Beyond, w Polsce znanej pod nazwą Batman Przyszłości*. Najwyższa pora nadrobić zaległości, bo tytuł to tyleż ciekawy, co kontrowersyjny i wnoszący niemało do tragicznej historii Mrocznego Rycerza.

Głównym bohaterem Batman Beyond jest młody chłopak, Terry McGinnis, półsierota, który stracił ojca w wyniku korporacyjnej czystki, zainicjowanej przez jedną z najpotężniejszych postaci futurystycznego Gotham City, Dereka Powersa. Gotham, które od momentu swego powstania zawsze było klasyczną anty-utopią, przez lata od zakończenia historii Batman: TAS stało się miejscem jeszcze mroczniejszym i trudnym do życia: postępujące ubóstwo najbiedniejszych, rozrost wielkich korporacji i bezkarnie grasujące po ulicach gangi, to codzienny widok tego miasta przyszłości. Gdzie podziewa się Batman? Zniknął. Dwadzieścia lat wcześniej Bruce Wayne porzucił tożsamość Człowieka-Nietoperza, zamykając się w swojej willi przed całym światem. Dopiero przypadkowe spotkanie z młodym McGinnisem, żądnym zemsty na Dereku Powersie, uświadomi mu, że Batman nie musi umrzeć wraz z Waynem i że jego dzieło zawsze może zostać przekazane dalej...

Odsunięcie Bruce'a Wayne'a na dalszy plan może początkowo wydawać się posunięciem bardzo kontrowersyjnym - to tak, jakby chcieć zrobić serial o Batmanie, bez Batmana. W rzeczywistości okazuje się, że był to świetny zabieg ze strony scenarzystów, pozwalający wejrzeć w zakamarki umysłu Wayne'a, które pozostawały do tej pory zamknięte dla widzów. Bruce nie jest w stanie już nosić maski Batmana, nigdy tak naprawdę nie przestał nim jednak być: skryty, małomówny, wiecznie poważny i czujny jest świetną opozycją wobec wyszczekanego i żywiołowego Terry'ego, którego przez długi czas nie jest w stanie zaakceptować. Bycie Mrocznym Rycerzem to nie efekciarstwo i popisy na oczach całego miasta - to ponura misja na całe życie, którą jest w stanie udźwignąć jedynie człowiek wiecznie napędzany zemstą wobec tych, którzy odebrali mu to co najcenniejsze. W filmie Batman Beyond: The Return of Joker wściekły Wayne odbiera nawet McGinnisowi strój Batmana, wykrzykując, że nie rozumie on już co to znaczy być Batmanem: Terry dopełnił swojej zemsty, bycie Mrocznym Rycerzem przestało być dla niego celem samym w sobie, a stało się pracą jak każda inna. Choć bezsilny i ciężko chory, Wayne pozostał więc w serialu sobą - prowadzącym pozornie beztroskie życie miliarderem i wiecznym mścicielem.

Chociaż Batman Beyond w ogólnych zarysach nadal jest tym samym starym, dobrym Batmanem to przeniesienie jego akcji do przyszłości musiało wpłynąć na szczegóły opowiadanej historii. Próżno szukać tu Two-Face'a, czy Bane'a - oni już od dawna nie żyją, bądź umierają przykuci do wózka inwalidzkiego. Ich miejsce zastąpili nowi, młodsi przestępcy: Blight (pol. Pomór), Inque i Shrieek, żeby wymienić tylko najważniejszych. Również sama postać Batmana znacząco różni się od tej znanej z wcześniejszych fabularnie odsłon: naszpikowany nowoczesną technologią kostium, zwiększający siłę i wytrzymałość jednym może się podobać, innych odrzucać, nasuwając skojarzenia z Iron Manem. Dla mnie świetnie wkomponowuje się w futurystyczną otoczkę serialu, w której biegający w kewlarowej zbroi bohater wyglądałby cokolwiek archaicznie i nie na miejscu.

Pomimo trzynastu lat na karku, Batman Beyond to wciąż świetna propozycja dla fanów Mrocznego Rycerza, którzy mogą spojrzeć na swoją ulubioną postać z nieco innej perspektywy. Od oglądania odstręczać może na początku nieco prosta i nieszczegółowa kreska, ale jeśli przymknąć na nią oko, to na miłośników Batmana czekają 52 odcinki, przy których (w większości) nie sposób się nudzić.


*Jest to oficjalny polski tytuł serialu, który zastąpił pierwotne tłumaczenie zaproponowane przez Polsat, a więc Batman: Dwadzieścia Lat Później.

Strider
9 października 2012 - 14:12

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.10.2012 15:47
Yoghurt
Yoghurt
72
Legend

Po majstersztyku, jakim jest The Animated Series, Beyond jest zdecydowanie najlepszą opowieścią o nietoperzu na celuloidzie. Buertonowi i Nolanowi daleko do obu animowanych wersji (Gotham Knights nie było złe, ale to już nie ta sama liga).

Kreska nijak nie odstrasza - widać kontynuację stylu wypracowanego przez Bruce'a Timma w TAS, stąd też przeskok z jednej serii do drugiej nie boli w żaden sposób, zwłaszcza, że "galeria złoczyńców" nowego latającego szczura wcale zbytnio nie odstaje od starych, wyświechtanych już niemilców. Mało tego, bardzo zgrabnie połączono Beyond z wydarzeniami z poprzednika zarówno otwarcie w kilku odcinkach, jak i ukrywając szczególiki dla spostrzegawczych. Co więcej, zakończenie Beyonda ładnie łączy się również z Justice League, sprawiając, że animowane uniwersum DC stanowi zgrabną, logiczną i spójną całość, a nie pieprznik i bajzel typowy dla komiksowych odsłon przygód nietoperza. Ale to akurat zasługa wspołpracy autorów i małej załogi odpowiedzialnej za tworzenie mythosów DC animated universe.

No i "Return of the Joker" - chyba najlepszy film animowany o nietoperzu. Dojrzały, świetnie animowany, nie stroniący od przedstawienia Jokera takim, jakim jest naprawdę (czytaj - popieprzeńca, a nie wesołka) i jak zawsze świetna robota Kevina Conroya i Marka Hamilla. Mistzostwo świata.

EDIT: Byłbym zapomniał - intro do końca życia będzie mi siedziało w głowie. Czysta doskonałość w prostej formie.

09.10.2012 16:52
Strider.
odpowiedz
Strider.
47
Pretorianin
Wideo

No i "Return of the Joker" - chyba najlepszy film animowany o nietoperzu. Dojrzały, świetnie animowany, nie stroniący od przedstawienia Jokera takim, jakim jest naprawdę (czytaj - popieprzeńca, a nie wesołka) i jak zawsze świetna robota Kevina Conroya i Marka Hamilla. Mistzostwo świata.

Batman: Under the Red Hood był jednak mroczniejszy i znacznie lepszy moim zdaniem. :)

Przy okazji, nie mogłem tego umieścić w tekście: http://www.youtube.com/watch?v=zd5M5K5QtrM&list=PLA7D08C9B40F86DD3&index=105&feature=plpp_video

09.10.2012 17:09
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Podpisuję się pod słowami Yoghurta, przy czym jednak uważam, że złoczyńcom z Beyond jednak sporo brakowało do tych z TAS. Chyba jedyną postacią z rozwiniętym wątkiem pobocznym i w miarę wiarygodnym profilem psychologicznym była 10, czyli chyba najmniej popieprzona postać w całym serialu.
Tylko to "zakończenie Beyonda" nie jest zakończniem Beyonda, a drugiego sezonu JLU. Wiem, czepiam się.

A co do mrocznych pełnometrażówek (nie licząc DRKp1, ale to nie autorski pomysł filmowców), to Mask of the Phantasm przebija wszystkie.

09.10.2012 17:12
raziel88ck
😊
odpowiedz
raziel88ck
144
Reaver is the Key!

Tak dla Batman Beyond
Nie dla Spider-Man Unlimited.

Tyle w temacie.

09.10.2012 17:20
Yoghurt
odpowiedz
Yoghurt
72
Legend

Strider -> Większość pełnometrażówek z Toperzem była bardzo dobra i pozwalano sobie w nich na więcej niż w serii TV (bo mogly mieć wyższy rating wiekowy), Red Hood był świetnym uzupełnieniem całego mythosu Batmana, ale to Return of the Joker był pierwszą produkcją dla młodzieży z Warner Bros, który musiał zostać wydany w dwóch wersjach - dla telewizji (pocięty) i na rynek home video jako director's cut (wyższa kategoria wiekowa, bez cięć) i zrobił na mnie przeogromne wrażenie.

Meph -> Co do rogue gallery nowego Batsa - ink też miała nieźle zarysowane tło, Blight był bardzo przyzwoitym głównym przeciwnikiem przez połowę serii (i cholernie przerażającym jak na kreskówkę niby dla dzieciaków), Łowca nie bez powodu stylizowany był jako odpowiedź na marvelowskiego Kravena, cała ekipa karciana (a zwłaszcza wspomniana dziesiątka) też miała fajnie skomponowane backstory... właściwie tylko Shriek i pan dziecięcy psycholog byli za bardzo standardowi jak na Batsa. Ale większość pomysłem nie odstępowała wiele od starych porąbańców.

A Phantasm był świetny, ale oglądając go po latach widzę w nim więcej wad, niż niegdyś, gdy to dziecięciem będąc, katowałem go na VHsie. Jednak sentyment doń pozostaje.

Natomiast co do zakończenie Beyond-Zakończenie JLU.... No wlaśnie, czepiasz się. Bo oba "ostatnie epizody" wciskane są zarówno do wydań DVD Justice League, jak i do Beyonda :)

09.10.2012 18:00
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

O Blighcie celowo nie wspominałem. Owszem, był zajebisty, ale był też najbardziej zmarnowaną postacią w całym serialu. Większą pustkę niż jego zejście, pozostawiłaby chyba tylko śmierć Wayne'a. W ogóle uważam, że przerzucenie się na wątki licealne w drugim sezonie było błędem.

Inque i Hunter dawali radę, ale z tymi postaciami nie wiązała się żadna dramaturgia - w TAS Two-Face, Mr. Freeze czy nawet Clayface potrafili skraść cały odcinek, podczas gdy Batman był tylko koniecznym dodatkiem. W Beyond wszystko skupiało się na McGinnisie i Waynie.

No dobra, Mad Stan był OK.

Skoro już mowa o pełnometrażówkach, to warto wspomnieć o Justice League: Doom. Film nie stricte-batmanowy, ale silnie z postacią nietoperza związany. Ogląda się naprawdę nieźle, a końcowe wrażenie jest dużo lepsze niż w przypadku Tower of Babel, na którym bazował scenariusz.

13.01.2013 21:03
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Dla mnie ta seria Batmana jest bardzo dobra. Udane umiejscowienie Gacka w przyszłości do tego nowy młody bohater. Nawet polska wersja stała na dobrym poziomie. Radziu Pazura idealnie pasi do Batmana. Ehh nie chce mi się rozpisywać. Mogli by zacząć puszczać takie hity jak właśnie Batuś czy Liga Sprawiedliwych.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze