Zapowiedź DayZ Standalone - 'kup i znów czekaj'. - Qualltin - 9 stycznia 2013

Zapowiedź DayZ Standalone - "kup i znów czekaj".

Sprawa z DayZ Standalone to zagadka ostatnich miesięcy dla wszystkich fanów survivalowego symulatora z mnóstwem statystów w postaci bezmózgich stworów. Ot, przecież obiecano pełną grę już na listopad 2012, a mamy zaraz połowę stycznia 2013. Co więc dzieje się z grą? Pojawiają się w końcu pierwsze informacje i wynikające z tego faktu niedorzeczności.

Wiadomo już mniej więcej jak będzie wyglądać rozgrywka w pełnoprawnym tytule. Rozbudowany system pogodowy, system obrażeń i chorób, poprawiona fizyka, narzędzia moderskie, poprawione zachowanie zombie, większa mapa i wiele, wiele więcej. Zastanawiający jest jednak pewien mankament każdego z akapitów wypowiedzi wydelegowanej osoby ze studia Bohemia. Otóż przewiduje się cenę około 20 euro, co na chwilę obecną da nam kwotę około 80 złotych. W zamian dostać mamy cyfrową wersję DayZ Standalone. Mam jednak wątpliwości, czy chcę taką grę dostać!

Przy wymienianiu każdej z obiecywanych funkcjonalności (a słowo „obiecywanych” jest tutaj zdecydowanie na miejscu) pojawia się stwierdzenie mówiące o planach, o odłożeniu czegoś w czasie, o wykonaniu tejże pracy w trakcie funkcjonowania gry na rynku. Przez wszystkie osoby i wszystkie przypadki odmieniono tutaj zwrot „z czasem dodamy”.

Rodzi się więc pytanie czy jest to zagranie całkowicie prawidłowe? Jestem szarym graczem, który z rozwagą chce wydać swoje pieniądze. Jeśli miałbym do wyboru gotową grę kosztującą 120 – 140 złotych i zalążek napakowanej obietnicami i planami gry, to jednak wybrałbym pozycję pierwszą. Oczywistym jest tutaj fakt, że na twórców działa presja 1.500.000 graczy, ale nie uchroni ich to od linczu, jaki przeprowadzą na nich coraz to bardziej świadomi odbiorcy, którzy nie chcą wydać swoich pieniędzy na „pozwolenie” na oczekiwanie na tytuł, bo tak naprawdę to sprowadza się właśnie do tego. Zapłacimy obiecane 20 euro tylko po to, żeby zainstalować na swoim komputerze ledwie środowisko, w którym nie będzie nic, a my będziemy zmuszeni czekać, aż coś wyrośnie.

Graczy i tak postawiono już raz pod ścianą. Nie oszukujmy się, ale większość sprzedanych kopii ArmA II zawdzięcza modyfikacji DayZ. Ludzie pełni nadziei zafundowali sobie podstawkę i dodatek tylko po to, by tłuc się między sobą z chmarą zombiaków na horyzoncie. Niedługo po punkcie kulminacyjnym nakreślonym największym zainteresowaniem modem i „boomem” na survival zombie zapowiedziano, że większe aktualizacje funkcjonalności nie będą miały miejsca z racji prac nad pełnoprawnym tytułem. Gracze znieśli to mając wizję gotowej, dopieszczonej gry niezależnej od reszty. Wyobrażacie sobie co teraz będzie? Jeśli Bohemia skusi się na następny krok w ramach strategii „zrobimy to później”, spodziewam się mnóstwa narzekań i negowania przyjętej przez czeskie studio polityki.

Zdecydowanie rozumiem dążenie do jak najszybszego wypuszczenia na rynek produktu, tym bardziej, że swoje żniwo od dawna zbiera już WarZ, które parę kawałków tortu już podebrało. Niemniej jednak wydaje mi się, że o ile strzałem w plecy z procy jest pozostawienie rynku bez swojego produktu na nim, o tyle strzałem z dubeltówki będzie wrzucenie na niego czegoś, co nie zasługuje na miano pełnej gry. Pytanie więc, czy DayZ będzie bardziej „stand”, czy bardziej „alone”. Czas pokaże.

Qualltin
9 stycznia 2013 - 18:17

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.01.2013 16:51
maciek16180
maciek16180
54
Konsul

20 euro to raczej osiemdziesiąt kilka zł, a nie 70.

10.01.2013 17:24
Qualltin
odpowiedz
Qualltin
22
Centurion

Policzyłem chyba po dolarach, dzięki za zwrócenie uwagi. ;-)

10.01.2013 23:14
odpowiedz
Mediv
5
Junior

Czytam i uwierzyć nie mogę w te pierdoły. Drogi autorze, czy choć trochę bardziej zainteresowałeś się DayZ Standalone poza tym co było w wywiadzie z Lightfootem? Przecież o tym, że gra będzie sprzedawana na zasadzie podobnej do Minecrafta (dajesz kasę za wersję alpha/beta a ta jest rozbudowywana aż do swojej premiery) wiadomo od hmmm.... czasu ogłoszenia DayZ SA? Czyli już ponad pół roku jeśli się nie mylę? Nikt, kto się tą grą interesuje, nie spodziewa się uzyskania genialnego, w pełni dopracowanego produktu za 20 ojro w kilka miesięcy po ukazaniu się moda. I wiadomym jest, że wszystko co planują dodać nie pojawi się już natychmiast bo gracze tak chcą i tyle. Jakoś nie zauważyłem, żeby przy Minecrafcie ludzie mieli ochotę spalić Notcha na stosie za to, że nie dostali pełnego produktu od razu. A co z ludźmi wspierającymi projekty na Kickstarterze? Tam też płacisz za grę, masz tylko obietnicę produktu a często gęsto są to tylko dopiero luźne pomysły. Mówisz, że DayZ SA pojawi się i będzie tym samym co mod. No to chyba nie słyszałeś dlaczego standalone się jeszcze nie pojawiło. Dean Hall powiedział, że premiera zostanie przesunięta ponieważ w chwili obecnej gra praktycznie niczym nie różni się od moda, a on sam nie chce wyciągać od ludzi kasy za coś co już jest. I gdzie tu niby niesprawiedliwość względem graczy? I o jakim zbieraniu żniwa przez WarZ mówisz? O tych tysiącach graczy, którzy zażądali zwrócenia pieniędzy? Czy może o tym, że sam Max Brooks mówi, że nie chce mieć z grą nic do czynienia? Aaaa, może mówisz o tym, że WarZ został wycofany ze Steama? Serio, nie jestem jakimś fanboyem DayZ i hejterem WarZ, ale na chwilę obecną WarZ nie stanowi żadnej konkurencji dla DayZ. Ma więcej własnych problemów niż konkurowanie z modem i wersją standalone, która jeszcze nie wyszła. Więc jeszcze raz drogi autorze, podsumujmy: ludzie, którzy czekają na DayZ standalone są w ogromnej większości świadomi tego, że za 20 euro nabędą produkt niekompletny i nie tyle będą w niego GRAĆ co TESTOWAĆ. A wszelkiego rodzaju nowe rzeczy zostaną wprowadzone z czasem i za darmo (a nie jako płatne DLC). Kto tego nie rozumie nie ma co tutaj szukać, wyrzuci kasę w błoto, jeśli jest tak niecierpliwy. Może poczekać do premiery pełnej wersji, nikt mu nie każe kupować gry już teraz tylko dlatego, że jest o niej głośno. Po drugie DayZ jest na tyle specyficzny, że jego społeczność bierze czynny udział w jego tworzeniu co widać chociażby na forum gdzie ludzie rzucają pomysły i są one rozpracowywane czy nadają się do gry/istnieje szansa ich dodania. Wydanie 20 euro na produkt przy którym w jakimś stopniu możesz dodać coś od siebie i uczestniczyć w jego tworzeniu? Sądzę, że to niewielka cena w porównaniu do pełnoprawnych gier AAA gdzie często twórcy są głusi na głos graczy albo mówią "odwalcie się, my to tak widzimy i tak ma być".