Gejming jaki pamiętam #5: Tzar: Ciężar Korony - Qualltin - 5 listopada 2012

Gejming, jaki pamiętam #5: Tzar: Ciężar Korony

"Gejming, jaki pamiętam" nie jest serią z punktu widzenia każdego gracza. To tylko krótki rzut okiem na to, co spędzało mi sen z powiek w przeszłości. Ale nie przeszłości, która ma stanowić 2 czy 3 lata wstecz. Myślimy o późnych latach 90' oraz początku nowego milenium. Na ten właśnie okres przypadały wydarzenia, które ukształtowały moją kulturę grania i rozumienia gier. Tzar: Ciężar Korony dotarł do mnie dzięki jednemu z czasopism z grami, jakie kiedyś kupowałem. Był to, nawiasem mówiąc, jedyny przez jakiś czas kanał zdobywania gier.

Bo kiedyś było inaczej, czyli lepiej.

Tak, tak. Kiedyś były czasy, w których gier nie można było zdobyć inną drogą niż kupując gazety. Szczęście mieli nieliczni, którzy potrafili jakoś dotrzeć do sklepów oferujących gry, bo było ich wtedy bardzo mało. W którymś z wydań Komputer świat Gry zamieszona była płyta z grą, której tytuł pierwotnie nie mówił nic nikomu. Ot, na pokładzie umieszczono Tzar: Ciężar Korony, nie znaną nikomu strategię czasu rzeczywistego. Gdyby to było dziś, najpewniej wielu rzuciłoby płytę w kąt i zajęło się kupnem tego, co się chce za pomocą dystrybucji elektronicznej. Wtedy jednak szanowało się każdą grę, bez względu na jej estetykę, tematykę itp. Każdy tytuł z reguły dostawał szansę, a w demówki grało się nie raz po parę godzin dziennie. Pamiętać też należało o sprawdzeniu wcześniej wymagań minimalnych. Tak, tak. Kiedyś nigdy nie było się pewnym tego, czy gra pójdzie. W myśl zasady tamtych lat, że każda gra ma szanse, poznałem Tzara – grę, którą polubiłem niesamowicie.

Awesome RTS is awesome.

Patrzę na to, co nawypisywałem już we wcześniejszych wydaniach i zauważam, że 3 na 4 tytuły to strategie czasu rzeczywistego. Czy to o czymś świadczy? Zaryzykuję stwierdzenie, że RTSy kiedyś było dla kogo tworzyć. Dziś liczą się tylko chwilowe doznania, akcja, ultra wysokie ustawienia graficzne i kosmiczne ceny z mnóstwem DLC. Jednym z tytułów, który znów wypełni grupę RTSową jest Tzar, znany na świecie pod nazwą The Burden of the Crown. Na chwilę obecną nie pamiętam już wszystkich aspektów rozgrywki, tak więc za wszelkie uchybienia i błędy proszę o wybaczenie. Staram się pisać na podstawie wspomnień, które po dziś dzień siedzą gdzieś w mojej głowie.

I do sedna...

Gra oferowała nam tryb swobodny, czyli najzwyczajniejszy death match na dowolnie wygenerowanej przez nas mapie, oraz tryb fabularny. Oczywiście mutliplayer także był, jednak czasy modemowego połączenia nie pozwalały mi wówczas na granie w sieci. Najwięcej czasu spędziłem przy tym pierwszym trybie. Miałem nawet ulubioną mapę, która, jeśli dobrze pamiętam, nazywała się „O jeden most za blisko”. Składała się z wygenerowanych poprzecznie kawałków lądu oddzielonych wodą na tyle wąską, że dało się w większości poprowadzić przez nią mosty, o które później toczyła się walka. Do dyspozycji mieliśmy trzy nacje: Azjatów, Arabów i nację europejską. Każda z nich miała inne budowle z innymi cechami charakterystycznymi oraz, co oczywiste, odmienne jednostki. Moją ulubioną nacją była ostatnia z wymienionych – Europejczycy, a ulubioną jednostką – łucznicy wyposażeni w długie łuki. Kto grał, powinien pamiętać. Rzadziej rozgrywałem grę losując mapę bądź korzystając z warunkowych generatorów. Miałem jedną ulubioną, którą poznałem na wskroś i wyeksploatowałem doszczętnie.

Tryb fabularny, i tutaj także należy brać poprawkę na błędy wynikające z odległych czasów, opierał się na historii chłopca, który miał być prawowitym dziedzicem tronu. Naszym celem, korzystając z pomocy maga, który za młodu nas uratował, oraz popleczników nieżyjącego króla, jest przywrócić ład i pokój w królestwie. Na naszej drodze, tak jak z resztą można się spodziewać, staną poplecznicy uzurpatora oraz, w fazie końcowej, on sam ze swoją armią.

A słowem podsumowania...

Kiedyś gry, i stwierdzam to z całą stanowczością, były pełniejsze. Chodzi mi tutaj o takie znaczenie tego słowa, które odnosi się do jakości produktu. Więcej przyjemności dawały, na dłużej starczały, miały więcej walorów fabularnych i merytorycznych. Nie były tylko dziełem ogromnego studia, które co roku dostarczało na przesycony już  rynek kolejną oskryptowaną strzelaninę podobną do wszystkich poprzednich, rzuconą pod tym samym szyldem co każda inna. Tzar: Ciężar Korony to kawał dobrej roboty, z przyjemną dla oka grafiką i świetnie dobraną muzyką, która towarzyszy nam przez całą rozgrywkę. A wiecie co najbardziej zapamiętałem z niej i co było największą jej zaletą wówczas w moich oczach? Możliwość tworzenia bram w murach. Nie spotkałem wtedy żadnej innej gry, która by to oferowała. Pewnie dlatego w Tzarze zakochałem się natychmiast. Graliście w nią? Co pamiętacie? Piszcie śmiało! Przecież każdy z nas musiał kiedyś na tą grę trafić kupując w kiosku popularne wtedy gazety!

Qualltin
5 listopada 2012 - 20:50

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
06.11.2012 16:24
phase83
👍
phase83
59
Pretorianin

Potwierdzam! Świetna gra przy której spędziłem sporo czasu. Fajne było to, że jednostki mogły zbierać itemy i awansować na wyższe poziomy. Angielscy łucznicy broniący murów mogli się ładnie w ten sposób nachapać expa :D

06.11.2012 18:39
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

IMO jeden z najlepszych RTSów jaki kiedykolwiek powstał, niezliczone ilości godzin spędziłem przy tej grze i wracam do niej niesamowicie często, niewiele gier może się tym pochwalić, lubię sobie ją odpalić, rozegrać 3 skirmishe i to samo za kolejnych kilka miesięcy :) Niesamowita gra

Miałem nawet ulubioną mapę, która, jeśli dobrze pamiętam, nazywała się „O jeden most za blisko”.

Cholerka to moja najukochańsza mapa, to przy niej spędziłem większość czasu w tej grze, gdy wracam do gry to gram praktycznie tylko na tej mapie, nawet pomimo że taktykę jak wygrać znam już praktycznie na pamięć i mógłbym ją tutaj od tak opisać :)

06.11.2012 18:48
MaKaB
😜
odpowiedz
MaKaB
31
Centurion

Jedna z moich ulubionych gier. Pamiętam, gdy wypuszczono ją jeszcze w sklepach za 69 zł.
Idealny tytuł do gry przez LAN-u, oj dużo godzin się spędziło ze znajomymi. Sama kampania też dostarczała wrażeń, bardzo wymagająca (chociażby szturm na Vark Aven).

Ps. U Europejczyków rządzą krzyżowcy :P.

06.11.2012 19:24
Cayack
👍
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Pamiętam Tzara, również bardzo przyjemnie się przy nim bawiłem. Choć ja dla odmiany najbardziej lubiłem plansze z dużą ilością wysp, na których wyszukiwałem niezajęte kawałki lądu i tam tworzyłem swoje kolonie :) Nie zgodzę się jednak co do grafiki - wnioskuję, że grałem w podobnym czasie co Ty, a już wtedy (chyba 2 lata od premiery) Tzar prezentował się mocno przeciętnie. To już starsze od niego o dwa lata Knights & Merchants (o którym pisałem tutaj: http://gameplay.pl/news.asp?ID=58731 ) moim zdaniem wygląda okazalej. :)

06.11.2012 19:34
MaKaB
😃
odpowiedz
MaKaB
31
Centurion

edit: Miało być 79 zł i LAN.

Cayack-> Grafika już wtedy nie była najlepsza, ale miała i wciąż ma swój urok. Co istotne, strona wizualna dobrze znosi upływ czasu i ponad 10 lat po premierze w ogóle nie odrzuca (a przynajmniej mnie).

06.11.2012 19:40
odpowiedz
zanonimizowany758948
44
Generał

Kultowa gierka, dzięki za przypomnienie ;)
Masa godzin spędzonych, najlepszy RTS w jakiego grałem.

06.11.2012 19:50
Pichtowy
odpowiedz
Pichtowy
87
Senator

Ja też trochę grałem ale po paru misjach kampanii przestałem. Też "odkryłem" taktykę "na łucznika".
Nie wciągło mnie wtedy bo było wtedy sporo innych gier które katowałem ale pierwsze wrazenie było świetne, nie dziwie się, że ma do teraz tylu fanów.

06.11.2012 20:13
odpowiedz
zanonimizowany577884
45
Konsul

Bardzo dobry RTS któremu nic nie brakowało.

06.11.2012 22:33
odpowiedz
BadylTheWood
1
Junior

Świetna gra :). Cały czas ją mam i jak nachodzi mnie ochota to chętnie do niej powracam :). Również polecam każdemu kto jeszcze w to nie grał - warto.

06.11.2012 22:39
whtvr
odpowiedz
whtvr
40
Centurion

To jest chyba najlepsza gra w jaką grałem, a i moją ulubioną mapą była ta sama co Twoja :P
Jakiś czas temu, chyba w zeszłym roku, albo dwa lata temu, pobrałem grę i sobie trochę pograłem, nic się nie zestarzała, chociaż przez przyzwyczajenie do gier wydawanych obecnie robiło swoje i ciężko mi się grało, ale tak czy siak świetnie się bawiłem i pewnie za jakiś czas znowu sobie zagram :)

Zasadniczo obok Twierdzy to jedna z moich ulubionych gier, mimo, że w późniejszych czasach najwięcej grałem strzelanki, to do tych gier mam wielki sentyment...

22.01.2013 14:07
odpowiedz
Gedeon777
2
Junior

Jak dla mnie, najfajniejszą rzeczą w Tzarze jest edytor. Jest bardzo prosty w obsłudze, a jednocześnie daje bardzo dużo możliwości. Nie chodzi tylko o tworzenie map do zwykłych potyczek. Kojarzycie podstawową kampanię Tzar: CIężar Korony? To trzeba Wam wiedzieć, że jest ona trochę... prymitywna. Nie wykorzystuje nawet połowo potencjału edytora. W edytorze można tworzyć bardzo rozbudowane mapy i kampanie, z różnymi niespodziankami pojawiącymi się w trakcie gry, z nieliniową fabułą (można sprawić, aby cały przebieg rozgrywki zależał od różnorakich wyborów gracza w dialogach), a nawet elementami rpg - i nie chodzi o proste zbieranie leveli przez jednostki, da się tworzyć nawet prawdziwe rpg z całkowicie nowymi drzewkami umiejętności odblokowywanymi w w miarę postępów gracza. Ba, swego czasu pojawiały się nawet mapy zręcznościowe :D Oczywiście, edytor może także wzbogacić typową rozgrywkę rts. Jeśli kiedyś marzyłeś o tworzeniu własnych gier, edytor Tzara może dać Ci tego namiastkę.
Jeśli ktoś jest zainteresowany zapoznaniem się z nieznanymi możliwościami Tzara, zapraszam na: http://forum.polter.pl/tzar-ciezar-korony-vf556.html , gdzie można zobaczyć niektóre z najlepszych i najpopularniejszych map i kampanii, a także pobrać podręcznik, który pozwoli samemu stworzyć zaawansowane scenariusze.
Pozdrawiam!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze