Prince of Persia - myrmekochoria - 15 stycznia 2013

Prince of Persia

Trylogia Prince of Persia jest jedną z  najlepszych serii gier akcji ostatnich lat. Każda z poszczególnych części uzupełniała się dodając coraz to lepsze i usprawnione elementy. Klimat baśni tysiąca i jednej nocy w Sands of Time, wyśmienita walka w Warrior Within, aż po Two Thrones, które może nie wyróżniało się tak mocno jak poprzednicy, ale było doskonałym połączeniem obu poprzedników.


Nowy Prince to całkiem sporo zmian w większej mierze na gorsze. Walka jest wręcz prostacko uproszczona i pozbawiona finezji. Gdzie podziały się akrobatyczne ewolucje i używanie otoczenia w walce? Potyczka sprowadza się tylko do naciskania odpowiednich klawiszy i wolnego dreptania od lewej do prawej. Wiem, że niektórzy mogliby powiedzieć, że tak wyglądała walka w oryginalnym Prince of Persia, ale gdy wydawano nową odsłonę mieliśmy 2008 rok a nie 1989. Poza tym na horyzoncie majaczyły poprzednie odsłony, w których walka była naprawdę dobra. Powtarzamy w kółko to samo z bardzo słabo zamaskowaną liniowością. Gra daje nam pozór dowolności w wykonywaniu zadań, ale nie mają one jakiegokolwiek wpływu na rozgrywkę. Nie ma żadnej różnorodności w tym co robimy. Postacie nie są zbyt ciekawe, jedynie czasem rzucą śmiesznym dialogiem niczym postacie z amerykańskiego sitcomu.

 Te wszystkie wady bardzo zgrabnie stara się przysłonić oprawa graficzna, która jest niebywale piękna. Mógłbym zaryzykować i stwierdzić, że do czasu ukazania się Borderlands nowa odsłona Prince of Persia miała najpiękniejszą cellshadingową grafikę. Lokacje zapierają dech w piersi. Są uosobieniem, esencją baśniowości Wschodu z elementami europejskiej kultury. To dziwna mieszanka, ponieważ Sands of Time było typowym przedstawicielem „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Bardzo dobrym pomysłem było pokazanie lokacji w kontraście rozkładu i harmonii (podobnie jak Warrior Within, aczkolwiek tutaj cofaliśmy się w czasie), ponieważ zmienia się krajobraz i nie mamy do czynienia już z jednostajnością. Przyjdzie nam zwiedzić kilka pięknych lokacji: Podniebne ewolucje wśród balonów Alchemika, leniwie kręcące się wiatraki, strzeliste wieże, podziemne pałace. Warto poświęcić tej grze czas nawet tylko ze względu na oprawę graficzną.

Spoilers ahead!

Chciałem jednak napisać o czymś innym, o zakończeniu, które ma różne recepcje. Znaczy, nie wszystkim się podoba, że ponoć jest pozbawione sensu. Świetnym chwytem była retardacja akcji, gdy Prince niesie martwą Elikę i nie możemy tego w żadne sposób przyśpieszyć. Idzie wolnym krokiem, a Ahriman szepczę. Wielka szkoda, że nie dano nam wyboru, można byłoby importować zapisaną grę w sequelu i od decyzji czy wskrzesiliśmy Elikę zależałaby reszta gry tj. fabuła, mechanika, nawet styl graficzny, wszystko. Może to zbyt ambitne i pracochłonne zajęcie. Od zakończenia według mnie cuchnie bardzo dobrze zamaskowanym patosem(nie biorę w ogóle pod uwagę DLC). Czy świat jest cokolwiek wart bez drugiej osoby? Jak rodzi się to uczucie pomiędzy dwojgiem obcych sobie ludzi? Czy można poświęcić wszystko wokół dla siebie i kogoś kogo się kocha albo przynajmniej wydaję się, że się kocha? Zakończenie jest potwierdzeniem, że bez drugiej osoby świat nie jest nic wart. Gra robi to subtelnie, przez powolne podziwianie jeszcze niebieskiego nieba, przez wolny szept zdrowego rozsądku, przez poświęcenie wszystkiego nad czym się pracowało.

myrmekochoria
15 stycznia 2013 - 15:54

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.01.2013 19:34
zanonimizowany579358
105
Senator

W Prince of Persia całkiem fajnie się grało. Jednak na dłuższą metę rozgrywka była nieco monotonna. No i zakończenie. Mimo, iż zaskakujące to sprawiające, że wszystko co zrobiliśmy zostało pozbawione sensu...

15.01.2013 20:08
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Rozgrywka jest monotonna. Zgadzam się w zupełności. Po zakończeniu byłem trochę poirytowany, ale później do mnie to dotarło. Jak pisałem. Czy faktycznie to wszystko nie ma sensu. Czy nasz bezimienny i trochę cyniczny bohater nie odnalazł sensu? Jak narodziło się to niczym niesygnalizowane uczucie. Poświęcenie wszystkiego nad czym się pracowało ma znamiona jakiejś alchemicznej przemiany. Po całej tej przygodzie "Prince" staje się kimś zupełnie innym.

16.01.2013 16:31
Harry M
odpowiedz
Harry M
136
Master czaszka

Grałem nawet dawno na laptopie i pamiętam tą baśniową grafikę. Później mi się usunęły save'y i nie grałem. Muszę do tego wrócić. Podług poprzednich PoP'ów to o wiele inaczej - mniej walki więcej elementów platformowych. Ale podczas walki z Bossami wychodziły fajne combosy.

19.01.2013 16:17
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

Z tego co pamiętam Cd-action dał pełną wersję. Rozgrywka w większej mierze to ewolucje akrobatyczne, ale to pewnie dlatego, że walka nieco kuleje, choć jak zauważyłeś jest efektowna, ale nadal nie daję się przekonać.

26.10.2014 22:39
odpowiedz
keeeper
27
Chorąży

Akurat kończę wspomnianego księcia i jestem w pełni zadowolony rozgrywką, nie tylko grafiką ale i parą głównych bohaterów - w szczególności tym jak dopracowany jest motion capture.

Poprzedni PoP w jakiego brałem to staruszek z pegazusa, więc nie mam porównania z Trylogią ukazaną wcześniej, jednak podejrzewam, że patrzysz na cellshadingowego Księcia z niewłaściwej perspektywy. Już sam fakt, że nie da się tu zginąć zmienia gatunek z typowo zręcznościowych na - z braku lepszego określenia - relaksujące.

Właśnie klimat Baśni.., miodna grafika i leniwe pchanie akcji do przodu jest esencją tej gry. I te założenia produkcja spełnia w 100%.

01.11.2014 13:13
myrmekochoria
odpowiedz
myrmekochoria
45
Konsul

W porównaniu do trylogii jest różnie; czasem gorzej, czasem lepiej. Te gry jednak różnią się od siebie konwencją i stylistyka. Trylogia jest bardziej "gritty" i była owocem tych czasów, a nowy PoP to wizualna baśń i przygoda. Tragedią jest to, że nie zboczymy kontynuacji

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze