O tym dlaczego Kac Vegas III nie jest dobrym filmem - fsm - 12 czerwca 2013

O tym, dlaczego Kac Vegas III nie jest dobrym filmem

Jest takie angielskie powiedzonko: curiosity killed the cat. Byłem bardzo ciekawy, czy Kac Vegas III rzeczywiście jest tak drastycznie inny (i słabszy) od dwóch poprzednich części, że mimo walących ze wszystkich stron ostrzeżeń, poszedłem do kina. I choć nie był to najgorszy film, jaki w tym roku widziałem, to niestety nowa produkcja Todda Phillipsa wspina się całkiem wysoko po drabince wstydu. Czyli: ciekawość zabiła we mnie nadzieję, że widzowie i krytycy przesadzają, a Kac Vegas wcale nie jest słaby (bo film obejrzałem i jest słaby). Zapraszam na tekst nie o najpopularniejszych obecnie targach E3, a o "Kac Vegas 3? Eeee..."

Na początek mała wycieczka w przeszłość i punkt odniesienia: Todd Phillips wyreżyserował kilka naprawdę zabawnych filmów. Ostra jazda z 2000 roku to kino niewysokich lotów, ale śmieszne. Old School to dla wielu rzecz kultowa, zaś pierwszy Kac Vegas to jedna z lepszych i ciekawszych komedii ostatnich lat. Co prawda Kac Vegas w Bangkoku pogrzebał oryginalność i zaskoczenie na rzecz sprawdzonej formuły i nowej dawki żartów, ale nadal pozostawał satysfakcjonującą zabawą, podobnie jak Due Date/Zanim odejdą wody (choć tutaj akcent wyraźnie przesunął się z durnych i szalonych dowcipów w kierunku śmiesznej obyczajówki). Wszystkie wymienione filmy mi się podobały, więc naturalnym jest, że byłem zainteresowany tym, jak twórcy odpowiedzą widzom niezadowolonym z kopiowania pomysłów w Kac Vegas II.

Odpowiedzieli bardzo dosadnie - Kac Vegas III to film zdecydowanie inny od poprzedników, ale niekoniecznie w dobry sposób. To już nie jest komedia, a coś w rodzaju (miejscami ponurego*) filmu sensacyjnego z elementami komediowymi, w którym występują dobrze wszystkim znane postacie. Co prawda juz zawczasu wiedziałem, że tak będzie i do kina szedłem z odpowiednim nastawieniem, ale pomogło to w niewielkim stopniu. Dlaczego, zapytacie? Spieszę z odpowiedzią. Kac Vegas III jest za mało śmieszny, jak na komedię, za mało ekscytujący, jak na film sensacyjny i (mimo tego, że na ekranie dzieje się naprawdę duuużo) sprawia wrażenie dosyć monotonnego. Cieszy chęć zrobienia czegoś innego, ale smuci fakt, że zrobiono to po łebkach i bez serca.

Punktem wyjścia dla wydarzeń w filmie nie jest szalona impreza, urwany film i potworny kac, a potrzeba niesienia pomocy brodatemu Alanowi, który z ekscentrycznego grubaska przeistoczył się w małego socjopatę bez wyobraźni. Wataha wraca, by zawieźć go do ośrodka o czadowej nazwie, ale – oczywiście! - pojawia się przeszkoda. Gangster Marshall ma na pieńku z panem Chowem, czyli szalonym, psychopatycznym Azjatą, który utrudniał życie bohaterom w poprzednich filmach. Chow zwinął Marshallowi 21 milionów dolarów w złocie i znikał z powierzchni Ziemi, choć (z sobie tylko znanych powodów) nadal utrzymuje kontakt z Alanem. Marshall więc napada chłopaków, porywa Douga (jako zabezpieczenie) i nakazuje odnalezienie Chowa, odzyskanie złota i zamknięcie tego rozdziału w ich życiu. Tak rozpoczyna się zwariowana podróż po pustynnych okolicach Ameryki Północnej (najważniejsze miejscówki to Tijuana i niesławne Las Vegas), która na papierze i w zwiastunach wygląda na rzecz lepszą i ciekawszą, niż to okazuje się w kinie.

Główne role w filmie (mimo tego, że największymi nazwiskami są Bradley Cooper i John Goodman) powierzono Zachowi Galifianakisowi i Kenowi Jeongowi. Tych dwóch nieprzewidywalnych gości ciągnie tę szaloną lokomotywę i to z powodu ich działań ma miejsce 90% wszystkiego, co widzimy na ekranie. W sumie dlaczego nie, ich postacie są zabawne. Szkoda tylko, że wszystkie dobre żarty pokazano w zwiastunach. Wszystkie! Scena z Melissą McCarthy (mistrz!), gadka o walkach kogutów, numer z żyrafą, pogrzeb... Koniec. Reszta to w większości takie sobie dialogi, krzyczący w niebogłosy Ed Helms, przeklinający na każdym kroku Ken Jeong i przeróbka mema "best cry ever". Intryga związana z porwaniem i kradzieżą kasy jest ok, ale nie ekscytuje. W jej toku mamy jedno fabularne zaskoczenie, zastrzelenie gościa z zimną krwią (widząc to Alan zsikał się w spodnie – bardzo śmieszne, prawda?), pojawiają się też bohaterowie z przeszłości i całość zostaje całkiem ładnie zwinięta, spakowana, zamknięta. Niestety nie robi tego w stylu godnym aktorów, reżysera i jego/ich poprzednich filmów. Na osłodę ekipa serwuje nam zabawne ostatnie 2 minuty pt. jak wyglądałby Kac Vegas III, gdybyśmy znowu zrobili go według tej samej formuły. Mało!

Plakaty Kac Vegas III mówią nam, że "to już koniec". Jeśli tendencja spadkowa miałaby być utrzymana, to bardzo dobrze, że to już koniec. Dobrzy znajomi spotkali się na planie i bez wątpienia bawili się świetnie, ale ta dobra zabawa nie przekłada się na wrażenia wyniesione z seansu. Cztery z plusem (i nie takie szkolne).


* Poważnie. Symbolem tej zmiany jest m.in. niezły soundtrack z takimi utworami, jak Danzig - Mother i Nine Inch Nails - Hurt.

fsm
12 czerwca 2013 - 13:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.06.2013 14:14
Scott P.
👍
Scott P.
96
Generał

Wolę przeczytać Twoją recenzje Kac Vegas III niż kolejny tekst z cyklu ludzie patrzcie na mnie przeszedłem Bioshock Infinite! Oto moje przemyślenia na ten element, na tamten a zwłaszcza na zakończenie, które jest takie i owakie! Pisanie o tej grze na gameplay’u powinno być zakazane.
Co do filmu to najlepiej skwitowało go jeden z krytyków mówiąc: "Kac Vegas III jest jak Matrix Rewolucje po jego obejrzeniu traci się miłość do pierwszej części i nie chce się jej więcej oglądać."

12.06.2013 14:36
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Po obejrzeniu Matriksa 3 nadal kocham jedynkę, tak jak po obejrzeniu tego na pewno za jakiś czas chętnie obejrzę Kac Vegas 1. Co nie zmienia faktu, że się zawiodłem i teraz mocno czekam na This is the End i The World's End, które mają za zadanie uratować dobre imię dobrej letniej komedii (i zapewne im to wyjdzie).

Co do Infinite... W końcu przeszedłem i bardzo mi się podobało. Nawet zamierzałem napisać w tym tygodniu tekst/recenzję, ale z racji obecnego mojego grania w nowego Tomb Raidera, to raczej TR zasłuży na tekst za kilka dni (co prawda są już dwie recenzje, ale co tam :P).

12.06.2013 14:40
cswthomas93pl
odpowiedz
cswthomas93pl
85
Legend

Wszyscy psioczyli na II, a jak dla mnie ta część była dobra.

12.06.2013 14:51
odpowiedz
Kąsacz
17
Pretorianin

dlatego cieszę, że zamiast iść do kina obejrzałem na kinomaniaku kiepską wersję (żadnych tu efektów nie było więc po co lepsza) zaoszczędziłem 15 zł z kina bym wyszedł zniesmaczony

12.06.2013 14:54
odpowiedz
Dessloch
212
Legend

wielu mowi ze 2 jest lepsza niz 1... sam zreszta mam takie zdanie.

3 jest w zupelnie innym klimacie, jest nawet spoko, ale nie ma juz tej szalenczosci i totalnego hardkoru z przegieciem..

tutaj raczej taka komedyjka akcji, przyjemnie sie oglada, jedna ciezko dojsc do poziomu 1&2 ktore moim zdaniem sa genialnymi komediami i czyms co w tym podgatunku komedii powinni sie inni wzorowac.

12.06.2013 17:39
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Fakt, film jest inny niż pozostałe dwa, ale to lepiej. Przy wykorzystaniu po raz trzeci tego samego schematu narzekania mogłyby być nawet większe. Paradoksalne jest tu to, że choć to owszem film bardziej "ponury", to na swój sposób jest "najgrzeczniejszy" z całej trylogii.

Ale i tak, wśród trzech najgłośniejszych typowo rozrywkowych filmów z ostatniego miesiąca, nowy Kac Vegas wygrywa u mnie w kategorii "najmniejszy zjazd jakości w stosunku do poprzedników". A przynajmniej pokonuje Star Treka.

12.06.2013 17:47
davis
👍
odpowiedz
davis
180

Dobry film. Chow rozwala system :)

7/10

12.06.2013 20:16
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Cayack > Zakładam, że prócz Treka, chodzi Ci jeszcze o Iron Mana 3? W takim razie u mnie Hangover jest zdecydowanie na ostatnim miejscu. Najsłabszy sequel i najsłabszy film w ogóle. Szkoda, bo ja to wszystko, o co twórcom chodziło, bardzo chciałem zobaczyć i docenić. Nie udało się, bo film jest przez większość czasu nijaki i monotonny.

A sam Chow nie uciągnie takiej kobyły.

12.06.2013 20:52
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

fsm ---> Iron Mana oglądałem już na tyle dawno temu, że o nim zapomniałem (najpóźniej 10 maja, więc w sumie to minął ponad miesiąc;) ). I podobał mi się, zmieścił się z moimi oczekiwaniami w sam raz. Nie sądzę, że to najlepszy film od Marvela, ale na pewno też nie rozczarowanie. Trzecim filmem o który mi chodziło jest Fast & Furious 6, zresztą pisałem o nim w komentarzu pod Twoim tekstem :)

13.06.2013 08:36
eJay
odpowiedz
eJay
189
Quaritch

gameplay.pl

Świat się chyba kończy bo film...spodobał mi się bardziej niż fsm'owi, a to mój kamrat zawsze musi podnosić średnią ocen, w których maczało palce moje malkontenctwo ;)

Nie jest to najlepszy sequel, a najgorszy, ale nie jest to też jakaś totalna katastrofa. 2 najsłabsze elementy tego obrazu to: początek oraz Chow. Początek, bo całość rozkręca się i rozkręca. Chowa zupełnie nie trawię, jest irytujący, choć 2 dżołki udały mu się pierwszorzędnie (niestety, te dżołki przepadają w tłumie kloacznych żartów o wąchaniu tyłków i jedzeniu z miski...

Nie podoba mi się również postać Alana. Wszyscy to podkreślali i ja też to zrobię - z delikatnie zagubionego grubaska-żartownisia zrobili 100% socjopatę. Wbrew pozorom Alana da się lubić tylko w scenach kiedy jest nawet normalny (lombard rulez!), natomiast reszta jego tekstów to jakieś silenie się na psychola. Szczerze, to na miejscu kumpli pojechałbym do Nevady i zostawił go na środku pustyni ;)

Nie bawiłem się źle, kilka razy pośmiałem się zdrowo, końcówka zawiera fajną konkluzję i jest dobrym podsumowaniem przygód watahy, ale naturalnie po średniej części drugiej oczekiwałem zwyżki formy, a dostałem komedię jeszcze bardziej średnią.

Takie mocne 5/10

13.06.2013 10:25
sekret_mnicha
😜
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

Eee tam. To "bardziej" to ledwie niecały punkt na dziesięciostopniowej skali :) Choć faktycznie dziwnym jest, że łagodniej oceniasz KV3. Były przebłyski dawnej wysokiej formy, ale utonęły w przeciętniactwie i/lub niewykorzystanym potencjale.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze