Wyrosłem z grania. I wcale mnie to nie męczy - Jędrzej Bukowski - 17 czerwca 2013

Wyrosłem z grania. I wcale mnie to nie męczy

Jakiś czas temu miałem okazję przeczytać felieton na Antywiebie odnośnie bolesnego wyrastania z gier. Dr Jolo trochę z nostalgią, a trochę z irytacją, pisał o codzienności dorosłego gracza. To nie pierwsza tego typu opinia, z którą się spotykam. Sam swego czasu zastanawiałem się nad tym, czy rzeczywiście wyrosłem z grania. Dzisiaj już to wiem - wyrosłem i to dawno temu.

 

Przeważnie wśród starszych graczy mających "kryzys wieku średniego", pojawiają się argumenty typu:

 

  • brak czasu ze względu na pracę/rodzinę/obowiązki
  • niechęć siadania do dużego tytułu
  • znużenie po kilkudzięsięciu minutach grania
  • zmęczenie po trudach codzienności

 

Jasne, życie codziennie skutecznie potrafi dać w kość i zabić pasję grania. Jednak to też wynika z tego, że zwyczajnie nam się nie chcę i wolimy przeznaczyć nasz czas wolny na coś innego niż przechodzenie kolejnego levelu w grze.

 

Bo żona marudzi, bo rachunki trzeba zapłacić, bo dzieci jeszcze nie śpią...

 

Bo powiedzmy sobie szczerze - ile razy każdy z nas wolał wybrać film, serial bądź wyjście na jakiś koncert zamiast podchodzić do nowego tytułu? Ile razy zanim w końcu odpaliliście jakąś grę, to wcześniej spędziliście masę czasu w sieci klikając bezsensownie w różne obrazki czy też filmiki? A potem zapewne przychodziły myśli typu: "Nie, nie ma sensu odpalać czegoś tylko na 15 minut...". Mniejsza z tym, że zapewne spokojnie mamy jeszcze ze dwie godziny do ułożenia się spokojnie do snu. Po prostu nie chce nam się i tyle, a większość z nas lubi się wpierw zadręczać i zbyt wiele rozmyślać, zamiast zwyczajnie zająć się czymś innym.

 

Prawda leży w tym, że większość gier opiera się na pewnych schematach, które towarzyszą nam od lat w każdej gałęzi popkultury i wraz z wiekiem, zwyczajnie pewne motywy nas nie przekonują. Szkoda nam czasu na kolejne godziny robienia, wbrew pozorom, tego samego. Zmienia się konwencja, zaś większość rozwiązań zostaje taka sama.

 

Lata temu, na jednym z for dyskusyjnych, gdzie mocno się udzielałem, znajomy napisał dość dobitnie - "Czujesz, że gry Ciebie nużą? To rzuć je w pizdu i poszukaj czegoś, co Ciebie aktualnie jara". Od tego czasu minęło prawie 10 lat - rzuciłem gry w kąt i teoretycznie już do nich nie wróciłem. Zmieniłem po prostu swoje podejście w tej sferze.

 

Nie gram, ale oglądam

 

Bardzo mocno wsiąkłem w świat filmowy, więc naturalną koleją rzeczy było zmienić spojrzenie na nowoczesne gry. Wszelkie zwiastuny i gameplaye są wyreżyserowane w iście hollywoodzki sposób. Oglądanie kolejnych materiałów wideo sprawia mi kupę radości. I wcale nie czuję potrzeby, aby kierować daną postacią. Skupiam się na całej otoczce – grafice, montażu, reżyserii poszczególnych scen czy też muzyce. Bo ogląda się to naprawdę wyśmienicie.

 

Nie dziwię się, że w Polsce jest taka popularność oglądania materiałów z "przechodzenia gier". Zamiast zadręczać się wieczorem, że nie możemy zmusić się do odpalenia gry, lepiej odpalić Youtube'a i obejrzeć fragment tego, na co aktualnie mamy ochotę. Cyberpunk? No to lecimy z "Remember Me". Może jakiś kryminał? O proszę, jest filmowe "Heavy Rain". Jakieś nowości? Proszę bardzo – właśnie się zakończyło E3 i w sieci jest masa fajnych wideo. Nie interesuje mnie, że sterowanie jest do kitu, że grywalność nie ta... Zwyczajnie nie obchodzi mnie to!

 

Może mając 40-stkę na karku, znów zechcę być tym nastolatkiem, który grał w swoje pierwsze gry na piecu i konsolach. Może pewna proza życia codziennego spowoduje, że zechcę na nowo przeżywać znane mi przygody i nie będę przejmował się mijającym czasem. Może na emeryturze (o ile jakakolwiek będzie), będę miał ochotę na koksowanie swojej postaci w jakimś erpegu. Tak jak pisze o tym Łukasz Orbitowski.


Ale w dobie dzisiejszego medialno-informacyjnego ADHD zwyczajnie nie chce mi się poświęcać więcej czasu na granie. Po co stękać? Po co marudzić? Po co się zmuszać? Jak masz ochotę na serial, to go odpal i nie miej do jasnej ciasnej wyrzutów, że kolejny dzień minie Ci bez gry.

Jędrzej Bukowski
17 czerwca 2013 - 12:16
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
17.06.2013 18:31
GameSkate
53
Pretorianin

Mam podobnie, tylko problem nie leży we mnie (no pośrednio tak) tylko w grach. Ciągle jakieś pozycje robione na jedno kopyto, wypełnione QTE, cutscenkami, wybuchami i zombie (lubię je, ale ostatnio mam wrażenie, że co trzecia gra zawiera zombiaki). Gry niezależne też dużo lepsze pod tym względem nie są - masa z nich to klony platformówek, minecrafta, jakieś pierdółki.

Na szczęście raz na jakiś czas wyjdzie konkretna perełka (Dark Souls <3), która łamie różne schematy, albo przekształca je tak, że w całość przyjemnie się gra.

PS. Na growy kryzys polecam kupno handhelda, ja kupiłem sobie NDSa i jestem zachwycony. Odpadają problemy typu "za 2 godziny idę spać, nie opłaca się włączać żadnej gry", bo wtedy idę wcześniej do łóżka, zakładam słuchawki, odpalam konsolę i "budzę się" koło 2 w nocy po przegraniu kilku godzin. :)

17.06.2013 19:17
odpowiedz
Wiosnaidzie
3
Generał

ja polecam kupno konsoli. Kryzys mija. Przynajmniej u mnie minął jak ręką odjął i znów świetnie się bawiłem grami, których na PC nie chciałoby mi się nawet instalować.

17.06.2013 20:11
Jami84
odpowiedz
Jami84
57
Steam Maniak

ja mam odwrotnie, kiedyś oglądałam mnóstwo filmów, teraz od 2-3 lat oglądam coś średnio raz na 2 tygodnie, czasem jakiś serial, a dużo więcej gram. Nadrabiam wszelkie zaległości z ostatnich lat, ogrywam gry indie. Nie nudzę się też nowymi grami i z chęcią zasiadam wieczorami do PC. Samo oglądanie jest dla mnie za bierne, wolę granie wieczorkiem, a obejrzenie połgodzinnego serialu dopiero tuż przed snem w łóżeczku.

17.06.2013 20:21
jarekao
odpowiedz
jarekao
116
PAX

Mnie też gry przestały interesować. Kiedyś potrafiłem grać kilka godzin, teraz po kilku minutach gra mnie nudzi. Kilka tygodni temu kupiłem Deus Ex: HR i nie mogę skończyć. Od czasu do czasu odpalę CS aby się zrelaksować ewentualnie Football Manager.

17.06.2013 20:22
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
100
Legend

U mnie już się zaczyna. Ale mam na to krótkotrwałe rozwiązanie. Staram się nie czytać opinii użytkowników na temat gier które chce przejść, tylko oglądam gameplay'e. Wiecie jak wy możecie zniechęcić w granie w gry? Ostatnio się zmusiłem i pograłem w Alpha Protocol, i gra mi się podobała, a potem przeczytałem komentarze w necie i gra mi całkowicie zbrzydła.

17.06.2013 20:48
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
82
Silence of the LAMs

Zrobić sobie przerwę, potem wrócić. Brać się za pojedyncze tytuły, nie instalować wszystkiego jak leci...

Są różne metody.
Na pewno nie kolejny artykuł na gameplay.pl o tym samym.

17.06.2013 21:42
odpowiedz
zanonimizowany579358
105
Senator

Też mam taki kryzys. Gdy siadam do kompa, dużo czasu spędzam na necie, a później nie ma sensu włączać gry. Wiąże się to głównie z brakiem czasu. Już niedługo mam wakacje (chociaż nie wiem czy nie znajdę jakiejś pracy), więc będzie okazja do wsiąknięcia w gry. Właśnie zamówiłem L.A. Noire, niedługo wychodzi spolszczenie, więc spodziewam się, że gra mnie strasznie wciągnie. Lubię też przechodzić po raz kolejny te same gry i mam jeszcze większą frajdę z ich przechodzenia niż za pierwszym razem.
Zdarza się, że jakaś gra nas nudzi lub nam w niej nie idzie, wtedy też nie mam ochoty zasiadać do gry. Co do oglądania gier, to oglądam tylko te gry, w które nie będę miał okazji zagrać (Heavy Rain, The Last of US).

18.06.2013 08:59
odpowiedz
corell
78
Pretorianin

ten artykuł i poprzedni na Antywebie uświadomiły mi, że nie ma sensu wydawać kasy na nowe części do PC-ta. tyle gier czeka na przejście, a były wydane kilka lat temu, więc wymagania żadne.

18.06.2013 11:18
Orrin
odpowiedz
Orrin
206
Najemnik

Kiedyś grałem we wszystko teraz jakaś gra musi mnie naprawdę wciągnąć.
W tym zeszłym to był Far Cry 3 Tomb Raider i cały czas Starcraft 3

Nie kojarzę bym więcej gier ukończył.

18.06.2013 11:30
Raistand
odpowiedz
Raistand
130
Legend

Indyki są fajne.

18.06.2013 11:32
odpowiedz
surin
7
Legionista

Coś faktycznie jest na rzeczy, mówiąc o przeniesieniu się na inną platformę (pc->konsola).

Również łapię się na tym, że czekam tylko na te DUŻE premiery, czyli z 4-5 gier w roku maksimum. Czasami zdarzą mi się bloki typu 2-3 w miesiącu, ale to raczej w ramach nadrabiania zaległości ostatnich kilku lat. Niby mamy teraz wysyp gier indie, Kickstarter nie próżnuje, tylko że nie mam już takiego ciśnienia na masowe testy gier. Łapie się na podglądanie letsplejów poprzez Youtube i nie rozumiem osób śmiejących z się takiego sposobu poznawania gry.

23.06.2013 23:03
👍
odpowiedz
zanonimizowany773449
60
Konsul

Ja też tak mam. Choć u mnie rozwiązaniem jest brak jakichkolwiek informacji o tytule, który mi się podoba, jakiś teaser garść informacji i tyle. Zero gameplay'a i tego typu rzeczy ponieważ przez to tracę ochotę na tytuł który tak jakbym już znał. Z tego powodu numerem jeden jest GTA V wiem czego się spodziewać jednak tego nie widzę więc ochota jest tym większa.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze