Dying Light nie takie kolorowe jak maluje to Techland -Sobotnik#3 - Piras - 15 lutego 2014

Dying Light nie takie kolorowe, jak maluje to Techland -Sobotnik#3

Wrocławska ekipa zwiastunem każdej autorskiej produkcji, potrafi wzbudzić u nas, graczy – chęć pożądania. To istotna zaleta. Chciałbym jednak, by reklama szła w parze z jakością, bo chwalenie nowych, „niesamowitych” rozwiązań, w tym przypadku troszkę mija się z celem.

To Sobotnik, dziewiczy jeszcze cykl poświęcony przytaczaniu i komentowaniu wybranego przeze mnie newsa na przestrzeni obecnego tygodnia. Tak i teraz postanowiłem, że wezmę na tablicę Dying Light, po obejrzeniu nowego zwiastuna „Człowieczeństwo”.

Sam w sobie jest naprawdę świetny. Opowiada o tytułowych „człowiekach”, którzy w większości dotknięci wirusem przeobrazili się w śmierdzące, plugawe istoty. Ta transformacja jest jednak ułatwieniem, bowiem reszta ocalałych musi żyć w zabójczo trudnych warunkach, by przetrwać i nie być zjedzonym. Wirus się jednak ciągle rozprzestrzenia i źródło całego zajścia – miasto Herran zostało objęte kwarantanną a wszelkie władze strzegą porządku.

Oczywiście poza zdefiniowanym przesłaniem materiału, twórcy i tym razem wkomponowali wszystkie najistotniejsze cechy Dying Light. Widząc więc akcję w nocy, wykorzystywanie pułapek, poruszanie się ze zwinnością po budynkach, niczym Faith, mamy pozorne wrażenie nowej jakości, czegoś, w co warto zagrać. Śmiem jednak twierdzić, że w przygotowanie materiałów wideo, twórcy bardziej się angażują, niż w tworzenie samej gry. Gdzieś po głowie mi krąży również myśl, że im zwiastun jest lepszy, tym gra gorsza. Dead Island przecież zawładnął wszechświatem po opublikowaniu trailera, a w przypadku Gunslingera, który jest cholernie dobry, obok oficjalnego zapowiadającego materiału wideo, przeszedłem obojętnie.

To logiczne, że promując grę należy opierać się na tym, co świeże, nowe i najlepsze,  ale dlaczego nawet pytani o kwestię podobieństwa z poprzednią produkcją, twórcy krzyczą, że to zupełnie inna, lepsza jakość? Miałem okazję grać w Dying Light. W wersję okrojoną, bo jeszcze bez motywu nocy i wszelkich bajerów, ale jednak.

Na podstawie mojej kilkuminutowej rozgrywki nie mogę potwierdzić słów jakiegokolwiek przedstawiciela Techlandu. Tym, co w Dying Light najbardziej irytuje, jest wręcz identyczny model walki. Postać wykonuje ruchy związane z zadaniem ciosu w ten sam prawie sposób, jak w DI, przy czym należy zaznaczyć, że nawet odgłos przyjęcia przez zombiaka ciosu, jest –zaryzykuję stwierdzenie- wręcz skopiowany z martwej wyspy. Dochodzi do tego oczywiście mocno ograniczony pasek staminy, oraz charakterystyczne ociężałe ruchy po wyprowadzeniu ciosu. To natomiast nawet bez względu na podobieństwo, uważam za głupotę, bo mamy tutaj pierwszoosobową grę akcji nastawioną na rozwałkę i masakrowanie, nie na myśli taktyczne.

Nasza postać ponadto zachowuje się bardzo znajomo. Fizyka chodzenia, skakania, biegania. Jeżeli graliście w Dead Island, po kilku sekundach spędzonych z Dying Light, odnajdziecie się bez problemu. Niestety. Dodany motyw parkour sprawdza się dobrze, ale przez te cholernie znajome ruchy postaci i wspominaną ociężałość, ciężko mi było czerpać z tego satysfakcjonującą przyjemność.

Ostatnim podobieństwem zdaje się być strona wizualna. Charakter grafiki od razu wydaje się znajomy, najlepiej obrazuje to charakterystyczny wgląd roślinności i tekstur z bliska. To kolejna odsłona silnika Chrome Engine, jest postęp, ale stylistycznie nie wiele się zmieniło. Może tej kwestii nie powinienem się czepiać, ale to doprawdy ważne, zważając na i tak już bliskoznaczną formę rozgrywki.

Cieszy mnie jednak że wykreowano większe przestrzenie, wzbogacono lokację, pomnożono ilość renderowanych zombie i znacznie zwiększono interakcję ze środowiskiem. Cieszy i ciekawi mnie również motyw nocy, który może być naprawdę emocjonujący, jak i szereg drobnostek pokroju rentgenowskiego spojrzenia na łamiące się kości i garść umiejętności. Jednak ciszyć się tym, to jak cieszyć się, że w CoD: Ghosts dodano psa.

Wiem, że chłopaki z Wrocławia lubują się w zombie i jakiś czas temu stwierdzili, że szybko tego środowiska nie zostawią, czują się w nim dobrze. Mimo wszystko nie chciałbym, żeby podobne sytuacje miały miejsce w przyszłości. Można przecież wykorzystywać motyw nieumarłych, nie klonując mechanik i wprowadzając środowisko zupełnie nowe. Nie chodzi jednak o nowość formalną, a więc wydawanie osobnej gry, która mogłaby plasować się w rankingu naprawdę dobrych modyfikacji.

Piras
15 lutego 2014 - 13:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.02.2014 14:51
Darth Mario
Darth Mario
54
Pretorianin

Dying Light jakoś specjalnie zainteresowany nie byłem, ale jeśli to faktycznie skórka z dodatkami na Dead Island, to podziękuję. DI rzuciłem po jakichś 4 godzinach i nie zamierzam wracać - monotonia, drętwość, brak poczucia interaktywności i immersji, pretekstowa "fabuła"... Meh. Nie pomaga nawet granie z kumplami, nudne to to jak flaki z olejem, a tłuczenie zombiaków nie daje żadnej satysfakcji.

17.02.2014 08:30
odpowiedz
Maxs
101
Pretorianin

Mi z kolei Dead Island bardzo sie podobało więc ciesze sie że niewiele zmienili :)
Na pewno z przyjemnością zagram.

17.02.2014 09:26
Irek22
odpowiedz
Irek22
101
Grzeczny już byłem

To, co nie podoba się Pirasowi, mi z kolei kompletnie nie przeszkadza.
Irytowały, frustrowały i wkurzały mnie za to dwa inne elementy:
- przede wszystkim idiotycznie, absurdalnie i nielogicznie rozwiązany respawn przeciw... nie, wróć! Idiotycznie, absurdalnie i nielogicznie rozwiązany respawn wszystkiego,
- w mniejszym stopniu levelscalling przeciwników.
Oczywiście gra miała także inne mniejsze lub większe kretyńskie rozwiązania (choćby cut-scenki 1=4, ekwipunek czy system zapisu) i niedoróbki (dźwięk przestrzenny), ale nie przeszkadzały mi one aż tak bardzo, jeżeli wyeliminują wyżej wskazane dwie - według mnie - wady DI, to chętnie zagram w DL. A jeżeli nie wyeliminują, względnie nie zmienią na lepsze, to cóż... w 2014 r. wyjdzie kilka innych gier.

17.02.2014 17:04
JaspeR90k
odpowiedz
JaspeR90k
58
ONE MAN ARMY

Techland nie ma żadnego oryginalnego pomysły na nową grę, a produkcje pokroju Dying Light i Hellride to tylko i wyłącznie pochodne od oryginalnego Dead Island, co zresztą sam autor tekstu trafnie wypunktował na przykładzie mechaniki rozgrywki i animacji postaci głównego bohatera oraz zombi czego dowodem jest każdy kolejny publikowany gameplay. Jedynym wyróżnikiem może być fabuła ale wątpię że tak się stanie bo wszystko z pewnością będzie opierać się standardowo na ucieczce z miasta objętego kwarantanną (skąd ja to znam...) i wypełnienie szeregu mało istotnych zadań pobocznych. Oczywiście wszystkie te zarzuty wobec DL nie świadczą o tym że będzie to gra słaba bo w DI grało mi się niezwykle dobrze, bez dozy znużenia i uważam że jeśli DL faktycznie będzie taką klaką DI na nowym silniku to z pewnością będę się bawił przy tej grze równie dobrze co przy DI.