Zbiór misji i zadań które szarpią moje nerwy - Dateusz - 14 kwietnia 2014

Zbiór misji i zadań, które szarpią moje nerwy

Misje eskortowe? Nagły wzrost poziomu trudności, robiący z "normala" "inferno"? Kończący się czas? Frustracja z powodu słabo opisanego celu zadania? Nieskończone porażki w walce z bossem, kiedy zostały mu ostatnie procenty życia? Rzucaliście kiedyś padem i tłukliście wściekle pięściami w stół? Mi się zdarzyło... raz, może dwa. No dobra, więcej. Mniejwięcej tyle:


GTA: San Andreas – misje Life’s a Beach i Cesar Vialpando

Celem misji Life’s a Beach była kradzież mocno podrasowanego dźwiękowo busa - z założenia niesamowicie prosta do wykonania w grze czynność. Tylko, że twórcy stwierdzili, że trzeba zatańczyć. Okazało się to (zwłaszcza na klawiaturze) wyjątkowo trudne. Sprawę z tego zdawali sobie chyba również i ojcowie gry, bowiem próg punktów potrzebnych do ukończenia zadania w wersji PC został zmieniony z 4000 do 2500, co i tak nie okazało się wystarczającym ułatwieniem. Podejść do zadania było mnóstwo, któreś z kolei w końcu udane. Jeżeli nie brzmi to wystarczająco drażniąco, zaraz po udanym tańcu i kradzieży busa ostrzelało mnie z SMG stado plażowiczów, co również szybko skończyło się śmiercią i zaczynaniem całego zadania, wraz ze znienawidzonym tańcem, od nowa. W misji Cesar Vialpando taniec zastąpiono rytmicznymi podskokami w low-riderze i choć nie straszono mnie karabinami wykonanie zadania i tak napsuło mi sporo krwi.

Jedi Knight II: Jedi Outcast – eskorta R5 ; Jedi Knight: Jedi Academy – Mission to Nar Kreeta

Uwielbiam Jedi Knight. Nienawidzę misji eskortowych. Jedi Outcast częstował mnie krótkim, acz wielce nieprzyjemnym epizodem z eskortą niesamowicie bezużytecznego R5 przez dwie pary drzwi. Pole minowe przede mną, granaty lecące w moją stronę i blastery. To umarłem ja, to wybuchł robot. I tak w kółko. Jedi Academy nie było pod tym względem lepsze. Kiedy pierwszy raz odwiedziłem Nar Kreeta, po zobaczeniu co mnie czeka byłem zrozpaczony. Uratować gromadę  górników z więzień, eskortować ich do wyjścia. Przeciwko mnie kilku niestanowiących zagrożenia najemników i jak najbardziej groźny Rancor. Zadanie, które omijałem szerokim łukiem za każdym razem gdy do Jedi Academy wracałem.

Driver – misja pierwsza

Oczywiście, że nie mogło zabraknąć tutaj najbardziej nieudanego samouczka wszechczasów. Zamknęli mnie w garażu, napisali na karteczce siedem rzeczy do wykonania, bez głębszego rozwinięcia, jak to zrobić, ani gdzie i nie pozwolili wziąć udziału w pełnoprawnych misjach dopóki wszystkiego nie wykonałem. Nie wspominając, że w latach wydania Drivera nie miałem pojęcia co znaczą angielskie słowa wypisane na karteczce. Godziny rozbijania się po ciasnej lokacji, bez możliwości pominięcia tutorialu.

GTA: Vice City – misja Demolition Man; GTA: San Andreas – misja Air raid

Szczerze? Latanie śmigłowcami zarówno w VC jak i w SA sprawiało mi mnóstwo frajdy. Co było więc nie tak z tymi zadaniami? W obu otrzymałem sterowany elektrycznie helikopterek i z ich pomocą miałem przenosić materiały wybuchowe na swoje miejsce. W obu były to moje pierwsze zetknięcia z latającymi maszynami. W obu czas do wykonania zadania był ograniczony. A w Vice City jeszcze do mnie strzelano. Choć trzeba przyznać, że po takim treningu późniejsze poruszanie się po świecie w helikopterach nie sprawiało żadnego kłopotu.

LEGO Racers – Rocket Racer

LEGO Racers miałem okazję niedawno sobie odświeżyć. Przejście tytułu zajęło mi dwa wieczory, bawiłem się przy nim świetnie, a Rocket Racer nie sprawił mi już takich trudności jak 15 lat temu. Ale kiedy sobie przypomnę te niezliczone próby dojechania do mety pierwszym, te nieskończone teleportacje głównego przeciwnika, narastającą z każdym restartem frustrację i spadające na klawiaturę pięści (wytrzymałość sprzętu sprzed półtorej dekady i więcej jest epicka) to nienapisanie o tym wyścigu byłoby błędem.

Halo 3 – próba przejścia gry solo, na poziomie Legendary

Solowanie któregokolwiek odcinka Halo na Legendary to wyzwanie nie dla każdego. Ale czy kojarzycie misję Crows Nest z części trzeciej? Niemalże sam początek przygody, wepchnęli (i zamknęli)mnie w jakimś ciasnym pomieszczeniu, a naprzeciwko postawili grupę osiłkowatych Brute, a jednemu z nich wcisnęli w łapy Gravity Hammer. Pierwszy raz w jakiejkolwiek grze odbijałem się od ścian tak często.  

Super Mario Bros. – World 8-4

Przyznać się, komu w tej grze nie sprawiały problemu zamki Bowsera? Pierwszy był prosty, owszem, ale każdy kolejny bawił się nami w nieskończony labirynt, do czasu aż nie odkryliśmy odpowiedniej ścieżki. Ostatnia warownia wrednego żółwiosmoka była okropną męczarnią. W końcu samo dotarcie do niej kosztowało tygodnie, jeżeli nie miesiące męczenia tytułu na Pegasusie. Wiele żyć straciłem jeszcze przed spotkaniem samego Bowsera, zabity przez czas. Dziś problem ten dla mnie nie istnieje, świat 8-4 znam na pamięć, więc lecący w dół licznik nie stanowi już zagrożenia. Niemniej jednak niesmak pozostał.

Dwarf Fortress – Evil surroundings

Poziom trudności i złożoności Dwarf Fortress jest już legendą. Jedna z najlepszych (i do tego darmowych) strategii, w którą nie da się wygrać, ponieważ w końcu i tak pojawi się coś, co nas zniszczy. Utrzymanie fortecy niesfornych i nie zawsze zdrowych psychicznie krasnoludów nie należy do prostego zadania. Co gorsza, czasami trudniejszym okazuje się samo rozpoczęcie prac nad budową schronienia. Jeżeli ktoś próbował grał już w Dwarf Fortress i próbował wybudować swoje małe imperium na fioletowo zabarwionych polach na mapie świata, ten wie i przyzna, że jest to niemal niemożliwe do wykonania. Kiedy przy wyborze lokacji zakładce surroundings będą towarzyszyć fioletowe lub różowe napisy Sinister, Haunted lub Terrifying należy przygotować się na rozgrywkę krótszą, niż zajęło same przygotowanie do niej. Stwory takie jak ogry, harpie i trolle to codzienność, zagrożenie sprawia nawet pogoda, ale najprzyjemniejszym (?) zagrożeniem są nieumarli, których zabić się w standardowy sposób nie da. Twój mistrz mieczy pociął wroga na cztery części? No to teraz masz czterech przeciwników zamiast jednego. Mistrz mieczy zginął w walce? Nieumarły mistrz mieczy coś Ci mówi?

Evil regions are much more dangerous fun.

Gothic 3 – zadanie: Zabij agresywne dziki

Gothic jest jedną z moich ulubionych serii cRPG, sterowanie w dwóch pierwszych częściach już z sentymentu uważam za zaletę, ale granie bez łatek w część trzecią już zaletą nie jest. Miało to swój urok – spamujące mnie w kółko jednym uderzeniem zwierzęta, które mogły mnie w ten sposób bez problemu zabić nawet na wyższym poziomie umiejętności, fauna sprawiająca więcej problemów w walce, niż gromady orków czy troll. Zapis gry był moim najlepszym przyjacielem przed dosłownie każdą walką. Zabicie agresywnych dzików było ciężkie, ponieważ nie były to standardowe dziki, jakich w grze pełno. To były AGRESYWNE dziki. Miały więcej punktów życia, zadawały więcej obrażeń, a przede wszystkim wystąpiły w grupie, bodajże czterech na raz. Proste zadanie, dzięki mechanice Gothica sprawiało, że wymyślałem przeróżne taktyki, z których najlepszą okazała się „strzel z łuku i uciekaj; powtarzaj do skutku” i nawet przydała się później w grze kilka razy.

Crash Bash – maksowanie gry

Co tu dużo pisać, jeżeli jeszcze nie wymaksowaliście Crasha Basha, a macie zamiar to zrobić, wyłóżcie ściany poduszkami czy czymś, żeby nie poniszczyć padów.

GTA: Vice City – misja Death Row

Seria GTA mimo, że jako całokształt nigdy nie była dla mnie szczególnie trudna na tej liście zajmuje niechlubne pierwsze miejsce jako najczęściej wspominana. Death Row to chyba najgorszy wymysł znienawidzonych przez wszystkich misji eskortowych. Po kolei: ogranicza nas czas (a w zasadzie to bardzo szybko spadający pasek życia naszego wspólnika), w którym trzeba zmieścić dojazd do złomowiska, na którym biedak jest przetrzymywany, wybić stado prześladowców, i eskortować poszkodowanego do szpitala, przy okazji nie zostając wysadzonym przez ścigających nas przeciwników. Bez checkpointów. Na jednym pasku, bardzo szybko rozpływającego się życia.

Fallout – The Master

10 punktów charyzmy, 200% retoryki, a i tak nie udało mi się przekonać tego zmutowanego czuba do samobójstwa. No to mus było zastrzelić draba, czego nie ułatwiały zastępy respiących się parobów, których nie udało mi się zatrzymać nawet przez znane Internetowi glicze. W końcu mi się udało, ale zraziłem się tak bardzo, że drugą część ukończyłem dopiero po długim odpoczynku po „jedynce”.

Dateusz
14 kwietnia 2014 - 10:25
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.04.2014 18:52
FanGta
odpowiedz
FanGta
126
Generał

GTA mialo faktycznie te misyjki gupkowate (w III kurewska byla ciężarówa z wypadającymi gazetami,ale wtedy mialem z <12 lat).
Ale nic nie moze (co mi przyszlo na pierwszy rzut myśli) równac sie z Residentem Evilem 5,a w zasadzie ostatnim bossem,rzucilem w cholere. Albo także Resident,ale 4 - tu nie ma co tlumczyc,cala gra niesterowalna.
I na koniec Dead Island - zabicie w jakiejs wiosce duzego zombi i paru innych zombi ,na dodatek eskortując jakiegos fagasa, to musi byc błąd,jesli nie to nie wierze ze ktos to przeszedl,bo ja to rzucilem także w cholere. Mogla byc taka fajna polska gra, i jak tu by ktos nie wkurwil się gdyby orginal kupił,ze nie moze przejsc. Dlatego zawsze trzeba sciagnac zeby przetestowac,nawet takie GTA V

15.04.2014 19:11
odpowiedz
zanonimizowany828620
44
Pretorianin

W GTA VC to było trudno z tym grubasem wygrać w wyścigu.

15.04.2014 19:38
Cobrasss
odpowiedz
Cobrasss
155
Senator

Aha i jeszcze jedno W Soul Calibur 3 w trybie Chronicles of the sword, ostatni scenariusz, to jazda na całego.

Brak fortec w którym byś mógł leczyć swoją armię a tym bardziej odratować poległego(jak twój heros padnie to zaczynasz ten etap od nowa), do tego boss jak cie dziabnie to zrobi mocno i sobie odnowi straconą energię.

Jedynym dobrym sposobem aby go pokonać to mieć wykoksowanych postaci w klasie rycerz i walczyć lancami, broń ma dość dobry zasięg aby trzymać tego szaleńca na odległość, do tego jedna z lanc odnawia trochę energi gdy uda się zranić przciwnika + dodatkowo zadaje trochę obrażeń gdy przyciwnik zaczyna robić blokować twoje ciosy.

Potem tylko spamować takim ciosem co wykonuje serię pchnięć, i liczyć że kolo padnie(Uwaga na jego chwyty i rzuty jak podejdzie bliżej)

15.04.2014 20:52
mmaakkss
odpowiedz
mmaakkss
51
Generał

Te samoloty zdalnie sterowane z San Andreas śnią mi się po nocach do teraz. k8vt800 - tez latałem po kumplach żeby im przejśc ten helikopterek :D A teraz jestem licencjonowanym pilotem ............... w Battlefieldzie hehe :)

15.04.2014 20:54
jarooli
odpowiedz
jarooli
103
Would you kindly?

Dupy jesteście i tyle, musieliście zawalić gdzieś indziej bo akurat ta misja nie jest wymagana do ukończenia wątku głównego.

Owszem jest.

Nie, nie jest.

15.04.2014 21:10
odpowiedz
zanonimizowany943726
28
Generał

Death Row w VC? Bez kitu, to było łatwe. Z San Andreas mam złe wspomnienia - szkoła latania czy ta misja w której jedzie się z Big Smoke za pociągiem...

A najtrudniejszą grą jak dla mnie był swojego czasu Far Cry 1. Szczególnie etapy z mutantami

15.04.2014 21:18
odpowiedz
zanonimizowany453591
62
Senator

W LotR: War in the North chyba pod koniec gry była misja, w której trzeba było bronić bramy do krasnoludzkiej fortecy. W ostatnim etapie tej misji trzeba było powstrzymać dwa trolle z masą HP, które owe wrota miały na kilka strzałów (a ich zniszczenie oznaczało porażkę). Grając w co-opie pewnie nie było to aż tak problematyczne, bo każdy gracz zajął się jednym trollem, ale z grając z botami to była makabra - z jednym trollem jeszcze dało radę, ale z dwoma ni uja. Po kilkunastu próbach gra wyleciała z dysku i nigdy jej nie skończyłem (a trainery nie działały z najnowszą wersją).

15.04.2014 21:26
odpowiedz
Tomczyk27
47
Centurion

Ja samouczek do Drivera pierwszego dałem radę ukończyć- metodą prób odgadywałem manewry. Ale ta satysfakcja... Poległem przy którejś z misji w LA (grę miałem po niemiecku, nie dałem rady domyślić się o co chodzi)

Potwierdzam zdanie Sethlana co do Drivera 2, tam niektóre misje były nieco przesadzone. Czasami miałem wrażenie, że boty naginają mechanikę gry.

-pierwsza kampania w Chicago była całkiem OK
-w Hawanie pierwszy problem- trzecia misja, pościg za ciężarówką która wyrzucała bomby (?). Istne szaleństwo, dużo zależało od szczęścia (szczególnie chodzi o ruch drogowy). Czwarta z polowaniem na 4 samochody coby ustalić co to Rosanna Soto też mogła sprawić trudność
-Las Vegas było bardzo klimatyczne, szczególnie misja z ewakuacją samochodu z mostu. Jedyną trudność sprawiała albo misja z karetką, albo odwiezienie Jonesa na lotnisko, dokładnie nie pamiętam.
-Rio- kłopotliwa była misja z kradzieżą radiowozu (ale troll twórców wyśmienity, gdy okazywało się, że policyjne auto jest potrzebne w następnej misji na niecałe pięć minut, do przyblokowania limuzyny) i gonitwa za helikopterem (ale to uzasadnione- finał). Ale najtrudniejszy etap, przy którym leciało masę bluzgów, był pościg za "hitmanem" wokół tego kanionu (?). Gęsty ruch, i pułapka z samochodem na początku (zaczynało się pieszo- bliżej był wolny szrot, dalej taki fajny żółty samochód, ale żeby do niego dobiec trzeba było stracić trochę czasu, którego można już było nie nadrobić).

Świetną nagrodą za tę męczarnie były niezwykle klimatyczne cutscenki.

Dodam jeszcze:
-pierwszy Crash Bandicoot, etap "Slippery Climb"
-drugi CB ogółem, jeżeli chciało się zdobyć dodatkowe gemsy (szczególnie w zimowych i wodnych levelach)
-Alien Resurrection (PSX), każdy etap po 2 / 3. Ja wymiękłem przy 4. Chociaż tu główną winą było chyba toporne sterowanie. I facehuggery.

15.04.2014 21:30
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
109
!______!

Potwierdzam zdanie Sethlana co do Drivera 2, tam niektóre misje były nieco przesadzone. Czasami miałem wrażenie, że boty naginają mechanikę gry. <- bo tak bylo. Przyznam sie, ze w jednej z misji skorzystalem z pewnej pomocy, a mianowicie szybkiego zapisu na emulatorze - gdyz zadanie zwyczajnie wiazalo sie z kwestia szczescia, a bylo dosc dlugie, wiec po zalatwieniu jednego pojazdu w zadowalajacy sposob zrobilem zapis. Czwarta z polowaniem na 4 samochody coby ustalić co to Rosanna Soto też mogła sprawić trudność <- wlasnie o tej misji mowie.

był pościg za "hitmanem" wokół tego kanionu <- tutaj natomiast posilkowalem sie filmikami z YT. Pozostale misje udalo mi sie ukonczyc w "grzeczny" sposob.

Najsmieszniejesze bylo to, ze ostatnia misja ze zlapaniem smiglowca nie byla ta najtrudniejsza.

W ogole - Tomczyk27 - prawie tak, jakbym czytal swoj post. Mam identyczne zdanie co do cutscenek. Dodatkowo weszly mi w pamiec trzy utwory, ktorych nadal slucham.

15.04.2014 22:05
odpowiedz
Tomczyk27
47
Centurion

@Sethlan

Na jakim emulatorze grałeś? ePSXe 1.8 ? Bo odświeżyłbym sobie tę grę, a akurat do mojej PSOne nie mam dostępu.

Muzyka też była świetna. Ja pamiętam do dziś Chicago at Day, Vegas at Night, Dust Junkys- Fever (świetne wprowadzenie do kampanii w Vegas) i oczywiście Hound Dog Taylor- Sitting Home Alone, z intra gry.

Pozdrawiam

15.04.2014 22:22
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
109
!______!
Wideo

@UP - "Help me" od Sonny Boy Williamsa, wspomniany Fever i muzyka z creditsow "Just Dropped In" Kenny'ego Rogersa - pojawila sie rowniez w filmie Big Lebowski.

Jedynke przechodzilem na ePSX1.8 - tutaj nie ma mozliwosci dowolnego zapisu.

Dwojke, przed ukonczeniem pierwszej czesci, przeszedlem na jakims PSXFIN - czy jakos tak. Emulator daje slabszy obraz od ePSX (Przynajmniej u mnie), ale dawalo sie zapisac, kiedy sie chcialo.

Swoja droga - pierwsza czesc ukonczylbym na PC, ale brak muzyki mnie odrzucil (+ policja na komputerach jest bardziej upierdliwa :P).

Tego utworu nie potrafie zapomniec - https://www.youtube.com/watch?v=b0Jy6UodU9s

...No i tego rowniez :P - https://www.youtube.com/watch?v=IzbHsHL1cM4

15.04.2014 22:32
odpowiedz
Tomczyk27
47
Centurion

Zaiste, ta muzyczka z Drivera 1 jest bardzo charakterystyczna.

Dziękuję za odpowiedź odnośnie emulatora.

15.04.2014 22:32
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
109
!______!

Autorskie utwory DRIVER mial lepsze niz te z dwojki.

15.04.2014 22:37
Szatek iks de
odpowiedz
Szatek iks de
84
Konsul

A gdzie Prince of Persia Warrior Within i walki z Kaileeną? Za pierwszym podejściem do gry to było mission impossible. Teraz co prawda na hardzie pokonuję ją za drugim razem, ale to dlatego, że znam jej ruchy na pamięć. Nigdy nie zapomnę tych debilnych trąb powietrznych ścigających mnie po arenie. Już z Dahaką było łatwiej. Tak samo z Shao Khanem z Mortal Kombat było.

15.04.2014 22:38
Cziczaki
odpowiedz
Cziczaki
143
Renifer

"Driver – misja pierwsza

Oczywiście, że nie mogło zabraknąć tutaj najbardziej nieudanego samouczka wszechczasów."
LOL To w tamtych czasach nie mieli słowników?
To nie jest wina poziomu trudności tylko nie znajomości języka.

15.04.2014 23:42
😜
odpowiedz
fanfart
23
Legionista

W pierwszej części fallouta nie można był mieć 300% umiejętności tylko 200%!

16.04.2014 00:30
odpowiedz
drozdi3
1
Junior

Halo świetny przykład... Jak przechodziłem na legendarnym tryb fabularny lub spartan ops w 4 to na dwóch padach jednocześnie. W pojedynkę no nie dawałem rady, a i tak we "dwójkę" wcale łatwo nie było.

16.04.2014 14:02
dateusz
odpowiedz
dateusz
14
Chorąży

@fanfart: a widzisz, nie tak dawno grałem w Fallouta 2, stąd błąd. Dzięki, idzie do poprawy.

16.04.2014 14:06
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

A propos Fallouta. Żeby przekonać Mistrza do popełnienia samobójstwa, wystarczy poczytać logi Vree (?) w placówce Bractwa Stali, z których można się dowiedzieć o problemach z bezpłodnością wśród supermutantów. Wtedy chyba nawet nie trzeba mieć szczególnie wysoko rozwiniętej retoryki.

20.04.2014 11:52
odpowiedz
Winch2005
74
Pretorianin

Wyścig z pierwszej mafii jest wart wspomnienia.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze