Ten wpis jest czysto blogowy #2 - Dateusz - 14 grudnia 2015

Ten wpis jest czysto blogowy #2

Dziś kilka zdań o grach i niczym więcej, dlatego ciut krócej. Króluje Wii U i Half-Life. Kto czyta, nie błądzi (?).

Zacznę od grania, o HLu będzie później. Super Mario Galaxy 2 ukończone, teraz pozostaje mi tylko przejście tego na 100%. Gierka jest świetna, jeżeli nie graliście,  a będziecie mieli możliwość to nie wypada odpuścić. Galaktyki (czyli plansze) są różnorodne i bardzo oryginalne, niejednokrotnie trzeba poświęcić krótką chwilę na zapoznanie się z kolejnym światem, żeby wiedzieć, jak w nim wszystko działa (a i to często potrafi szybko się zmienić). Mistrzostwem świata jest w tej grze sterowanie - pamiętajcie, że biega się tutaj między innymi w różnych warunkach grawitacyjnych – i już po kilkunastu minutach spędzonych przy Wiilocie wiadomo, co Mario może, a czego nie. Gra nie zawsze pozwala na dowolny ruch kamerą, ale właśnie tutaj widać najlepiej wysoki poziom „feelingu” (nie wiem jak inaczej to nazwać). Wykonuję daleki i dość trudny skok, gdzieś pode mną jest chmurka, na którą próbuję się dostać, a pod nią nicość. Ani razu nie miałem problemu z wyczuciem odpowiedniej chwili, w której powinienem lądować, każde stracone życie było w stu procentach moją winą, a nie beztroskim wykonaniem poziomu. Jeżeli nie rozumiecie, o co mi chodzi – zagrajcie, polecam.

Po SMG2 rzuciłem się na Yoshi’s Woolly World. Również bardzo dobra gra, z ogromną ilością znajdziek (ponad 2000!) i bardzo ciekawą oprawą artystyczną (WSZYSTKO jest z włóczki. Nawet ogień i woda), ale wydawaje mi się za łatwa. Wydaje, bo jeszcze jej nie ukończyłem, ale i to wkrótce nastąpi.

Ostatnio pisałem również o udanej wyprzedaży na Steamie. Rogue Legacy – bardzo ciekawe, gram, może ciut więcej o tym tytule wkrótce. This War of Mine – nie dało rady uruchomić, a że jestem niecierpliwy, to po chwili prób i szukaniu rozwiązania u wujka Google tytuł zniknął z mojej biblioteki, trudno.

nintendolife.com

Na 3DSie w ten weekend mnóstwo czasu straciłem na taktyczne Mercenaries Saga 2. Kupione blisko pół roku temu, od ukończenia powstrzymywała mnie w tytule jedna z pierwszych bitew (jakieś 1,5h w grze). Byłem przekonany, że gra zaraz się skończy i o sprawie zapomniałem. A teraz, zupełnie z przypadku odkryłem, że w grze jest coś takiego jak rozwój postaci. Tak, wiem, moja wina, ustawiłem sobie poziom Super Hard własną niewiedzą. Teraz licznik gry zamiast 1,5 wskazuje 8h. I jest to naprawdę dobre 8h.

W dzisiejszym wpisie odpuszczę kilka linijek o prasie, literaturze czy filmie, bo najzwyczajniej nie mam nic do powiedzenia. Za to rzucę się na PLOTY.

HALF-LIFE 3. Tak jest, po raz kolejny, gdzieś tam w Internecie, ktoś, kto nie ma co robić jeszcze bardziej niż ja podczas pisania tego wpisu dokopał się informacji o HL3 w plikach Steama. Czy możemy wnioskować, że gra powstaje? Nie. Dlaczego? Bo nikt nigdy nie powiedział, że tego nie robi. Pytanie nie powinno brzmieć „czy?”, tylko „kiedy?”. I tutaj odpowiedzi nie znajdziemy, tak samo jak nie znaleźliśmy podczas 38593841 innych przecieków.

Half-Life 3 pozostaje legendą i mitem prawie od dnia premiery Episode Two. Valve, o ile w ogóle kiedyś weźmie się za urodzenie trójki będzie musiało zmagać się z bardzo przerośniętymi wymogami graczy. Pierwszy Half-Life był rewolucyjny w dniach swojej premiery i płakanie (ostatnio odkopane nawet tutaj, na gameplayu), że „nie rozumiem”, „nie powinien” „nie jest, bo ja tego nie czułem” tego nie zmieni. Równie dobrze ja mogę teraz wypłakać się, że „Wiedźmin to gówno” (to tylko przykład). Do mnie nie przemawia, okej, ale zostawmy, to co osiągnięto w spokoju. 50 nagród GotY i wraz z sequelem jedne z najwyżej ocenianych gier wszechczasów na Metacriticu – z nikąd się to nie wzięło. W 1998 roku wszystko, co robił Half-Life było zrobione dobrze, ze świeżym podejściem lub ciekawym pomysłem. Kilka długich lat później pojawił się Half-Life 2, równie dobry (jak nie lepszy) i też rewolucyjny.

Co teraz miałby pokazać HL3? Osobiście, nie mam pojęcia. A możliwości jest mnóstwo: przeniknięcie się światów HL i Portala (to samo uniwersum już jest), odkrycie zagadki Borealis, G-Man jako wróg, G-Man jako koleżka, zwycięstwo nad Kombinatem, albo gorzka przegrana. Tylko czekać.

Ale czy pamiętacie, co stało się z wielce oczekiwanym Duke Nukem Forever? Valve nie może pozwolić sobie na taką porażkę. HL3 to Przebudzenie Mocy branży gier, po oficjalnym „tak, potwierdzamy” cały świat będzie czekał, a Gaben będzie mógł spać na hajsie zarobionym na zabawkach z jeszcze niewydanej gry.

Takie moje zdanie. Jeżeli w głowie pętli się jakiś komentarz, wyrzucić to z siebie pod wpisem. Do następnego. A, no i na moim kanale też jest nowy filmik:

Nie zapomnij kliknąć "Lubię to"(tutaj, albo pod wpisem) i bądź na bieżąco z moimi wypocinami na gameplay.pl!

Dateusz
14 grudnia 2015 - 09:32