Czas na siłownię! - Lynx - 10 maja 2014

Czas na siłownię!

Źródło: flickr.com/photos/mcas_cherry_point

Matury praktycznie za mną. Zostały tylko egzaminy ustne, ale to już formalność. Jak sobie obiecałem, tak zrobiłem. Wróciłem dzisiaj na siłownię. Cała historia zaczęła się niecały rok temu, kiedy zorientowałem się, że moja waga zaraz może przekręcić się na liczbę trzycyfrową, a i stawy kolanowe dawały o sobie znać. Coś trzeba było ze sobą zrobić, bo bieganie nie wchodziło w grę. Postanowiłem kupić karnet na siłownię. Był to strzał w dziesiątkę!

Na samym początku trochę się obawiałem. Nasłuchałem się stereotypów, miałem swoją wizję ludzi ćwiczących na siłowni i... Wszystko okazało się nieprawdą. Nie spotkałem jeszcze w życiu tyle życzliwych osób, które z własnej, nieprzymuszonej woli pomagają, podpowiadają, pokazują co się robi źle i co można poprawić. Technika jest bardzo ważna. Wykonując źle ćwiczenia można zrobić sobie więcej krzywdy niż upragnionej masy mięśniowej. Wiedzą to stali bywalcy, dlatego dobrze, że zwracają na to uwagę ludziom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z siłownią. Napewno nikt z nikogo się nie śmieje. Gdyby jednak takie coś miałoby miejsce, to taki jegomość nie byłby mile widziany przez innych bywalców siłowni. Taka to jest subkultura z zasadami. Po prostu.

Przez rok zdrowej, racjonalnej redukcji i siłowni przez dwa miesiące w ubiegłoroczne wakacje straciłem dwadzieścia kilo. Swoją otyłość tłumaczyłem sobie tendencją do tycia. Przecież zawsze lepiej znaleźć wymówkę niż popatrzeć na sprawę racjonalnie. Żreć wszystko jak leci to nie problem, ale spalać to, to nie ma komu. W tym momencie mam siedemdziesiąt trzy i pół kilo wagi. Wskaźnik BMI pokazuje, że wszystko jest już w normie, ale cyferki, cyferkami, a wygląd, wyglądem. Z premedytacją napisałem tak, a nie inaczej o mojej redukcji. Nigdy nie wierzyłem w suplementy i diety. Sprawa jest prosta. Makroskładniki i kalorie muszą się zgadzać. Czy zjem czekoladę, czy wypiję piwo, muszę pamiętać, aby zmieścić się w moim limicie dziennym. Dlatego też, gdy miałem ochotę na coś mniej zdrowego, po prostu to jadłem. Jak widać udało się połączyć przyjemne z pożytecznym. 

Teraz mimo wszystko nadszedł czas na rewolucję. Mam dużo wolnego czasu, więc przez kolejne trzy miesiące moich najdłuższych wakacji w życiu chcę odżywiać się zdrowo, ćwiczyć i biegać. W zdrowym ciele, zdrowy duch! Rozpisałem sobie już plan działania. Wiem na co mnie stać. Znam swój organizm, a niedawno wyniki badań wyszły u mnie jak u noworodka!

Swoje wyzwanie zaczynam od siedemdziesięciu trzech i pół kilogramów, dziewięćdziesięciu centymetrów w klatce piersiowej i osiemdziesięciu czterech centymetrów w pasie. Niestety nie mam dokładnych dalych o ilości tłuszczu, masy mięśniowej i wody w organiźmie, ale postaram się to niebawem nadrobić i wybrać się do dietetyka, żeby dokładnie się pomierzyć. 

Jaki mam cel? Pozbyć się tłuszczu. Nie chcę zrobić typowej budowy kulturysty, a nabrać trochę mięśni, spalić masę tłuszczową, a przez to schudnąć. Postanowiłem także, że będę z wami dzielił się postępami. Spodziewajcie się więc, że za dwa, trzy tygodnie napiszę co u mnie słychać, jeśli chodzi o tak zwaną formę.

Lynx
10 maja 2014 - 20:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.05.2014 21:29
Reptil3
76
Pretorianin

Budowę kulturysty to może dostaniesz za 5 lat systematycznych ćwiczeń, więc nic ci nie grozi na siłowni.

10.05.2014 22:25
odpowiedz
michallo_w
23
Legionista

Mimo wszystko polecam kupić sobie białko, aminokwasy i jakiś spalacz. Połącz jakiś sensowny trening na siłowni właśnie ze sportami wymagającymi dłuższego wysiłku (tj. bieganie, rower itd. w końcu świetna pora roku na taką aktywność :D) i tak trzymaj!

10.05.2014 22:37
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
69
Fear is the mind killer

Nigdy w życiu nie byłem na siłowni i nie zamierzam. Stereotypy, prawdziwe lub nie są dla mnie mało istotne. Nie lubię tłoku więc nie chodzę i nie chodziłem.

Być może wielu się ze mną nie zgodzi, ale dobre efekty można osiągnąć w domu. Mi wystarczyły rozgrzewka, hantle, sztangietka, drążek do podciągania, ekspander i wsio. Mimo 85 kg wagi (wzrost 178 cm) efekty były po paru latach widoczne. Masy specjalnie nie spaliłem, ale trochę mięśni było. Żadnych suplementów, aminokwasów białek...nie brałem nawet l-karnityny. Wystarczy trochę wiedzy, pozytywnej furii:-) i hektolitrów wylanego potu.

Dobrze jest jednak wiedzieć jak ćwiczyć żeby nie zrobić sobie krzywdy. Dla tych którzy takiej wiedzy nie mają polecam jednak siłownię, dzięki ograniczeniu się do standardowych wspomagaczy, dobrych rad i ciężkiej pracy można osiągnąć wiele. Co kto lubi:-)

11.05.2014 07:45
odpowiedz
ww1990ww
73
Konsul

Brr ćwiczenia fizyczne i siłownia. Mimo ze i mi by się coś takiego przydało nigdy nie mam czasu chęci ani determinacji aby się wziąć za siebie.