Ujawniono obsadę i daty premier filmów DC! - Pilar - 15 października 2014

Ujawniono obsadę i daty premier filmów DC!

W świecie, w którym teasery teasują teasery, na stronach odlicza się czas do nadejścia wcale nie tak ekscytujących wydarzeń, a każda wieść dotycząca jakiegokolwiek filmu Marvela i DC sprawia, że cały Internet staje w miejscu i hucznie wymienia się spostrzeżeniami, niewątpliwie wydarzyło się coś niezwykłego. Otóż, dyrektor Warner Bros ot tak podzielił się z całym światem precyzyjnym planem na ich kinowe uniwersum, podając dokładne daty, tytuły i kluczowego dla każdego filmu aktora, obsadzającego główną rolę. Jesteście ciekawi, jak będzie wyglądać kontrofensywa DC na kompleksowo rozrysowany plan Marvela?


Batman v Superman: Dawn of Justice (25 marca 2016 roku)


Tutaj nie ma jeszcze żadnej niespodzianki - o pracy nad tym filmem wiemy od dawna, towarzyszyły temu nawet mniej lub bardziej kontrowersyjne uwagi fanów: a to, że odtwórczyni Wonder Woman, Gal Gadot, ma za małe piersi, a to, że Batman, w którego strój wciśnie się Ben Affleck (słuchający na swój temat nieustannie dużej ilości krytyki w internecie), "nosi" mikroskopijne uszy. Słowem: standard, a już na pewno dla kogoś, kto zauważył, jak bardzo malkontenckim środowiskiem jest to, które gromadzi fanów fantastyki i komiksów.
Nie mniej jednak, bo wymaga tego ode mnie rzetelność, wspomnę, że film będzie wstępem do gromadzenia coraz większej ilości bohaterów DC - zaczęło się od Supermana, do którego w "Batman v Superman: Dawn of Justice" dołączą wspomniana Amazonka i Gacek. Pomimo to nie będą oni mieli zbyt dużo czasu, aby pławić się w sławie, bo na trybunach krzesełka podpisane "Aquaman", "Cyborg" czy "Flash" prędko się zapełnią. Nie mniej jednak, wiemy póki co tylko to, że na przeciwko Batmana i Supermana stanie genialny Lex Luthor, w którego wcieli się Jesse Eisenberg.


Suicide Squad (5 sierpnia 2016 roku)


Tu już robi się znacznie ciekawiej, nawet pomimo tego, że nadejście tej produkcji zajawiono w plotkach, które pojawiły się kilka tygodni temu. Oficjalnie więc, za kamerą tego widowiska stanie świetny David Ayer, którego zadaniem będzie przedstawienie historii "Suicide Squad", a więc grupy pracujących dla rządu rozrabiaków, którzy poprzez to próbują skrócić sobie zazwyczaj niezwykle srogie wyroki więzienia. Wątek tejże paki przedstawia ostatnio choćby serial "Arrow", nie ma jednak co liczyć na to, że Ayer sięgnie po obecną tam obsadę (choćby Michael Jai White), bo już od dawna powszechną jest informacja, że bynajmniej na razie DC nie ma zamiaru łączyć świata telewizyjnego z kinowym. A szkoda.
Przez drużynę zwariowanych najemników przewijała się cała masa nazwisk, wśród których obowiązkiem jest wyróżnić Floyda Lawtona (Deadshot), Oswalda Cobblepota (Pingwin), Roya Harpera (Speedy), Black Adama czy Harley Quinn. Możliwości jest cała masa, a ja jestem niezwykle podekscytowany na myśl o potencjalnych aktorach, którzy mogliby stać się członkami Suicide Squad.


Wonder Woman (23 czerwca 2017 roku)


Znowu raczej brak zaskoczenia - Gal Gadot musi dostać więcej niż jedną szansę, aby wykazać się jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci żeńskich w świecie komiksów, a własny film wydaje się być idealną do tego okazją. Spekulacji o tym, na czym może się skupiać jego fabuła nie ma co jeszcze rozpoczynać, ale przy okazji warto wspomnieć, że potwierdzono informację, jakoby Wonder Woman w nowym, filmowym uniwersum miała być pół-boginią: córką Hippolity i Zeusa, co zaczerpnięto z cyklu "The New 52", zapoczątkowanego trzy lata temu.


Justice League: Part One (17 listopada 2017 roku)


Dzięki tej informacji wiemy, że Liga Sprawiedliwych zostanie podzielona na dwie części - co do istnienia co najmniej jednego filmu mieliśmy pewność. Wciąż jednak jedynymi potwierdzonymi bohaterami, którzy będą częścią tej inicjatywy są Batman, Superman i Wonder Woman, ale kiedy połączy się fakt nadejścia Justice League z zaplanowaniem osobistych filmów dla herosów wymienionych poniżej... Cóż, wnioski same przychodzą do głowy.   


The Flash (23 marca 2018 roku)


W końcu przechodzimy do najbardziej interesującej części, a więc obrazów, o których w oficjalnych zdaniach nie padało ani słowa. DC pragnie wejść na grunt zarezerwowany do tej pory przez telewizję The CW, która w tym tygodniu debiutuje z drugim odcinkiem swojej serii opowiadającej o przygodach Barry'ego Allena (niejako wprowadzonego na łamach "Arrow"). Jak łatwo sobie wyobrazić, ludzie odpowiedzialni za filmy ze stajni stojącej za wychowaniem Batmana czy Supermana, nie mają zamiaru sięgać po sprawdzonego w tej roli Granta Gustina, angażując w zamian nieco bardziej znanego Ezrę Millera, występującego w filmach "Musimy porozmawiać o Kevinie" czy "Charlie". Moim zdaniem, uroda tego młodego człowieka jest nieco zbyt egzotyczna jak na wymagania zagrania Flasha, dodatkowo fizycznie ciężko dopasować go do rozmiarów "Błysku". Byłbym jednak małostkowy i niepotrzebnie uprzedzony, gdybym już teraz z góry go skreślił.


Aquaman (27 lipca 2018 roku)


Wspominałem niegdyś na pohybel wszystkim, że film o Aquamanie mógłby być czymś ekscytującym i widocznie DC wyszło z takiego założenia, decydując się dać mu szansę za cztery lata. Odpowiedzialność za to, żeby poprawnie odzwierciedlić wizerunek jednej z najbardziej krytykowanych postaci komiksowych (głównie za to, że bywa nudny), poniesie typowany wcześniej do tej roli Jason Momoa, doświadczony przez występy w "Grze o Tron" oraz "Conanie Barbarzyńcy". Może z powodu niewielkiej znajomości postaci Aquamana (trzeba będzie to jednak zmienić w związku z zapowiedzią tego filmu), ale może z wrodzonego nonkonformizmu będę kibicował obsadzie, aby wykręcili coś równie efektownego co tsunami!


Shazam (5 kwietnia 2019 roku)


Kwestią czasu było zaangażowanie niezwykle popularnego Dwayne'a "The Rocka" Johnsona do któregoś z komiksowych światów: czy to DC, czy Marvela. W tym wyścigu (choć wątpię, by w rzeczywistości takowy miał miejsce) wygrali ci pierwsi, proponując byłemu wrestlerowi obsadzenie roli Black Adama, będącego ponoć ulubionym anty-bohaterem rosłego Amerykanina. Stanie on na przeciwko nie byle kogo, bo Shazama, znanego także jako Captain Marvel, dysponującego raczej mało szokującą nadludzką siłą i wytrzymałością, możliwością latania, ale także kontrolą błyskawic. Informacja kto wcieli się w rolę postaci stojącej po jasnej stronie mocy nie została jeszcze zdradzona.


Justice League: Part Two (14 czerwca 2019 roku)


Dwa lata będziemy musieli czekać, aby ujrzeć kontynuację wydarzeń zapoczątkowanych w roku 2017 przez pierwszą odsłonę filmowych przygód Ligi Sprawiedliwości, co jest wynikiem nieco tylko lepszym od przestoju między pierwszą a drugą częścią Avengersów. Wraz z "Part Two" można liczyć na wytoczenie absolutnie wszystkich dział, które zostaną zaprezentowane wraz z samodzielnymi filmami o Shazamie, Aquamanie i Flashu, można liczyć również co najmniej na wprowadzenie do historii Cyborga i Green Lantern, o których kilka informacji znajdziecie poniżej.


Cyborg (3 kwietnia 2020 roku)


Mogą Was dziwić te dokładne daty, bo przecież premiery filmów bywają zależne od naprawdę wielu nieprzewidywalnych czynników, ale najwidoczniej DC twardo stanęło na ziemi i nie zamierza w wielu kwestiach ustąpić. Symbolem jasnego kierunku, w jakim zmierza ich filmowe przedsięwzięcie niechaj będzie fakt, że sześć lat przed premierą "Cyborga", znamy już nazwisko aktora, który się w niego wcieli. Jest to Ray Fisher, człowiek bez absolutnie żadnego portfolio artystycznego, anonim nawet dla największych fanów kinematografii. Możliwe jednak, że dostaniemy okazję ujrzeć go w "Batman v Superman", bo i takie plotki się pojawiły, więc jeśli wypadłby on wyjątkowo niekorzystnie, wcale nie niemożliwym byłoby poszukanie kogoś nowego, kto wcieliłby się w uszkodzonego przez tragiczny wypadek Afroamerykanina (ciekawe jak często pada ten zwrot w artykułach o superbohaterach), którego przy życiu utrzymuje egzoszkielet.   


Green Lantern (19 czerwca 2020 roku)


No i na koniec drugie w ostatnich latach podejście do postaci Zielonej Latarni, w którego gatki z marnym skutkiem wskoczył Ryan Reynolds (dla którego raczej rysuje się Deadpoolowa przyszłość). Nie wiadomo, czy będzie to Hal Jordan czy może Alan Scott, nieujawnioną pozostaje informacja, kto zagra jednego z najbardziej nietypowych bohaterów DC, zdolnych do robienia rzeczy, które ciężko tak naprawdę wyjaśnić. Trzeba liczyć, że uda się sprezentować fanom komiksów coś godnego tej niezwykle interesującej postaci, a już na pewno nietrudne będzie przeskoczenie poziomu potworka z 2011 roku.


Jak widzicie, konkretów nie jest tak dużo, jak pewnie pragnęlibyście ujrzeć, ale już daty premiery oraz potwierdzone nazwiska zazwyczaj szeroko rozpoznawalnych aktorów, którzy wezmą udział w tworzeniu wyżej wymienionych filmów, nastrajają bardzo pozytywnie. Póki co pozostaje jedynie zaopatrywanie się w niezliczone ilości komiksów, a od siebie polecę również seans kilku naprawdę świetnych animacji DC (często reżyserowanych przez Jaya Olivę), skupiających się właśnie na postaciach z Justice League.     

Pilar
15 października 2014 - 18:52

Komentarze Czytelników (31)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
18.10.2014 10:34
odpowiedz
WrednySierściuch
90
No gods no masters!

Uch, juz kilkukrotnie mialem zamiar cos tu dopisac, i atakowala mnie skleroza.
Natomiast teraz nie mam mozliwosci sie rozpisac :p

Generalnie tez chcialbym polecic wszystkim nadrobic zaleglosci i obejrzec kilka filmow animowanych z uniwersum DC
Zwlaszcza :

Batman: Assault on Arkham - tytul to PIC NA WODE bo to film o Suicide Squad!
http://www.youtube.com/watch?v=ZN_jlZc6fzA

Superman vs. The Elite -naprawde swieze spojrzenie na "harcerzyka" Supermana
Trailer http://www.youtube.com/watch?v=hXUu91JrpzA

Justice League: The Flashpoint Paradox najlepszy film o JLA EVER!
Justice league to w normalnej formie banda "harcerzy" tu mozecie zobaczyc jak by sie zachowywaly te postacie w "realistycznym" podejsciu. Krotko mowiac: ogolna masakra!
Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=hry7OXBy9Sw

Takze warto wspomniec o nadciagajacych NOWYCH filmach
Justice League: Throne of Atlantis 2015
Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=5-Su4LMeyN8

Batman vs. Robin

Justice League: Gods and Monsters
http://screenrant.com/justice-league-gods-monsters-short-films-machinima/

19.10.2014 12:41
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

"It's only weird when you make it weird."

Z racji na charakter tematów i fakt, że jesteśmy społecznością internetową, a więc globalną (bo każdy może to przeczytać) to IMO powinniśmy stosować się do uniwersalnych zasad kultury. Tej podstawowej, nie wydziwianej poprawności politycznej. Słowo "murzyn/czarnuch" to tłumaczenie "nigger", a więc zwrotu rasistowskiego. Jest 2014 rok, nie używa się już takich określeń. Podstawowa sprawa.

Twoje ironiczne nawiązania to właśnie przykład tej źle pojmowanej poprawności politycznej, Ty to wiesz, ja to wiem, więc po co o tym pisać? Ja zwracałem uwagę na coś innego...

"Or maybe I'm just a white gut not living in 1956" ~Jax Teller

19.10.2014 12:44
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

@WrednySierściuch - animacje to jest ta bardzo dobra strona DC. Ostatni "Assault on Arkham" był świetny, poza tymi które wymieniasz warto wymienić też te starsze jeśli ktoś przegapił: Batman Mask of Phantom, Batman: Under the Red Hood, Batman: Year One, a już szczególnie i OBOWIĄZKOWO jeśli ktoś nie widział: Batman: Return of the Dark Knight Part 1 i 2.

19.10.2014 15:23
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

Słowo "murzyn/czarnuch" to tłumaczenie "nigger"
Oczywista brednia. "Murzyn" pochodzi od słowa określenia Maurów. Żadne z tych słów nie jest równoznaczne z "czarnuch" / "nigger". Skąd w ogóle taki kretyński pomysł? To może "Murzynka Bambo" i kilku różnych produktów spożywczych należy zakazać?

Twoje ironiczne nawiązania to właśnie przykład tej źle pojmowanej poprawności politycznej
Czyli idealna analogia do poruszonego tematu.

19.10.2014 17:01
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Kretyńskim pomysłem jest przywoływanie etymologii słowa kiedy mówimy o jego bieżącym tłumaczeniu.... Wklep w słownik, zerknij na jakikolwiek poważny portal - choćby tu na GOLa - i sprawdź czy ktokolwiek używa słowa "murzyn".

Nawet ci podlinkuję:
http://pl.bab.la/slownik/polski-angielski/murzyn

https://www.diki.pl/slownik-angielskiego/?q=Murzyn

Smutne, żeby w Polsce w 2014 roku, kraju rzekomo cywilizowanym takie rzeczy wyjaśniać. Z jednej strony widzę, że to walka z wiatrakami bo ignorancja niektórych granic nie zna. Z drugiej trzeba się odezwał bo nic się nigdy nie zmieni. Ja swoją opinię wyraziłem, dalej w to nie brnę.

19.10.2014 18:30
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

Aha.
http://en.wikipedia.org/wiki/Murzyn

to walka z wiatrakami bo ignorancja niektórych granic nie zna
No tak. Właśnie widzę. Ten 2014 rok faktycznie nie wygląda ciekawie. Liczę, że od 2015 wszystko już wróci do normy.
Nie odpowiedziałeś, czy chcesz banować Brzechwę i kakaowe placki. Wnioskuję, że tak.

Przy okazji - już w swoim pierwszym poście użyłeś słowa uważanego powszechnie (a nie tylko przez śmieszne środowiska SJW) za obraźliwe.

19.10.2014 19:23
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Ano tak Wikipedia. Strona edytowana przez AnonimBOTa. To najwyższe i niepodważalne źródło wiedzy. Nie mam pytań, powoływać się na wikipedię...

Brzechwa i ciasto powstawały w innych okolicznościach, ja mówię o dzisiaj.

19.10.2014 19:58
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

No, ten artykuł z przypisami i nazwiskami faktycznie jest mało wiarygodny. Nie to, co babla i ten tam drugi internetowy słownik, które również mogą być edytowane przez kogokolwiek, tylko już bez nazwisk i przypisów.

JEBAĆ LOGIKĘ!!!!1!11111

ja mówię o dzisiaj.
Te placki i wierszyki istnieją do dzisiaj, więc skoro jakieś słowo potrafi nagle, bez żadnego powodu, stać się obraźliwe, to powinniśmy pozbyć się również placków i wierszyków. Bądźmy konsekwentni.

19.10.2014 20:14
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Przekleństwa, czepianie się słowników internetowych, na tak, tak. Wklep w google translator albo jakikolwiek inny. Nie używa się już dziś słowa "murzyn".

Placki i wierszyki będą istniały dalej, powstawały w okolicznościach kiedy "murzyn" nie było obraźliwe i idiotyzmem byłoby korygowanie historii wstecz. Konsekwentni musimy być dzisiaj i w przyszłości, sprawdź na jakiejkolwiek poważanej stronie czy pojawia się "murzyn". Albo przypomnij sobie czy kiedykolwiek ostatnio się z takim określeniem spotkałeś.

Na uczelni mam czarnoskórego kolegę, poruszałem z nim ten temat. Na zwrot "murzyn" reaguje nieswojo, ale najczęściej zwracają się tak do niego osoby 35+ które nawet nie zdają sobie sprawy, że robią coś złego. Bo wychowały się w innych okolicznościach. Są też tacy, którzy chcą mu ubliżyć i mówią "murzynie" i to już nie jest fair.

Kogo mogę to uświadamiam.

19.10.2014 20:28
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

Za to czepianie się Wikipedii i używanie wulgaryzmów w twoim wykonaniu było już w porządku. Masz prawdziwy talent do zakłamania i hipokryzji.

Nie używa się już dziś słowa "murzyn".
Cały czas się używa.

Placki i wierszyki będą istniały dalej, powstawały w okolicznościach kiedy "murzyn" nie było obraźliwe
A kiedy i dlaczego stało się obraźliwe?

Konsekwentni musimy być dzisiaj i w przyszłości
Dokładnie. Dlatego jestem konsekwentny i używam słowa "murzyn" w kontekście neutralnym, zgodnie z jego przeznaczeniem.
I nie masz bladego pojęcia, co znaczy słowo "konsekwentny". Wtedy właśnie byłbyś za zmianą nazewnictwa.

Opowieść o koledze-murzynie wzruszająca.

19.10.2014 21:26
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Ha ha ha <pusty śmiech>

19.10.2014 21:40
odpowiedz
Dwyer
36
Generał

Venom, dlaczego słowo murzyn zaczęło być uważane za obraźliwe?

19.10.2014 21:42
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

Przecież odpowiedział. Bo Ha ha ha <pusty śmiech>.

20.10.2014 00:29
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

@Dwyer - już Ci odpowiadam, artykuł pierwszy, tak będzie najprościej:

http://julianjelinski.natemat.pl/108605,czy-murzyn-odejdzie-wreszcie-na-emeryture

Gdy Sikorski posądził Polskę o „murzyńskość”, wszyscy zrozumieli, co ma na myśli. Zbędne były dodatkowe tłumaczenia, by zdać sobie sprawę z pejoratywnego znaczenia, które ma to słowo. I tylko to, że nawet minister spraw zagranicznych kojarzy "murzyńskość" w ten sposób powinno być wystarczającym argumentem, by wreszcie wysłać to słowo na emeryturę.

Sikorski "zdefiniował" „murzyńskość” jako posiadanie „bardzo płytkiej dumy i niskiej samooceny” czy też „robienie komuś laski” i praktycznie nikogo to nie zaskoczyło. I ten smutny fakt mówi najwięcej o konotacjach znaczeniowych tego słowa, które powinno już dawno odejść na emeryturę. Zaś to, jak często na portalach społecznościowych komentowano to wydarzenie powtarzając jak to „Polacy są murzynami Europy” tylko to potwierdza.

Wymówki Sikorskiego, jakoby odnosił się do Negritude, ruchu literackiego z lat 30. XX wieku nie ma sensu nawet brać na poważnie. Obawiam się, że minister po raz pierwszy spotkał się z tym ruchem właśnie szukając dobrej wymówki i mogę mieć tylko nadzieję, że znalazłszy ją poświęcił choć dłuższą chwilę, by zapoznać się z którymś z poetów, a może nawet poczytał Langstona Hughesa, który był jedną z inspiracji dla francuskich autorów.

Wracając do emerytury „Murzyna”: spodziewam się kolejny raz lawiny komentarzy typu: „dla mnie bardziej obraźliwe jest słowo czarny niż Murzyn” (cytuję typową wypowiedź osoby białej), „polska tradycja pozwala na używanie słowa Murzyn”, „i co dalej? Może dojdziemy do Afro-Polaka?”. Tego typu komentarze pojawiają się za każdym razem, gdy temat „Murzyna” powraca (a powraca od dobrych kilku lat). Możliwe że w obronie tradycji, możliwe, że wynikają ze szczerego przekonania o neutralnym znaczeniu tego słowa (bo przecież dla kogoś to słowo może mieć neutralne znaczenie). Zdają się one jednak ignorować to, na co zwrócił uwagę Andrzej Koraszewski: „Słowa są rażące, potrafią być bardzo bolesne, nawet jeśli wypowiadającemu wydaje się, że używał je w zupełnie neutralnym znaczeniu. Mogą nawet razić ludzi głoszących teorię, że słowa wypowiadane jako neutralne nie powinny nikogo razić. A co, jeśli mimo tego, że nie powinny jednak rażą? Jeśli wręcz bolą?”.

Nie musimy zresztą udawać, że „Murzyn” jest słowem neutralnym. Wystarczy zajrzeć do Słownika Języka Polskiego PWN, by dowiedzieć się, że połowa definicji słowa ma charakter pejoratywny:
3. pot. «ktoś, kto wykonuje pracę za kogoś bez ujawniania swego nazwiska»
4. pot. «ktoś, kto ciężko pracuje i jest wyzyskiwany»

Na emeryturę odsyłają „Murzyna” językoznawcy, w tym m.in. profesor Marek Łaziński z Uniwersytetu Warszawskiego (warto zapoznać się z jego artykułem na ten temat pod tytułem: „Murzyn zrobił swoje. Czy Murzyn może odejść? Historia i przyszłość słowa „Murzyn” w polszczyźnie” z roku 2007). Profesor Łaziński, odpowiadając na pytanie w poradni językowej PWN zwrócił uwagę, że „polski Murzyn, mimo lepszego pochodzenia niż Negro, także obrósł obraźliwą frazeologią i dlatego widać dążenia do automatycznej zmiany słów” oraz „słowo Murzyn ustąpi w końcu miejsca Czarnemu na zasadzie automatycznego dostosowania do innych języków europejskich”.

Przykłady tego „obrośnięcia” (by nie mówić ciągle o „wpadce” Sikorskiego) podaje też psycholog międzykulturowy Dominika Cieślikowska. Pytana, czy „Murzyn” jest neutralne odpowiedziała jasno:

Nie jest neutralne. Ma pejoratywne znaczenie ze względu na konotacje społeczne. Mówi się "biały Murzyn", "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". To są określenia wyrobnika, niewolnika, sługi. Kogoś, kto ma być podporządkowany.

A przecież od ponad 20 lat można znaleźć najkrótsze wyjaśnienie przyczyn dla zmiany w naszym słownictwie autorstwa Zbigniewa Marcina Kowalewskiego. Zauważył on, że w Polsce zignorowano zmiany, które zaszły w Stanach Zjednoczonych od lat 60. XX wieku. Przestano wtedy używać słowa Negro, ze względu na to, iż zostało uznane za posiadające negatywne konotacje i będące obraźliwe dla Afroamerykanów. W Polsce zaś zarówno tłumacze jak i autorzy tej zmiany nie chcą zauważyć. Nawet w książkach o Afroamerykanach i Stanach Zjednoczonych, co czasem prowadzi do absurdalnej sytuacji, kiedy zdanie, w którym pojawia się w oryginale „black”, „Negro” oraz „Afro-American” tłumaczone będzie tylko słowem „murzyn”. W książce „Rap. Między Malcolmem X, a subkulturą gangową" Kowalewski stwierdza:

piszemy Czarny (Black) a nie Murzyn (Negro), gdyż ten ostatni termin, uznany przez czarną społeczność, za obraźliwy i rasistowski, pod jej presją wyszedł z użycia w USA w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, czego polskie mass-media uparcie nie chcą przyjąć, do wiadomości.

Czy ten kolejny, ewidentny przykład negatywnych konotacji znaczeniowych słowa „Murzyn” sprawi, że wreszcie odeślemy to słowo na emeryturę (i okaże się to niewątpliwym „sukcesem” i „zasługą” ministra Sikorskiego)? Chciałbym powiedzieć, że tak, ale nie jestem o tym przekonany. Wolę za to powtórzyć za Dominiką Cieślikowską i dalej walczyć z tymi wiatrakami:

Wielu moich znajomych używa określenia "Murzyn". Tłumaczę im, w jakim znaczeniu to słowo dziś funkcjonuje, i że wiem od niektórych Afrykańczyków, że to ich rani. Jeśli chcesz być w niewrażliwej większości, twój wybór. Ja słowo "Murzyn" skreśliłam.”

20.10.2014 00:32
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Fragment drugi:

http://aleksandralojek.natemat.pl/70991,murzyn-i-sprawa-polska

Biali mówią w Polsce czarnym, co ma ich obrażać, a co nie.To brak wrażliwości na innych, a nie brak politycznej poprawności, powoduje, że niektórym wciąż w XXI wieku wydaje się, że można używać słowa "Murzyn".

Co jakiś czas wraca na strony internetu dyskusja na temat słowa „Murzyn”. Dyskusja, która otwiera puszkę Pandory.

W obronie słowa stają zwykle biali, raczej nie przepadają za nim czarni mieszkańcy Polski (z wyjątkami). W innych krajach to byłoby wskazówką, że słowa nie należy używać, skoro określani nim nie wyrażają dla niego entuzjazmu. Tymczasem w ojczyźnie mojej czarni mają zaakceptowac, że biali używają tego określenia, bo to biali narzucają, co czarnych może obrazić, a co nie.

(...)

Zatem, gdyby słowo „Murzyn” było przetłumaczalne na język angielski bezpośrednio (nie jest jego odpowiednikiem słowo „nigger”, uważane za obraźliwe, już prędzej rzadko używane słowo „Moor”) i osoby nim określane powiedziałyby, że czują się tym określeniem urażone i że uważają je za przejaw mowy nienawiści, gdyby składały doniesienie na policję, policja musiałaby zapisać w swoich notatkach służbowych, że taka jest percepcja osoby, która incydent zgłasza. Bo tak postanowił prawodawca- liczą się uczucia osoby określanej jakimś epitetem, a nie to, co o danym epitecie sądzi określający.

Zawsze przy tej okazji w dyskusjach pojawiają się przypomnienia dotyczące wierszyka o Murzynku Bambo. Że w takim razie Tuwim był rasistą. Otóż nie mylmy pojęć. Tuwim żył w zupełnie innej Polsce. Używał innego języka. Oczywiście, ze wierszyk ten niekoniecznie nadaje się w tej chwili, w XXI wieku do tego, by uczyć go dzieci. Nie tylko z powodu określenia „Murzynek,” ale i całej otoczki, którą zawarł w wierszyku poeta. Choć jego intencje były z pewnością krystalicznie czyste (trudno o cokolwiek innego posądzać Tuwima), ale język, jaki wówczas go otoczał, niekoniecznie wyrażał to, co myśli głowa. Jest to też rodzaj pamiątki językowej, jak kiedyś myślano, w jakich kategoriach patrzono na świat, świetny przykład pokazujący ewolucję myślenia, języka, też zwyczajów .

I angielska Wikipedia ma kłopot z tłumaczeniem określenia Murzynek w tym konkretnym przypadku twórczości tuwimowskiej. Podaje dwa: „ black child”, ale i „Negro”, które już ma zabarwienie rasistowskie.

Wrogowie politycznej poprawności (bo zaraz zacznie się, że jestem jej piewcą) niekoniecznie rozumieją kwestie empatii. Patrzą na zmiany zachodzące w warstwie jezykowej z lękiem, dlatego, że ich nie rozumieją, a nie rozumieją, bo się nie zastanawiaja nad odczuciami drugiej strony.

Pewien mój znajomy, gdy popełniłam kiedyś jakiś artykuł na ten temat, zareagował oburzony, ze „dawniej to można było żartować z Żydów, Murzynów i blondynek”, a teraz już nie. No i dobrze, odparłam. Świat ma wiele wdzięcznych tematów, które można i powinno się obśmiać, ale czy tym tematem mają być Żydzi i inni? Dlaczego? Oburzamy się, gdy ktoś opowiada dowcipy o głupich Polakach, które robiły furorę w Stanach w latach osiemdziesiątych. Oburzyliśmy się, gdy w The Times Giles Coren, kucharz i niestety felietonista strzyknął jadem w stronę tzw. Polacks, bo NAM się nie spodobało określenie. Tymczasem Coren uznał, że ono nie było, jego zdaniem, obraźliwe. To, ze obraziło Polaków, którzy potem słali listy do redakcji, nie miało dla niego znaczenia. W sumie złamał prawo.

(...)

Oczywiście, że i nadmierną ostrożność można posunać ad absurdum. Kiedys Guardian opublikował żartobliwy artykuł na temat niezręczności politycznej poprawności, na temat przewrażliwienia, ilustrujac tezę o absurdach językowych przykładami, typu: „osoba z wyzwaniem dermatologicznym” („dermatologically challenged” - określenie kogoś z uporczywym tradzikiem), czy osoba z wyzwaniem w dziedzinie równowagi („horizontally challenged” – okreslenie kogoś, kto nie może stać równo wskutek intoksykacji ). Jasne jest, ze wszystko należy stosowac z umiarem.

Ale delikatności nigdy dość. Nie mam nic przeciwko temu, żeby, jak chce przewodnik językowy Guardiana napisany z myślą o dziennikarzach, gdy pisze się o osobie z zaburzeniami psychicznymi użyć określenia „osoba ze schizofrenią”, a nie „schizofrenik” (bo choroba nie określa całokształtu osoby), czy „osoba z epilepsją” zamiast „epileptyk”, itp. Przyznam, ze od razu chwyciło mnie to za serce, własnie ta delikatność. Bo to ona sprawia, ze poznajemy nowych ludzi i wchodzimy w ich swiat, a nie walka o zaśniedziałe zasady sprzed lat czy udowodnienie rzekomej nieszkodliwości okresleń z naszej perspektywy, osob, których te określenia nie dotyczą.

Innym moim wnioskiem, już bardziej smutnym, jest to, że ostrożność wymaga dobrej znajomości własnego języka i odpowiedniej wrażliwości, być moze obycia i wielkiej swiadomości językowo-kulturowej. A tego w polskich mediach nie ma. Dlatego przewodnik po języku powstał przy Guardianie, a nie w polskiej rzeczywistosci medialnej, w której i w całkiem dobrych czasopismach można trafić na słowo „Murzyn”.
Wracając zatem i do Murzyna właśnie...skoro czarni mieszkancy Polski uważają, że nie, to nie. Skoro chcą być określani jako czarni (w Wielkiej Brytanii to określenie jest określeniem właściwym, które zyskało imprimatur czarnych mieszkanców kraju), to, moim zdaniem, należy to uszanować.

Żyjemy w kraju, w którym jest coraz więcej mniejszości narodowych, religijnych, etnicznych...każdy przedstawiel tychże ma swoją własną wrażliwosć i zdanie- i prawo do tego, by go wysłuchać, uszanować i wziąć pod uwagę, zwłaszcza, jesli dotyczy jego samego. O całej reszcie można dyskutować, ale jeśli ktoś z Kenii mówiacy po polsku powiedział, że słowo Murzyn jest obraźliwe, to ono jest. I już.

20.10.2014 00:37
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Fragment trzeci:

http://www.rp.pl/artykul/914425.html?p=1

Czy szef fundacji Afryka Inaczej jest przewrażliwiony, czy też może rzeczywiście powinniśmy zwracać uwagę na stosowanie słowa „Murzyn”? – To określenie ma oczywiste negatywne, pogardliwe znaczenie – mówi Mamadou Diouf. – „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”, „robić za Murzyna”, „sto lat za Murzynami” – to wszystko zwroty pokazujące Afrykańczyków w roli podrzędnej. „Murzyn” znaczy po prostu – niewolnik, brudas. I my się temu przeciwstawiamy. Ja oczywiście nie twierdzę, że przeciętny człowiek, który używa tego słowa, czy dziecko, które mówi wiersz o Murzynku Bambo, jest rasistą. Ale ten wiersz jest archaiczny. Niektórzy dorośli tkwią potem w tej bambomentalności. W latach 90. próbowano wprowadzić sztuczne określenie „czarnoskóry”, czy to dlatego, że język polski nie jest zdolny określić mnie inaczej niż przez kolor skóry? Przecież nie ma w tym języku słowa „białoskóry”, „jasnoskóry” albo „żółtoskóry”.

KONTRARGUMENT:

http://gosc.pl/doc/1060138.Slowianin-z-Murzynem-dwa-bratanki

Dziennikarz: „- Poseł John Godson mówi: »Jestem Murzynem i jestem z tego dumny«”.
Rozmówca: „- On nie rozumie tego słowa, nie zna jego pochodzenia! Nie można być dumnym z bycia niewolnikiem!”.

Tak zaczyna się wywiad Roberta Mazurka z pochodzącym z Senegalu muzykiem Mamadou Dioufem. Można go przeczytać w „Plusie Minusie”, sobotnim dodatku do „Rzeczpospolitej”. Fajna rozmowa i sympatyczny rozmówca, ale strasznie przewrażliwiony na punkcie słowa „Murzyn”.

Diouf, autor „Małej książki o rasizmie”, ubzdurał sobie, że słowo „Murzyn” jest obraźliwe. Chce przez głosowanie murzyńskich studentów doprowadzić do jego usunięcia z języka polskiego. Nie dociera do niego, kiedy Mazurek próbuje mu wytłumaczyć, że to słowo nie oznacza niewolnika: „Murzyn pochodzi od łacińskiego Maurus, które to słowo przywędrowało do Polski w średniowieczu z Czech i opisywało wszystkich ludzi o skórze ciemniejszej niż nasza: najpierw Arabów, później czarnych”. Dziennikarz cytuje też dr Katarzynę Kłosińską, według której afrykańscy studenci bywają tak uraźliwi na punkcie tego słowa, bo „przekładają sobie na polski słowo Negro, bo tak mają w słowniku, i dokładają do niego cały bagaż negatywnych konotacji, niewystępujących w polszczyźnie”. Wszystkie argumenty trafiają jednak w próżnię, bo Diouf wie lepiej, że słowo „Murzyn” go obraża.

....
Z POWROTEM do fragmentu trzeciego

Z pełnym szacunkiem dla fundacji Afryka Inaczej, ale zamierzam jednak bronić zdrowego rozsądku – mówi poseł Gowin. – Inaczej skończymy na cenzurowaniu Conrada. Jedno z amerykańskich wydawnictw publikuje „Przygody Huckleberry’ego Finna”, zmieniając używane przez Marka Twaina słowo „nigger” (czarnuch) na inne określenie. To jest przykład kulturowego barbarzyństwa. Słowo Murzyn funkcjonuje tradycyjnie od lat w języku polskim, jest to część dziedzictwa kulturowego tego języka i nie ma powodu dokonywać jego rewizji tylko dlatego, że ktoś zgłasza pretensje – dodaje.

Rzecz w tym, że różne popularne słowa należą do „polskiego dziedzictwa kulturowego”, np. „żydek” albo „parch” i jednak przestaliśmy ich używać. Pytam posła Gowina, dlaczego upiera się używać słowa „Murzyn”, skoro ludzie, których to słowo określa, czują się nim obrażeni. Czy z czystego szacunku dla nich nie warto zmienić zwyczaju językowego?

– Tu nie chodzi o szacunek ani godność drugiego człowieka, tylko o ten rodzaj poprawności politycznej, który w swojej istocie zaprzecza wolności i godności człowieka.

Diouf ma rację, kiedy mówi, że Polacy nie „przerobili” językowo swojego stosunku do czarnych: nie przerobiliśmy dlatego, że nie mieliśmy specjalnie okazji. W przeciwieństwie do Francuzów, Brytyjczyków czy Amerykanów historyczne relacje nie wiązały nas z narodami afrykańskimi. W krajach postkolonialnych walka o poprawność polityczną, albo – jak kto woli – szacunek językowy dla czarnych, ma długą i krętą tradycję, a rola polityczna osób o innej niż biała skórze jest znacznie większa niż w Polsce. Ich metody działania również nie były i nie są jednoznaczne. Np. znane były przykłady przywłaszczenia sobie przez czarnych obraźliwego określenia i w ten sposób próby oswojenia go. Tak działali np. afrykańscy twórcy nurtu „negritude” (murzyńskość?), którzy od lat 30. w Paryżu podkreślali wartość kultur afrykańskich, głosili autonomię czarnego człowieka i jego cywilizacji, sprzeciwiali się europocentrycznej wizji historii. Jednoznacznie obraźliwe francuskie słowo „negre” zostało „zaanektowane” przez artystów i polityków z tego nurtu, a jego wydźwięk wywrócony do góry nogami.

(...)

Językowego zwyczaju nie da się zadekretować, zresztą Mamadou Diouf chyba to rozumie. – Doskonale zdaję sobie sprawę, że moich protestów nie zaakceptuje od razu większość – mówi. – Ale będę zwracał ludziom uwagę, bo wiem, że tylko sami Polacy mogą skreślić słowo „Murzyn” ze swojego słownika. Nie mówię o żadnej poprawności, ale o moralności i dobrym wychowaniu.

Wątpliwe, by słowo „Murzyn” znikło z polszczyzny , bo większość Polaków po prostu nie rozumie, dlaczego miałaby mówić inaczej. Jednak w sytuacjach wątpliwych być może warto zastosować zasadę, którą uznaje Jarosław Gowin wobec Żydów czy Jacek Milewski wobec Cyganów. Po co komuś sprawiać przykrość, skoro jej niesprawienie tak niewiele kosztuje.

20.10.2014 00:43
odpowiedz
Mephistopheles
148
Hellseeker

O cholera. Dopiero teraz do mnie dotarło. Pomyliłem Tuwima z Brzechwą.

20.10.2014 00:50
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

Kolejny, ostatni fragment z blogu, wpis pochodzi z 9 października tego roku:

http://realpolitik.pl/slowo-murzyn-jest-obrazliwe-czyli-o-tolerancji-dla-czarnoskorych-slow-kilka/

Zacznę od tego, że nie mam poję­cia też jak mam określać poprawnie poli­ty­cznie ludzi o czarnym kolorze skóry, więc będę uży­wał określeń, których uczono mnie w przed­szkolu. Każdy chyba prz­er­abiał wiersz Juliana Tuwima o tytule Murzynek Bambo.

Fragment ten służy już tylko jako podparcie tezy, że w Polsce brak jest tej świadomości (i wrażliwości) jeśli chodzi o stosowanie słowa "Murzyn". Pozostałe argumenty znajdują się wyżej.

- - -
Przeczytaj jeśli naprawdę chcesz poznać odpowiedź na zadane pytanie. Przemyśl jeśli chcesz, zrób jak uważasz. Zawsze zaczynam naiwnie od zwrócenia komuś uwagi, chwilę później orientuję się, że to syzyfowa praca i szkoda tracić czas. Potem jednak dochodzi do mnie, że tak naprawdę nie zależy mi żeby zmieniać czyjś sposób myślenia. Zostawiam tu wypowiedzi jako świadectwo swojej opinii, jeśli jest ktoś kto to czytał i na słowo "murzyn" skrzywił się, albo również uznał, że coś tu nie gra - to proszę, ja też tak uważam. A jeśli czytał to akurat ktoś ciemnoskóry lub jakiejkolwiek innej rasy niż kaukaska i poczuł się dotknięty - to też zostawiam swój wyraźny głos. Tyle mi wystarczy.

20.10.2014 00:53
odpowiedz
VenomP23
37
Pretorianin

(wpis czysto przypadkowy, sam pogubiłem wątki :P)

20.10.2014 08:00
odpowiedz
r_ADM
170
Legend

Wow, prawdziwy sjw na golu :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze