Recenzja Ridge Racer Unbounded – pompujący adrenalinę hit - Brucevsky - 11 kwietnia 2016

Recenzja Ridge Racer Unbounded – pompujący adrenalinę hit

Brucevsky ocenia: Ridge Racer Unbounded
92

To nie jest kolejna odsłona popularnej serii, która od lat towarzyszy przede wszystkim konsoli PlayStation. To nie jest typowa zręcznościowa gra wyścigowa, w której tylko pędzi się na złamanie karku, rywalizując z czasem lub innymi pojazdami. Unbounded dynamikę i arcade’owość Ridge Racera upiększył i uatrakcyjnił wszechobecną demolką i szeregiem zróżnicowanych wyzwań, które nie pozwalają nawet na moment pojawić się wrażeniu monotonii. Pomysł BugBear Entertainment wypalił i otrzymaliśmy kawał naprawdę dobrej produkcji.


Po pierwszych kilku godzinach zabawy gotowy byłem nazywać Unbounded nawet duchowym spadkobiercą Burnouta 3: Takedown, którą uznaje za najlepszą grę wyścigową wszech czasów. To samo w sobie mówi, pod jak wielkim wrażeniem byłem nowego Ridge Racera i jak dobrze spędzałem przy nim wolny czas. Po zakończeniu trybu kariery i pozostawieniu miasta Shatter Bay, w którym toczy się akcja, w gruzach nadal twierdzę, że to znakomita opcja dla wszystkich miłośników gatunku.

Unbounded spełnia wszystkie wymagania, jakie można mieć w stosunku do zręcznościowej gry wyścigowej. Poczucie pędu, efektowne drifty, wysoki poziom trudności, atrakcyjna oprawa graficzna – wszystko to jest obecne w Ridge Racerze i wpływa na wysoką jakość całego dzieła. Niektórym może oczywiście brakować samochodów na licencji, ale to akurat stała „wada” serii, a i wiele pojazdów jest inspirowanych łatwo rozpoznawalnymi maszynami. Co też niezmiernie ważne, niemal każde z aut prowadzi się nieco inaczej, więc kolejne przesiadki do innej klasy czy modelu wiążą się z koniecznością uczenia się jego specyficznych zachowań na trasie, na przykład podczas jazdy w kontrolowanym poślizgu.

Twórcy odrobili lekcję i oprócz pompujących adrenalinę wyścigów superszybkimi samochodami zaoferowali też kilka dodatkowych trybów zabawy. Są typowe zmagania z czasem, ale na specjalnie przygotowanych torach rodem z Hot Wheels, są wyzwania na zebranie określonej liczby punktów za driftowanie, które błyskawicznie budzą skojarzenia z trzecią częścią Szybkich i wściekłych. Są też wreszcie misje polegające na zdemolowaniu jak największej liczby innych samochodów za kółkiem wybranego modelu lub specjalnie przygotowanego do tego ciągnika siodłowego. Braku różnorodności Unbounded zarzucić więc nie można.

Osobnego akapitu wymaga cecha charakterystyczna gry, a więc możliwość demolowania trasy przejazdu w określonych miejscach za pomocą rozpędzonego samochodu. Dysponując naładowanym paskiem turbo, można bez przeszkód przebijać się przez wybrane budynki, tworząc sobie skróty i tylko dodatkowo podnosząc efektowność całej rywalizacji. Twórcy przyjęli założenie, że rozpędzony pojazd gracza może radzić sobie z latarniami, straganami, a nawet ceglanymi murkami czy pomnikami, więc wyścigi momentami przypominają przesuwający się po ulicach miasta i zostawiający za sobą tylko gruzy tajfun. A jak to wszystko wygląda!

Zachwycam się Ridge Racerem Unbounded, ale jest czym, bo po prostu wiele rzeczy robi ona dobrze, sprawdzając się jako wyścigówka.

Trudno znaleźć większe wady Unbounded. Gra momentami jest może zbyt chaotyczna, zdarzają się też błędy w detekcji kolizji, w wyniku których pojazd zaczyna się dziwnie zachowywać. Niektórym, nieprzyzwyczajonym do wyzwań, przeszkadzać może też wysoki poziom trudności, potrafiący zmusić posiadacza konsoli czy komputera do kilkudziesięciu powtórek tego samego wyścigu. Mnie osobiście niezbyt podobał się też podkład dźwiękowy, jakieś szybko wypadające z głowy i drażniące po pewnym czasie kawałki techno czy dubstep. Wszystko to jednak nie są wady, które mogą Ridge Racerowi od BugBear zaszkodzić. Tutaj miód po prostu wylewa się z ekranu. Jeśli więc jesteście spragnieni pompujących adrenalinę, potwornie efektownych zmagań po ulicach miasta za kółkiem kilkusetkonnej bestii i w akompaniamencie wszechobecnej destrukcji to lepiej wybrać nie możecie.

Brucevsky
11 kwietnia 2016 - 20:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
12.04.2016 12:37
1
g40st
109
Big Bad Wolf

Właśnie ogrywam powoli piątkę na PS2. Też kawałek zacnego kodu.

12.04.2016 14:16
odpowiedz
Brucevsky
86
Playing with writing

Wiele dobrego o piątce słyszałem. Pamiętam, jakie wrażenie robiła w początkach istnienia PS2. Aż chyba zacznę na nią polować z ciekawości.