Lubię gry wideo, mangi i anime. Dlatego też z chęcią sprawdzam przeróżne tytuły bazujące na seriach które oglądałem lub miałem okazje przeczytać jakieś tomiki lub rozdziały. Staram się być z grami tego typu na bieżąco, ale zdarza mi się coś przegapić. Tak było właśnie w wypadku Yuuna and the Haunted Hot Springs: The Thrilling Steamy Maze Kiwami. Czy to dobrze, że udało mi się zagrać w ten tytuł?
Fantastyka naukowa i wszelkie klimaty robotów, odległych cywilizacji, zmian w ludzkości są mi bliskie. Wątki te przewijają się często w grach wideo i to dobrze. Niestety często to tylko namiastki czegoś naprawdę fajnego. Gier z fajną i naprawdę dobrą fabułą w tych klimatach jest jak na lekarstwo. Czy Crymachina to jeden z tytułów takich jak Gnosia, gdzie historia powala?
Mam tak, że czasem logo wydawcy lub producenta wystarczy by zainteresować mnie daną produkcją. Nie chodzi o loga gigantów w stylu Sony czy Microsoft. Mam na myśli mniejszych graczy z Japonii, którzy zajmują się bardziej niszowymi produkcjami. Takie Marvelous Inc dostarczyło mi przez lata tyle radochy swoimi tytułami, że zawsze z automatu jestem zainteresowany ich nowymi produkcjami. Nie są to może produkcje w stylu GOTY, 10/10, ale zawsze trafia się coś solidnego i wciągającego. Dlatego od razu wiedziałem, że na pewno sięgnę po Silent Hope. Czy to kolejna mocna produkcja od Marvelous Inc?
Fate to gigantyczne IP, które ma raczej zaskakujące początki. Visual novel z treściami dla dorosłych przerodziło się w gigantyczne imperium przynoszące twórcom krocie. Na przestrzeni lat pojawiło się sporo produkcji wykorzystujących tę markę. Miałem okazję sprawdzić sporo z nich, jednak żadna gra nie wykorzystywała w pełni potencjału Fate. Czy Fate/Samurai Remnant ot twórców cyklu Dynasty Warrioros okaże się czymś godnym uwagi i odmieni ten stan rzeczy?
Fate to gigantyczne IP, które ma raczej zaskakujące początki. Visual novel z treściami dla dorosłych przerodziło się w gigantyczne imperium przynoszące twórcom krocie. Na przestrzeni lat pojawiło się sporo produkcji wykorzystujących tę markę. Miałem okazję sprawdzić sporo z nich, jednak żadna gra nie wykorzystywała w pełni potencjału Fate. Czy Fate/Samurai Remnant ot twórców cyklu Dynasty Warrioros okaże się czymś godnym uwagi i odmieni ten stan rzeczy?
Fani długoletniego cyklu The Legend of Heroes mają się naprawdę dobrze. Musieliśmy przez lata czekać na kolejne gry, ale teraz za to co kilka miesięcy atakuje nas nowa odsłona, port czy remaster starszych tytułów, które przegapiliśmy wcześniej. Mam wrażenie, ze gdy kończę pisać o jednej z tych produkcji too zaraz zabieram się za kolejną. Cieszy mnie taki stan rzeczy i dobrze, ze mogę odnotować, ze w przyszłym roku będzie podobnie. Teraz jednak pora skupić się na The Legend of Nayuta: Boundless Trails, na które czekaliśmy ponad dekadę.
Nie będę owijał w bawełnę i przyznam się, że gdy tylko usłyszałem o Mugen Souls Z pomyślałem o kolejnej wersji popularnej niegdyś bijatyki. Przypadek sprawił, że zdecydowałem się sprawdzić dokładniej czym jest ta gra. Ku mojemu (nie) wielkiemu zaskoczeniu jest to kolejny niszowy JRPG, który to po kilku latach od swojej konsolowej premiery zawędrował na kolejne platformy. Czy oznacza to, że mamy do czynienia z dziwaczną gierką dla siedmiu osób czy też może tym razem jest inaczej?
Jakiś czas temu miałem okazję w końcu zagrać w Rhapsody: A Musical Adventure, czyli jeden ze wczesnych SRPG od mistrzów gatunku Nippon Ichi Software. Wszystko to za sprawą całkiem fajnej inicjatywy, gdzie tytuły studia zyskują nowe życie za sprawą portów na maszyny obecnej generacji. Cieszy mnie taki stan rzeczy bo wygodniej powracać do tych gier na przykład za pomocą Steam Deck. Teraz trafia do nas Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles czy szykuje się kolejna uczta retro giercowania?
Cykl Atelier należy do tych gier, które sobie bardzo cenię dlatego informacja, ze pierwsza odsłona serii pojawi się na zachodzie w zremasterowanej wersji, niezwykle mnie ucieszyła. Atelier Marie Remake: The Alchemist of Salburg to okazja zapoznania się z tym jak mniej więcej wyglądały początki jednej z najprzyjemniejszych serii RPG, w jakie miałem okazję zagrać. Tylko czy tytuł, który powstał pierwotnie ponad ćwierć wieku temu można nadal dawać graczom masę frajdy?
Japońskie gry mają się niezwykle dobrze. W ostatnich miesiącach i latach na rynek trafiło pełno świetnych tytułów. Remake, remaster i nowe odsłony kultowych serii, a także interesujące nowe IP - naprawdę jest w co grać jeśli lubi się produkcje z Kraju Kwitnącej Wiśni. Teraz do długaśnej listy intrygujących produkcji dołącza The Legend of Heroes: Trails into Reverie, czyli najnowsza część ciągnącej się od lat serii JRPG. Czy ten tytuł zadowoli fanów marki?