Przyszła pora na kolejną „trójkę” NFS’ów. Dziś napiszę o grach z tej serii wydanych w latach 2003-2005, a więc wielkiego przełomu i zmiany tematyki. Jednym nowa wizja znanej marki się podoba, innym nie. Pomijając różne gusta trzeba przyznać, że owe produkcje trzymają wysoki poziom. Zapraszam zatem do zapoznania się z niniejszym artykułem.
Rayman kojarzony jest głównie ze wspaniałymi platformówkami. Przez wiele lat bezsprzecznie tryumfował nad swoimi konkurentami, zostawiając ich daleko w tyle. Omawiana seria okazała się dla studia Ubisoft ogromnym sukcesem, więc jak na francuskiego producenta przystało, twórcy postanowili zepsuć wizerunek swojej flagowej produkcji, tworząc beznadziejne części o paskudnych kórlikach. Oczywiście owe stwory jak i sama rozgrywka nie mają absolutnie nic wspólnego ze wspaniałym Raymanem, którego nazwa została użyta tylko i wyłącznie w celach marketingowych, plugawiąc przy tym wspaniałe wspomnienia.
Ostatnio omówiliśmy sobie pierwsze trzy części serii Need for Speed. Tym razem zajmiemy się kolejną porcją wyścigów samochodowych stworzonych przez Electronic Arts. W całym tym podsumowaniu macie okazję zobaczyć w jakim stopniu rozwijała się cała seria, a także dowiedzieć, które odsłony okazały się kamieniami milowymi dla tej marki. Zapraszam zatem do przeczytania zawartości tego artykułu, a także zachęcam Was do komentowania oraz wzięcia udziału w ankiecie.
Seria Need for Speed jest z nami od 1994 roku. Przez te wszystkie lata powstało wiele różnorodnych odsłon, a oficjalnie mówi się o 15 częściach! Oczywiście biorąc jeszcze pod uwagę oddzielną gałąź, wytyczoną przez producenta oraz przenośne wersje, ich liczba przekracza bez trudu nawet 20 części! W tym cyklu postaram się wspomnieć o wszystkich jakie dotychczas się pojawiły. Nie licząc oczywiście zagrywek marketingowych w stylu Need for Speed: V-Rally, a jak dobrze pamiętamy, takich nie brakowało. Niniejszym zapraszam wszystkich do zapoznania się z zawartością tego felietonu.
Od ostatniej części tego cyklu minęło sporo czasu. Widocznie dopadł mnie syndrom Valve, przez co trzecia część podsumowania serii stała się przeze mnie odwlekana z tygodnia na tydzień. Dokładnie tak samo jak robią to twórcy z trzecią częścią tej wyśmienitej sagi z roku na rok. Nie przedłużając, zapraszam Was do przeczytania tego artykułu. Mam szczerą nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że jest to ostatnia część.
Seria Half-Life powinna być znana każdemu miłośnikowi elektronicznej rozrywki. Nie da się ukryć, że obie odsłony serii opowiadające o przygodach Gordona Freemana były kamieniami milowymi w swoim gatunku. Jedynka cechowała się prostymi łamigłówkami, o których nikt nie śnił w żadnym dotychczasowym fps’ie. Dwójka zaś zwaliła z nóg zaawansowaną fizyką, która do dziś należy do ścisłej czołówki i to po 7 latach od premiery! Zastanawiacie się zapewne po co o tym piszę? Stwierdziłem, że warto poświęcić trochę czasu na omówienie całej serii, szczególnie gdy sam ją uwielbiam. Aby uniknąć ściany tekstu zdecydowałem się podzielić owe podsumowanie na cztery części. W ostatniej napomknę co nieco nadchodzącej kontynuacji.