Pisałem niedawno o odważnej i cieszącej mnie woli tworzenia kolejnych gier o łowieniu ryb przez niektórych deweloperów. Nieco później, szukając innych oryginalnych gatunków gier, doszedłem do wniosku, że jest jeszcze miejsce na jedną nową serię gier sportowych. Na produkcje o niedocenianej siatkówce.
W Niemczech symulatory maszyn i zawodów wszelakich mają swoje własne reklamy telewizyjne, oddzielne półki w sklepach z grami, billboardy i jeszcze inne fajne bajery – słowem, mają taką oprawę marketingową, jakiej nie powstydziłoby się 95% gier wydawanych w Polsce. Ja tego fenomenu osobiście nie ogarniam, nie mi jednak oceniać, czemu ktoś lubi kopać ziemniaki, wypasać bydło i jeździć wózkiem widłowym w wirtualnej rzeczywistości. U nas ta moda dopiero się rozkręca, ale już widać pierwsze symptomy wskazujące na to, że swojskie klimaty również i u nas znajdą rzesze oddanych zwolenników – wystarczy spojrzeć na sukces Symulatora Farmy. Zaglądając w plany wydawnicze polskich dystrybutorów coraz bardziej widać, że „oni to jednak tak na poważnie”: mamy dźwigi koparki, buldożery, piły spalinowe, słowem: wszystko, czego potrzeba prawdziwemu mężczyźnie. Do czego jeszcze zdolni są twórcy takich niszowych programików? Efekt moich rozmyślań możecie znaleźć poniżej – oto pięć bardzo wizjonerskich pomysłów na nowe odsłony tej serii!
Dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze kilkanaście lat temu gry z serii Star Wars były perfekcyjnym przykładem zmarnowanego potencjału, jaki krył się w tej niezwykle popularnej marce. Mimo ogromu możliwości, kolejni deweloperzy nie widzieli szans na zrealizowanie poważnej produkcji o walce Rebeliantów z Galaktycznym Imperium, więc wygłodniałym fanom gwiezdnej sagi serwowali głównie proste zręcznościówki. Sytuacja zmieniła się dopiero w chwili, gdy do akcji wkroczyła firma LucasArts. Należące do George’a Lucasa studio ostro wzięło się do roboty i w krótkim czasie przygotowało kilka rewelacyjnych tytułów. Gwiezdne wojny szturmem podbiły rynek elektronicznej rozrywki, a nową erę zapoczątkował kosmiczny symulator o nazwie X-Wing.
Nie Ferrari, Boeing czy NASA, ale właśnie Lexus ma obecnie bodaj najbardziej realistyczny i zaawansowany technologicznie symulator, jaki kiedykolwiek zbudowano. Co więcej, nie testują go profesjonaliści, ale zwykli ludzie. Japońska marka chce w ten sposób lepiej poznać nawyki kierowców, ich zachowanie pod wpływem zmęczenia i w trudnych warunkach drogowych. Wszystko po to, by ograniczyć liczbę wypadków.
Lubicie symulatory? Po obejrzeniu poniższego filmiku będziecie zbierać szczękę z podłogi.
Nie lubicie symulatorów? Po obejrzeniu poniższego filmiku będziecie zbierać szczękę z podłogi.
Uważacie, że zwiastuny do Call of Duty i Medal of Honor to perełki? Po obejrzeniu poniższego filmiku będą wam się kojarzyć z Klanem.
Czy DCS: A-10 Warthog będzie bestsellerem? Nie, ale i tak będziecie zbierać szczękę z podłogi.
Bóg zszedł na Ziemię i rzekł: zróbcie taki zwiastun, który zrobi na mnie wrażenie. Po kolejnych 7 minutach złożył pre-order i kupił joystick...
Jak już wszyscy gracze wiedzą, na gamescom Microsoft zaszalał, jeśli chodzi o gry pecetowe. Zewsząd słyszy się głosy, że firma chce zacząć tym naprawianie szkód, które własnoręcznie wyrządziła w graniu komputerowym. Sporo graczy nie zdaje sobie dokładnie z sprawy, z ogromu zniszczeń, jakich narobił Microsoft w ciągu raptem kilku lat. Sporo osób pyta „o co ty tak blacharze stękacie, co wam takiego Małymieki złego uczynił”. Cóż, po to mam a nazwie bloga sformułowanie „stetryczały pecetowiec”, by służyć w takich chwilach pomocą i dokładnie wyłożyć, co też w przeszłości MS nabroił.