Sobota i niedziela to jedne z niewielu dni, kiedy można sobie spokojnie w kuchni poszaleć. Dogodzić własnemu i rodziny podniebieniu. W naszym domu jest tak, że co bym nie zrobił, zjedzą to wszyscy, pod warunkiem, że będzie to pizza albo frytki. Dziś padło na pizzę, danie proste ale pozwalające każdemu na zjedzenie tego co lubi, nawet jeśli ma to być same ciasto. Tak więc po kolei.
Seriale proceduralne mają tyleż samo zwolenników co przeciwników. Zamknięcie całej historii w jednym odcinku – o ile zostanie to umiejętnie zrobione – nie oznacza niczego złego, a dodatkowo nie wyklucza jakiejś dłuższej, ciągnącej się przez kilka epizodów historii. Tyle tytułem wstępu, bo nie zamieram tak naprawdę pisać o rodzajach seriali, tylko o jednym z fajniejszych seriali proceduralnych na jakie trafiłem w ciągu ostatnich kilku lat oglądania. Criminal Minds w chwili obecnej załapuje się u mnie do ścisłej czołówki.
Leży sobie na konsolowym dysku gra po którą sięgam, kiedy kompletnie nie mam pomysłu w co by tu zagrać i nie mam też czasu, żeby skupić się na jakimś dłuższym tytule. Mowa o grze z długim rodowodem – w pierwszą podobną grałem jeszcze na małym Atari – która wymaga od gracza niespożytych pokładów świętego spokoju i ogromnych umiejętności, żeby móc porównywać się z najlepszymi. Mi do tego daleko, nawet wśród znajomych jestem raczej w drugiej połowie wyników, ale nie przeszkadza mi to świetnie się przy Trials HD bawić.
W zeszłym miesiącu przedstawiłem Wam wyniki cyklicznego konkursu organizowanego przez Experimental Gameplay Project. Dziś pora na kolejną odsłonę, tym razem tematem gry – tworzonej w bardzo specyficznych warunkach i w bardzo krótkim czasie – miało być potomstwo. Twórcy konkursu rzucają tylko jedno słowo, nie rozwijają tematu, stąd interpretacje autorów potrafią być bardzo różne.
Z japońskimi grami RPG jest u mnie trochę jak z piciem gazowanych napojów przez człowieka z wrzodami żołądka. Mogę, nikt mi nie zabroni, ale to nie dla mnie. Problem w tym, że ja ten rodzaj gier naprawdę uwielbiam, od dawien dawna pykam w co tylko mogę. Rzecz jest w tym, że zmiana priorytetów, przeniesienie wolnego czasu na żonę i dzieci nie pozwala mi większości japońskich produkcji ukończyć.