Montinek

Pogranicze kultury

najnowszepolecanepopularne

Co wiemy o Death Stranding?

Patchworkowy świat Super Mario Odyssey

O mojej skomplikowanej relacji z Onrush

Opowieść o tęsknocie za nieznanym

My Hero Academia - wschodząca gwiazda shounen anime

Traktat o pięknie oprawy Infamous: Second Son, o wiele zdjęć wzbogacony

Co wiemy o Death Stranding?

Jeden z moich ukochanych memów dotyczących Death Stranding przedstawia stojących obok siebie na planie zdjęciowym Hideo Kojimę oraz Normana Reedusa. Ten drugi ubrany jest w strój do motion capture, w rękach trzyma plastikowego bobasa, a na jego twarzy maluje się wyraz najwyższego skupienia. Obrazek opatrzony jest opisem „When Sony gives you a blank check and you use it to make your famous actor friend do weird shit”. Małe, głupie dzieło internetowej sztuki, a doskonale podsumowuje odczucia, jakie towarzyszą większości graczy podczas oglądania kolejnych zwiastunów nowej gry Kojimy. „Weird shit” to jednak bardzo powierzchowna diagnoza. Japończyk znany jest z pogrywania ze swoją widownią już na etapie trailerów, w których raz ochoczo podrzuca wskazówki odnośnie prawdziwego obrazu swojej produkcji (pewien gracz zdołał nawet przewidzieć główny twist fabularny MGS V przed premierą), a innym razem ten obraz całkowicie zakłamuje (do momentu premiery MGS 2 wszyscy święcie wierzyli, że protagonistą gry będzie Solid Snake). Dlatego też liczni fani jego twórczości, zamiast marudzić na brak konkretów, decydują się poświęcać swój czas analizie udostępnionych materiałów i snuciu licznych teorii. Chcecie się dołączyć?

czytaj dalejMontinek
19 lipca 2018 - 19:19

Patchworkowy świat Super Mario Odyssey

Przedwczoraj razem z gadającym widelcem pichciłem wielką rzepę w jeszcze większym garze. Wczoraj parkowałem skuterem na dachu jednego z wieżowców obok Empire State Building New Donk City Hall, podczas gdy uliczni muzycy – ludzie bardziej ludzcy od Mario – kilkadziesiąt metrów niżej umilali mi tę czynność pierwszej klasy jazzem. Dzisiaj grałem w plażową siatkówkę z wąsatymi ślimakami w nadmorskim kurorcie. Totalny miszmasz. Wyobrażacie sobie, żeby z tak niepasujących do siebie klocków dało się zbudować w miarę spójne, budzące sympatię gracza uniwersum? Trochę ciężko. A jednak, Super Mario Odyssey jakimś cudem to się udaje.

czytaj dalejMontinek
8 czerwca 2018 - 21:06

O mojej skomplikowanej relacji z Onrush

To miała być cudowna historia o czystej miłości. Pierwszy opublikowany zwiastun szarpnął w moim sercu za strunę, która już nigdy miała nie być poruszona. Stado pojazdów przeróżnej maści, od zwinnych motocykli, przez skoczne buggy, po obudowane żelastwem terenówki. Otwarte plenery gdzieś na pograniczy cywilizacji oraz dziczy, z licznymi przewyższeniami i spadkami, stwarzające okazję do wzbijania się w przestworza maszynami, które bynajmniej nie zostały stworzone do latania. Totalna orgia destrukcji, gdy wszystkie te pojazdy zaciekle walczą ze sobą o każdy metr drogi. Energetyczny kawałek zespołu The Heavy bijący z głośników. You made me a believer – śpiewałem razem z wokalistą, wierząc, że Onrush przywróci chwałę arcade racerom. W końcu nosił wszelkie znamiona duchowego spadkobiercy serii Motorstorm! Kolejne publikowane materiały zdradzały, że być może gra nie będzie tym, czego się spodziewałem, ale wolałem zignorować te sygnały. Oh I know I know I should have seen the sign. W końcu, gdy położyłem ręce na grywalnej becie*, coś bardzo boleśnie ścisnęło mnie w klatce piersiowej i nie pozostało mi nic innego, jak zacytować słowa refrenu. What happened to the love?

czytaj dalejMontinek
1 czerwca 2018 - 15:25

Opowieść o tęsknocie za nieznanym

Zwykło się mawiać, że ciekawość jest pierwszym krokiem do piekła. Mieszkańcy miasta Orth mogą interpretować to powiedzenie całkiem dosłownie. Ich domostwa stoją bowiem na brzegu gigantycznej dziury, którą ludzkość odkryła blisko 1900 lat temu, a której zagadki nie udaje się rozwiązać po dziś dzień – pomimo ogromnej liczby ofiar w ludziach, które przyniosły niezliczone ekspedycje w jej głąb. Ponad kilometr średnicy, przypuszczalnie więcej niż dwadzieścia dwa kilometry głębokości, niewyjaśnione zjawiska, dzikie ekosystemy pełne istot nie z tego świata oraz walające się pod nogami relikty dawnej cywilizacji. Oto i Otchłań w całej swej okazałości. Główna i najcudowniejsza bohaterka anime Made in Abyss.

czytaj dalejMontinek
14 kwietnia 2018 - 20:20

My Hero Academia - wschodząca gwiazda shounen anime

Tematyka superbohaterów jest obecnie wałkowana, gdzie tylko się da. W kinie co kilka miesięcy wita nas nowy film Marvela lub DC, w przerwie między seansami serwisy streamingowe dbają o nas serialami o facetach w trykotach, a jakby komuś jeszcze było mało, zawsze może sięgnąć po wciąż mające się dobrze komiksy. Już dawno osiągnęliśmy moment, w którym kolejna powiastka o wybrańcu z niezwykłymi mocami musi się nieźle postarać, by nie zrazić odbiorcy wtórnością na samym starcie. My Hero Academia, anime, które szturmem zdobyło serca widowni na przestrzeni ostatniego roku, wyróżnia się odwróceniem schematu – przedstawia świat, w którym blisko 80% populacji dysponuje mniej lub bardziej przydatnymi mocami (zwanymi w angielskiej wersji Quirkami*), przez co prawie każdy może zostać superbohaterem… Lub też superzłoczyńcą. Żeby uniknąć chaosu, korzystanie z Quirków jest regulowane prawnie, a na straży porządku – oprócz "staromodnej" policji – stoją profesjonalni herosi. Bycie bohaterem stało się po prostu kolejną pracą.

czytaj dalejMontinek
27 marca 2018 - 16:50

Traktat o pięknie oprawy Infamous: Second Son, o wiele zdjęć wzbogacony

Dobra gra obroni się nawet przy słabej oprawie graficznej. Ale już z kolei śliczna grafika może z gry „zaledwie” dobrej uczynić grę bardzo dobrą. Tym oto truizmem pozwolę sobie otworzyć tekst dotyczący Infamous: Second Son, w którym to pochylimy się wspólnie nad audiowizualną doskonałością tejże właśnie produkcji. Może i walka z wykorzystaniem nadprzyrodzonych mocy protagonisty była całkiem satysfakcjonująca. Może i superbohaterski parkour po Seattle sprawiał sporą frajdę aż po napisy końcowe. Jednak powodem, dla którego raz po raz chciałem wracać do Second Son, była genialna oprawa. To odrobinę niedorzeczne, że trzeci Infamous jest grą z 2014 roku, a ja jestem w stanie bez wstydu postawić go w jednym rzędzie z najlepiej wyglądającymi tytułami na Playstation 4.

czytaj dalejMontinek
8 marca 2018 - 20:50

Niekończąca się opowieść - oto kolejny dodatek do FFXV, Episode Ignis

Anno Domini 2018. Od premiery Final Fantasy XV minął ponad rok, co niektórzy gracze już dawno zdążyli zapomnieć o Noctisie i jego kompanach. Mimo to Square Enix nie ustaje w wysiłkach, żeby za pomocą kolejnych dodatków dalej rozbudowywać swoją grę… Czy też, jeśli spojrzeć na to z innej strony, łatać wszystkie jej luki fabularne i niedostatki rozgrywki. Jakiekolwiek by nie były ich motywacje, trzeba jednak producentom piętnastki przyznać jedno: mają rozmach, skurczybyki. Episode Ignis, o którym będę pisał, jest już trzecim z kolei fabularnym DLC, a oprócz niego doczekaliśmy się również dodatku z modułem multiplayer pod tytułem Comrades. Bonusowej treści powoli zbiera się na drugą grę, tymczasem Japończycy ani myślą zwalniać. Na bieżący rok zapowiedziane są już trzy kolejne rozszerzenia.

czytaj dalejMontinek
21 stycznia 2018 - 12:14

Myśliwy amator kontra Monster Hunter: World

Był podły, zimowy wieczór, kiedy Capcom niespodziewanie zapukał do moich drzwi. „Hej, drogi graczu, czy słyszałeś może o serii Monster Hunter?” – zagaił japoński producent. Owszem, słyszałem. Słyszałem też, że jest bardzo hermetyczna, a także nieprzystępna dla ludzi o włosach innych, niż czarne i oczach innych, niż skośne. Biorąc to wszystko pod uwagę, kiwnąłem głową, grzecznie podziękowałem i zacząłem ciągnąć za klamkę. Capcom jednak ze swadą zatrzymał drzwi butem i podjął kolejną próbę. „To nie tak, jak myślisz, teraz robimy Monster Huntera z myślą o zachodnim odbiorcy! I na dodatek zmierza on na duże konsole, a nie jakieś przenośne popierdółki. Patrz, dobry panie, tutaj jest darmowa beta. Żadnych haczyków, ściągnij i zagraj!”. Zmierzyłem wzrokiem oferowany podarek z etykietką Monster Hunter: World. Spojrzałem głęboko w maślane oczy developera, westchnąłem i rzekłem, bardziej do siebie, niż do niego: a w sumie, czemu by nie?

czytaj dalejMontinek
4 stycznia 2018 - 00:36

Dobry, zły i brzydki - powrót po latach do Fable II

Fani cyklu Fable nie mają lekko. Ostatnia pełnoprawna część miała premierę siedem lat temu, potem zaś wszystko zaczęło się sypać – dość powiedzieć, że po anulowaniu kontrowersyjnego Fable Legends jedyne, co z marki pozostało, to tworzona przez grupkę zapaleńców karcianka Fable Fortune, obecnie w Early Access. Szefowa Xbox Studios, ostatnio zapytana przez dziennikarzy o przyszłość Fable, udzieliła wymijającej odpowiedzi w stylu „seria wciąż jest droga naszemu sercu”, co na chwilę obecną może znaczyć co najwyżej tyle, że Microsoft nie zamierza nikomu od tak oddawać praw do marki… Nawet jeśli sam nie kwapi się do produkcji kolejnej odsłony.

To, co pozostaje w tej sytuacji wielbicielom cyklu, to wracanie wspomnieniami do pierwszych trzech części. Przysłuchując się licznym wypowiedziom, można odnieść wrażenie, że najcieplej z oryginalnej trylogii wspominane jest Fable II – jedyna odsłona, która cieszyła się wyłączną ekskluzywnością dla Xboxa 360. Z tego względu, że zawsze stacjonowałem w obozie Sony, nie miałem okazji ograć dwójki na premierę (a że byłem fanem oryginału, bolało to podwójnie). Nic jednak straconego! Wiedziony nagłym impulsem, dorwałem się do sprzętu i gry w ostatnich miesiącach, a to pozwala mi na cudowną rzecz: w miarę rzetelne ocenienie Fable II z perspektywy czasu.

czytaj dalejMontinek
8 grudnia 2017 - 19:23

Fortnite: Battle Royale - bezczelna kopia PUBG, czy ciekawa alternatywa?

Jeśli śledzicie regularnie newsy związane z naszą branżą, z całą pewnością mieliście okazję zaobserwować szaloną gonitwę liczb, jaką uprawia Playerunknown’s Battlegrounds. Kolejne bite rekordy sprzedaży i aktywnych naraz graczy nie pozostawiają wątpliwości – hitem tego sezonu jest tryb rozgrywki battle royale. Pojawienie się kolejnych gier tego typu było kwestią czasu. A mimo to zostałem wzięty z zaskoczenia, bo w życiu nie spodziewałbym się ataku ze strony Epic Games i ich Fortnite’a (gry opartej o tryb hordy, obecnie w płatnej wersji „early access” z planami przejścia na free to play w momencie ukończenia prac). I dobry panie, cóż to za atak! Przy okazji premiery Fortnite: Battle Royale zostały wytoczone najcięższe działa marketingu: darmowość – bowiem żeby zagrać nie trzeba mieć wykupionej „podstawki” – oraz obecność na wszystkich trzech wiodących platformach. Na efekty twórcy nie musieli długo czekać. Nie tak dawno pochwalili się, że ich produkcja przyciągnęła już blisko dziesięć milionów graczy. W zaledwie kilka tygodni!

czytaj dalejMontinek
21 października 2017 - 10:57