Recenzja Super Time Force Ultra – zabaw się czasem! - Brucevsky - 27 lutego 2017

Recenzja Super Time Force Ultra – zabaw się czasem!

Brucevsky ocenia: Super Time Force
94

Super Time Force Ultra pojawiła się na rynku dopiero w 2014 roku. Patrzę na ten projekt Capybara Games i zastanawiam się, dlaczego nikt wcześniej na ten genialny w swojej prostocie pomysł nie wpadł. Wystarczyło wymieszać mechanikę typowej side-scrollowanej strzelanki, w stylu kultowej Contry i dodać do tego koncept zabawy czasem. Wyszedł z tego ociekający miodnością produkt, który jednocześnie wypada stawiać jako wzór produkcji kompletnej. Dlaczego? O tym w dalszej części recenzji.

Tytułowa Super Time Force to jedyna w swoim rodzaju jednostka specjalna, która zajmuje się naprawianiem błędów przeszłości i doskonaleniem świata. Sęk w tym, że robi to według bardzo specyficznego klucza pułkownika Repeatskiego, wynalazcy sposobu na podróże w czasie. W efekcie dzielni wojacy z jednej strony potrafią wyruszyć do prehistorii, by zapobiec zagładzie dinozaurów i doprowadzić do stworzenia intrygującego społeczeństwa dino-ludzkiego, a z drugiej podejmują się dziwnych zadań, w stylu uratowanie pewnej sieci fast-foodów. Przy okazji powiększają swoje szeregi o kolejne ciekawe nabytki, w stylu maga Merlina z legend arturiańskich czy… prezesa SCE Shuheia Yoshidy. Możecie już wyobrazić sobie, w jakim klimacie utrzymana jest cała gra.

Super Time Force Ultra pokazuje, że członkowie oddziału znakomicie się bawią w swojej pracy i celem twórców było też, by gracz równie miło spędzał czas przed telewizorem. Mamy więc dużą dozę humoru, ukryte smaczki i elementy parodystyczne, a także specyficzną mechanikę zabawy, przy której uśmiech sam ciśnie się na usta. Przy podobnych gatunkowo tytułach, jak wspomniana Contra czy Metal Slug, bywały momenty, że gracz frustrował się, ponosząc kolejne śmierci z rąk wirtualnych oponentów. Tutaj każdy zgon nic nie znaczy, bo zaraz można cofnąć się w czasie o kilka sekund lub do samego początku poziomu i ze swoim niedawno poległym klonem pójść ramię w ramię w mordercze tango. Tych opcji „odtworzenia się” jest oczywiście ograniczona liczba, dodatkowo goni nas upływający czas na pokonanie poziomu, więc nie jest to bezstresowy spacerek po parku. Możecie za to wyobrazić sobie, jak gigantyczna rozpierducha dzieje się na ekranie, gdy dochodzi do większych batalii, z udziałem kilkunastu przeciwników czy wielkiego bossa i naszych kilku klonów. Różnorodności i smaczku temu wszystkiemu dodaje szereg zróżnicowanych, wyposażonych w różny ekwipunek i dwa tryby strzelania postaci. Klon Rambo z karabinem, kobieta snajper, mistrz Jedi i postać z Journey to tylko mały wycinek członków STFU, którzy grzebią w czasoprzestrzeni i posyłają do piachu setki wrogów, samemu ginąć przy tym dziesiątki razy. A wszystko to w przyjemnej dla oka, staroszkolnej oprawie, idealnie pasującej do założeń gry.

Pora odpowiedzieć na postawione na początku pytanie – czemu uznaję dzieło Capybara Games za grę kompletną? Bo autorzy wykorzystali swój pomysł w stu procentach, wyciskając z niego wszystkie soki. Mamy radosną strzelankę, nastawioną na zabawę. Mamy zestaw kilkudziesięciu zadań logicznych, w których musimy wykorzystać umiejętności postaci i zabawę czasem, by zebrać z planszy cenne minerały. Jest wreszcie odblokowujący się po ukończeniu osi fabularnej tryb Hardcore, w którym frajdę znaleźć mogą fanatycy wyzwań, bullet-hell i małpiej zręczności. Coś dla ducha, coś dla umysłu, coś dla weteranów i coś dla ludzi szukających tylko rozrywki. Pełnia możliwości.

Super Time Force Ultra zaoferowało mi kilka godzin zabawy na naprawdę wysokim poziomie, a przy tym sporo śmiechu. Jedynie czego mi brakuje do ideału to opcja zabawy na dwóch graczy na wspólnym ekranie, ale to pewnie mogłoby doprowadzić do eksplozji telewizora od nadmiaru zdarzeń. W każdym razie, polecam każdemu, kto szuka dobrej side-scrollowanej strzelanki.

Co ogrywam po Super Time Force Ultra? Obserwuj moje profile na Facebooku i Twitterze, by wiedzieć jeszcze przed recenzją na gameplay.pl!

Brucevsky
27 lutego 2017 - 22:19

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
03.03.2017 19:39
Demilisz
141
Generał

Można by dodać, że część postaci jest przypisana do poszczególnych platform. Yoshida i Traveler z Journey - tylko na Playstation. Wersja na Steamie ma Zoey z Left4Dead i Pyro oraz Hale'a z Team Fortress 2 (nie ma ich w wersji gogowej).

05.03.2017 08:46
Brucevsky
odpowiedz
Brucevsky
110
Playing with writing

gameplay.pl

A to prawda, dzięki za uzupełnienie informacji. Skupiłem się na wersji na PS4 i zapomniałem o tym napisać.