Wiemy kto wcieli się w członków Queen w Bohemian Rhapsody - Gameplay - 22 sierpnia 2017

Wiemy, kto wcieli się w członków Queen w Bohemian Rhapsody

Od lewej: Joe Mazzello, Gwilym Lee i Ben Hardy.

Poznaliśmy nazwiska aktorów, którzy dołączą do Ramiego Maleka i wspólnie z gwiazdą serialu Mr. Robot przybliżą nam życie i twórczość członków zespołu rockowego Queen. Film, który trafi do kin pod koniec 2018 roku pod tytułem Bohemian Rhapsody, zostanie wyreżyserowany przez Bryana Singera (cykl X-Men).

Jak ujawnił serwis The Hollywood Reporter, u boku Maleka – wcielającego się we frontmana zespołu, Freddiego Mercury’ego – wystąpią Ben Hardy (X-Men: Apocalypse), Joe Mazzello (The Social Network) oraz Gwilym Lee (Jamestown). Pierwszy z nich zagra perkusistę Rogera Taylora, drugi basistę Johna Deacona, natomiast Lee stanie przed zadaniem wiarygodnego przedstawienia gitarzysty Briana Maya.

Obecnie nie wiemy, które wydarzenia z bogatej historii zespołu Queen zostaną przedstawione w filmie Bohemian Rhapsody. Z pewnością ukazane zostaną wewnętrzne konflikty, które w zespole złożonym z czterech silnych osobowości były na porządku dziennym, a także słynny występ podczas wydarzenia Live Aid z 1985 roku. Całość nie zostanie jednak utrzymana w tak mrocznej atmosferze, jakiej życzył sobie Sasha Baron Cohen, który był przymierzany do roli Freddiego Mercury’ego jako pierwszy. Słynny komik celował w kategorię wiekową R, ale ostatecznie zrezygnował z projektu z powodu braku porozumienia z resztą twórców.

Bohemian Rhapsody trafi do kin 25 grudnia 2018 roku. Autorem scenariusza jest Justin Haythe, mający na koncie takie filmy jak Jeździec znikąd i Droga do szczęścia.

Gameplay
22 sierpnia 2017 - 14:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.08.2017 16:52
1
Persecuted
84
Senator

Ten film rodzi się w bólach od kilku lat, a znając tego przyczynę, raczej nie spodziewam się niczego dobrego.

Baron Cohen opowiadał, że jest fanem Mercurego i chciał, aby film ukazał tego legendarnego wokalistę takim jakim był na prawdę, wraz z jego barwnym, hedonistycznym życiem (narkotyki, alkohol, imprezy, przygodny seks, gejowskie balangi itp.).

Na to jednak nie godzą się pozostali członkowie zespołu, którzy chcą zrobić z Freddiego wyidealizowanego idola i wzór do naśladowania. Dodatkowo sam film miałby być tak łagodny w przekazie jak to tylko możliwe, by mogły go oglądać całe rodziny wraz z małymi dziećmi.

Co więcej, według ich wizji śmierć Mercurego miałaby nastąpić... w połowie filmu, tak by drugą część móc poświecić dalszym losom zespołu, z Rodgersem i Lambertem jako wokalistami.

Nie wiem jak inni, ale nie czuję się zachęcony do seansu takiej wydmuszki.

post wyedytowany przez Persecuted 2017-08-22 16:55:55