Gdyby Kingdom Come Deliverance powstało pod okiem wiodących wydawców… - DM - 17 marca 2018

Gdyby Kingdom Come Deliverance powstało pod okiem wiodących wydawców…

Tak, pewnie byłoby odrobinę mniej błędów, gliczy, płynność byłaby lepsza, ale za jaką cenę? Spróbujmy wyobrazić sobie, jak Kingdom Come Deliverance - gra zrobiona przez niewielkie studio trochę w duchu dawnych produkcji wytyczających odważnie nowe ścieżki - wyglądałaby jako głośno reklamowany tytuł AAA od jakiegoś z wiodących na rynku wydawców.

Ale tu zielono i monotonnie. Oby zawzgórzem był jakiś śnieg czy pustynia.

1. Henryk byłby bohaterem tworzonym w obowiązkowym kreatorze postaci. Do wyboru byłby oczywiście kolor skóry, a także płeć - wtedy gralibyśmy Henrietą. Jedną z opcji byłoby też kilka (na początek) malowideł twarzy na wzór Williama Wallace’a z bitwy w filmie Braveheart. Dodatkowe makijaże do zakupu w mikrotransakcjach dostępnych z poziomu menu gry w cenie 4,99zł za sztukę.

Henryk bez makijażu? Ależ przeoczenie...

2. Świat Bohemii, czyli średniowiecznych Czech, byłby trochę większy, z obowiązkowym fragmentem górzystym i ośnieżoną scenerią, tak by stanowiło to kontrast i odmianę dla zielonych lasów z początku gry oraz przyciągnęło fanów Skyrima.

3. Motorem fabuły nadal byłaby zemsta, ale główne misje polegałby na zdobywaniu największych osad w grze - Użyc, Ledeczka, Sazawy itp. Oczywiście kolejność ich zdobywania byłaby dowolna! W każdej wiosce/mieścinie byłby spory garnizon wrogów do likwidacji z obowiązkowym szefem - mini bossem. Po pokonaniu go dostalibyśmy informację, że to jeszcze nie ten i trzeba szukać dalej.

No! Tak powinny wyglądać wioski, po tym jak Henryk wykona tam kolejny krok w poszukiwaniu winnych swojej straty.

4. Likwidacja małych obozów bandytów (oznaczonych pytajnikami) powodowałaby odsłonięcie w danej okolicy wszystkich gniazd, grobów, ciekawych miejsc itp. - oczywiście nadal jako znaki zapytania. Zaliczenie ich wszystkich wiązałoby się ze zdobyciem odpowiednich trofeów.

5. Wiadomo powszechnie, że gracze nie mają zbyt wiele czasu, by grać w gry, a już na pewno nie lubią go marnować. Dla nich właśnie w sklepiku dostępnym w menu byłaby opcja zakupu groszy za prawdziwą gotówkę: 500 groszy za 24,99zł; 1500 groszy za 49,99zł i 3000 groszy za 99,99zł.

6. Afera o system sejwów w ogóle by nie zaistniała. Gra miałaby checkpointy po każdym rozpoczęciu misji, ukończeniu, wejściu do jakieś wioski, każdej chaty i generalnie niewidzialny zapis w tle co kilka minut. Ale stworzenie drugiej postaci Henryka, by przechodzić grę równocześnie kolejną linią (w KCD jest ich trzy) byłoby już płatne - 50 000 groszy waluty z gry lub opcjonalnie 39,99zł.

Obozy wrogów do likwidacji powinny być rozsiane na całej mapie i oznaczone pytajnikami!

7. Koń byłby w stanie przejść przez każde krzaki, o drzewa tylko by się ocierał i pędził dalej - generalnie nigdy na niczym by nie utknął, a po wyznaczeniu punktu na mapie, sam biegłby drogami do celu, bez konieczności wciskania czegokolwiek.

8. W lesie występowałyby również wilki, niedźwiedzie i drapieżne boruski. Każde zwierzę oprócz saren i zajęcy atakowałoby nas zaraz po wejściu do lasu i później mniej więcej co 4-5 minut, nawet w momencie walk z bandytami czy Kumanami.

9. Krafting nie ograniczałby się tylko do alchemii. Zbierając drewno i skóry zwierząt moglibyśmy wytwarzać łuki, strzały, ubrania, sakwojaże do przenoszenia większej ilości sprzętu, siodła i uzdy zwiększające prędkość konia.

Jak tak można? Dlaczego nie ma podświetlonych elementów do zbadania w czasie śledztwa?

11. Questy zawsze czekałyby na to, kiedy raczymy je rozpocząć. Każdy punkt do wyszukania, jak choćby miejsce spotkań heretyków, chatka Rudzielca czy zaginione słowiki byłyby wyraźnie zaznaczone na mapie. Wszystkie elementy interaktywne, jak ślady podczas śledztwa, łóżka, garnki czy bochenki byłyby podświetlone na czerwono.

12. Nie byłoby głodu czy zmęczenia - jedzenie po prostu regenerowałoby pasek zdrowia.

13. Podczas naciągania łuku włączałoby się spowolnienie czasu, a obowiązkowy krzyżyk na środku ekranu zamieniał w czerwony dla gwarantowanego trafienia. Dodatkowa opcja pozwalałaby na ukazanie pomocniczej wstęgi z drogą, jaką pokona strzała.

14. Walka na miecze przypominałaby tę z Wiedźmina 3 oraz AC: Origins.

Najlepszy pancerz tylko ze skrzyni królewskiej! W preorderze 10 skrzyń na start gratis!

15. Konkretne miecze i zbroje byłby dostępne u handlarzy w początkowej części gry. Później, by zdobyć lepsze wyposażenie można nabyć skrzynię rycerską z bronią lub zbroją za 1000 groszy, albo skrzynię królewską za 2500 groszy - z jeszcze lepszym sprzętem. Każda skrzynia gwarantowałaby losowo jeden przedmiot zbroi lub uzbrojenia. Duplikaty możnaby zawsze odsprzedać, zbierając grosze na kolejne skrzynie - a po jakimś czasie magdeburski komplet stałby się z dumą noszonym faktem.

16. Oczywiście jak ktoś nie ma czasu na granie, to skompletowanie zbroi można przyspieszyć kupując wybrane skrzynie w dowolnych ilościach w cenie 10,99zł i 25,99zł.

17. Skrzynia rumaka za 15,99zł oferuje z kolei przeróżne siodła, uzdy i podkowy, ale to nie koniec. Za 9,99zł kupimy skrzynkę z kolorowymi skórkami na okrycie konia. Kto pierwszy zdobędzie wszystkie 300 wzorów?

W pierwszym DLC z przepustki sezonowej odwiedzimy teren klaszoru w Sazawie w długim, rozbudowującym fabułę queście!

18. Mikropłatności są oczywiście opcjonalne! Po każdym pokonaniu mini-bossa dostaniemy jedną skrzynię królewską za darmo, a po każdym zwiększeniu głównego poziomu postaci - skrzynię rycerską.

19. Teren klasztoru w Sazawie oraz misja z tym związana jest tematem pierwszego DLC do gry w cenie 79,99zł. Oczywiście po kliknięciu przez gracza, że przyjmuje do wiadomości i zgadza się, że ze względu na czas i miejsce akcji, Henryk nie mógł być mnichem jakieś innej religii.

20. Zagadki szardzisty wyglądałyby mniej więcej tak: "Mieszka w lesie i wyje?"
A: krowa B: Wilk C: Kot

21. Nie ma ograniczeń za to w wątku romansowym! Oprócz Teresy czy Szczepanki, Henryk może też walczyć o względy Jana Ptaszka. Henrieta oczywiście ma te same opcje.

Romanse, romanse... Dla Teresy nawet bez opaski na oczach nie ma znaczenia, czy my to Henryk, czy Henrieta.

22. Pełna polska wersja językowa!
m.in:
Jan Ptaszek - Maciej Musiał
Ojciec Boguta - Jarosław Boberek
Konus - Bogusław Linda
Tereska - Alicja Bachleda
Pan Borzek - Andrzej Grabowski
i Henryk - Piotr Adamczyk

Błędy są, ale nie przesłaniają geniuszu i magii całości!

W zasadzie to miała być recenzja Kingdom Come Deliverance, ale o grze powiedziano już chyba wszystko i czy ktoś grał, czy nie grał, to ma już wyrobione swoje zdanie. Pisząc w skrócie:
Dla mnie gra jest po prostu genialna i w ostatnich latach tylko pierwszy Bioshock i Obcy: Izolacja wywołały u mnie podobny zachwyt. Czuć tutaj, że to gra twórców Mafii i Operation Flashpoint - wrażenia z rozgrywki, emocje związane z fabułą, rozgrywką, zapadającymi w pamięć bohaterami są dokładnie takie same.

Miałem też chyba trochę szczęścia nie natrafiając na zbyt wiele błędów po drodze. Nie doskiwerały mi problemy z questami, nie musiałem wpisywać komend po zagubione przedmioty, nie widziałem postaci NPC bawiących się w pozy Phila Collinsa w teledysku “I can’t dance”. Jakoś nauczyłem się też strzelać z łuku, a o aferze z sejwami dowiedziałem się dopiero z internetowych dyskusji. Sporadycznie widziałem konia na dachu, raz moja postać nie mogła wyjść z chatki, a tak najbardziej w oczy rzucał się głównie nadmierny pop-up tekstur.

Biorąc jednak pod uwagę nawet te wszystkie zgłaszane tu i ówdzie problemy, zdecydowanie wolę Kingdom Come Deliverance z tymi wszystkimi błędami, ale takie jakie jest, a nie jakie mogłoby być z powyższą nieco humorystyczną, nieco gorzką listą standardowych elementów wielu współczesnych produkcji.

Dziękujmy, że są jeszcze takie studia jak Warhorse, które robią gry nie z nurtem obecnych samograjów, a według swojej wizji i pasji. Dla mnie to murowany kandydat do gry roku i Red Dead Redemption 2 będzie się musiało mocno postarać, by dać nam fabułę i bohaterów ciekawszych od historii syna kowala ze Skalicy.

DM
17 marca 2018 - 18:41

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.03.2018 19:32
1
NajPhil
50
Fiu Fiu

Kilka cennych spostrzeżeń w żartobliwej formie, a że ogólne wnioski i odczucia względem tej gry mam podobne, to mogę tylko przyklasnąć.

Większość gry przeszedłem jeszcze na wersji 1.25 i też nie narzekałem na jakieś psujące rozgrywkę czy niedające się obejść błędy.

Za jakiś rok wrócę do gry, ale w roli samolubnego skurczybyka. :)

18.03.2018 19:43
odpowiedz
Kompo
137
Legend

Ale nudny tekst.

19.03.2018 10:19
4
odpowiedz
2 odpowiedzi
MaBo_s
8
Pretorianin

Zabawny tekst. Naprawdę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że:

1. Kingdome Come powstało pod okiem (i za pieniądze) wydawcy.

2. Twórcy zapowiedzieli DLC z "dodatkową" bohaterką do wyboru na starcie.

3. Obozy bandytów są oznaczone znacznikami (tyle, że literkami zamiast pytajników).

4. W zadaniach śledzących chodzimy jak po sznurku i żeby nie było zbyt trudno to również są oznaczone na minimapie.

5. Zasadniczo questy czekają kiedy raczymy je rozpocząć, a wszystko jest wyraźnie oznaczone.

6. Ogólnie znaczników nie brakuje (ale zamiast pytajników są literki, to oczywiście wielka zmiana).

7. Głód i zmęczenie jest, ale pragnienia to już nie. W średniowieczu jak wiadomo pragnienia nie było, wszyscy trzymali pod ręką Sprite'a i pociągali z niego ukradkiem.

8. Za to jedzenie walało się wszędzie, żeby ktoś przypadkiem głodny nie chodził. Jak wiadomo, przed każdą wiejską chatą wystawiano codziennie wielki kocioł z gulaszem dla podróżnych.

9. Odpoczywać nie trzeba, zmęczenie można usunąć magiczną miskturą.

10. Wierzbowe witki są pancerne, bo pora by gracze dorośli i nauczyli się, że konie nie mogą przejść przez byle kępę trawy.

11. Za to mają autopilota i jak jeździec wciśnie shift(klawiaturę można włożyć pod pachę) to będą automatycznie podążać ścieżką.

12. Krafting ogranicza się do alchemii, bo każde dziecko wie, że synowie mieczników i kowali najlepsi byli w warzeniu mikstur.

13. Walka wygląda jak w Skyrim. Każdego przeciwnika najłatwiej pokonać spamując jeden/dwa przyciski.

14. Podczas blokowania włącza się spowolnienie czasu, a obowiązkowa tarcza zmienia kolor na zielony dla gwarantowanego bloku.

15. Gra została kulawo przetłumaczona na język polski, w ramach protestu przeciwko kiepskim lokalizacjom.

16. Mikropłatności nie ma (ufff), ale za to żeby poznać zakończenie gry, trzeba będzie kupić DLC. Bo wydawcy skończyła się cierpliwość do kolejnych obsuw i zakręcił twórcom kurek z kasy.

KC:D to nie jest gra zła. Ale męczące jest już to wciskanie marketingowej papki o "niezależności" i udawanie, KC:D jest czymś innym niż w rzeczywistości. To budowanie jakiegoś mitu, który z rzeczywistością nie ma wiele wspólnego.
Graczy jeszcze rozumiem, ale "dziennikarze" to już powinni chyba mieć odrobinę rzetelności i wiedzy na temat tego, co opisują.

post wyedytowany przez MaBo_s 2018-03-19 10:24:10
19.03.2018 10:43
DM
146
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Nie dodaje żadnego mitu - porównuje po prostu do gier AAA, które skonstruowane są tak, by nikogo nie urazić, nie sfrustrować i przejść się wciskając W i LPM oraz wpisując dane karty kredytowej.

Dobrze wiesz, że chodzi o wydawców z wielkiej trójki, którzy tworzą gry na jedno kopyto rozbite na mikrotransakcje i season passy.

Obozy bandytów są oznaczone tylko, gdy jest tam misja do wykonania, nie masz znaków zapytania przy grupach bandytów czy Kumanów na drodze, nie masz znaków przy interesuących miejscach, gniazdach, grobach itp.

W zadaniach śledzących znaczniki masz tylko ogólnie, albo tam gdzie w scenariuszu i tak widnieje konkretnie nazwane miejsce. Pokaż mi znaczniki co do słowików, miejsca spotkań waldensów, chatki rudzielca. Pokaż mi znaczniki do zbadania obozów, by zaliczyć zadanie rekonesansu. Pokaż mi znaczniki po odczytaniu mapy skarbów, gdzie czasem miejsce na mapie tuż obok wioski oznacza, że trzeba galopować przez 5 minut hen daleko od niej.

Questy fabularne czekają na nas, część pobocznych nie. Frycek z bandą pójdą sami rzucać gównem, jeśli im podziękujemy i można ich w tym podpatrzeć, rodzina heretyków nie będzie czekać w nieskończoność, aż pójdziemy ich podsłuchać.

Tak wiem, że ty akurat pokonujesz wszystkich dwoma przyciskami w sekundę :) Ja muszę się trochę natrudzić, padam po dwóch ciosach, więc można też inaczej swoją postać rozegrać.

Po tylu godzinach rozgrywki na DLC z dodatkową fabułą pewnie czeka każdy. Duży wydawca dałby DLC z kuszami i możliwością podpięcia furmanki do konia, zapowiadając je jeszcze na rok przed premierą.

A co do rzetelności, to artykuł był pisany nieco z przymrużeniem oka ;) To, że gra Ci się połowicznie spodobała to już nie mój problem, każdy ma inny gust. Mnie zachwyciła i dlatego opisałem to na swoim prywatnym blogu, jako swoją, emocjonalną, humorystyczną opinię - to przecież nie jest tekst przeznaczony na główny portal, jako rzetelna, obiektywna ocena faktycznego stanu gry.

post wyedytowany przez DM 2018-03-19 11:03:22
19.03.2018 11:16
MaBo_s
8
Pretorianin

Nie gniewaj się. Twój prywatny blog znajduje się w publicznym miejscu i ma pod spodem opcję komentarzy.
Spora część mojego posta również jest pisana z przymrużeniem oka ;)

I nie próbuję nikogo przekonać, że KC:D to to samo co gry od Ubi czy EA. Oczywiście, że nie. (Z AC:O to się dopiero naciąłem. Uwierzyłem dziennikarzom, że to coś innego niż zawsze. Kupiłem. I wszyło jak zwykle + kilka zapożyczeń z Wiedźmina. Tyle, że akurat nie pożyczono tego, w czym Wiedźmin rzeczywiście był świetny. Ech, stary a głupi...)

Ale widzę też wyraźnie, że naprawdę ciekawe pomysły w KC:D są jednak przygładzone i polukrowane zgodnie z aktualną modą, a wbrew początkowym sygnałom od twórców. Zapewne pod wpływem wydawcy, który sfinansował większość budżetu i miał swoje wymagania względem przystępności produktu.

19.03.2018 11:24
odpowiedz
SpecShadow
62
Silence of the LAMs

Jakby KCD powstało pod okiem (a właściwie butem) zachodnich wydawców to by była Skyrimem połączonym z typowymi grami Ubisoftu (otwarty świat, bzdety rozsiane po mapie do zbierania/rozwalania/etc.) no i crafting z koniecznością bycia stale podłączonym do sieci.

I właściwie tylko tego dopisku brakuje bo poza tym tekst fajny.
Obecny wydawca KCD to jednak inna ekipa, przeciwieństwo zarówno JoWooda czy StrategyFirst a już w szczególności tych zza oceanu, Deep Silver jeszcze daje możliwość eksperymentowania czy tworzenia gier dla węższej grupy odbiorców którzy nie boją się używać głowy podczas grania.

post wyedytowany przez SpecShadow 2018-03-19 11:27:42
19.03.2018 17:54
odpowiedz
12 odpowiedzi
Eluveitien
41
Pretorianin

Akurat taki kreator postaci (niekoniecznie z mikropłatnościami) to bym chciała. Nie potrafię się wciągnąć w grę, w której jestem zmuszona do grania płcią przeciwną. Wiedźmin jest jedynym wyjątkiem. Ale wystarczyłoby mi -jak napisał wcześniej MaBo_s- DLC z żeńską postacią do wyboru (serio zapowiedzieli takie coś?).
Dzikie zwierzęta też by były mile widziane. Zawiedliśmy się z moim lubym kiedy się okazało, że nie spotkamy ani wilków, ani jakiegoś niedźwiedzia schowanego w jaskini.
Po za tym Kingdom Come jest świetną, trudną i wyjątkową grą :D
Humorystyczny ale jednocześnie trochę smutny tekst (jak spojrzeć co się stało z obecnymi grami), fajnie się czytało ^^

19.03.2018 18:20
Adamus
207
Gladiator

Ja akurat wolę grać płcią przeciwną ;P. Zdecydowanie moje poczucie estetyki cierpi kiedy mam przed sobą kanciastą męską d...ę, zamiast zgrabnego damskiego kuperka :D

post wyedytowany przez Adamus 2018-03-19 18:23:57
23.03.2018 08:08
1
boy3
43
Generał

Ale wystarczyłoby mi -jak napisał wcześniej MaBo_s- DLC z żeńską postacią
W tamtych czasach kobiety nie zajmowały się wojaczką

Kobieta rycerz to byłaby jakaś parodia ... xD

23.03.2018 09:23
DM
146
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Kobieta rycerz to byłaby jakaś parodia
To ale żeś dowalił biednej Joannie... ;)

No ale w DLC mają być misje z Teresą :)

post wyedytowany przez DM 2018-03-23 09:23:41
23.03.2018 16:21
boy3
43
Generał

To ale żeś dowalił biednej Joannie... ;)
Wyjątek?

23.03.2018 16:28
😈
Deser
201
neurodeser

Boudika pozdrawia

23.03.2018 16:34
😈
Deser
201
neurodeser

Tak przy okazji:

Matyda księżna Toskanii (1046-1115) - od dziecka trenująca z bronią, w pierwszej bitwie wzięła udział w wieku 15 lat, mając 23 lata dowodziła armią. Przez 30 lat walczyła dla papieży- kolejno Grzegorza VIII i Urbana

Jeanne de Danpierre, księżna Montfort (1300-1374) - jakiś urodzaj na waleczne Joanny. Prowadziła obronę miasta Hennebont. W walce wręcz (w zbroi, szarżując na czele 300 rycerzy ) przerwała oblęzenie po to żeby wrócić (ponownie wyrąbując sobie drogę) z posiłkami. Walczyła również na murach, w wyłomach odpierając ataki.

post wyedytowany przez Deser 2018-03-23 16:34:56
23.03.2018 17:12
2
boy3
43
Generał

I kilka przypadków kobiet z mieczem, ma sprawić że kobiety rycerze to codzienność? :D

23.03.2018 17:15
😊
Deser
201
neurodeser

Tak bardzo boli wiedzieć ciut więcej?

29.03.2018 15:03
Eluveitien
41
Pretorianin

może nie od razu codzienność ale dlaczego nie miałoby być takiego wyjątku i tutaj w grze, w wirtualnej rzeczywistości? xD w końcu syn kowala, Henryk, chyba nie jest postacią rzeczywistą? :o

29.03.2018 15:29
domino310
52
Burzą Błogosławiony

Dla pewnej grupy ludzi parę kobiet na krzyż z mieczem w ręku to już powód do robienia gry nie wspominając o jakimś czarnoskórym kupcu, co się przewinął gdzieś tam, dawać go na głównego bohatera i koniecznie figurkę do kolekcjonerki.
Oj jak dobrze, że to Warhorse z Danielem Vávrą na czele się tym zajęli.
Pełna zgoda z artykułem.

05.05.2018 12:38
M.F.
16
Chorąży

@ Deser Z tą Boudiką to żeś dowalił. Co ona ma do średniowiecznego rycerstwa. W wielu kulturach (uznawanych za barbarzyńskie) walczyły kobiety, niekoniecznie przywódczynie prowadzące wojów. Walczyły jako wojowniczki i tam kobieta wojownik jak najbardziej by pasowała. Kobieta - rycerz, w grze historycznej byłaby mocno naciągana.

Widzę, że się bardziej interesujesz okresem średniowiecza niż ja, więc proszę rozwiń informację na temat "wojowniczych" władczyń. Czy są jakieś przesłanki na to, że osobiście zabijały wrogów na polach bitew? To ważne, bo sama obecność władcy na polu bitwy, w tym "szarżowanie na wroga", nie musi oznaczać bezpośredniej walki. Może to oznaczać jedynie bezpośrednie prowadzenie oddziału do walki, celem osiągania korzyści psychologicznych, lub być powodowane jakimiś pobudkami własnymi. Nie wszyscy władcy w historii, którzy brali udział w bitwie, brali udział w bezpośrednich starciach. Raczej przeciwnie, skoro niektórym się to chwali, jakby czynili coś niezwykłego, nad wyraz ryzykując własne życie, jak choćby Aleksander Wielki. To "szarżowała" nie przekonuje mnie do końca, bo wiele kobiet wkraczało do bitwy w celu podniesienia morale, pełniąc rolę bardziej symboliczną.

A nawet jeśli brały udział w starciach bezpośrednich i szlachtowały wrogów, to weź pod uwagę... "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". A zatem, wysoko postawiona i majętna władczyni mogła sobie pozwolić na naginanie pewnych kanonów, w myśl zasady "kto zabroni bogatemu". Ale chłopka? Zwykła mieszczanka? Przecież do niedawna, nawet po emancypacji kobiet, nie uświadczyłbyś kobiety w armii, z karabinem w dłoni. Najpierw pojawiały się policjantki, ale kobiety - żołnierze to twór XXI wieku. Od starożytnej Grecji i Rzymu, po czasy nowożytne, kobiety nie walczyły w armiach ("cywilizowanych" państw). Barbarzyńcy, głównie w Europie i wikingowie mieli wojowniczki, może jeszcze jakieś bandy zbójnickie i inne tego typu twory, bo mogły się rządzić własnymi prawami. Jednak na długo, długo jeszcze przed nimi wszystkimi... Wcześniej jeszcze była Xena;)

Tak czy siak nie spotkałem się nigdy z kobietą - rycerzem, nie będącą ważną postacią historyczną. Po co więc psuć grę? Są przecież inne, gry fantasy, gdzie mamy kobiety rycerzy, czarnoskórych rycerzy itp. A ta gra figuruje jako historyczna i powinna się trzymać pewnych zasad. Pozdrawiam.

post wyedytowany przez M.F. 2018-05-05 12:50:45
05.05.2018 13:18
Runnersan
178
Senator

W Polsce znamy np. kapitan Emilię Plater, która była dowódcą 1 kompanii 25 pułku piechoty liniowej,
W 1809 sierżant wojska Polskiego Emilia Żubr odbierała order Virtuti Militari za zdobycie armaty podczas ataku na Zamość.
Ines Suarez była członkiem oddziałów konkwistadorów, zasłynęła ponoć tym, że osobiście odcięła głowy 7 wodzom indiańskim gdy przewodziła obronie jednego z miast.

Tak bliżej średniowiecza to z ciekawostek Simon de Montfort podczas oblężenia Tuluzy zginął od trafienia z katapulty obsługiwanej przez załogę kobiet. Generalnie dość powszechne było, że kobity dowodziły podczas obrony miast w miejsce nieobecnych małżonków, lub gdy miasto znajdowało się w ich domenie. Zakres ich udziału wiadomo był różny. Jest tez całkiem niezła kolekcja przypadków (głównie z czasów późniejszych) gdy kobiety walczyły przebrane za mężczyzn, ale gdy ich płeć została odkryta ich losy bywały różne, aczkolwiek najczęściej wiązało się to z odejściem z wojska

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze