Recenzja filmu Wędrująca Ziemia. Chiny ratują świat na Netfliksie - fsm - 12 maja 2019

Recenzja filmu Wędrująca Ziemia. Chiny ratują świat na Netfliksie

Chińska kinematografia poza swoją ojczyzną to głównie historyczne produkcje pełne rozmachu, z okazjonalną dawką fantastyki. Czasem dramat albo kino walki. Ale w zasadzie nie słyszało się o wysokobudżetowym sci-fi "made in China", stąd tak dużym rozgłosem może pochwalić się film Wędrująca Ziemia. Zdecydowanie pomógł w tym również fakt, że produkcja ta jest absolutnym kasowym sukcesem, któremu na lokalnym rynku nie dał rady nawet tytan w postaci Avengers: Koniec gry - Chińczycy zapewnili producentom 700 milionów dolarów przychodu z biletów. Netflix zwęszył niezły interes i postanowił zaoferować wszystkim innym krajom dostęp do Wędrującej Ziemi na swojej platformie.

Film niespecjalnie doświadczonego Franta Gwo jest adaptacją opowiadania znanego również w Polsce Liu Cixina pod tym samym tytułem. Oryginału nie znam, zaś o samym filmie wiedziałem tylko tyle, że jest to bardzo efektowna chińska wersja Armageddon i spróbowałem adekwatnie nastawić się do domowego seansu.

Wędrująca Ziemia od razu rusza z kopyta i to, co zwykle jest fabułą całego filmu, załatwia w ciągu pierwszych 10 minut. Reakcje chemiczne we wnętrzu Słońca gwałtownie przyspieszyły i nasz cały układ planetarny zostanie zniszczony dużo szybciej, niż się spodziewaliśmy. Ludzkość jednoczy się i wciela w życie niesamowity projekt - budowę 10000 gigantycznych "silników ziemskich", które będą w stanie wypchnąć Ziemię poza Układ Słoneczny i dostarczyć ją do nowego domu, nieopodal gwiazdy Alfa Centauri. Podróż ma trwać 2500 lat - film skupia się na okresie uruchomienia maszynerii i pewnym ważnym wydarzeniu kilkanaście lat później.

Jeśli spodziewacie się dziwnych decyzji bohaterów, nierealistycznego podejścia do problemów, efekciarskości biorącej górę nad wszystkim innym i tanich emocji, to wszystko to dostaniecie. A na dokładkę jeszcze bonus w postaci aktorskiej maniery zabawnie wyglądającej z perspektywy zachodniego widza. Koktajl, jakim jest Wędrująca Ziemia, jest przesłodzony, momentami mdły, ale prezentuje się wybornie. Taki film ogląda się dla ładnych obrazków i okazjonalnych wybuchów śmiechu towarzyszących scenom w zamierzeniu nie będących zabawnymi (koleś strzelający do Jowisza z miniguna!). Muszę tu jednak zaznaczyć: kilka niedorzeczności wynika z fabularnych skrótów, bo szybki sieciowy research mówi, że w literackim oryginale są one uzasadnione, a tu po prostu zabrakło czasu.

Film jest chaotyczny i pędzi do przodu na złamanie karku, co może powodować zagubienie, szczególnie gdy nie zna się chińskich aktorów i myli się bohaterów. Bohaterów, z którymi nie byłem w stanie nawiązać żadnej więzi, a odpalane z chirurgiczną dokładnością motywy w rodzaju "podniosła chwila", "obowiązkowa destrukcja", "poświęcenie dla innych", "przerywnik komediowy" wzbudzały tylko wzruszenie ramion. Ale Wędrująca Ziemia może za to pochwalić się świetną stroną wizualną (choć CGI momentami przypominało raczej intro do gry niż wysokobudżetowy film kinowy) z kilkoma kadrami, które mogłyby zawstydzić Grawitację czy Interstellar. Wspomniane wcześniej pędzenie nie jest też takie do końca złe, bo dzięki temu trudno się nudzić - Wędrującą Ziemię po prostu łatwo się ogląda i nawet jeśli coś umknie, to i tak niczego się nie traci.

Chiny bardzo chcą zaistnieć w popkulturze na innej płaszczyźnie, niż tylko portfela współfinansującego hity czy generującego zyski. Wędrująca Ziemia jest krokiem w dobrą stronę. To faktycznie jest Armageddon, ale z perspektywy innej kultury - choć szansa na pokazanie prawdziwej inności została zaprzepaszczona. To wciąż kalka. Bardzo ładna, dosyć przyjemna, ale jednak kalka. Ode mnie słabe 6/10 na zachętę.

fsm
12 maja 2019 - 18:50

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.05.2019 09:26
Brucevsky
Brucevsky
112
Playing with writing

gameplay.pl

Podpisuję się pod tą recenzją. Intrygujący pomysł zachęca do obejrzenia i warto dać tej produkcji szansę choćby dla samych widoków. Dla mnie to była w ogóle gratka podwójna, bo Jowisz od zawsze mnie fascynuje jako planeta i zobaczyć go w nieco większej roli było po prostu wybornie. Efekty dają radą, a sam film mija błyskawicznie, bo akcja gna tutaj na złamanie karku. Szkoda, że przez to wszystko niektóre wątki są zmarnowane, ale jak ktoś lubi sc-fi i szuka czegoś na nudne popołudnie - powinien dać szansę Wędrującej Ziemi.

13.05.2019 09:31
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
197
Farben

Niedawno obejrzalem. Jezeli wylaczyc logike i przyjac, ze to fantastyka i jest jak jest, to da sie to ogladac. Jednak jak komus w filmach sf przeszkadzaja detale niezgodne z np. fizyka, to na tym filmie wyrwie wszystkie wlosy z glowy i obsiniaczy cala twarz od facepalmow.

13.05.2019 09:38
Soulcatcher
odpowiedz
2 odpowiedzi
Soulcatcher
222
The Outer Worlds
Image
6.5

nie jest źle ale jeszcze długa droga przed Chińczykami do prawdziwego filmowego SF.

jak ktoś się interesuje chińskim SF to polecam trylogię książkową Cixin Liu "Problem trzech ciał", o wiele bardziej dojrzałe.

13.05.2019 09:39
DanuelX
DanuelX
83
Kopalny

Miałem się za to zabrać, ale z nagrodami Hugo jestem na razie w latach 70 - więc za kilka lat pewnie nadczytam.

13.05.2019 09:53
Soulcatcher
Soulcatcher
222
The Outer Worlds

:)

13.05.2019 09:38
DanuelX
odpowiedz
DanuelX
83
Kopalny

Nie chce :(
Jedyne chińskawe filmy które mi się jakoś tam podobały to te od Anga Lee (tak wiem gościu z Tajwanu) i od biedy Hero. Cała reszta mnie mierzi ostatnio Wielki Mur mnie zirytował po pierwszych minutach i wyłączyłem barachło.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze