Siedem grzechów głównych komiksów Rick i Morty - Improbite - 14 kwietnia 2020

Siedem grzechów głównych komiksów Rick i Morty

Kwarantanna, która obecnie panuje naokoło nas ma jedną zaletę (przynajmniej dla mnie), mogę w końcu spokojnie nadrobić komiksy, których parę się zebrało, podczas kiedy chłonęło się inne dobra popkultury. 

Dzięki uprzejmości i pomocy osoby, która obserwuje mnie na Twitterze, udało mi się trafić na komiksowe przygody postaci z serialu Rick i Morty od platformy Netflix. 

O pierwszym tomie pisał Józek z innego bloga i jest to recenzja, którą polecam, bo dzięki niemu sam wkręciłem się w inne przygody pijackiego dziadka oraz wnuka, który do dziś sprawia wrażenie, jakby nigdy nie ogarniał życia.

Miejmy nadzieję, że wyjdzie mi to tak, jak sobie to zaplanowałem, a Was zapraszam do lektury. 

Komiksy to tak naprawdę zbiór mniejszych zeszytów, które składają się czasem na mniej lub bardziej połączoną historię. Podobnie jak niektóre odcinki w serialu. 

Komiksy jednak nie są idealne!

Podczas lektury tomów 1-3 zauważyłem pewne rzeczy, które mi nie pasują i mogą być one problematyczne dla ludzi, którzy jeszcze po to nie sięgnęli. 

Problem pierwszy: Historie są robione na siłę.

Jak już wspomniałem wcześniej, tomy to zbiór mniejszych historii, których poziom jest różny i to do tego stopnia, że ja jako fan serialu w pewnych momentach chciałem odłożyć komiks i do niego nie wracać. 

Problem drugi: Postaci drugoplanowe są o wiele lepsze od Ricka i Morty’ego…

Tak, dobrze czytacie. Postaci takie jak Beth, Summer czy nawet Jerry wydają się o wiele lepsze niż Rick, czy Morty. Wystarczyło tylko zmienić formę z serialu na papier. Zabawne, prawda?

Natomiast kiedy czytamy momenty, gdzie pojawia się Rick oraz Morty, to mam wrażenie, że tutaj pomysły na nich się skończyły wraz z odcinkami serialu. 

Trochę to smutne, ale i zabawne jednocześnie, jakby postaci drugoplanowe dostały drugie życie i szansę na rozwój, którego w serialu doświadczyliśmy bardzo mało.

Problem trzeci: Chaos, który można pomijać. 

Komiksy pomimo tego, że są numerowane, są stworzone tak, iż nie trzeba czytać poprzednich i to w pewnym sensie ratuje całość, ale i psuje zabawę. 

Sam patrząc po sobie, mogę powiedzieć, że pierwszy tom to mistrzostwo, drugi można pominąć, a trzeci jest tak dobry, jak pierwszy. Kupuję tomy po sobie, bo chcę wiedzieć, co jest dalej i jestem fanem serialu, ale poziom papierowych perypetii to niestety sinusoida, która może zniechęcić do lektury, każdego, kto po nie sięgnie. 

Problem czwarty: Komiksy to rozciągnięcie już zużytego materiału. 

Patrząc na to jak na rynku pojawiały się następne tomy, miałem wrażenie, iż są one po prostu rozciągnięciem życia marki, której życie powinno skończyć się na gadżetach, książce i serialu. Nic więcej. 

Problem piąty: Humor umarł? 

Serial pełen jest żarów, nawiązań do innych rzeczy z popkultury, co było jednym z jego mocniejszych stron, ale i jednocześnie czymś, co dokładało unikatowego humoru do całości. 

Ja rozumiem, że humor serialu oraz jego poziom jest czymś trudnym do przeniesienia na papier. Podczas lektury miałem ciągle wrażenie, że go po prostu tam nie ma. 

Problem szósty: Serialu z komiksem nie można łączyć! 

Przyznam się, kiedy czytałem komiksy, to w pewnym momencie zacząłem je porównywać do siebie jakością. Nawet w tym tekście są takie porównania, ale chodzi tutaj o coś innego. 

Serial i komiks powinny być traktowane oddzielnie od siebie, jeśli chodzi o ocenianie Ricka i Marty’ego. 

Wiem, to dziwne, ale na szczęście komiks nie powstał przed serialem, bo byłoby gorzej. 

Problem siódmy: Powstanie czwartej ściany na nowo! 

Przykłady niszczenia czwartej ściany w serialu Rick i Morty, to coś, co działo się przez jakiś czas i było to świetnie wplecione w serial. Występowało to oczywiście wcześniej, np. w filmach z Deadpoolem czy historiach Batmana lub anime Fullmetal Alchemist. 

Oczywiście lista nie kończy się na powyższych przykładach. Jednak mówię o tym, ponieważ tutaj mi tego zabrakło i przez to mam wrażenie, że komiks ponownie traci na swojej jakości. 

Czy więc warto mimo grzechów sięgnąć po papierowe perypetie? 

Odpowiedzi na to pytanie są dwie:

Tak

Komiksy prezentują inne przygody niż te, które znamy z serialu, a to dobry powód, by się nad nimi pochylić. Sam właśnie z tego powodu szukałem pierwszego numeru.

Nie

Listę grzechów, które mi przeszkadzają, macie powyżej. Dodatkowo, jeśli znacie jakiegoś fana, który czytał komiksy, a znalazł więcej rzeczy, które można by dopisać do tej listy, to oznacza, że trzeba się poważnie zastanowić czy warto poświęcać czas na lekturę. 

Recenzja pierwszego tomu: klik

Komiksy możecie kupić w księgarniach takich jak Empik czy Czytam lub Nieprzeczytane

Improbite
14 kwietnia 2020 - 19:23