L.A. Noire jesienią na PC. Jesienią. Hmmm. Za parę miesięcy. Zaraz, ale to chyba oznacza, że konwersja (brzydkie słowo, ale konieczne w tym przypadku) jest już właściwie na ukończeniu. Czyli, że prace nad wersją pecetową trwają od dawna? Oj Rockstarze. Warto było grać w kulki?
Do gry nic nie mam. Zapewne zagram w dzieło Team Bondi, bo tego typu ciacha pojawiają się rzadko. Wkurza mnie jednak ta wszechobecna tajemniczość i "ekskluzywność". Na pewno decyzja o wydaniu przygód Cole'a Phelpsa na komputery osobiste nie była podyktowana sukcesem/porażką (do wyboru do koloru) na platformach konsolowych. Rockstar zapewne chciał podobnie jak w przypadku GTA IV uszczęśliwić Pecetowców, podarować im ten sam kawałek tortu. Dlaczego więc robiło się z tematu "L.A. Noire na PC" igły-widły, negowano wszystkie plotki, ploteczki, niusiki?
Rockstar zrobiło z siebie jednocześnie hojnych darczyńców jak i kompletnych ignorantów. Przypomniała mi się sytuacja ze szkoły, kiedy to na przerwie próbowałem od kolegi spisać zadanie domowe z matematyki, ale ten zapierał się, że go nie odrobił, po czym zgłosił się na lekcji, oddał zeszyt i dostał 4+. Co za dwulicowość...