Beczlog: Catherine czyli gra dla fanów anime - K. Gonciarz - 25 sierpnia 2011

Beczlog: Catherine, czyli gra dla fanów anime

Na Catherine czekałem z zapartym tchem. Sama gra jest dla mnie cyklem zawodów i zachwytów, ale biorąc pod uwagę wszystkie dotychczasowe odczucia - jestem pod wielkim wrażeniem. Oto trochę luźnych przemyśleń na temat nowej gry Atlusa.

K. Gonciarz
25 sierpnia 2011 - 23:53

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
26.08.2011 01:21
would
32
Pretorianin

Jakiś czas temu wypłynęły informacje o znalezieniu folderów "PC test" czy jakoś tak w Catherine, więc jest szansa, że gra pojawi się na PC (a co za tym idzie na Steam) i będzie dostępna na całym świecie w cenie niższej niż 200 zł

26.08.2011 07:30
odpowiedz
keeveek
75
Konsul

ja jestem fanem anime, a uważam że ta gra to jeden wielki paszkwil :P A nazywając Catherine "erotycznym thrillerem" się raczej ośmieszasz, Lord :P A to sugeruje tytuł filmiku.

Aha, no i tematów w stylu "czy mam dalej imprezować czy może założyć rodzinę" raczej bym nie zakwalifikował do kategorii poważnych i głębokich ;) ba, jeżeli ktoś się nad tym ciągle zastanawia, to w ogóle nie można go nazwać poważnym :D

Sposób w jaki zostały potraktowane związki i temat zdrady w tej grze, to już mam nadzieję że nawet japończycy uznaliby za prymitywny :P

Nie zgadzam się też z tezą, że im bardziej zindywidualizowany bohater, tym trudniej się z nim zżyć. W takiej sytuacji nikt by nie czytał książek, bo tam bohaterowie już bardziej zindywidualizowani być nie mogą. A jednak czytają i się wczuwają. W dodatku, gdyby to była prawda, to gracze najbardziej by się wczuwali w postać z MMO. A jak wiadomo, tak zupełnie nie jest. Znacznie inne czynniki mają wpływ moim zdaniem na to, czy identyfikujemy się z postacią czy nie, czy zależy nam na jej losie, czy nie. Kiedy bohater ma własną twarz, głos, osobowość, jest o wiele łatwiej postawić się na jego sytuacji, przestaje on bowiem być jedynie bezdusznym avatarem, który został wypluty przez kreator postaci. Dla przykładu: łatwiej się wczuć w bohatera którego kreujemy od początku w Baldur's Gate, czy może jednak w postacie niezależne, z bogatymi biografiami, charakterami. Co zostaje w pamięci na dłużej? Co bardziej dotyka gracza, śmierć jego postaci, która pada zawsze tak samo, z jakimś krótkim jękiem, czy śmierć elfki z którą romansuje, i która przed śmiercią wygłasza poruszającą mowę? Przecież wszyscy zgodnie przyznali, że dodanie jednego głosu postaci Hawke'a z DA2 dało OGROMNY wpływ na możliwość wczucia się w historię i przeżycia postaci, która w poprzedniej części była jedynie kukiełką.

Moim zdaniem gracze mogą się czuć oszukani, ponieważ gra byla szumnie zapowiadana jako thriller erotyczny, a jest tylko filmem anime (moim zdaniem płytkim) w połączeniu z BARDZO prymitywnym platformerem.

To tak jakby do Angry Birds dodać 30 minutowe filmiki i potem opowiadać jaka to wspaniała i rozbudowana gra warta każdych pieniędzy, a gameplay jest tylko pretekstem do wielkiej, filozoficznej rozkminy nad tym, czy pierwsze było jajko czy kura?

Ogólnie nie podoba mi się to wideo, zbyt wiele rzeczy nie zgadza się z moimi odczuciami na temat tej gry, jak i na temat gier w ogóle :P

30.08.2011 21:00
Harry M
odpowiedz
Harry M
142
Master czaszka

No to wróciłem. Fajny filmik