Królewski skrytobójca - Kati - 20 września 2011

Królewski skrytobójca

Przed nami ciąg dalszy „Ucznia skrytobójcy”. „Królewski skrytobójca” to bezpośrednia kontynuacja części pierwszej. Poprzeczka była ustawiona wysoko – czy Robin Hobb udało się utrzymać formę? Misja Bastarda zakończyła się powodzeniem, ale Królestwo Sześciu Księstw jest nadal w poważnym niebezpieczeństwie.


Bastard, wciąż cierpiący z powodu trucizny, mimo początkowych oporów wraca do Koziej Twierdzy. Nie jest mu dane odpocząć – sytuacja w królestwie komplikuje się coraz bardziej, a do tego dochodzą jeszcze problemy uczuciowe – intensywnie rozwija swój związek z Sikorką, w czym przeszkadzają mu skrytobójcze zajęcia. Ataki Zawyspiarzy nie ustają, więc książę Szczery wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu tajemniczych Najstarszych, którzy dawno temu udzielili pomocy królestwu, a ktoś stara się, aby nie dotarł do celu. Król Roztropny zaczyna chorować, książę Władczy snuje intrygi, aby przejąć władzę, a Bastard i księżna Ketriken, żona księcia Szczerego, stoją mu na drodze. I właśnie komplikacje natury politycznej i wojna są najistotniejsze w tej części. Komplikacje to zresztą mało powiedziane, tu się wszystko po prostu wali: począwszy od niepowodzeń wojennych na machlojkach Władczego skończywszy.
Bastard zdobywa nowego przyjaciela – pod wpływem impulsu kupuje zaniedbanego wilczka imieniem Ślepun (nie, nie jest ślepy). I to Ślepun właśnie jest moim ulubionym bohaterem. Nie dlatego, że lubię zwierzątka. Nie marudzi, nie maże się (w przeciwieństwie do Bastarda – wiem, życie go nie rozpieszcza, ale ile można się nad sobą użalać? W tym tomie narzekanie naszego bohatera osiąga irytujące natężenie), za to ma zdroworozsądkowe podejście do życia i wprowadza nieco humoru w trudne życie skrytobójcy.
Ten tom jest poważniejszy i brutalniejszy niż tom pierwszy. W dalszym ciągu jest to zupełne przeciwieństwo powieści, w których cudowne zbiegi okoliczności pomagają bohaterom, kawaleria przybywa na czas i jest szansa, że wszystko skończy się dobrze. Tutaj jeśli coś może pójść źle, to z dużym prawdopodobieństwem pójdzie źle. Cudowne zdolności głównego bohatera też nie są znowu takie wspaniałe: umiejętność posługiwania się Mocą jest u Bastarda jest mocno ograniczona (czy raczej upośledzona), a Rozumienie budzi u innych ludzi lęk i odrazę, a w końcu sprowadza na niego zgubę.
Jeśli komuś spodobał się „Uczeń skrytobójcy” to zdecydowanie polecam kontynuację.

Kati
20 września 2011 - 22:52

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.09.2011 16:26
keeveek
75
Konsul

Tekst zachęcający, ale jakoś ciężko mi się przekonać do cyklu, w którym autorce nie chciało się wysilać nawet w tytułach poszczególnych tomów.

22.09.2011 16:24
odpowiedz
Dzikouak
26
Generał

Książka nienajgorsza, zwłaszcza dla miłośników "Pieśni Lodu i Ognia" Martina albo szererskiego cyklu Kresa, ale cykl rozwija się w zupełnie innym kierunku. Zamiast rozbudowywać intrygi i politykę (na których opierała się pierwsza część), całość migruje w stronę mniej lub bardziej sztampowego fantasy. Mimo to dwa pierwsze tomy warto przeczytać, jeśli ktoś lubi fantasy.