Dlaczego gram na najwyższym poziomie trudności - Buja - 17 maja 2012

Dlaczego gram na najwyższym poziomie trudności

Ultra Hard, Legendary, Nightmare, Insane - jak zwał tak zwał. Przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki w większości współczesnych tytułów stajemy przed niełatwym wyborem poziomu trudności. Tajemnicą poliszynela jest to, że kiedyś na ogół gry były bardziej wymagające i nawet poziom Normal potrafił sprawić problemy niejednemu graczowi. Teraz czasy się zmieniły, nowe produkcje przechodzą się same, achievementy wpadają na konto nawet za samo odpalenie gry, celownik sam przykleja się do przeciwnika, a zdrowie regeneruje się bez żadnych apteczek. Wiele już zostało powiedziane na ten temat i nie będę się tu tym rozwodził. Gry są prostsze niż kiedyś i tyle. Na szczęście niemal zawsze mam do dyspozycji najwyższy poziom trudności, który wybieram z pewną obawą, ale też dziką satysfakcją. Znacie to uczucie?

Jeśli tak, to śmiało można Was zaliczyć do hardkorowych graczy. Hardcore gaming jest ostatnio popularnym tematem. Dużo mówi się o tym, że branża gier video podąża w kierunku casuali i wcale nie dziwię się wydawcom, którzy mają największy wpływ na kształtowanie rynku – niedzielni gracze to w końcu bardzo duży i majętny target. Takie osoby to nie tylko użytkownicy Wii i Kinecta, wielu z nich gra przecież w Call of Duty, Fifę i inne popularne i dobre pozycje. Czasami staram się postawić w ich sytuacji i wiem z autopsji, że w życiu każdego gracza przychodzi taki moment, że normalny poziom trudności robi się… zbyt łatwy. Wtedy trochę nieśmiało i z niepewnością przechodzimy stopień wyżej. Ja na przykład, tak jak już zaznaczyłem we wstępie – lubię kiedy jest piekielnie trudno. Zdarza się, że to dla mnie naprawdę duże wyzwanie, więc pierwsze kilka godzin z grą to dla mnie rozbudowany tutorial: nauka zachowań przeciwników, czasu przeładowania broni, skuteczności wszystkich czarów, dobieranie absolutnie najlepszego sprzętu itp. Kiedy już wiem, że robię wszystko najlepiej jak się da, jestem pewien, że dam sobie radę. Czasami napotykam na sytuacje, w których po prostu zacinam się i nie mogę przejść dalej, choćby nie wiem co. Wtedy wyłączam konsolę, idę na piwo i wracam do gry dopiero następnego dnia. Największą satysfakcję sprawia mi z kolei sam finał gry. Końcowy boss ubity na najwyższym poziomie trudności w 20 minut? To się nazywa osiągnięcie.

Niektóre gry przechodzą się same :(

Zastanawiam się skąd bierze się cała przyjemność z ukończenia gry na ultra hardzie. Wydaje mi się, że jest to naturalna potrzeba dowartościowania się. Moi znajomi w większości nie kończą gier, bo po prostu im się nudzą. Ja lubię ciągnąć do końca wszystko co zaczynam, choćby nie wiem jak słaba była sama gra. Świadomość, że ziomuś poddał się w połowie historii, a ja dalej ciągnę fabułę do przodu - dwa poziomy trudności wyżej - jest naprawdę satysfakcjonująca. Nie znam się na psychologii, ale jakoś tak to już jest, że im trudniejsze zadanie, tym bardziej człowiek jest zadowolony po jego ukończeniu. Tak jest na studiach, tak jest w pracy, czemu więc w grach miałoby być inaczej? A kiedy jeszcze do naszego profilu wpadnie osiągnięcie/pucharek dumnie głoszący “Finished game on the highest possible difficulty”... Wtedy można się poczuć jak prawdziwy hardkorowiec.

Są jeszcze gry trudne z natury. Od razu nasuwa mi się na myśl Super Meat Boy czy Dark Souls, ale to już temat na inny wpis. Bonusowe pytanie do czytelników: jaka była najtrudniejsza gra, w którą graliście - taka, która sprawiła Wam najwięcej kłopotów z ukończeniem?

PS. Podoba Ci się mój tekst? Polub mój profil na fejsie - fb.com/bujabloguje, każdy lajk to jeden xbox dla dzieci z Liberii.

Buja
17 maja 2012 - 12:13

Komentarze Czytelników (31)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
17.05.2012 15:49
xanat0s
odpowiedz
xanat0s
186
Wind of Change

O Buja, nie wiedziałem, że zacząłeś blogować na gameplay, gratulacje :)

A co do meritum - zawsze staram się tak wybrać poziom trudności, żeby nie było za łatwo, a jednocześnie gra dawała odpowiednią satysfakcję. W Starcraft II jak zacząłem na normalu to było nieprzyzwoicie prosto, za to na hardzie (dla mnie) już zaczęły się schody. I trzeba było kombinować, podchodzić do misji wiele razy, szukać optymalnej taktyki.

I to dawało mi satysfakcję, jak się w końcu misję przeszło. Bo na normalu człowiek nawet się nie spocił :)

A np. w wyścigach to zawsze jeżdżę bez pomocy, z wyjątkiem rFactora w lidze, bo tam bez podstawowych pomocy na niskim poziomie bym stanowił zbyt duże zagrożenie dla innych kierowców. Za to w singlu tylko bez żadnych wspomagaczy :)

17.05.2012 15:56
odpowiedz
MrFrost
78
Pretorianin

Wszystko zależy jakie masz podejście do gier video.Dla mnie to rozrywka i ma mi sprawiać przyjemność.Wysoki poziom trudości powoduje u mnie tylko frustracje i niechęć.Poza tym strate czasu.Po co mam 30raz próbować pokonać jakiegoś bossa, gdy w tym czsie mógłbym grać w coś innego i się świetnie bawić.Wyzwanie i satysfacka, ktoś powie.Sorry,ale ja wolę wyzwania w świenie rzeczywistym.Rodzina,dom,praca to jest prawdziwe wyzwanie.Gry video mają mi tylko sprawiać przyjemność.

17.05.2012 16:32
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
75
Silence of the LAMs

Niektórych wkurza niski poziom trudności. Człowiek kupuje grę, nawet nie mrugnie a już ogląda napisy końcowe. Gdzie jest właściwa gra? Obecnie zdarza mi się grać w gry które mają przerażająco niski poziom trudności. Dla mnie to jest obraźliwe jako człowieka - istoty myślącej, która nie używa głowy do ochrony ciała przed zalaniem deszczem.
Wyzwana lubię i wirtualne i rzeczywiste.
Wirtualne mają tę przewagę, że są do przejścia, w przeciwieństwie do niektórych z rzeczywistości :]

Zabawne że niektóre starsze h'n's są trudniejsze jak Dungeon Siege. Tak samo trudne jak niektóre dzisiejsze cRGPi.

Zapomniałem wspomnieć o innej grze - Dungeon Siege 3 od Obsidian. Hard był spoko, jednak walki z bossami źle zaprojektowane. Zmieniłem poziom trudności na łatwiejszy, gdy trafiłem na walkę, gdzie po cutscence jestem zalewany pociskami nie do uniknięcia. Towarzysz nie ma szans mnie wskrzesić a nawet, jak mu się uda, to znowu spam pociskami i Load Game...

Za to nie zapomnę nigdy syfności skalowania poziomów w Oblivionie i Falloucie 3 (w F:NV są jedynie tiery broni względem poziomu naszej postaci).
Na wczesnych poziomach (3 - 7 np.) można załatwiać supermutanty które są uzbrojone w karabiny myśliwskie (które nie mają prawa używać, nie mieszczą się w ich łapach i nie są bronami ciężkimi). Na Hardzie. I ta gra ma średnią 93% gdy taki F:NV, który zjada go na śniadanie i wydala, pakuje do pudelka i sprzedaje w takiej formie, jaka jest dostępna w sklepach, ma średnia 84%. Dla mnie to dowód że branża gier się stoczyła.

Podobają mi się też gry, które są łatwe gdy sie gra ostrożnie a załatwiają gracza w moment, gdy idzie na żywioł.
Jak gry taktyczne np. Fallout Tactics. Seria z bliska jest zabójcza na każdym poziomie trudności.

17.05.2012 16:33
disvision
👍
odpowiedz
disvision
1
Legionista

Wysokim poziomem trudności są dla mnie rozgrywki turniejowe na multi :) Dzisiejsze single nie dają mi satysfakcji z przejścia czegoś na hardzie więc przechodzę na normalnym aby tylko poznać fabułę. Kiedyś jak się grało w Baldura to wysoki poziom trudności był naprawde wysoki.
Chociaż Diablo III i starcraft II sprawiają w wyższych poziomach nie małe kłopoty ;)

17.05.2012 17:57
😉
odpowiedz
Persecuted
93
Senator

Z tym graniem na hardzie różnie bywa. Sporo gier po prostu oszukuje na wyższych poziomach, nie dając graczowi szans...

Np. Call of Duty MW jest w tym mistrzem.

Sytuacja 1:
Wbiegasz do budynku z 4 drzwiami. Jedne to te którymi wbiegłeś. Kolejne (otwarte) są na wprost. Jest też dwoje drzwi z lewej i prawej strony, oczywiście zamknięte. Logicznym wydaje się, by pobiec do tych otwartych drzwi na wprost (bo niby gdzie indziej?). Niestety po osiągnięciu połowy pomieszczenia odpala się skrypt, polegający na tym, że wybucha granat błyskowy (oślepia cię) a zamknięte do tej pory drzwi otwierają się, wpuszczając do środka kupę wrogów biorących cię w ogień krzyżowy.
Na easy to nie problem. Na najwyższym poziomie jednak kula to śmierć...
Powtarzałem tą scenę z 10 razy, zanim udało mi się ją przejść. Dokładnie wiedziałem CO i KIEDY się wydarzy i nie mogłem nic na to poradzić...

Sytuacja 2:
Zadanie dosyć proste: Stoję za murkiem, muszę dostać się na drugą stronę ulicy. Niestety na pobliskich balkonach stoją wrodzy wojacy. Przebiec na pałę nie da rady bo zaraz padam trupem (1 kula...). Strzelam więc do nich, by owe balkony oczyścić. Niestety w budynku chyba cały batalion siedzi, bo ciągle wybiegają nowi i obsadzają te nieszczęsne balkony... (tak, oskryptowany respawn). Żeby powstrzymać odradzanie się wrogów należy... oczywiście przebiec na drugą stronę ulicy. Ciekawe tylko JAK??!?!

Gra ewidentnie została zaprojektowana pod inny poziom trudności, a potem (bezmyślnie) przeskalowana. Efekt wyszedł jaki wyszedł.

17.05.2012 18:57
Paul12
odpowiedz
Paul12
134
Buja

Wyścigi i gry sportowe to trochę inna bajka :) Nie wyobrażam sobie gry w Forzę albo Fifę na pełnym ręcznym sterowaniu...

17.05.2012 19:25
promilus1
odpowiedz
promilus1
94
Człowiek z Księżyca

Ja tam od zawsze we wszystko gram na poziomie "normal". Gra ma odprężać, a nie frustrować. Poziomu "easy" nie wybieram, bo to jednak siara;)

17.05.2012 19:26
maciek16180
odpowiedz
maciek16180
54
Konsul

@Katane - dokładnie, jednak się da. Pokonać maga z przyzwaniem Devy na 7 poziomie? Spoko, ale dopiero dziesiątą stworzoną postacią :)

18.05.2012 01:46
malyb89
odpowiedz
malyb89
157
Demigod

Zawsze staram się brać normal, potem jak już trochę poznam grę przełączam się na harda. Czasami idę na hirka i od razu na hard. Jeśli są np. 4 poziomy trudności z hard i ultra hard, biorę hard, a następnie próbuje sił na ultra hard, na którym wysiadam często. Jaka najtrudniejsza? Jeśli chodzi ci w sensie irytowania i ogólnej ciężkość niezwiązanej z poziomem trudności jako takim to PURE. Musiałem kupić nowego pada, bo po prostu rzuciłem nim o ściane. I jeszce Midnight club 3 Dub Edition, ile nerwów przez to zjadłem to chyba nikt nie wie. Nie wiem czy Call of Duty jest takie łatwe. Z tego co wiem to ma 5 poziomów z veteranem na czele. Ledwo dałem rade w Black opsie na normalu i w MW 3 też. Koszmar jakiś.

18.05.2012 09:49
Paul12
odpowiedz
Paul12
134
Buja

malyb89 - ultra hardy skutecznie wydłużają żywotność krótkich gier. MW3, którego można przejść w jakieś 5-7 godzin, na Veteranie zabrał mi 20 godzin z życia. Gdybym go kupił (grałem na pożyczonej płytce) i grał na normalu, na pewno wkurzyłoby mnie to, że gra jest tak krótka.

18.05.2012 09:50
😉
odpowiedz
JÓZEK2
125
Generał

Dobiły mnie: 1. i 2. Ghost Recon A. W. , Hard Reset /tak jak S. Sam/ i Gears of War 2. Trzeba dodać, że poziomy trudności w grach bardzo się różnią ,,trudnością,,. Takie CoDy i MW przelazłem na najwyższych, to samo z Crisis 2 i ME 1 i 2. Ale już z ME 3 na ,,hard,, miałem problemy /np. obrona wyrzutni rakiet/ Splinter Cell i B. Bad Company 2 na najwyższym ale Lost Planet 1 nie dałem rady. Momentami wykolejała mnie Death Space i ostatni Doom /dobra!/

18.05.2012 09:53
Paul12
odpowiedz
Paul12
134
Buja

JÓZEK2 - GOW2... od roku co jakiś czas spotykam się z przyjacielem i ciśniemy na split screenie :) Dom, hit the tower!

18.05.2012 11:44
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
75
Silence of the LAMs

GoW2? Tak, pamiętam kilka dobijających momentów. Na przykład moment, gdy dojeżdżamy do bramy, która prowadzi do podziemi. Nie wiedziałem za cholerę co mnie kasowało w sekundę. Wieżyczka?
Albo końcówka gry i obrona anten siedząc za stacjonarnym karabinem. Chyba z 5h męczyłem fragment, który na Hardcore zajął mi 5 minut.

18.05.2012 11:47
Orrin
odpowiedz
Orrin
198
Najemnik

Zawsze wybieram poziom normal.
Jeśli gra mi się podoba i chce ją przejść jeszcze raz wtedy wybieram najwyższy.
Od początku obawiam się Hard bo gra może być sztucznie utrudniona.

18.05.2012 12:56
Paul12
odpowiedz
Paul12
134
Buja

SpecShadow - ta brama to jest właśnie moment "Dom, hit the tower!" :)

18.05.2012 16:28
malyb89
odpowiedz
malyb89
157
Demigod

Paul -> wiem, tylko po prostu nie mam nerwów kiedy co chwilę ginę nie wiadomo od czego, mimo,zę jestem skitrany za ścianą... Po prostu nie mogę. Taki Lords of Shadow na najwyższym nie sprawił mi problemów :)

18.05.2012 22:33
odpowiedz
teksas77
13
Legionista

Fakt Dark Souls jest ciężkie. Narawdę wymagająca gra. Pamiętam jedną z najtrudnijszych gier w jaką grałem był El Matador. Strzelanka TPP. Gra była naprawdę cięzka. Do tego dochodzi Ghost Recon Advanced Warfighter 1 i 2. Gry naprawdę wymagały od gracza pewnych umiejętności opanowych do perfekcji.

19.05.2012 08:59
Bullzeye_NEO
odpowiedz
Bullzeye_NEO
173
1977

giants:citizen kabuto bylo trudne, o ile pamietam ;f

19.05.2012 10:09
LooKAS
odpowiedz
LooKAS
133
Konsul

dla mnie nie wazny jest poziom trudnosci (pomijam te, ktore przechodza sie same), ale bardziej mnie wkurza gdy mniej wiecej w polowie zalamuje sie... i z gry wymagajacej, satysfakcjonujacej robi sie spacer po parku. Najczesciej dotyczy to gier rpg.

20.05.2012 00:22
Vaerin
odpowiedz
Vaerin
111
Generał

A ja gram na easy.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze