Kultowe seriale: Miasteczko Twin Peaks - DogGhost - 13 lipca 2012

Kultowe seriale: Miasteczko Twin Peaks

Niby lato w pełni i większość czasu powinniśmy spędzać na świeżym powietrzu, ale jakoś jak zwykle nie bardzo chce nam się ruszyć sprzed ekranu komputera czy telewizora. Powodów bywa wiele: za gorąco, za zimno, burze, nic ciekawego w okolicy i tak dalej. W związku z tym jednym z efektywnych sposobów na zabicie czasu jest obejrzenie jakiegoś serialu. Wychodząc naprzeciw tym potrzebom postanowił rozpocząć serię artykułów poświęconą w moim (i nie tylko) przekonaniu najsłynniejszym i kultowym produkcjom. Na pierwszy ogień idzie jeden z najbardziej charakterystycznych tworów z tego gatunku, a mianowicie Miasteczko Twin Peaks w reżyserii Davida Lyncha i Marka Frosta. Zapraszam do lektury zarówno miłośników tego dzieła jak i lubiących niebanalne historie z nutką niesamowitości, którzy do tej pory nie mieli okazji go obejrzeć…

Serial Miasteczko Twin Peaks zadebiutował na ekranach amerykańskich telewizorów w kwietniu 1990 roku i od razu zyskał sobie liczne grono sympatyków. W trakcie trzydziestu odcinków podzielonych na dwa sezony śledzimy historię morderstwa Laury Palmer, młodej i zarazem pięknej dziewczyny z tytułowego miasta. Szybko okazuje się, że pod maską miłej nastolatki z sąsiedztwa skrywała mroczne tajemnice i borykała się z licznymi problemami (głównie natury uczuciowej). Wkrótce w mieście pojawia się agent specjalny FBI Dale Cooper, który wspólnie z lokalnym szeryfem postanawia rozwiązać zagadkową zbrodnię.

Tak pokrótce przedstawia się zarys historii. Wbrew pozorom nie mamy tutaj jednak do czynienia z klasycznym kryminałem. Jak przystało na Lyncha wszystko spowite jest lekko niepokojącą atmosferą związaną z pojawianiem się nadnaturalnych zdarzeń. Często przejawiają się one w niespotykanych umiejętnościach głównych bohaterów, czego najlepszym przykładem jest dysponujący zaskakującą intuicją agent FBI. Z bardziej absurdalnych postaci warto wymienić również kobietę z pieńkiem. ;)

Jedną z głównych zalet serialu Miasteczko Twin Peaks, obok specyficznej atmosfery, jest skomplikowana, pełna zaskakujących zwrotów akcji fabuła. Z upływem czasu pojawia się coraz więcej podejrzanych osób, wszyscy knują przeciwko sobie i nikomu nie można do końca zaufać. Dużą rolę odgrywa wątek miłosny rozgrywający się wokół grupkią nastoletnich bohaterów. Nie brakuje również elementów humorystycznych z lekko chorym psychicznie psychiatrą czy relacjami między trochę opóźnionym w rozwoju policjantem i adorowaną przez niego sekretarką z komisariatu.

Takim ujęciem rozpoczyna się każdy z odcinków

Trzeba przyznać, że twórcy świetnie dobrali obsadę. Praktycznie nie ma tutaj słabych aktorów, którzy niezbyt pasują do swojej roli. Jako reprezentant męskiego punktu widzenia muszę przyznać, że bohaterki płci pięknej przykuwają uwagę i jak określiłby to mój znajomy – „posiedziałbym z nimi na czereśni.” ;)

Podsumowując, gorąco polecam Wam ten serial. Ryzyko, że nie przypadnie Wam do gustu jest bardzo niewielkie, więc warto zaryzykować. Obecnie znajduje się na 9. miejscu wśród najwyżej ocenianych serii wszech czasów na Filmwebie.

A co Wam szczególnie przypadło do gustu w Miasteczku Twin Peaks? Tylko bardzo proszę – unikajcie spoilerów, żeby nie zepsuć innym zabawy, :)

DogGhost
13 lipca 2012 - 22:36

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.07.2012 23:01
domzz
61
Centurion

Niepowtarzalny majstersztyk, z którego garściami obecne seriale czerpią garściami i wciąż pozostaje niedościgniony.

13.07.2012 23:13
odpowiedz
edsonpele
5
Legionista

The owls are not what they seem.
Klimat, symbolika, groza, aktorstwo, fabuła, bohaterowie... Jeden z najlepszych seriali, jaki widziałem, ale niestety pozostawia lekki niedosyt, bo chciałbym się dowiedzieć jak to się skończyło, a tak niestety serial trochę się urywa. Chociaż osobiście lubię myśleć, że zakończenie było totalnie negatywne, szczególnie biorąc pod uwagę słowa majora Briggsa, który powiedział, że najbardziej na świecie boi się możliwości, że miłość nie wystarczy. Swoją drogą chyba mój ulubiony cytat z Twin Peaks.
Tak czy siak - Dale Cooper to jeden z najbardziej zajebistych bohaterów serialowych ever.

13.07.2012 23:18
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Taaak, całe dzieciństwo, które spędziłem w podwarszawskim miasteczku, trochę podobnym do Twin Peaks, bałem się Boba ;)

14.07.2012 06:58
odpowiedz
sztu3
79
Pretorianin

Dla mnie 2 najlepsze sceny jakiekolwiek zostały nakręcone to scena z baru, kiedy cooper miał wizje(muzyka) i scena z aresztu z Lelandem(żeby uniknąć spoilera). Pamietam jeszcze moment kiedy cooper i spółka rzucają kamieniem...coś niesamowitego

14.07.2012 09:33
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Nigdy nie wybaczę Lynchowi zrobienia zupełnie niepotrzebnego, pozbawionego klimatu serialu, pełnometrażowego prequela, zamiast którego bez problemu można było nakręcić kontynuację serialu, kończącą wszystkie wątki.

14.07.2012 09:46
odpowiedz
Bullzeye_NEO
161
1977

najlepszy serial ever, nie da sie obok niego przejsc obojetnie

Nigdy nie wybaczę Lynchowi zrobienia zupełnie niepotrzebnego, pozbawionego klimatu serialu, pełnometrażowego prequela, zamiast którego bez problemu można było nakręcić kontynuację serialu, kończącą wszystkie wątki.

imo otwarte zakonczenie jest idealnym rozwiazaniem, lynch zawsze tworzyl na skraju realizmu magicznego (ktory przeciez w twin peaks jest widoczny golym okiem), a nurt ten szczegolnie upodobal sobie wolnosc interpretacji

14.07.2012 10:02
odpowiedz
Cainoor
202
Mów mi wuju

Serial naprawde wyjatkowy. Nie tak dawno temu obejrzalem ponownie, tym razem starajac sie ogarnac cala wizje. Jest to ciezkie, ale warto:-)

14.07.2012 10:09
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

[6]
I gdzie masz wolność interpretacji w końcówce Twin Peaks?

14.07.2012 11:43
odpowiedz
GameSkate
53
Pretorianin

Trochę szkoda, że serial się urwał, ale za to w jakim stylu!
Genialny serial bez którego prawdopodobnie nie byłoby wielu dzisiejszych.
LOST? reklamowany jako Twin Peaks XXI wieku. Dr. House? Nie ma bata, że twórcy nie inspirowali się postacią Alberta. :)

A ze świetnych scen - zdecydowanie wszystkie z przełożonym Coopera, w którego wcielił się sam Lynch. :)

14.07.2012 11:45
odpowiedz
s1`
46
Konsul

spoiler start

Jak zaczely pojawiac się zjawy, przestalem ogladac.

spoiler stop

14.07.2012 21:57
odpowiedz
hedasw
106
Generał

tvgry.plRedakcja

Taki dość powierzchowny tekst i w sumie nie piszesz o paru ważnych aspektach, które sprawiają, że Twin Peaks jest zarazem świetnym i słabym serialem (to nie zarzut, po prostu też interesuję się tematem i wolałbym 10x dłuższy tekst). Chodzi między innymi o to, że Lynch planował nakręcić jeden sezon serialu i go zostawić. I rzeczywiście pierwsza, zaledwie kilkuodcinkowa seria jest prawdopodobnie najlepszym kawałkiem serialu telewizyjnego, jaki powstał.

Niestety, stacja naciskała na kontynuację i ją podjęto - już tylko przy częściowym udziale Lyncha, który w drugim sezonie reżyserował zaledwie parę odcinków. Efekt jest taki, że pierwsze dwa epizody są arcyświetne (Lynch), kolejne 3-4 niezłe, a te środkowe absolutnie fatalne. Końcówka znowu ma pewną zwyżkę (Lynch), ale całościowo Twin Peaks ma pewnie kilkanaście słabych odcinków, które psują misternie budowany klimat.

Kwestia nadnaturalnych zdarzeń to w zasadzie centralny punkt tego, kiedy seria osiąga niziny. Moim zdaniem Lynch nigdy nie chciał wprost walić motywami fantastycznymi. Widać to doskonale w pierwszej serii, gdzie teoretycznie są jakieś akcenty paranormalne, ale nigdy nie w postaci namacalnej. Intuicja, sny, czy "coś tajemniczego czające się w lesie" są ujęte raczej z dystansem i jako narzędzia narracyjne (także kobieta z pieńkiem, która z jednej strony buduje atmosferę grozy, z drugiej zwiastuje wydarzenia; zabawne nawiązanie do niej jest w grze Catherine). W zasadzie do takiego podejścia pasuje nawet koncepcja "zabójcy Laury Palmer", jako komentarza na temat natury ludzkiej.

Inną sprawą jest to, że o serialu krążą dziesiątki ciekawych plotek, na przykład odnośnie tego jak powstał Bob. Lynch kręcił scenę w sypialni i gość z obsługi technicznej, Frank Silva, przypadkowo utknął w pomieszczeniu. Lynchowi spodobał się pomysł po paru próbach (z Silvą czającym się za łóżkiem) i postanowił umieścić do w serialu. Sprawę przypieczętował pewien dziwaczny błąd podczas późniejszego nagrania. Chodzi o scenę gdy matka Laury siedzi przy lustrze i ma wizję po której zaczyna krzyczeć. Lynchowi bardzo spodobało się to jak scena wyszła, ale ktoś z obsługi technicznej zasugerował, że trzeba ją powtórzyć. Okazało się, że w lustrze uchwycono niechcący czyjeś odbicie. Czyje? Oczywiście Silvy.

14.07.2012 22:56
odpowiedz
domzz
61
Centurion

@Mephistopheles, przecież wszystkie wątki kończą się w "Zaginionej autostradzie" ;P

14.07.2012 23:43
👍
odpowiedz
DogGhost
118
The Way of The Samurai

hedasw -> Oczywiście, że można by napisać znacznie więcej na temat Twin Peaks, ale ten tekst miał stanowić raczej taką zajawkę skłaniającą do obejrzenia, bez spoilerów. Inna sprawa, że nie wiedziałem o paru rzeczach z tych podanych przez Ciebie, więc dzięki za komentarz. :)

14.07.2012 23:53
odpowiedz
krzychu2k7
39
Konsul

O jak miło, że zajrzałem na GP. Z tydzień temu skończyłem oglądać Twin Peaks. Serial faktycznie bardzo dobry, choć (proszę nie czytać jak ktoś nie oglądał) niepowykańczane wątki i kontynuowalny wątek główny trochę zawiodły. Z wielu z nich nic nie wynikało - śmierć (zapomniałem imienia) ślicznotki w banku, która była bardzo losowa, a mimo to zabrała postać, która w pewnym momencie emisji była najważniejszą postacią (słyszałem jakąś urban legend, że wiele osób wtedy oglądało serial dla niej). To samo z ojcostwem dziecka Lucy, tym, kto jest prawdziwym ojcem...Donny? I tak dalej. No ale trudno. Sam serial był chwilami kapitalny - szczególnie sceny paranormalne. Moja ulubiona postać - dziadek z początku 1 odcinku 2 serii : ))))))) Te sceny są lepsze niż cokolwiek co widziałem a zostało stworzone przy użyciu zaawansowanych narzędzi. Kawa w chacie, mówienie "od tyłu" (czemu do cholery od tyłu, wcześniej nie było od tyłu!) itd. Ale tajemniczość i potęga sił ciemności przetrwały przynajmniej, dobro nie wygrało, i to jest dla mnie ogromny plus mimo wszystko :)
A, i karzeł to moja druga ulubiona postać :›››

The owls are not what they seem...
http://www.youtube.com/watch?v=VCf-oiIbVnw

16.07.2012 00:51
odpowiedz
1up
94
Granat

Twin Peaks to dla mnie nie tylko serial. To prawdopodobnie coś najwspanialszego, co przytrafiło mi się w życiu. Może gadam jak głupi, ale nie zmienia to faktu, że czas spędzony na oglądaniu Miasteczka Twin Peaks zaliczam do najpiękniejszych wspomnień. Klimat jest wprost kapitalny i nic nigdy go nie przebije. Z początku atmosfera sielanki pozwala odprężyć się i zatonąć w uroczej okolicy, by później przeistoczyć się w mroczny nastrój grozy. Piękne, naturalne otoczenie i ta niesamowita muzyka tworzą obraz, który sprawia, że człowiek widzi świat lepszym, dostrzega jego prawdziwe piękno i się uśmiecha. Co do emocji, jest to jedyny(!) film/serial, na którym płakałem. Niektóre sceny są tak wzruszające, że łza sama ciśnie się do oka. Bywają także sytuacje komiczne, dziwne i tajemnicze. W ogóle dialogi mieszkańców uważam za błyskotliwe. Wiele jest tu pamiętnych sentencji. Moim zdaniem większość aktorów odegrało tu swoje role życia. Dodam tylko, iż tak jestem zafascynowany tematem Twin Peaks, że znam chyba wszystkich głównych aktorów, w miarę możliwości śledzę wszystkie nowinki o Twin Peaks (tak, tak... serial ma ponad 20 lat, a nadal można spotkać dyskusje na jego temat. Co więcej, co roku organizowany jest Twin Peaks Fest) i ogólnie jestem bardzo związany emocjonalnie z tym, nazwijmy to, uniwersum. W Twin Peaks czuję się jak w domu. Uwiebiam wszystkie te smaczki związane bezpośrednio z serialem, jak i jego z otoczką. Lubię wiedzieć, co tam u naszych aktorów, którzy występowali na scenie prawie ćwierć wieku temu. Od Twin Peaks zaczęło się moje zainteresowanie twórczością Davida Lyncha. Z miejsca polubiłem większość jego dzieł, głównie za klimat. Z kolei Kyle MacLachlan to chyba mój ulubiony aktor. Nie muszę już mówić, że postać, w którą się wcielił - Agent Dale Cooper - to mój idol. A wraz z Harrym tworzyli niezapomniany duet. W całym Twin Peaks postaci są barwne i na swój sposób specyficzne. Nie można ich nie kochać. Fabuła jest tak genialna, że miejscami przechodzi najśmielsze oczekiwania. Cudowne jest również to, że każdy może interpretować symbolikę i fakty na swój sposób. Na koniec zostawiam coś absolutnie nieśmiertelnego - muzykę! Muzyka z serialu to arcydzieło i prawdopodobnie najpiękniejszy soundtrack w historii. Twin Peaks Theme, Laura Palmer's Theme, Into The Night, Audrey's Prayer, Harold's Theme, The Nightingale, Half Heart, Shelly, Just You, Questions in a World of Blue, Fire Walk With Me i parę innych. Wszystkie mi znane, wszystkie wielokroć przesłuchane, wszystkie niebywale śliczne i poruszające. Geniusz Angelo Badalamenti, cudna Julee Cruise, wybitna spółka David Lynch/Mark Frost oraz cała kadra prawdziwie wspaniałych aktorów - dla mnie jesteście wielcy. Na ten temat mógłbym gadać bez końca. A sam serial polecam z całego serca. Twin Peaks forever!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze